PiS chce naprawić "błędy ostatnich 25 lat". Jarosław Kaczyński szykuje gorącą jesień

Jacek Gądek
04.09.2017 17:21
Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński (twitter.com/KancelariaSejmu)

Jesień będzie gorąca. Jarosław Kaczyński ani myśli o polityce ciepłej wody w kranie, ale szykuje PiS na drugą batalię o Sąd Najwyższy i KRS. W planach - to drugie uderzenie - jest też dekoncentracja mediów. Wzbiera też potrzeba zmian w rządzie.

- Będziemy pracować pełną parą - zapewnia jeden z posłów PiS. I dodaje: - Te dwa tematy są już wystarczająco absorbujące, więc zaraz po wakacjach inne nie będą podejmowane.

Te dwa, czyli ustawa o dekoncentracji mediów i powrót do ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Dekoncentracja mediów

O ile sama dekoncentracja na rynku mediów jest wartością, a prawo restrykcyjnie to reguluje choćby we Francji i w Niemczech, to w Polsce dekoncentracja wiąże się z operacją na żywym organizmie. A nie - jak na Zachodzie - w momencie, gdy dopiero się on kształtował. Stąd dekoncentracja w wykonaniu PiS to po części okazja do porachunków.

Wprost wyraziła to poseł prof. Krystyna Pawłowicz mówiąc do dziennikarza: "A po wakacjach weźmiemy się za was, (...) bo jesteście kłamczuchy!". Później dodawała, że sobie żartuje. Ale projekt jest absolutnie na serio.

- Będzie wielki opór - nie krył sam prezes Jarosław Kaczyński na antenie TV Trwam, czyli stacji, która akurat nie musi się obawiać dekoncentracji.

Ten projekt jest trzymany w ścisłej tajemnicy. Pracuje nad nim wiceminister kultury Paweł Lewandowski. Już wiele razy był zapowiadany, a póki co leży na biurku i jest szlifowany. Wszystko wskazuje, że jesienią trafi do konsultacji społecznych, a potem do Sejmu. - Ustawa zostanie jednak uchwalona na pewno w tym roku - zapewniał Lewandowski w "Forum Dziennikarzy". Projekt ma przenosić rozwiązania znane z Zachodu na polski rynek, ale nie 1:1. Z wypowiedzi wiceministrów wynika, że dzięki temu stępione ma zostać ostrze krytyki ze strony instytucji międzynarodowych i międzynarodowych wydawców.

Repolonizacja mediów

W Polsce dekoncentracja mediów sprowadzić się ma również do ich repolonizacji. Media podawały, że projekt zakłada zapis o górnej granicy udziału zagranicznego kapitału w polskich mediach: 15 albo 20 proc. A to mogłoby zupełnie przeorać polski rynek medialny. Paweł Lewandowski jednak temu zaprzeczał, bo sposób określania granicy ma się opierać na bardziej skomplikowanych algorytmach. Z pewnością jednak dotknie wydawców prasy regionalnej, gdzie potentatem jest niemiecka Polska Press Grupa. Sam Lewandowski przyznał, że "skutkiem ubocznym" dekoncentracji może być właśnie repolonizacja.

Jastrzębie w PiS oczekują ustawy, która może przeorać polski rynek mediów. Taki kurs zarysowała też premier Beata Szydło. - Uważam, że te zmiany muszą nastąpić. Po to, byśmy mogli mieć sytuację równowagi w mediach, o czym mówi też Rada Europy i co jest normą we wszystkich dojrzałych demokracjach - stwierdziła w tygodniku "Sieci".

Podobnie prezes Kaczyński mówił na kongresie PiS, że "mamy do czynienia z chorobliwą koncentracją mediów", więc będzie je dekoncentrował "dla dobra Polski, dla dobra obywateli". Z kolei wiceminister kultury Jarosław Sellin mówił, że "błędy ostatnich 25 lat polegały m.in. na tym, że dopuszczono do nadmiernej koncentracji kapitału w niektórych obszarach medialnych, w tym również kapitału zagranicznego".

Sąd Najwyższy i KRS

"Błędy ostatnich 25 lat" to według obozu PiS także brak dogłębnego przeorania całego sądownictwa. Z tego planu obóz rządowy nie zrezygnuje.

I dlatego to pewne: najważniejszym politycznym tematem jesieni będzie powrót do ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa - tym razem już jako inicjatywy Andrzeja Dudy.

Druga odsłona batalii będzie miała ogromny wpływ na to, czy Komisja Europejska uruchomi sławny art. 7 - do tego potrzeba zgody 4/5 członków Rady Europejskiej. Słowem: czy Bruksela skorzysta z "broni atomowej" przeciwko rządowi PiS. W efekcie nad Polską zawiśnie groźba sankcji - nałożyć je można jednomyślnie (z wyjątkiem samej Polski).

Spór z Brukselą dla PiS jest jednak rzeczą drugorzędną. Bowiem przeoranie całego wymiaru sprawiedliwości to dla partii i osobiście dla Jarosława Kaczyńskiego pierwszy punkt na liście rzeczy do zrobienia w tej kadencji. Ustawy o KRS i SN miały być ukoronowaniem tego procesu, ale zawetował je prezydent. To wywołało wściekłość Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobry i partyjnych jastrzębi.

- Musimy dokończyć reformy państwa, które nie zostały wprowadzone w latach 2005-07. Musimy dokończyć rewolucję Solidarności z 1980 r. - twardo mówi nam jeden z posłów PiS.

Prezes PiS, premier i minister sprawiedliwości - i to od pierwszej chwili po ogłoszeniu wet przez Andrzeja Dudę - wywierają ogromną presję na prezydenta, aby swoje ustawy napisał pod ich dyktando. Sygnały z Pałacu Prezydenckiego wskazują jednak, że przynajmniej ustawa o Sądzie Najwyższym to nie będzie jedynie nieco złagodzony projekt, który wcześniej trafił do kosza, ale bardziej autorski dokument.

Półmetek: możliwa rekonstrukcja i nowe otwarcie

W październiku miną dwa lata od wygranych przez PiS wyborów do Sejmu - będzie to zarazem półmetek rządów. Słowem: dobra okazja dla nowego otwarcia. A temu może towarzyszyć rekonstrukcja rządu. Głębsze przemeblowanie w oczach prezesa PiS nie może służyć jedynie samemu pozbyciu się paru ministrów. Bo moment rekonstrukcji to też okazja do odwrócenia uwagi od realnych problemów ekipy lub odbicia się w sondażach.

Taka rekonstrukcja wisi w powietrzu od roku. Otoczenie prezesa sufluje nawet informacje, że to sam Kaczyński miałby przejąć tekę premiera. Ale to sygnały obliczone na dyscyplinowanie Beaty Szydło i ministrów, a nie realny projekt polityczny.

Ponowna wojna o SN i KRS, a także ew. uliczne protesty i kryzys w stosunkach z Brukselą mogą być właśnie powodem do rekonstrukcji.

Dalszy ciąg wojny Duda - Macierewicz

Konflikt prezydenta z ministrem obrony nie wygaśnie. W grę wchodzą powody konstytucyjne, ambicjonalne i osobiste. Macierewicz traktował głowę państwa jak końcówkę pióra, które ma składać podpisy pod jego decyzjami. Otoczenie prezydenta aż kipi od pretensji do Macierewicza, że ten wręcz ich okłamuje, lekceważy, toczy wojnę podjazdową z prezydentem, a na spotkaniach mówi jedno, by potem zrobić drugie.

Spór miedzy Pałacem Prezydenckim a MON to nie tylko kwestia personaliów (jak nominacje generalskie i pozbawienie doradcy prezydenta dostępu do tajnych informacji), ale też sprawa nowego systemu dowodzenia armią. Jarosław Kaczyński sprzyja Macierewiczowi i w jednym, i w drugim - zwłaszcza, że na armii się zwyczajnie nie zna.

Prezes PiS w istocie powtarzał argumenty Macierewicza, gdy mówił na kongresie partii o "horrendum": "mała armia i trzy dowództwa, więc krótko mówiąc, teraz musimy mieć armię dużo większą, za to dowództwo jedno". Kłopot w tym, że Macierewicz chciałby z prezydenta - konstytucyjnego zwierzchnika Sił Zbrojnych - uczynić po reformie marionetkę bez realnej władzy w wojsku. A na to głowa państwa nie chce pozwolić. Spór może się więc szybko zaognić.

Służby specjalne

Architektem nowego ładu służb specjalnych jest minister koordynator Mariusz Kamiński. I to on odpowiada za reformę służb. Prezes Kaczyński wygłaszając programowe przemówienie w Przysusze wskazał i na ten element. Jeśli reforma nie będzie przewrotem, to nie przyciągnie wielkiej uwagi, choć mają one dla bezpieczeństwa państwa fundamentalne znaczenie.

- Tu może opór będzie troszkę mniejszy, ale też pewnie będzie - przewidywał Jarosław Kaczyński.

Abonament RTV

Społecznie o wiele bardziej nośny jest tak powszedni temat, jak abonament radiowo-telewizyjny. PiS do tej pory nie może wybrnąć z sytuacji: jak zapewnić finansowanie mediom publicznym (w praktyce TVP i Polskiemu Radiu), żeby nie wywołać irytacji wyborców. W sumie przedmiotem nie są aż tak gigantyczne pieniądze. Obecnie dochód z abonamentu to ok. 700 mln zł, a docelowo miałoby z niego pochodzić 2,5 mld zł. Państwo sięgnie jednak do kieszeni niemal każdego obywatela - po to, aby tak słaba dziś programowo TVP nie zbankrutowała.

Stan prac nad rządowym projektem przewiduje, że - być może każdy - wraz z podatkiem zapłaci 6-8 zł miesięcznie na media publiczne. Nowe przepisy miałyby wejść w życie od stycznia 2019 r., ale póki co to wciąż niewiadoma.

Jeśli abonament, mimo szumnych zapowiedzi, pozostanie bez zmian, to będzie to już tradycja.

Debaty konstytucyjne

Inny temat jesieni, to referendum ws. konstytucji. To flagowy projekt Andrzeja Dudy. Jego inicjatywa, aby w przyszłym roku 11 listopada przeprowadzić referendum ws. kształtu konstytucji, jeszcze w wakacje grzęzła. Dopiero w sierpniu razem z Solidarnością udało się zorganizować inauguracyjną debatę o tym, jak powinno ono wyglądać. Padły też sugestie samego prezydenta co do pytań (o wpisanie do konstytucji zapisów o wieku emerytalnym i o wsparciu dla rodzin).

Termin wskazany przez Dudę, ale jeszcze niezaakceptowany przez PiS, się zbliża i pozostał niewiele ponad rok. Wyklarowanie samych pytań, formalny wniosek, a następnie głosowanie Senatu i kampania przed referendum muszą przyspieszyć, bo inaczej referendum grozi klęską. Bo albo nie dojdzie do skutku, albo frekwencja będzie żałosna. Stąd prezydent będzie mówił o referendum i organizował kolejne dyskusje o swoim pomyśle, a za kulisami spierał się z Nowogrodzką o pytania i termin.

Zobacz także. "Gazeta do pociągu":

Przetłumaczyliśmy jedno zdanie na 12 języków. Jesteś w stanie je rozpoznać? [QUIZ]
1/12Na rozgrzewkę coś prostego. ''My hovercraft is full of eels'' to tłumaczenie na język:
Zobacz także
Komentarze (540)
PiS szykuje gorącą jesień: Sąd Najwyższy i media pójda na pierwszy ogień
Zaloguj się
  • psycholog11

    Oceniono 98 razy 84

    Ale oni są naiwni. Myślą, że jak położą łapę na mediach będą mieć większy wpływ na ludzi. Figa z makiem. W stanie wojennym wszystkie media były reżimowe, a ludzie wiedzieli swoje. (także z bibuły, może bibuła z konieczności powróci?)

  • psycholog11

    Oceniono 79 razy 65

    PiS kojarzy mi się z Czerwonymi Khmerami. Ta sama mentalność.

  • henryk57

    Oceniono 62 razy 50

    Kaczyński w ramach walki z narodem gotów jest nam wyłączyć telefony komórkowe ,zakłócać sygnał "obcych" stacji telewizyjnych i radiowych.Zamiast mnogości gazet na rynku będzie Trybuna Nowogrodzka. Opętanie watażki nadaje się na konsylium psychiatrów ,inaczej jeszcze trochę a będziemy żyli jak w Korei Północnej.

  • szaja25

    Oceniono 49 razy 39

    Rewolucje czasami pożerają swoje dzieci..., mam nadzieję, że i tym razem tak będzie.

  • szaja25

    Oceniono 49 razy 37

    Czyli, przestroimy wszystko na pisowską modłę. Naczelnik włoży swoją biało-czerwoną pelerynkę, stanie na pół drabince i ogłosi , że "Weźmiemy się za was, za lata upokorzeń.".i takie tam.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje