Operacja "czyszczenie przedpola". Tą sztuczką chcieli wykończyć Petru i Nowoczesną

To będzie pierwsze morderczo trudne zadanie dla Katarzyny Lubnauer: wyplątać własną partię z brutalnej operacji piarowej, którą przeciwko Nowoczesnej prowadzi Grzegorz Schetyna.

Nowa szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer zaraz po wyborze ogłosiła, że porozumienie z Platformą w sprawie wspólnego kandydata w Warszawie nie jest wcale takie pewne. Liberalni wyborcy - którzy bardzo chcą wierzyć w miraż zjednoczonej opozycji - zazgrzytali zębami. Jęknęli również liberalni publicyści. Czy rzeczywiście Lubnauer powinna siedzieć cicho i zaakceptować to rzekomo wspaniałe porozumienie z Platformą?

Operacja "Trzaskowski"

Od początku powstania Nowoczesnej jako specjalista od marketingu politycznego doradzałem Ryszardowi Petru. Zrezygnowałem w styczniu tego roku po tzw. „aferze z Maderą”, bo totalnie nie zgadzałem się z fatalnym stylem, w jakim Ryszard próbował z tarapatów wybrnąć. Ale nadal obserwuję naszą politykę i piarowe tricki wyczuwam jak pies gończy. I właśnie takim topornym trickiem jest operacja „Trzaskowski”. Ale po kolei.

Oto miesiąc temu - 1 listopada - spotkali się szefowie partii opozycyjnych w sprawie wyboru wspólnego kandydata w Warszawie. Ze strony Nowoczesnej poszedł Petru, ale ze strony PO - uwaga - nie poszedł Schetyna, tylko Halicki. Po co? Bo Schetyna ten ruch zaplanował. Dobroduszny Petru wyszedł ze spotkania bardzo zadowolony i ogłosił do kamer: „Osiągnęliśmy porozumienie”. A następnego dnia Schetyna bez żadnych konsultacji ogłasza: „Kandydatem jest Trzaskowski, to przecież uzgodnione”. Tego samego dnia w mediach ukazują się wyniki sondaży, korzystne dla Trzaskowskiego. Ten sondaż PO zamówiła znacznie wcześniej. Publikacja wyników była precyzyjnie zaplanowanym trickiem. Jeśli uda się przy tym sprowokować partnerów do protestów - tym lepiej. Można ich oskarżyć o sabotowanie zjednoczenia opozycji.

Ten numer od początku do końca został wyreżyserowany. I nie chodziło tu Schetynie o wystawienie dobrego kandydata w Warszawie. Chodziło wyłącznie o to, żeby pokazać słabość Nowoczesnej, która będzie musiała kandydata PO zaakceptować. Ta strategia ma nawet swoją nazwę: czyszczenie przedpola. Jeżeli jesteśmy dominującą partią opozycyjną, to najpierw połknijmy tego mniejszego, zmonopolizujemy scenę, a dopiero potem zmierzmy się z głównym przeciwnikiem (czyli Kaczyńskim). Czy taka strategia ma sens? Owszem, ale pod dwoma warunkami: jeśli do wyborów zostało dużo czasu i sytuacja polityczna jest w miarę normalna. Te warunki nie są obecnie spełnione. Opozycja czasu nie ma, a i przeciwnik normalny nie jest, demoluje państwo prawa, gmera w ordynacji wyborczej, nie wiadomo, co jeszcze wymyśli. W tej sytuacji próby osłabiania się nawzajem partii opozycyjnych są groźne. Takie zagrywki budują coraz większą nieufność między partnerami, a po przekroczeniu pewnej masy krytycznej na porozumienie nie będzie już miejsca. Obie partie zaczną oglądać własne rany z tych potyczek i na siebie warczeć.

Petru się złamał

Petru drogo zapłacił za udział w teatrzyku Schetyny.  Zaakceptował upokarzające porozumienie w sprawie Trzaskowskiego, żeby zyskać poklask opinii publicznej i liberalnych publicystów, ale przegrał wybory w partii, którą sam założył. Działacze poczuli się zdradzeni przez lidera, który się złamał, okazał słabość, konkurentom oddał nie tylko Warszawę, ale bez żadnych warunków wybory lokalne w całym kraju.

Wiem, że wyborcy - którzy na wiecach krzyczeli „ZJE-DNO-CZO-NA O-PO-ZY-CJA” - mogą być tym rozczarowani, ale między PO i Nowoczesną nie ma obecnie żadnego prawdziwego porozumienia. Nie było go i - jeśli nic się nie zmieni - nie będzie. Bez przejrzystej reguły wyłaniania wspólnych kandydatów w wyborach lokalnych, obejmującej cały kraj i wszystkie wybory samorządowe, takie porozumienie jest tylko fikcją. Jest wyłącznie faktem propagandowym. Funkcjonuje jako fatamorgana, symbol naszych marzeń o zjednoczonej opozycji. Mylenie marzeń z rzeczywistością w polityce jest wyjątkowo niebezpieczne.

Zatrute brzemię kapitulacji

Katarzyna Lubnauer dostała po swoim poprzedniku zatrute brzemię kapitulacji. I jest w pułapce. Z jednej strony dziennikarze i opinia publiczna bardzo chcą „żeby było dobrze”. Chcą wierzyć w miraż porozumienia. Z drugiej Grzegorz Schetyna widząc, że patent warszawski działa, ogłasza „wspólnych kandydatów zjednoczonej opozycji” w kolejnych miastach. Dziwnym trafem są to jego kandydaci. Dziwnym trafem jego potencjalni koalicyjni partnerzy nic o tych nominacjach nie wiedzą. Z procesu wyłaniania wspólnych kandydatów wykluczone są organizacje społeczne, ruchy miejskie, ruchy obywatelskie obrony demokracji, organizujące protesty na ulicach. Jeśli na takich zasadach ma powstać demokratyczny sojusz, to mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością - ta błazenada zakończy się klęską.

Opowieści, że nowa przewodnicząca Nowoczesnej rozbija jedność opozycji to kolejny chwyt w tej samej propagandowej akcji. Wręcz klasyczny! Schetyna ukradł rower, a teraz krzyczy „łapaj złodzieja”. Porozumienie PO i Nowoczesnej jest opozycji do zwycięstwa niezbędne! Ale na partnerskich warunkach. Tylko wtedy będzie trwałe. W przeciwnym wypadku pozostanie nam to, co zawsze - szukanie winnego. Smutny rytuał przegranych.

*Jakub Bierzyński jest socjologiem i przedsiębiorcą, prezesem domu mediowego OMD, a także jednym z założycieli SMG/KRC Poland (dziś Millward Brawn), największej w Polsce agencji badań rynkowych.

Zobacz także
  • Jarosław Kaczyński, prezes PiS Ludzie muszą od opozycji usłyszeć: "Mieliście rację, że głosowaliście na PiS"
  • Donald Tusk Niedzielny tweet grozy, czyli dlaczego prawica nienawidzi Tuska [OPINIA]
  • Święto Niepodległości, msza na Wawelu. Jarosław Kaczyński Strategia małp w klatce, czyli jak Jarosław Kaczyński steruje emocjami [OPINIA]
Komentarze (318)
Petru i Nowoczesna: tą sztuczką chcieli ich wykończyć. Operacja "czyszczenie przedpola"
Zaloguj się
  • stach_79

    Oceniono 70 razy 40

    Takim oto sposobem w Polsce nastapia wieloletnie rzady niekompetentnych i zacofujacych Polske gnomów... bylo kiedys jest i teraz. Mielismy rozbiory - a dlaczego? A miedzy innymi dlatego, ze Polacy woleli ze soba walczyc niz sie dogadac! Teraz jest to samo... PO i Nowoczesna nie umieja zlozyc koalicji! To wy walczycie o Polske czy o wlasne posady w koncu??

  • atr8

    Oceniono 57 razy 35

    Od zawsze twierdziłem, że Schetyna poprowadzi opozycję do zguby. Trzeba im mądrego, myślącego przywódcy, a Schetyna jest tylko cwany. To za mało na prezesa.

  • sil.m

    Oceniono 57 razy 23

    Jakub Bierzyński jest socjologiem i przedsiębiorcą – a tu na łamach pijarowcem PIS wprowadzając w błąd Polaków swymi badaniami , opiniami i niedomówieniami oraz siejąc
    zamęt w szeregach opozycji – taki typowy pisi zabieg. Dziś prezentuje to co pan Żakowski
    przed wyborami w 2015r. Nie widzi jak nieudolnie rządzona jest Polska z Nowogrodzkiej a
    nie z kancelarii premiera. Granie na oczach całej Polski w dupnioka i bez skrupułów stosowanie kłamstwa - tak ma być - bo tak chcemy to wstęp do autorytaryzmu / dyktatury. Pasożyci z tej partii np. pan bezdzietny nazywający konkurentów politycznych „zgrają, najeźdźcami, animalni, zdradzieckie mordy” - cały czas żyje na koszt społeczeństwa w obstawie goryli i to jest ten worek kamieni którego powinniśmy się w pierwszej kolejności pozbyć. Chłystkami są ci co nie doceniają pracy swych rodziców i dziadków. Kto Polskę odbudował? Bliźniacy? Oni do wujostwa na Krym jeździli i tam u pionierów swą tożsamość patriotyczną kształtowali. Mama ubierała ich w ciuszki kupowane w Paryżu. Na Zachodzie prawo określa zakres władzy . Prezes i PIS realizują wschodni system władzy gdzie władza zawsze stoi przed i ponad prawem – a pan Terlecki ps.”pies” te poczynania aprobuje. Demokracja to spór i kompromisy a nie dyktat jednej strony, hipokryzja i szumnie powoływanie się na suwerena. Dyktatura prezesa jest utwierdzana przy pomocy proroków i sądów zarządzanych przez bojara Zbynia, milicję sterowaną przez wujaszka nienawistnika Płaszczaka, służbami specjalnymi kierowanymi przez smrodziaczka pospolitego przestępcy Kamińskiego, WOT-em tworzonym przez rozdrapywaczka smoleńskiego sprintera Tośka, oraz pana – prof. wicemarszałka T. Ci sygnaliści robią i zrobią każdą niegodziwość wobec Polaków by zadowolić swego cara tak by pisim włos z głowy nie spadł – przykład tej hipokryzji i okłamywanie suwerena to kara dyscyplinarna dla p.Niziołka gdzie w nadzorowanym komisariacie zakatowano Igora Stachowiaka. Szacunek do demokracji wymaga jej przestrzegania oraz przepisów i ustaw ustanowionych przez demokratycznie wybrane władze a nie ciągłe łamanie art.7 konstytucji. Opozycja jest na początku konsolidacji, kreowania kandydatów do władz samorządowych. Negocjacje są trudne a kompromis możliwy do osiągnięcia.
    Proszę im w tym nie przeszkadzać, niech się docierają by wspólnie osiągnąć cel dobry dla ogółu

  • japka_putina

    Oceniono 28 razy 14

    Ten medal ma dwie strony. Jak nie cztery.

    Jedna: Trzaskowski jest nie tylko lepszym kandydatem od Rabieja, ale też ma realne szanse na zwycięstwo. W tym przypadku nie ma o czym dyskutować i nie było sensu tracić czasu na warszawską przepychankę. Rabiej może sobie być porządnym człowiekiem, może byłby lepszym prezydentem, gdyby wygrał, ale na to praktycznie nie miał szans.

    Druga: Schetyna nie umie grać fair, nie umie też grać zespołowo, nie umie patrzeć zbyt daleko. Gra tak, żeby wygrać to, co jest do wygrania w tej chwili, to chyba jest u niego silniejsze od zdrowego rozsądku. Gra tylko na siebie i może najwyżej na swoich ludzi. Taka samolubna polityka rujnuje możliwość osiągania prawdziwie ważnych, strategicznych celów.

    Schetyna na czele PO, która niestety pozostała największą partią opozycyjną, to coś na kształt Kijowskiego na czele KODu, oczywiście w przesadzie. W każdym razie PO i cała opozycja miałyby znacznie większe szanse na generalny sukces, gdyby Schetynę zastąpić kimś sensowniejszym, jak choćby rzeczonym Trzaskowskim.

  • simr1979

    Oceniono 13 razy 11

    Bierzyński będzie teraz doradzał Lubnauer, czytam między wierszami. Jeśli tak, to kaplica.

  • bmarten

    Oceniono 37 razy 11

    Czyli pan Bierzyński uważa, że wspólnym kandydatem dwóch partii na prezydenta Warszawy powinien być kandydat partii siedmiokrotnie mniejszej, a nie tej większej? I jeszcze jedno: kto dokładnie miałby być tym kandydatem partii siedmiokrotnie mniejszej, skoro jej pierwotny (najlepszy?) kandydat zrezygnował na rzecz kandydata wspólnego z tą partią siedmiokrotnie większą? Ile jeszcze kopniaków trzeba od pis-u, żeby wreszcie Polaczkowie zrozumieli, że tylko wspólnie i poprzez najgłębsze kompromisy polityczne powstanie szansa na pokonanie pisuarów? Inaczej grozi nam wieloletni zamordyzm. Niestety, jak widać, niedawne zmiecenie ze sceny politycznej Palikota, SLD, A. Grodzkiej i innych podobnych niczego "intelektualistów" nie nauczyło.

  • jerzykkur38

    Oceniono 12 razy 10

    Co się dzieje na portalu Gazeta.pl? Bez wspólnego frontu w wyborach samorządowych,Nowoczesna i PO ,umocnią autorytarne i dyktatorskie,antypolskie rządy PIS,na najbliższe 100 lat.Za kilka srebrników,znależli się chętni,do sypania piachu.w bardzo nikłą nić porozumienia,pomiędzy PO i Nowoczesną.

  • behemot.02

    Oceniono 18 razy 10

    PanBieżyński chce zaistnieć, bo to przekłada się na forsę. Może ma trochę racji, ale agresywny atak na wspólpracę PO N może świadczyć o tym, że jest podkupiony przez PIS. Trzeba uważnie z luźmi z PRu, dla nich najważniejsza jest forsa

  • mike63

    Oceniono 18 razy 10

    To co wypisuje tu pan Bierzyński jest oparte na domniemaniach. Jedno jest pewne pan Bierzyński trzepie na tym KASĘ i niewykluczone, że jest to KASA z PISuaru ;-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje