"Dobra zmiana" i Kościół. Miliony złotych spadają na "Kościół toruński", ale biskupi karcą PiS

Jacek Gądek
25.10.2017 15:48
Główne obchody 300 lecia koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

Główne obchody 300 lecia koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej (Fot. Łukasz Kolewiński / Agencja Gazeta)

Nigdy jeszcze polski Kościół tak głośno nie strofował władzy, którą sam pomógł wynieść na tron. Z drugiej jednak strony dzięki aliansowi PiS z o. Tadeuszem Rydzykiem odradza się Kościół "toruński", który czerpie profity z sojuszu z tym tronem.

Duchowny śledzący podziały w polskim Kościele: - Jeden z biskupów na zamkniętym spotkaniu wprost mówił, że wiele działań rządu PiS jest dobrych. Wymieniał 500+ i wsparcie dla ludzi wykluczonych, seniorów. Dodawał, że rząd PiS nie daje sobie jednak rady z opieką zdrowotną. Biskup zastrzegł, że mówi to jako obywatel. Inni księża dziwili się, że tak mocno to podkreśla.

Ten biskup, mówi nasz rozmówca, od polityki w swoich kazaniach stroni. Jednak wątków politycznych w homiliach i dokumentach Episkopatu nie brakuje.

"Trójca" wspiera Dudę

W Polsce jest ok. 10 tys. księży. Wśród 152 biskupów jest trzech kardynałów (Kazimierz Nycz i emerytowani: Henryk Gulbinowicz i Stanisław Dziwisz), jeden prymas (Wojciech Polak) i jeden przewodniczący Episkopatu (Stanisław Gądecki). Cała urzędująca "trójca" - Nycz, Polak, Gądecki - stara się hamować zapędy PiS. Publicznie i głośno napominają władzę.

Z kolei wpływowi i konserwatywni hierarchowie jak wiceszef KEP abp Marek Jędraszewski milczą, choć już abp Henryk Hoser ("konserwa") uznał, że prezydent Duda "zachował się jak mąż stanu", gdy wetował ustawy PiS o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Na postawę Hosera musi jednak wpływać fakt, że prof. Michał Królikowski (bliski współpracownik Hosera) pomagał Dudzie pisać ustawy sądowe.

- Zdaniem Episkopatu rola prezydenta była za słaba, więc trzeba wzmocnić prezydenta, bo głowa państwa jest nie tylko od wręczania odznaczeń, ale powinna mieć prawo decydować i stać ponad partyjnym podziałem. W konflikcie wokół ustaw sądowych KEP poparł więc Andrzeja Dudę. Nawet jeśli zdaniem biskupów rząd idzie dobrą drogą, to musi być ktoś, kto go hamuje albo koryguje kierunek, a nie jest tylko dekoracją w Pałacu Prezydenckim. Pomoc prezydentowi to zachęta dla niego, aby brał on ciężar na siebie - słyszymy od naszego informatora.

Słowem: PiS jedzie dobrą drogą, ale to Duda ma chronić władzę przed jazdą po bandzie lub roztrzaskaniem siebie i państwa.

Blisko z PiS, ale...

Największym zwolennikiem rewolucji PiS spośród znaczących figur w Episkopacie jest abp Sławoj Leszek Głódź. Ale i on - publicznie i w osobistej rozmowie - wsparł Dudę.

Nasz rozmówca z kręgów kościelnych przekonuje jednak, że abp Głódź nie jest już osobą, która miałaby autorytet. - Jest w Gdańsku, mieście "Solidarności", ale to, co mówi, nie ma wagi. Nie jest poważanym biskupem. Schodzi ze sceny publicznej - dodaje.

Inni się nie wychylają. Zamilkł nawet bp Wiesław Mering, który najgorliwiej wspierał PiS i równie mocno łajał przeciwników PiS. Nasz rozmówca: Praktyka w Episkopacie jest taka, że zapewne zwrócono mu uwagę, aby już się tak nie wypowiadał. Mering, więc ucichł.

Za biskupem z Włocławka ciągną się oskarżenia o agenturalną przeszłość. "Rzeczpospolita" pisała o tym, że był TW "Lucjanem" i brał pieniądze od bezpieki. Hierarcha zaprzeczał. Nasi rozmówcy z kręgów kościelnych oceniają, że wsparcie dla obozu "dobrej zmiany" to dla Meringa polisa ubezpieczeniowa, która chroni przed publicznym lustrowaniem go.

Natomiast wpływowy metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski nie zabiera głosu wobec sporu o zaoranie sądownictwa. Prezydentowi wyraźnie zależy na dobrych kontaktach z metropolitą, stąd obecność na ceremonii nałożenia paliusza abp. Jędraszewskiemu w Krakowie, na której Duda się stawił.

Biskupi radiomaryjni

Obok Meringa także abp Wacław Depo, bp Ignacy Dec, bp Antoni Dydycz i bp Edward Frankowski. Ich temperował jeszcze przed "dobrą zmianą" nuncjusz apostolski w Polsce, arcybiskup Celestino Migliore (dziś już były nuncjusz). Gdy bowiem w rocznicę stanu wojennego weszli w skład komitetu honorowego "Marszu w Obronie Demokracji i Wolności Mediów" (organizowanego przez PiS), to Migliore wymusił ich rezygnację.

Nuncjusz się zmienił, ale dziś nie ma w polskim Kościele przyzwolenia na tak ostentacyjne wspieranie partii rządzącej przez hierarchów. Widać to po oficjalnych stanowiskach KEP. Episkopat ostro skrytykował nacjonalizm, choć PiS kokietuje środowiska narodowców. Episkopat wbił szpilę w żądania reparacji od Niemiec, choć PiS odgrzało temat. Episkopat oczekuje od PiS uruchomienia choć korytarzy humanitarnych dla uchodźców z Syrii, ale PiS zwodzi tu biskupów.

Bp Pieronek na barykadzie

Jedni biskupi milczą, inny wchodzą na barykady.

Bp Tadeusz Pieronek jest w polskim Kościele postacią wyjątkową. Cięty język i publicystyczne zacięcie łączą go z abp. Jędraszewskim. Pieronek gani PiS, uczestniczy w spotkaniach "Klubów Obywatelskich" (animowanych przez Platformę) i drwin z Jarosława Kaczyńskiego mówiąc, że "zachowuje się jak człowiek po narkotykach". Z kolei Jędraszewski kibicuje "dobrej zmianie", zapewnia, że po zmianie władzy "mgła nad Smoleńskiem ustępuje i że wreszcie przybliżamy się do chwili, w której poznamy prawdę", drwi z kolei z "pancernej brzozy".

Od jednego z księży słyszymy: Bp Pieronek nosi w sobie zadrę, bo jako sekretarz generalny Episkopatu nie został wybrany na drugą kadencję. Wszedł w konflikt z częścią biskupów, a zwłaszcza z prymasem Józefem Glempem i abp. Józefem Michalikiem. Przez to się zradykalizował.

Odwrót od PiS

To wszystko hierarchowie, ale większy wpływ na polityczne decyzje wiernych mają - w swojej masie - szeregowi duchowni. Więcej znaczy słowo proboszcza niż dokumenty programowe, homilie sygnowane przez prymasa i szefa KEP.

Biskupi w 2015 r. nie mówili "tylko PiS", ale z wypowiedzi można było to wywnioskować. Abp Gądecki we wrześniu 2015 r., czyli tuż przed wyborami do Sejmu, pisał, że "Kościół jest solidarny z pracą i prawami politycznymi środowisk, które konsekwentnie, pozytywnie i twórczo angażują się na rzecz cywilizacji życia, praw rodziny i wartości kultury chrześcijańskiej". Z kolei "Rz" cytowała - już po wyborach - anonimowego hierarchę: Chyba za bardzo zaangażowaliśmy się w kampanii po jednej stronie.

Dominikanin o. Paweł Gużyński niedawno mówił Gazecie.pl wprost, że "wiara w zbawienne moce PiS okazała się silniejsza niż zdrowy rozsądek". - Dwa lata temu większość Episkopatu i mnóstwo księży w Polsce zaangażowało się po stronie PiS, a teraz budzą się z ręką w nocniku, bo naiwnie liczyli na coś innego - dodawał.

Moment przełomu

Wcześniej - choćby przy okazji rozprawy z TK - pojawiały się sygnały niezadowolenia Episkopatu, ale nie aż tak donośne. Momentem, w którym czara goryczy się przelała, było dla hierarchów ekspresowe przepychanie przez PiS ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS.

W lipcu za namową i przy wsparciu Episkopatu prezydent ogłosił dwa weta do nich. Zaraz po niedzieli. Z podziękowaniami pospieszył mu od razu szef KEP abp Stanisław Gądecki. Hierarcha uzasadniał ich słuszność słowami papieża Jana Pawła II. Trudno o mocniejsze wsparcie.

Duchowny zastrzegający anonimowość: - Ogromny wpływ na weta Andrzeja Dudy miało stanowisko części biskupów, według których sprawy poszły za daleko. Oświadczenie wydane zaraz po wetach jasno wskazuje, że było to stanowisko Episkopatu, który poparł prezydenta.

Najdalej w publicznych wypowiedziach idzie jednak inny hierarcha.

Kardynał prosi Boga

28 września. Kard. Kazimierz Nycz odprawiał w Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie mszę w intencji Sądu Najwyższego w 100-lecie jego istnienia. W kazanie wsłuchiwała się I prezes SN prof. Małgorzata Gersdorf i jej poprzednik z lat 1990-1998 prof. Adam Strzembosz (dziś krytyk PiS), podobnie jak część sędziów SN. Mszę planowano od miesięcy. Przypadła jednak na czas, gdy PiS chciało zaorać jubilata, więc siłuje się z prezydentem o to, jak brutalnie i głęboko wbić pług. A także o to, kto ma trzymać jego ster.

Kard. Nycz - może najważniejszy dziś duchowny w Polsce - stanął przed (mówiąc językiem PiS) "grupą kolesiów"/"komunistycznymi złogami" i bił w próbę rewolucji. Dodawał otuchy sędziom. - Trzeba czasem cierpieć, żeby ocalić to, co jest do ocalenia, czyli wasze powołanie, niezależność, niezawisłość - powiedział w homilii. Najgłośniejszym echem odbiły się słowa: - Proszę Boga, żeby nic złego się nie stało, żeby nie został zachwiany żaden fundament w trójpodziale władzy i służbie na rzecz państwa i człowieka.

Bo Kościół stoi na stanowisku, że demokracja to dobro, a trójpodział władzy jest dogmatem w społecznej nauce Kościoła. Obrona demokracji jest zatem obowiązkiem duchownych. A że w oczach części biskupów jej filary są dziś kruszone, to tym bardziej.

Kard. Nycz mówił zatem o nadziei, że "mądrość zwycięża" i przypomniał króla czeskiego świętego Wacława, który stał się męczennikiem, ponieważ "potrafił obronić swoje przekonania i słuszne decyzje". Obsadzanie Andrzeja Dudy w roli męczennika byłoby przesadą, ale to na jego mądrość liczył i Nycz, i zastępy hierarchów.

Daleko od opozycji

Elita hierarchii bije na alarm i przestrzega ekipę PiS. Prymas Wojciech Polak mówił na Jasnej Górze pani premier i prezydentowi w oczy: "Szanujmy ład konstytucyjny, który jest gwarantem naszego bycia razem i współistnienia". Kard. Nycz starał się załagodzić kryzys, gdy - według PiS - doszło do próby puczu. PiS i media publiczne eksploatują do granic możliwości sprzeciw wobec przyjmowania uchodźców z Bliskiego Wschodu, choć Episkopat jest tu na drugim biegunie. Kryzys na linii PiS - Episkopat jest faktem.

Ale od wspierania opozycji nawet krytyczni wobec "dobrej zmiany" biskupi są dalecy. - Odwoływanie się do sił zewnętrznych, niemożność załatwiania spornych spraw w gronie Polaków dowodzą słabości naszej demokracji. Zbyt łatwo godzimy się na to, by w polskich sporach arbitrem był czynnik zewnętrzny - mówił w "Do Rzeczy" abp Gądecki. Pobrzmiewa w tym zarzut o nową Targowicę.

Odrodzenie Kościoła toruńskiego

"Kościół toruński" odradza się pod rządami PiS. O. Tadeusz Rydzyk sprzągł swoje medialne imperium z "dobrą zmianą". To w studiach jego TV Trwam i Radia Maryja swój żal wobec prezydenta wylał Jarosław Kaczyński - to był jego pierwszy wywiad po wetach. To u o. Rydzyka zarzucił Dudzie, że ten "popełnił błąd", choć przecież Episkopat za ten "błąd" Dudzie dziękował. I to do Torunia na wywiad-maraton pojechała premier Beata Szydło.

Duchowni chórem nie godzą się z podziałem ogłoszonym przez Jana Rokitę o istnieniu w Polsce Kościołów "łagiewnickiego" (w domyśle nowoczesnego i otwartego) i "toruńskiego" (wstecznego, tradycyjnego). Bo Kościół jest jeden, powszechny, a podział z 2006 r. służył odbijaniu przez PO poparcia części Kościoła. Dziś Platforma, która sama odbiła w lewo, jest od niego odległa, a hierarchowie dzielą poparcie między PiS a - w coraz większym stopniu - Andrzeja Dudę.

Kościół toruński tego poparcia nie dzieli, bo wspiera PiS, a w rządzie o. Rydzyk ma swoich ulubieńców: prof. Jana Szyszko i Antoniego Macierewicza.

Szorstki sojusz

Warto przypomnieć, że po raz pierwszy Jarosław Kaczyński z ojcem Tadeuszem Rydzykiem spotkali się w 1997 r. Rozmawiali pół nocy, ale nic się nie kleiło. Kaczyński utyskiwał na brak poparcia Radia Maryja, by potem - mimo kolejnych spięć z zakonnikiem - zjednoczyć siły. Teraz prezes albo jeździ do Torunia, albo dzwoni do studia. Kościół toruński trwa przy PiS, choć prywatnie Jarosław Kaczyński i o. Rydzyk nawet się nie lubią.

Duchowny śledzący politykę: Część Kościoła myśli o przywilejach i dotacjach od państwa. Radio Maryja ewidentnie weszło w politykę na zasadzie transakcji wiązanej. To nawet nie jest szorstka przyjaźń, ale właśnie sojusz.

Dziś polski Kościół można podzielić na ten, który chce czerpać z sojuszu z tronem ("toruński") i ten, który opiera się pokusie bez rozróżniania na "konserwę" i "liberałów".

A czerpać można nie tylko złotówki, ale też prestiż, osobistą satysfakcję lub zapewniać sobie polisę ubezpieczeniową od oskarżeń. Nieprzypadkowo przedsięwzięcia o. Rydzyka złapały głęboki oddech tuż po wygranej PiS. W tej kadencji otrzymują - na odwierty geotermalne, szkolenia, reklamy itd. - kolejne miliony złotych, a na pewno na tym się nie skończy. Takie - mówiąc językiem Radia Maryja - "dary serca" od ekipy PiS o. Rydzyk chętnie przyjmuje.

Zakaz aborcji

Tuż przed wyborami Episkopat apelował: "Zachęcamy każdego z wiernych do głosowania w zgodzie z własnym sumieniem, wrażliwym na dobro wspólne i stojącym na straży życia każdego człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci". Ochrona życia - de facto zakaz aborcji - to mantra powtarzana przez duchownych przed dniem głosowań.

Dziś tylko obóz PiS - Zjednoczona Prawica i prezydent - zapewniają, że tego chcą. Andrzej Duda już zapowiedział, że podpisze zakaz aborcji likwidujący przesłankę w postaci stwierdzenia ciężkiego uszkodzenia płodu. W praktyce ograniczy to aborcję niemal do zera. Ale prezydent takiej ustawy sam pisać nie chce. Wszystko zależy więc od PiS, a partia ta nawet nie musi pisać nowej ustawy.

Obywatelski projekt jest gotowy, a Episkopat oficjalnie poparł zbieranie podpisów pod nim. To jeszcze wzmaga presję Episkopatu na PiS, aby przeforsowało w Sejmie zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Przez niemal 25 lat nigdy nie było bowiem tak sprzyjających warunków, by to zrobić. Podpisu prezydenta biskupi mogą być akurat pewni - weta nie będzie. Aby jednak ustawa trafiła na biurko Andrzeja Dudy, zgodę na zakaz "aborcji eugenicznej" musi dać Jarosław Kaczyński. Biskupi dostaną więc, czego chcą, jeśli prezes pozwoli.

Do czego przyzwyczaiły nas dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości?

Quiz wiedzy o Polsce. Sprawdź, czy odpowiesz poprawnie na 100 pytań
1/100Kto był królem Polski?
Zobacz także
Komentarze (287)
PiS i Kościół. Miliony złotych spadają na "Kościół toruński", ale biskupi karcą PiS
Zaloguj się
  • lukasz_patrykus

    Oceniono 47 razy 41

    KK to pasożyt który nie produkując niczego oprócz bajań, które nb zmienia co wiek, żyje sobie doskonale na koszt państw, już niemal od 3 wieku naszej ery, od czasów Konstantyna, czyli dobrze ponad 1700 lat. Nie martwcie się oni zawsze potrafią się pod władze cywilna podczepić i ja doić ile wlezie... to dlatego takie kraje jak np Francja są tak przez nich znienawidzone, bo tam się nie da kręcić walków na państwowy koszt

  • kabza1605

    Oceniono 43 razy 33

    Kościół wyciągnie ile się da z pisu , a w odpowiednim momencie zmieni sponsora. Tak było od wieków , mają doświadczenie:)

  • marc.pl

    Oceniono 32 razy 30

    Dlaczego PiS ukrywa że w budżecie naszego państwa na koniec roku będzie gigantyczna dziura 51 miliardów zł. Pisowskie rozdawnictwo skończy się dla naszego kraju katastrofą finansową.

  • tumaxer

    Oceniono 25 razy 23

    Jarosław myślał, że ma Dupę na sznurku, a tu zonk. Okazało się, że Dupą trzęsie episkopat. Jarosław zdrady nie wybacza...

  • jxl82

    Oceniono 31 razy 23

    Jarosław "Ted" Kaczyński myślał że pieniążkami podporządkuje Kościół. Tyle ze nie wziął pod uwagę że Pasibrzuszki mają chrapkę na więcej niż myślał. Użyczenie "wiernych"na wybory ma większą cenę niż myślał , arcybiskupi zobaczyli, że przez bezwolne podporządkowanie się Kaczce zjadają swój ogon. Jezus nie ma ochoty przesiadać się na miejsce po prawicy Lecha.

  • zsm-5

    Oceniono 24 razy 20

    Wreszcie ktoś odważył się "rozebrać" polski KK na części pierwsze. Brakuje jeszcze wykazu nieruchomości zwróconych w 100% kościołowi. A może i w 150% - niezależnie od "bieżącej" kasy na działalność propagandową.

  • noel1

    Oceniono 23 razy 19

    Nigdy w historii kościoła hierarchowie powiedzieli dość, ciągle będą chcieli więcej i więcej, czy to się tyczy;religii, najpierw jedna godzina, teraz 2 godziny religii i przymiarka do matury, jeżeli chodzi o działki ciągle są przyznawane za przysłowiową złotówkę. Dotacje płyną szerokim strumieniem czy na świątenią Opatrzności Bożej,czy kościół Rydzyka. Zwalniani są z częsci podatków, które są i tak symboliczne. Ciągle mało i mało i na tym nie poprzestaną. Tylko drastyczne odcięcie od strumienia dóbr ukróci ich zachłanność, obecnie jednak się na to nie zanosi - przykre to!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje