Komorowski przesłuchiwany ws. Smoleńska. "Zastanawiam się czy to przypadek, czy celowy zamysł"

Były prezydent Bronisław Komorowski stawił się w czwartek w Prokuraturze Krajowej. Jego przesłuchanie dotyczy postępowania ws. niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych po katastrofie w Smoleńsku.

Prokuratura Krajowa wezwała byłego prezydenta w charakterze świadka w grudniu ubiegłego roku. Samo przesłuchanie Bronisława Komorowskiego, co podkreśla prokuratura, było planowane już wcześniej na 12 kwietnia i jest zgodne z planem śledztwa. Przesłuchanie byłego prezydenta jest niejawne. Komorowski stawił się w Prokuraturze Krajowej przed godz. 10, a przesłuchanie rozpoczęło się punktualnie o 10.

- Były prezydent Bronisław Komorowski jest przesłuchiwany w charakterze świadka, dodatkowych informacji udzielimy po przesłuchaniu - przekazała rzecznik PK Ewa Bialik w czwartek. 

Przed stawieniem się w prokuraturze Komorowski w rozmowie z Polsat News stwierdził, że "do dzisiaj trwają straszne oskarżenia o zdradę, zamach, spisek przeciwko prezydentowi". - Są do tej pory ściągani po prokuraturach politycy poprzedniej ekipy. To osobiście boli - mówił.

Tuż przed wejściem do prokuratury Komorowski powiedział: - Zastanawiam się czy to przypadek, czy celowy zamysł, aby na styku z datą 10 kwietnia prokuratura przesłuchiwała byłego prezydenta.

Postępowanie ws. katastrofy w Smoleńsku

Postępowanie, w ramach którego prokuratura wezwała Bronisława Komorowskiego, dotyczy niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej. Obejmuje między innymi ówczesnych prokuratorów Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Chodzi o to, że nie uczestniczyli w sekcjach zwłok ofiar jeszcze w Rosji ani nie wnioskowali o bycie dopuszczonym do tych sekcji. 

W toku postępowania przesłuchano już kilkadziesiąt świadków: m.in. byłego premiera Donalda Tuska, byłego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego i byłą minister zdrowia Ewę Kopacz.

10 kwietnia 2010 roku ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego został wypełniającym obowiązki głowy państwa.

Czekamy na Wasze opinie pod adresem: listydoredakcji@gazeta.pl

Oto prawda o Smoleńsku. Jarosław Kaczyński zapowiada ją już od lat


 

Więcej o:
Komentarze (181)
Przesłuchanie Bronisława Komorowskiego ws. Smoleńska
Zaloguj się
  • led2007

    Oceniono 51 razy 47

    A kiedy przesłuchają prezesa w sprawie ostatniej rozmowy telefonicznej z bratem?

  • antropoid

    Oceniono 31 razy 31

    ZNOWU ZABAWA za pieniądze podatników - Pasożyty i Szuje tak samo, jak w przypadku "komisji" smoleńskiej doskonale wiedzą, że nic nie udowodnią, ale jest okazja poszarpać znienawidzonych rywali - i posłać przekaz do ciemnego ludku: ciągamy ich na przesłuchania, znaczy na pewno jest powód.

  • krynolinka

    Oceniono 36 razy 28

    Pasioneczek bryluje..A podobno nadzorował czynności prokuratorów. Można jemu trzeba zadać parę pytań.

  • obeznany

    Oceniono 29 razy 27

    W czasie lotu nad Białorusią kontrolerzy białoruscy na prośbę kontrolerów rosyjskich powiadomili polską załogę o tym, że w Smoleńsku nie ma odpowiednich warunków do lądowania.

    Plan lotu nadal był jednak realizowany.

    Po wejściu w rejon lotniska Smoleńsk i nawiązaniu łączności z kontrolerami rosyjskimi załoga polskiego tupolewa otrzymała informację, że nie mają warunków do przyjęcia. Podano warunki - widzialność: 200-400 m, dolna podstawa chmur: 50 m, oraz zaproponowano odejście na lotnisko zapasowe. Informacja o tym, że nie ma warunków do lądowania, oznaczała, że siły i środki zgromadzone na lotnisku nie mają możliwości bezpiecznego sprowadzenia samolotu do lądowania, a każdy, kto będzie próbował lądować, może to zrobić na własną odpowiedzialność. Także od tego momentu kontrolerzy nie byli odpowiedzialni za lądowanie.

    Pomijając nawet to wszystko: Wypowiedź "NIE MA WARUNKÓW DO LĄDOWANIA" powinna być zrozumiała dla każdego średnio inteligentnego człowieka, zwłaszcza dla pilotów.

    Widzialność wynosiła 200-400 m, dolna podstawa chmur: 50 m. Przepisy zabraniają sprowadzania samolotu do lądowania w takich warunkach. Widzalność powinna wynosić minimum 1200 m a podstawa chmur ponad 100 m.

    Dowódca załogi poprosił o zgodę na wykonanie PRÓBNEGO podejścia do lądowania.
    Przepisów, które zabraniałyby wydania zgody i uniemożliwienia dowódcy załogi przelotu i sprawdzenia warunków atmosferycznych panujących nad lotniskiem NIE MA.
    Podczas tego PRÓBNEGO podejścia do lądowania pilotowi nie było wolno zniżyć się niżej niż 120 metrów. Jeśli pilot widzi pas, to zgłasza to kierownikowi lotniska, od którego może dostać informację o sile i kierunku wiatru do lądowania oraz zgodę na lądowanie. Pilot polskiego samolotu takiej zgody nie otrzymał. Jeśli pilot nie widzi pasa, to NIE WOLNO mu opuścić wysokości bezpiecznej (decyzji).

  • jhbsk

    Oceniono 32 razy 26

    Kacze kanalie robią w gacie.

  • hen-live

    Oceniono 25 razy 25

    "Ja i moja kancelaria przygotujemy wizytę w Smoleńsku.Tusk i Rząd mają się do tej wizyty nie wtrącac" - Lech Kaczyński. "Każdy,kto będzie próbował zmienic miejsce lądowania prezydenckiego samolotu zostanie oskarżony o utrudnianie Prezydentowi RP sprawowanie władzy." - Jarosław Kaczyński.

  • jurek4491

    Oceniono 21 razy 21

    Wylot do Smoleńska organizowała kancelaria ówczesnego prezydenta .
    Rozsyłała zaproszenia dla swoich ludzi , całe dowództwo zginęło ( zawsze podkreśla to PiS da ) ale to przecież nie Monika Olejnik wyłapała podstępnie generałów , powiązała ich w pęczki i cichaczem Kaczyńskiemu do samolotu powrzucała pod osłoną sztucznej mgły .
    Przed katastrofą jak i w czasie lotu panował taki rozPiSdziach ze szok , gości zmieniano co godzinę ( ten leci a ten nie ) .
    Najlepszym przykładem niech będzie to że Duda i Sasin ( pracownicy prezydenta ) pełną listę pasażerów kto poleciał do Smoleńska podali dopiero późnym popołudniem bo nie mieli pojęci kto tam poleciał .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX