"Nie wierzy we wszystko, co słyszy od Antoniego". Kaczyńskim targają emocje, a wiele zależy od ostatniej rozmowy

Jacek Gądek
19.10.2017 12:23
Min. Antoni Macierewicz i Jarosław Kaczyński w Sejmie

Min. Antoni Macierewicz i Jarosław Kaczyński w Sejmie (Źródło: Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta)

Jarosław Kaczyński narzucił Antoniemu Macierewiczowi krótki termin na podanie jego wersji katastrofy smoleńskiej. Podkomisja narzeka na "nadgorliwość dziennikarzy". W 8. rocznicę tragedii pokaże lepszą animację, ale raczej nie pełny raport. Tymczasem wiara prezesa PiS w zamach topnieje.

Polityk PiS śledzący prace podkomisji smoleńskiej: - Oczywiście, że jest cień wątpliwości, czy uda się wyjaśnić katastrofę. Ten cień był i jest.

Gazeta.pl: - Ale nigdy nie było to tak głośno powiedziane przez Jarosława Kaczyńskiego. Prawda?

- A po cóż artykułować wątpliwości? Bądźmy optymistami i nie zniechęcajmy się. Niepewność jednak rzeczywiście tu istnieje, więc biorę również pod uwagę taki scenariusz, że się nie uda - odpowiada polityk PiS.

Osoba zbliżona do śledztwa prokuratury: - Prezes PiS ma swoje wahania, które zależą od dnia, momentu i jego humoru, a także od tego, kto akurat do niego przyjdzie. Antoni Macierewicz zasypuje Jarosława Kaczyńskiego swoimi rewelacjami o wybuchach. Ale prezes PiS otrzymuje też informacje ze śledztwa prokuratorskiego, a tam już nikt nie twierdzi, że był zamach, więc wtedy emocje prezesa opadają.

Bo szef partii nie czyta przecież tysięcy stron akt albo wyników badań, ale opiera się na tym, jak i przez kogo zostaną mu one zrelacjonowane.

Koniec czekania

"Nie uda się", czyli że podkomisja smoleńska nie przedstawi odpowiedzi na pytanie o przyczyny katastrofy smoleńskiej. Macierewicz nigdy jednak nie pozwoli, aby podkomisja przyznała się do niemocy, i to mimo że ona sama sypie się już od dnia powołania, o czym informowała Gazeta.pl.

Podkomisja nie ma autorytetu nawet w oczach wielu polityków obozu władzy, ale nikt publicznie nie piśnie o niej złego słowa, bo to byłby koniec dalszej kariery. Bez względu na wszystko, Macierewicz ogłasza kolejne "ustalenia" i "uzgodnienia" podkomisji. Brnie w tezę, że Tu-154M został wysadzony w powietrze.

Politycy tej partii rytualnie oddają hołdy Macierewiczowi, że to dzięki jego uporowi katastrofa nie została zapomniana, ale już o dokonaniach podkomisji mówić nie chcą. - Zaczekajmy na wyniki - to częsta odpowiedź.

Chcieć czekać przestaje już jednak Jarosław Kaczyński. Słowa prezesa PiS z 90. miesięcznicy to nowa jakość. O ile wcześniej mówił zawsze, że w końcu poznamy prawdę, tak tym razem podkreślił, że "będzie prawda, której dzisiaj nie znamy, albo stwierdzenie, że tej prawdy do końca dzisiaj ustalić się nie da". To komunikat, którego Macierewicz się nie spodziewał: kończ waść i daj jakąś odpowiedź.

Osoba z kręgu śledztwa: - To była sugestia, że prezes nie wierzy we wszystko, co słyszy od Antoniego.

Macierewicz o fałszerstwach czarnych skrzynek

Antoni Macierewicz sprzed Pałacu Prezydenckiego pojechał do TV Republiki już po przemówieniu Kaczyńskiego, w którym prezes zażądał od niego podania przyczyn katastrofy albo deklaracji niemocy. I to już za pół roku. Czysto reaktywny przekaz Macierewicza był taki: zdążymy, ale pewnie nie ze wszystkim.

Macierewicz zawahał się już przy pierwszym trudniejszym pytaniu w zaprzyjaźnionej TV Republika. Mówił o "manipulacjach" i "bezczelnym fałszerstwie" rejestratorów lotu, ale dopytany, czy wszystkich, odparł po chwili: - ...tak. Chyba tak. Przynajmniej... Pani mówi "w każdym", a to już jest do dyskusji, bo nie jestem w stanie na pewno zdefiniować sytuacji tych rejestratorów, których pełnego zapisu nie mamy, ale w tych podstawowych, które były analizowane i które były przedmiotem bardzo pospiesznych i nieodpowiedzialnych tez zawartych w raporcie Anodiny i Millera, to tak. W tych były dokonywane bardzo daleko idące manipulacje.

Podkomisja smoleńska już rok temu złożyła do prokuratury zawiadomienie o rzekomym fałszowaniu skrzynek. Śledczy zażądali dodatkowych informacji od ekspertów Macierewicza. Osobnego śledztwa nie wszczęto, a jedynie włączono ten wątek do badania w ramach głównego śledztwa. W ten sposób uniknięto upokorzenia Macierewicza, bo materiał dowodowy z podkomisji był bardzo słaby.

Szef MON konsekwentnie brnie w tezę o fałszerstwach zapisów czarnych skrzynek Tu-154M. W jego ocenie, mimo "olbrzymich manipulacji" w tych zapisach udaje się jednak "dotrzeć do elementów prawdy, bo tam takie zostały też przechowane". Według niego jest to "naprawdę niesłychanie trudne", ale się udaje. W praktyce oznacza to tyle, że to, co przeczy tezom o wybuchach, podkomisja może uznać za niewiarygodne.

Macierewicz zatrudnia tajemniczy instytut

Macierewicz zdradził jednak, że podkomisja przekazała materiały do "najlepszego instytutu na świecie, który zajmuje się takimi rekonstrukcjami" (np. wypadków lotniczych). Nie podał, jakiego konkretnie, bo obawia się, że ten instytut się spłoszy.

Pół roku temu, czyli w 7. rocznicę katastrofy w prezentacji podkomisji pojawiała się informacja, że Uniwersytet w Akron (USA), gdzie pracuje prof. Wiesław Binienda (członek podkomisji), bierze udział w badaniach. W nim miały być "przeprowadzone i zweryfikowane badania aerodynamiczne". Uczelnia odcięła się od wiązania jej z podkomisją. 

W nowym piśmie do Gazety.pl swój lęk przed wymienieniem instytucji i osób współpracujących z podkomisją znów podkreśla jej szef. Dr Kazimierz Nowaczyk pisze: "Obawy (...) są wysoce uzasadnione, bowiem działania i nadgorliwość niektórych dziennikarzy doprowadziła do przerwania współpracy z niektórymi osobami i ekspertami, a nawet instytucjami, które wstępnie wyraziły chęć pomocy w wyjaśnianiu tej katastrofy".

Instytut, którego nazwy Macierewicz z Nowaczykiem nie chcą podawać, ma przygotować "wizualizację rzeczywistego zachowania samolotu" Tu-154M. Dane ma mu dostarczać podkomisja, więc wiarygodność efektów już na starcie jest wątpliwa.

Moment wybuchu

O ile jeszcze w dniu miesięcznicy Macierewicz był mało konkretny, to kilka dni później na zjeździe Klubów "Gazety Polskiej" wypalił: - Znaleźliśmy to miejsce w zapisie jednego z rejestratorów, który odnotował moment eksplozji. On został zidentyfikowany. Teraz zajmujemy się jego analizą i wykluczeniem ewentualnym wszystkich możliwości innej interpretacji tego elektronicznego zapisu niż ten, który mówi, że jest to odzwierciedlenie eksplozji.

A sama podkomisja wydała oświadczenie nieco bardziej powściągliwe. "Zapisy jednego z [rejestratorów lotu] zawierają parametry, wskazujące na gwałtowne zjawiska towarzyszące ostatnim sekundom lotu. (...) Wspomniane parametry mogły być wynikiem oddziaływania na samolot bardzo dużej energii." CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Modus operandi Macierewicza jest taki: najpierw wniosek i interpretacje, a dopiero potem materiał, który jest podstawą do wnioskowania. Dziś poza Macierewiczem i jego podkomisją nikt nie wie, co konkretnie jest rzekomym dowodem na "moment wybuchu", ale minister już głosi, że taki dowód jest.

Podkomisja Macierewicza jest w MON jak wysepka, której działania reżyseruje i komunikuje sam minister. Nawet zainteresowani tematem posłowie PiS nie mają od niego szerszej informacji. - Trudno powiedzieć, na jakim to wszystko jest etapie i na ile mój optymizm jest ciągle uzasadniony - mówi jedna z takich osób.

Prokuratura swoim torem

Prokuratura Krajowa, która podlega Zbigniewowi Ziobrze, bezceremonialnie i bez forowania tezy o wybuchu prowadzi własne śledztwo - zupełnie innym torem. Jest ono niezależne od postępowania podkomisji. Eksperci Macierewicza są traktowani jak amatorzy, którym nie można jednak odmówić udziału na przykład w ekshumacjach i sekcjach zwłok ofiar katastrofy.

Prokuratura Krajowa odpowiadała Gazecie.pl: - We wszystkich przeprowadzonych sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej (...) uczestniczył przedstawiciel podkomisji - w przypadku wnioskowania o taki udział. Każdy taki wniosek został uwzględniony przez prokuraturę.

Osoba z kręgu śledztwa: - Wpływy Antoniego są spore, ale prokuratura robi, co do niej należy, choć nie może wprost przekazywać opinii publicznej tego, co już wie. Sytuacja jest przecież schizofreniczna, bo prokuratura ma swoje, choć jeszcze niepełne ustalenia i mają coraz więcej dowodów, które wskazują, że zamachu nie było. Macierewicz mówi z kolei, że ma nowe dowody na zamach. Musi dojść do zderzenia, ale to zderzenie może być albo gwałtowne, albo stopniowe.

Wiara Jarosława Kaczyńskiego, jak słyszymy, w wersje o wybuchach jest coraz mniejsza i może się skończyć na stwierdzeniu, że nie da się takiej tezy wykluczyć, bo zaniedbania ekipy Donalda Tuska były tak wielkie i nieodwracalne.

Prokuratura Krajowa czeka na wyniki badań laboratoryjnych fragmentów wraku samolotu. Nawiązała też współpracę z Instytutem Nauk Sądowych Irlandii Północnej w Carrickfergus, gdzie przekazano już próbki pobranych w czasie ekshumacji i sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej.

Zobacz także. Sprawdzamy, czy Polacy są gotowi na łatwiejszy dostęp do broni. "Niewyszkolony Sebix..." [MAKE POLAND GREAT AGAIN]

Uważasz, że dobrze znasz mapę Polski? To sprawdź się w tym quizie
1/17Zacznijmy od czegoś naprawdę łatwego. Gdzie znajduje się Jastarnia?
Zobacz także
Komentarze (155)
Jarosław Kaczyński nie wierzy we wszystko, co mówi Antoni Macierewicz. Topnieje wiara w zamach
Zaloguj się
  • evergreen111

    Oceniono 34 razy 34

    Ile wagonów ośmiorniczek można by kupić za grube miliony, które Szalony Antek wydał już na tę groteskową komisję składającą się z doskonale opłacanych kolesi?

  • lech2011

    Oceniono 39 razy 33

    Kaczyńskim targają emocje ws. Smoleńska
    Nic dziwnego, wysłał brata na idiotyczną podróż w kontrze do rządu i kazał lądować.
    Może więc mieć wyrzuty sumienia.

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 33 razy 31

    I widzicie, towarzyszu Macierewicz? Kończy się wasza kariera. Lepiej spokojnie odejść na emeryturę, wziąć ślub z Misiem... z żoną podobno i tak jesteście już w separacji...

  • tadjan

    Oceniono 32 razy 30

    ta wesz smoleńska dobrze wie kto spowodował katastrofę: Lech K. Andrzej B. i Przmysłąw G. a on temu patronował..... a teraz wykorzystuje to do walki politycznej. To już nie jest człowiek, on nie wie co to jest refleksja nad przeszłością, on musi wszystkim wmówić, że to nie on i jego niekumaty bliźniak!

  • remo29

    Oceniono 29 razy 27

    > W 8. rocznicę tragedii pokaże lepszą animację

    Na 10. to chyba sam Disney zrobi.
    Swoją drogą nieźle Antek kręci dziadziem Jarkiem, tyle lat wygibasów, a ten łazi co miesiąc i plecie z tej swojej drabinki.

  • Black Swan

    Oceniono 24 razy 24

    to bzdury są a nie analiza stanów psychicznych Jarosława... Żaden z ciebie kaczolog człowieku..
    Jarek od zawsze wie, że teorie zamachowe to są głupoty wyssane z brudnego palucha Antoniego i jemu nie chodzi o żadne "dojście do prawdy" tylko zwyczajnie; z pełną premedytacją, wykorzystał śmierć brata oraz swoich kumpli, do rozgrywek politycznych...
    I wie to każdy kto ma jeszcze aktywne choćby ze trzy szarek komórki we łbie... Gdyby tu nie chodziło o cyniczne wykorzystywanie w bieżączce politycznej nieszczęścia swojego brata to Kaczyński po dojściu do władzy zrealizowałby to czego przez pięć lat domagał się od Tuska...Czyli; powołał międzynarodową komisję śledczą do zbadania katastrofy a nie przemalowywał komisje antkowych modelarzy na oficjalną komisje państwa polskiego...
    W kategoriach ludzkiej przywoitości takie zachowanie się nie mieści ale jak widać; sqrywysństwo przynosi niezłe profity bo przecież władzę ma...

    Dziwi mnie tylko spolegliwość jego podwładnych bo przecież ten wasz załgany wóz kiedyś zniknie ale wam wstyd pozostanie na wieki... Jeszcze wasze prawnuki będą moralnie obciążani za te wasze wspieranie tego kaczego szamba... Katolicy z was tacy jak z kaczej dupy trąby...

  • lodzermensz1

    Oceniono 22 razy 22

    Ktokolwiek popiera PIS i pana Dudę na urzędzie prezydenta RP, jednocześnie wspiera to szaleństwo i szarlataństwo jakim jest komisja smoleńska i jej pseudo-dochodzenie.
    W imię 500+, swoiście pojętego patriotyzmu lub nacjonalizmu, w imię strachu przed islamem... Powody są różne. Efekt ten sam: wspieranie wydawania milionów na oczywiste oszustwo. Wspieranie gigantycznego kłamstwa politycznego.
    Miłego dnia.

  • markowski222

    Oceniono 24 razy 22

    Nie obchodzą mnie emocje i wahania prezesa w sprawie Smoleńska! Przez niego mamy najgorszego ministra MON, włączając czasy komuny, który deprecjonuje wojsko swoimi decyzjami i naraża na szwank naszą obronność. Sprawy prywatne prezesa nie powinny wpływać na bezpieczeństwo kraju.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje