Piwo nad rzeką? To może się skończyć. Rząd PiS planuje poważne ograniczenia dot. alkoholu

Dwa lata i orzeczenie Sądu Najwyższego były potrzebne, by udowodnić, że picie alkoholu nad rzeką jest legalne. Teraz może to pójść na marne. Ministerstwo Zdrowia chce zmienić przepisy tak, by w żadnym miejscu publicznym nie wolno było pić. A proponowanych ograniczeń jest więcej.

W Polsce picie alkoholu w miejscach publicznych jest zabronione. Jednak przepisy, które to regulują, są bardzo konkretne. Zakazują spożywania alkoholu "na ulicach, placach i w parkach". To wykorzystał Marek Tatała, który w 2015 roku nie przyjął mandatu za picie na nadwiślańskim bulwarze. Sprawa ciągnęła się dwa lata i trafiła aż do Sądu Najwyższego.

Wreszcie sąd przyznał Tatale rację - bulwar nie jest ani ulicą, ani placem, ani parkiem - zatem można tam legalnie pić. Dotyczy to oczywiście nie tylko Warszawy, ale całej Polski. Pić można też np. na bulwarach nad Wartą w Poznaniu. 

Jednak by to zmienić, wystarczy zmiana ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. I taką zmianę chce wprowadzić Ministerstwo Zdrowia. Projekt właśnie pojawił się w wykazie prac legislacyjnych rządu.

Koniec z piwem pod chmurką

Największą zmianą w założeniach projektu jest wprowadzenie zakazu spożywania napojów alkoholowych "w miejscu publicznym, za wyjątkiem miejsc do tego przeznaczonych". Miejsce publiczne nie jest jasno zdefiniowane w prawie, jednak można założyć, że obejmuje nie tylko parki, ulice i place, ale też np. bulwary. W praktyce oznacza to, że prawdopodobnie nigdzie - poza prywatną posesją i lokalami - nie będzie można pić alkoholu. Amatorom piwa nad miejską rzeką pozostanie kupowanie ich za kilkukrotnie wyższą cenę w barach. 

Picie alkoholu w miejscach publicznych jest legalne m.in. w: Austrii, Francji, Czechach, Danii, Niemczech czy Anglii. Z kolei np.: na Węgrzech, w Norwegii czy Finlandii (z wyjątkiem parków) jest to zabronione.

To jednak niejedyna proponowana zmiana w ustawie. Resort zdrowia chce też:

  • zwiększyć uprawnienia rad gminy w zakresie uchwalania liczby punktów sprzedaży alkoholu oraz ograniczyć sprzedaż napojów alkoholowych w sklepach między godziną 22 a 6;
  • zobowiązać sprzedawców do żądania dokumentu stwierdzającego wiek klienta (obecnie sprzedawcy są do tego "uprawnieni", a nie "zobowiązani"), jeśli są wątpliwości co do tego, czy jest pełnoletni
  • zakazać wprowadzania do obrotu alkoholu w postaci proszku, kryształu, żelu lub pasty

Ministerstwo chce też wprowadzić zmianę dot. alkoholu w "Ustawie o bezpieczeństwie żywności i żywienia". Zgodnie z nią, producenci musieliby podawać na etykietach  wykaz składników oraz informację o wartości energetycznej (kaloriach).

"Ułatwienie podejmowania właściwych wyborów"

Autorzy projektu argumentują, że spożycie alkoholu w Polsce jest wyższe od średniej europejskiej i w związku z tym konieczne jest podjęcie takich działań. 

O ile pijemy więcej, niż europejska średnia, to wcale nie jesteśmy w pod tym względem w ścisłej czołówce. W rankingach spożywania alkoholu na mieszkańca w ostatnich latach Polska jest w okolicach 10. miejsca. Wg danych OECD/WHO średnie spożycie na osobę pow. 15. roku życia wynosi w Polsce 12,3 litra czystego alkoholu rocznie.

Więcej piją np. mieszkańcy Belgii (13,2 l), Czech czy Rumunii (13,7 l), a rekordzistami są Litwini - gdzie średnie roczne spożycie to 18,2 l czystego alkoholu na osobę.

Resort zdrowia argumentuje, że wielkość spożycia alkoholu w Polsce będzie rosła. W uzasadnieniu projektu czytamy:

Podniesienie świadomości konsumentów oraz ułatwienie podejmowania właściwych wyborów, a także wprowadzenie rozwiązań umożliwiających ograniczenie dostępności fizycznej napojów alkoholowych bez wątpienia przyczyni się do zmniejszenia skali problemów wywoływanych przez alkohol wśród Polaków.

ZUS już dawno zbankrutował. Mamy trzy warianty, jak się zabezpieczyć na starość [MAKE POLAND GREAT AGAIN odc. 4]

Więcej o:
Komentarze (270)
Alkohol w miejscach publicznych. Ministerstwo planuje poważne ograniczenia
Zaloguj się
  • uliczniczka20

    Oceniono 72 razy 64

    W zadnym publicznym. No zgoda. I w miejscu pracy też. Zlikwidować chlanie wódy w sejmowej knajpie.

  • prawdziwy.polak.patriota

    Oceniono 55 razy 47

    I tak trzymać. W miejscach publicznych powinno być tylko dopuszczalne: modlitwa różańcowa + ofiarowanie datków, obrażanie części społeczeństwa o innych poglądach i ewentualnie jeszcze hatakumba.

  • calmy

    Oceniono 42 razy 38

    W Niemczech mogę sobie pić co chcę i gdzie chcę. Ludzie żyją tam średnio o 10 lat dłużej. Zatem pewnie wychodzi im większa wolność na zdrowie?

  • ndiz

    Oceniono 44 razy 36

    Lud (nie tylko ten ciemny) musi byc trzymany za morde. W przeciwnym razie by sie rozpuscil i doszloby do zgnilizny moralnej jak na zachodzie.

  • gg7887

    Oceniono 31 razy 27

    a nie można zgłosić jako cykliczne zgromadzenie nad Wisła - codzienne - jako manifestacja uwielbienia piwa taka praktyka religijna ....

  • def11

    Oceniono 27 razy 25

    Przecież Polska PiS na trzeźwo jest nie do przyjęcia :)

  • maaac

    Oceniono 25 razy 23

    Zawsze mnie dziwiło dlaczego napruty w wiplera suweren zarzygany i lezący na czworakach do domu to prawy obywatel, którego Policja nie powinna się czepiać a dwóch dziadków grzecznie grających w szachy na skwerku i w tym czasie w ciągu godziny sączący jedno piwko na głowę to groźni przestępcy.

    Logika tego równie nie mieści mi się w głowie jak nazywanie typowej lewicowej partii prawicą.

  • cezar85

    Oceniono 28 razy 22

    Nad rzeką, tylko zrzucanie ludzi z mostu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX