Od ''naczelnika'' po barierki na Krakowskim. Do czego przyzwyczaił nas w 2017 roku PiS?

Patryk Strzałkowski
Turystów na Krakowskim Przedmieściu dziwi, że ulica jest zablokowana 10 każdego miesiąca. Zagraniczni dziennikarze nie mogą uwierzyć w paski TVP Info. Po drugim pełnym roku rządów PiS przyzwyczailiśmy się do wielu rzeczy, które jeszcze niedawno wprawiały w osłupienie.

"Normalizowanie" stało się popularnym hasłem w liberalnych amerykańskich mediach po wyborczym zwycięstwie Donalda Trumpa. Publicyści przestrzegali, by nie przechodzić do porządku dziennego z tym, jakim liderem jest Trump: z jego niezrozumiałym strumieniem świadomości, jego atakowaniem grup i jednostek, jego niekonsekwencją i niestabilnością.

Jarosław Kaczyński i PiS nie są polskim Donaldem Trumpem. Jednak przez dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości wiele rzeczy, większych i mniejszych, zmieniło się w Polsce diametralnie.

Jeszcze w roku 2016 - pierwszym pełnym roku rządów PiS - niektóre sprawy szokowały część opinii publicznej i mediów. Teraz jednak - po drugim roku i półmetku tej kadencji Sejmu - zdaje się, że stały się częścią normalności, czy też zostały "znormalizowane". 

Miesięcznice za barierkami

Bardzo widocznym przykładem zdaje się tu być sytuacja na Krakowskim Przedmieściu 10. dnia każdego miesiąca. Oczywiście miesięcznice smoleńskie odbywały się tam podczas rządów PO. Jednak wraz z przejęciem władzy przez PiS nabrały państwowego charakteru. Mają asystę honorową i bezprecedensową ochronę policji. ( 758 tys. zł i 2500 policjantów - to dane z lipcowej miesięcznicy). Przyciągają one protesty, a do użycia weszło nawet słowo "kontrmiesięcznica". W związku z tymi manifestacjami od kilku miesięcy każdego 10 Krakowskie Przedmieście, reprezentacyjna ulica Warszawy, jest praktycznie zablokowana. Autobusy są kierowane na objazdy, a turyści przeciskają się ze zdziwieniem między barierkami. Pierwsze obstawienie ulicy barierkami wywołało sporo reakcji. Jednak teraz miesięcznice nie przyciągają już nawet takiej uwagi mediów.

Wojna z Unią Europejską

Od wejścia do Unii Europejskiej Polacy byli i są jednym z bardziej euroentuzjastycznych krajów - nasze poparcie dla wspólnoty i członkostwa w UE jest znacznie powyżej europejskiej średniej. Jednak od objęcia władzy przez PiS zdajemy się być w stałym konflikcie z instytucjami UE - o praworządność, o sądy, o Puszczę Białowieską, o wolność słowa, nie wspominając nawet o wyborze szefa Rady Europejskiej (słynne głosowanie 27:1). Pierwsze doniesienia o ostrym sporze i groźby unijnych sankcji czy debat o sytuacji w Polsce był tematami dnia. Teraz jednak konflikt zdaje się częścią rzeczywistości - ostatnie debaty o Polsce nie przyciągają już tak dużej uwagi.

Jeszcze jedną rzecz warto w tej sprawie pamiętać - Unia Europejska, jakkolwiek rozbudowana i zbiurokratyzowana, nie jest obcą siłą. Choć politycy, a także media, lubią mówić o konflikcie z "Brukselą", to "Brukselą" jesteśmy też my. Unia ma swoje instytucje, jednak składa się przede wszystkim z państw członkowskich i to my - razem z innymi państwami - ją tworzymy.

TVP: Rząd konsekwentnie spełnia obietnice

Powyższy cytat może brzmieć niczym wypowiedź polityka partii rządzącej, jednak to prawdziwy tytuł materiału TVP. PiS wraz z władzą przejął kontrolę nad mediami publicznymi, co najjaskrawiej widać w "Wiadomościach" TVP i TVP Info. Po odejściu lub wyrzuceniu dziesiątek dotychczasowych pracowników, do TVP przyszli prawicowi publicyści, pracownicy sympatyzujących z PiS mediów i absolwenci szkoły o. Tadeusza Rydzyka. Od tego czasu narracja w TVP zdaje się być zbieżna z narracją PiS, a czasem wręcz bardziej "gorliwa" niż ta polityków partii. Pierwsze takie wydania "Wiadomości" budziły zdziwienie, jednak teraz nawet paski TVP Info czy cotygodniowe popisy Wojciecha Cejrowskiego są najczęściej po prostu elementem nowej rzeczywistości. Do tego: spadki oglądalności, chaos z festiwalem w Opolu, a nad wszystkim czuwa Jacek Kurski, były polityk PiS.

Przerwa w posiedzeniu o godz. 1 min. 20

Posłowie nie pracują od 9 do 17, to jasne. Jednak w tej kadencji Sejmu nocne obrady i głosowania stały się nie wyjątkiem, a nowym standardem. Posiedzenia - szczególnie przy okazji najbardziej kontrowersyjnych projektów - kończą się po północy lub jeszcze później. Wiele głosowań przeprowadzanych jest po godz. 22 - wynika ze statystyk.

Sejm z PiS-owską większością pracuje do późna, ale za to w ekspresowym tempie. Oczywiście jako partia mająca ponad połowę głosów, Prawo i Sprawiedliwość kontroluje parlament i może przegłosować swoje ustawy. Jednak wprowadzanie daleko idących zmian czy reform systemowych w kilka dni to nowość - która jednak przestała już dziwić. Tak, jak przedłużanie posiedzenia, by przepchnąć ustawy o Sądzie Najwyższym, czy też przenoszenie obrad z sali plenarnej do Kolumnowej.

Prezes, prezydent, premier

PiS bardzo chciało przekonać wyborów w kampanii, że jeśli Beata Szydło zostanie premierem, to ona będzie podejmować najważniejsze decyzje. Jednak szybko stało się jasne, że to Jarosław Kaczyński wciąż ma ostatnie słowo. Nazywa się go nawet - nie bez ironii - ''naczelnikiem''. I choć teoretycznie prezes PiS jest posłem jak każdy inny, to w praktyce on ma największy wpływ na polską politykę. Widać to choćby po tym, że sam - obok, lub nawet zamiast do niedawna premier Szydło - spotyka się z zagranicznymi przywódcami, zaś szefowie rządu i marszałkowie Sejmu i Senatu jeżdżą na spotkania do biura prezesa przy ul. Nowogrodzkiej. Jednak po dwóch latach rządów PiS fakt, że największa władza jest sprawowana nieformalnie, nie budzi większego zdziwienia.

"Władze RP zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych" 

- czytamy w art. 25 konstytucji. Jednak Kościół katolicki od dawna odgrywa dużą rolę w życiu politycznym i społecznym. Zaś od dwóch lat zdaje się jeszcze większa (pod warunkiem, że opinia Kościoła jest zgodna z linią partii - inaczej, niż np. w przypadku uchodźców). Tam, gdzie nauka Kościoła jest PiS-owi na rękę, chętnie się nią posługuje. Tak jest np. w sprawie aborcji (Kaczyński: jestem katolikiem i muszę uwzględnić naukę biskupów), antykoncepcji awaryjnej, in vitro. Nikt nie łudzi się nawet, że w tym Sejmie może dojść do poważnej debaty o związkach partnerskich czy religii w szkole. Do tego - co nie dziwiło chyba już na początku rządów PiS - miliony złotych dla o. Rydzyka.

Totalna (?) opozycja

Wyjątkowo niefortunne hasło rzucone przez lidera PO stało się metką, którą PiS przypiął opozycji, i przyzwyczaimy się już, że tego określenia używają tak politycy, jak i dziennikarze TVP. Jednak PiS przyzwyczaił nas do ważniejszej rzeczy - bezradności opozycji. Jej liderzy w kolejnych sytuacjach mówili o końcu państwa prawa, deptaniu konstytucji, zawłaszczaniu instytucji. I co? I nic. Wspomniany już "sejmowy walec" przejeżdżał po tych hasłach, a opozycja jest równie nieskuteczna, kiedy próbuje się dogadać z władzą, co wtedy, gdy blokuje ją siłą (jak podczas okupacji mównicy). 

PiS wygrało wybory i - jak wynika z sondaży - jego poparcie nie spada, a wręcz przeciwnie. Nie ma zatem wątpliwości, że partia i jej rząd mają mandat do przeprowadzania reform i rządzenia w tak sposób, jaki uważają za słuszny. Warto jednak pamiętać, że naginanie zasad do celów czy przekraczanie nawet niepisanych reguł nie są najlepszą praktyką demokratycznego państwa i warto nad tymi sprawami nie przechodzić do porządku dziennego.

Więcej o:
Komentarze (262)
Do czego w 2017 roku przyzwyczaiło nas Prawo i Sprawiedliwość
Zaloguj się
  • senior2244

    Oceniono 1 raz 1

    Boże chroń Polskę przed tą kreaturą.

  • Janusz Senex

    Oceniono 2 razy 2

    Barierki są konieczne,bo gdyby nie one ktoś mógłby rozdeptać kurdupelka.

  • wilenski11

    Oceniono 3 razy 3

    Paranoja i Szaleństwo dopiero się rozkręca

  • heepurian

    Oceniono 2 razy 2

    Czytam takie komentarze, słucham dziennikarzy i dziwię się skąd w Polakach taka nadzieja, taki optymizm , że nie pozwolą się zniewolić, że w Polakach jest taki gen wolności, który nie pozwoli na uciemiężenie. Myślę akurat odwrotnie, że jest w Polakach gen poddaństwa. Optymiści twierdzą, że poradziliśmy sobie z zaborcami, z hitlerowcami, z komunistami to poradzimy sobie z każdym innym kto by chciał zabrać nam wolność, także tą obywatelską. To nie Polacy wyzwolili się z piętna zaborów, to skutek I wojny światowej, nowy porządek w Europie, o którym decydowali przywódcy państw zwycięskich. To samo z hitlerowcami - przegrana Niemiec w II wojnie światowej. !989 rok - nie byłoby nowego porządku w Europie gdyby nie Reagan, Gorbaczow i rozpad Związku Radzieckiego. Od 1772 roku do 1989 Polacy pozwalali się zniewolić przez 217 lat z krótką 21 letnią przerwą od 1918 do 1939. Niestety brzmi to smutnie i jeśli ktoś z zewnątrz nam nie zwróci wolności to sami się o nią nie upomnimy.

  • pyffello114

    Oceniono 3 razy 3

    A oto, jak misjonarz, ksiądz Stanislaw Walczak ocenia miesięcznicowe "modlitwy" Kaczyńskiego pod Pałacem Prezydenckim - z wywiadu dla Gazety Wyborczej 18 marca 2017;
    On (Kaczyński) nie umie nawet modlić się.Bo nie można stać pod Palacem Prezydenckim,WYĆ z NIENAWIŚCI i mówić:
    "Modlę się tutaj a wy mi przeszkadzacie".
    Modlitwa ma być rozmową z Bogiem, twarzą w twarz a nie manifestacją polityczną. Ktoś powinien przypomnieć Kaczyńskiemu, co Jezus powiedział o modlitwie:"Gdy sie modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby sie ludziom pokazać. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki i zamknij drzwi".
    A biskup Pieronek?
    Oto, co biskup Tadeusz Pieronek sądzi o miesięcznicowych "modlitwach" Kaczyńskiego: W ocenie biskupa Tadeusza Pieronka, tylko Msza święta w dniu miesięcznicy smoleńskiej jest uroczystością religijną. – Ludzie wychodzący z katedry robią politykę. Te marsze i wypowiedzi przed Pałacem Prezydenckim nie mają charakteru religijnego. Miesięcznice smoleńskie to czysta polityka. (…) Nie chodzi już o zmarłych. Chodzi o politykę. To, co się tam słyszy podczas wystąpień, to włosy stają dęba – mówi były sekretarz generalny Episkopatu Polski w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Jak dodaje biskup, obchody miesięcznic nie skończą się, gdy w stolicy staną pomniki Lecha Kaczyńskiego i ofiar katastrofy smoleńskiej. – To tylko pretekst. Gdyby nie ten, byłby inny. Wkrótce w każdym miasteczku będzie musiał być pomnik Lecha Kaczyńskiego, jak w ZSRR pomnik Stalina. (…) Można próbować wprowadzić taką religię, ale to będzie religia Kaczyńskiego, nie religia chrześcijańska – tłumaczy bp Pieronek.

  • Lech Pawluk

    Oceniono 4 razy 4

    Kto i czego się boi,że angażuje kilka tysięcy policjantów i stalowe ogrodzenie do ochrony kilkuset zwolenników miesięcznic smoleńskich? Czy to nie,, przesada,, ktoś za to płaci? /tak na prawdę to suweren /.

  • niko8472

    Oceniono 6 razy 4

    "...przyzwyczailiśmy się do wielu rzeczy, które jeszcze niedawno wprawiały w osłupienie."

    Dokladnie o to pisiorom chodzi: przyzwyczajenie. jak sie suweren przyzwyczai bedzie mial wrazenie ze utratata suwerennosci mniej boli.

  • janiu46

    Oceniono 6 razy -4

    W tym też czasie nasi drodzy unijni bracia kochani przyzwyczaili się do zamachów,gwałtów i temu podobnych atrakcji.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX