Thun: Żenuje mnie obecna turystyka. To funta kłaków niewarte [URLOP OD POLITYKI]

- Dzisiaj wszyscy podróżują jak wściekli, to funta kłaków nie warte. Trzeba zobaczyć "klasyki", kupić selfie sticka i zrobić sobie zdjęcie. Żenuje mnie taka turystyka. Niekoniecznie wszyscy musimy oglądać te same dzieła, odwiedzać te same miejsca - mówi eurodeputowana PO Róża Thun. I tłumaczy, jak według niej powinno wyglądać prawdziwe podróżowanie.

- Moje wakacje w tym roku są mało pokazowe  - mówi bez ogródek Róża Thun, europosłanka PO. W lipcu rodzi się drugie wnuczę posłanki, zamierza w związku z tym pomagać córce w pierwszych tygodniach po porodzie. Pierwszy wnuk ma dwa lata, z niego też nie można spuszczać oka.

- Wtrąca się pani mocno do wychowywania wnuków? - pytam. - Babcie, które się wtrącają, wydają mi się koszmarne, a ja nie chciałabym być taką koszmarną babcią - stwierdza Thun.

Gdzie lewicowy polityk spędza lato? Zanderg: Stara chałupa, wodę wyciągam wiadrem [URLOP OD POLITYKI]>>>

Parlament Europejski nie daje o sobie zapomnieć nawet w lipcu i sierpniu. - Obecnie trwają negocjacje dotyczące zniesienia w Unii Europejskiej geoblokowania [utrudniania dostępu do treści i usług online dla użytkownika z innego kraju - red.]. Czytam dokumenty na ten temat, wymieniam e-maile. Poza tym skończyła się prezydencja maltańska w Radzie UE, zaczyna się estońska. Polityka nie opuszcza mnie w wakacje - tłumaczy.

Róża ThunRóża Thun Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta

Z wizytą w domu "Pod Jedlami"

Eurodeputowana przyznaje, że w ciągu roku co tydzień wylatuje do Brukseli i Strasburga, więc będzie „bardzo szczęśliwą osobą”, jeśli nie będzie musiała wsiadać w wakacje do samolotu. - A i tak zrobię mnóstwo kilometrów. Nad morzem cykl spotkań z sympatykami Platformy Obywatelskiej, poza tym wyjazdy do Warszawy, wizyty w moim okręgu wyborczym Małopolska i Świętokrzyskie, do tego zjazd rodzinny w Zakopanem - wylicza.

- Zjazd rodzinny? W Polsce zazwyczaj rodziny spotykają się w większym gronie na pogrzebach lub ślubach - zauważam.

- Raz w roku organizujemy taki zjazd na kilkadziesiąt osób w domu „Pod Jedlami” w Zakopanem. Zbudował go Stanisław Witkiewicz, oczywiście z lokalnymi cieślami, na zamówienie mojego pradziadka Jana Gwalberta Pawlikowskiego - wyjaśnia Thun. - To ciekawa, wspaniała i zasłużona postać, chociaż spieralibyśmy się pewnie bo był działaczem Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego. Nacjonalizm był mu jednak całkiem obcy. Wspólnie z rodziną opiekujemy się domem, ma już 120 lat - dodaje.

Podczas kilkudniowego zjazdu rozmowy o kulturze, sztuce i dziedzictwie pradziadka. Rodzina dba nawet o to, by w willi meble były ustawione tak, jak sto lat temu. - To jest jedyny dom w stylu witkiewiczowskim, w pełni zachowany. Pilnujemy tego jak oka w głowie - mówi.

Dom Pod JedlamiDom Pod Jedlami WOJTEK DRUSZCZ

"Wszyscy podróżują jak wściekli"

- Zdąży pani wyskoczyć gdzieś chociaż na weekend w tym natłoku obowiązków? - pytam.

- Dzisiaj wszyscy podróżują jak wściekli, to funta kłaków nie warte - stwierdza zasadniczo eurodeputowana.

- Trzeba zobaczyć „klasyki”, kupić selfie sticka i zrobić sobie zdjęcie. Żenuje mnie taka turystyka. Czytał pan „Krivoklata” Jacka Dehnela? Polecam. Pisze tam o przewalaniu się tłumów między najwspanialszymi arcydziełami, prześlizgiwaniu się po nich okiem i szklanym okiem, czyli obiektywem aparatu fotograficznego, Niekoniecznie wszyscy musimy oglądać te same dzieła, odwiedzać te same miejsca. Kiedy mamy trochę więcej czasu, lubimy z mężem jeździć np. do Włoch, ale pewnie nieprędko nam się uda. Uczymy się języka włoskiego, nawet już jako tako dogadujemy się po włosku. To pomaga, żeby rozumieć kulturę, historię politykę, przyjaźnić się z ludźmi - wylicza Thun. 

- I rzeczywiście ma pani przyjaciół Włochów? - pytam.

- Proszę sobie wyobrazić, że mam dalekich kuzynów Włochów. Jestem potomkinią, w prostej linii, malarza Henryka Rodakowskiego [żył w latach 1823-1894 - red.]. Miał braci, których potomkowie są Szkotami i Włochami. Od czasów Henryka Rodakowskiego jesteśmy z nimi w kontakcie. Np. Fulvia Cavriani-Filangeri i jej córki żyją w Neapolu i okolicach, przyjaźnimy się serdecznie, czasem u nich pomieszkuję. Jakoś ten kontakt się utrzymuje, mimo, że Rodakowski zmarł przecież ponad 100 lat temu. A wie pan, co mnie cieszy, gdy jestem we Włoszech?

- No, proszę zdradzić - zachęcam.

- Kiedy jeździłam do Włoch za czasów mojej młodości, Polacy pracowali w miejscowościach wypoczynkowych na zmywaku. A dziś siedzą w restauracjach za stolikami.

Róża Thun, 2014 r.Róża Thun, 2014 r. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Thun: Poszłabym do Santiago de Compostela

Chcę wiedzieć, czy posłance bardzo dokucza popularność podczas zagranicznych wyjazdów. - Widzi pan, ja nie jestem taka strasznie sławna, żeby ludzie rozpoznawali mnie na ulicy. Czasem mnie rozpoznają, bardzo miło reagują. Ale ludzie bywają też dyskretni, nawet jak rozpoznają, to niekoniecznie od razu zagadują.

Kluzik-Rostkowska: Obok nas zapalił się kamper. Wybuchł pożar, baliśmy się [URLOP OD POLITYKI]>>>>

W pewnym momencie Róża Thun przerywa rozmowę. - Przepraszam, ale mój syn właśnie wyjeżdża z przyjaciółmi samochodem do Mongolii. Tylko się z nim pożegnam, przecież do Mongolii autem nie wyjeżdża się codziennie!

Później posłanka oddzwania. - Wszystko ma swój moment. Nasze dzieci jeżdżą autostopem po Kambodży i samochodem po Mongolii, trzeba wykorzystywać ten wiek, w którym się jest. Ja już bym tak nie chciała - stwierdza eurodeputowana.

- A o czym pani marzy? - pytam. - Gdybym miała czas, poszłabym do Santiago de Compostela. Może kiedyś to zrobię, pewnie na emeryturze, jeśli będę miała siłę. Jestem osobą religijną, pomyślałam, że to mogłoby być coś wspaniałego. Taka długa, spokojna piesza droga wprowadza człowieka w rytm, który łączy się z medytacją. Do tego rozmowy z ludźmi, którzy idą z tego samego powodu. Można przemyśleć różne sprawy. Coś w tych pielgrzymkach jest, że ludzie na nie chodzą, nie zostały wymyślone ot tak, po prostu, dla sportu..

Opowieść o diamencie

Nie mogłem nie wspomnieć o Nepalu, w którym Róża Thun mieszkała z rodziną w latach 1989-1991. - Chciałaby pani tam pojechać, tęskni pani za tym miejscem?- pytam.

- Pewnie, że tęsknię. Ale nie mam czasu tam jeździć. Dopiero tam uświadomiłam sobie, jak bardzo jestem Europejką. Człowiek zderza się z kulturą, w której istnieją nepalscy bogowie, krowa jest święta, smaki i zapachy inne, i panuje zupełnie inna estetyka łączenia kolorów. Dlatego właśnie lepiej jest posiedzieć dłużej w jednym miejscu i nigdzie się nie spieszyć - mówi europarlamentarzystka.

- Dobrze jest bywać w zupełnie innym otoczeniu, bo i tematy rozmów są diametralnie inne. Chociaż minęło już ponad dwadzieścia lat, często wracam do rozmowy, którą odbyłam w Katmandu z amerykańskim jezuitą - opowiada. - Był misjonarzem, a tam nie wolno było nawracać. Każdy, kto zmienił wiarę albo doprowadził kogoś innego do zmiany wiary, był karany dwudziestoma latami więzienia. A że misjonarze nie chcieli narażać ludzi na więzienie, nie prowadzili katechezy, za to dbali o edukację lokalnej społeczności, prowadzili szkoły, pracowali na uniwersytecie. Zapytałam tego jezuitę, czy nie żałuje, że nie może szerzyć wiary. Powiedział: „Dlaczego mam ich nawracać? Spójrz, jacy ci ludzie są religijni, kochają innych, dbają o swoje rodziny, są uczciwi, pamiętają o zmarłych. Bóg jest jak diament, na każdym jego fragmencie światło załamuje się inaczej. Ale to przecież jest ciągle ten sam diament”.

Opalenizna to tylko efekt uboczny. Zobacz, jak powinno się bezpiecznie opalać

Komentarze (42)
Thun: Żenuje mnie obecna turystyka. To funta kłaków niewarte [URLOP OD POLITYKI]
Zaloguj się
  • vitmik

    Oceniono 2 razy -2

    jacy ci ludzie sa yebnieci i oderwani od rzeczywistosci....
    jechac do chalupy sprzed 100 lat bo jakis koles tam mieszkal i wypoczywal, i wdychac jego wypociny, no rewela

    jak jade na wakacje to po to zeby odpoczac i nic nie robic bo pozostałe 50 tygodni pracuje

    jak ktoś pół sie opierdrala, studiuje nauki humanistyczne i ma czas na takie pie...ty to ok, tylko nie wmawiajcie innych ze to norma ;)

  • Pawel Brzana

    Oceniono 2 razy -2

    Aroganckie babsko, nie dziwne że nikt na nią nie głosował, wyżej sra niż dupę ma, tej pani już dziękujemy

  • luxveritaspol

    Oceniono 5 razy -1

    Róża Thun ? Ach to ta, która namawiała Polaków do ustanowienia Polski jako zachodniej kolonii.
    Gratulacje ! udało się !

  • misio_pysio85

    Oceniono 6 razy 0

    Ta pani jest niesamowicie oderwana od rzeczywistości.
    Z wyglądu za to coraz bardziej zaczyna przypominac M. Środe :D

  • smiki48

    Oceniono 5 razy 1

    biedna pani Róża. Za komuny szykanowano ją w ten sposób, że mogła sobie spokojnie jeździć do Włoch.

  • ch3heg

    Oceniono 6 razy 2

    A co mnie obchodzi ta skrzywiona psychicznie osoba?

  • hotin

    Oceniono 9 razy 3

    Niech to babsko wreszcie zniknie ze sceny POlitycznej,bo jest żenujące! Kto jest za?

  • kreesdebarg

    Oceniono 6 razy -2

    Polacy mają zwiedzać miejsca nieznane , gdy nie widzieli jeszcze tych najbardziej znanych? według mnie odwrotnie

  • czarna_brygada09

    Oceniono 9 razy -1

    Tydzień temu, gdy Zandberg opowiadał o swoim sposobie na urlop, napisałem; z przyjemnością, z zainteresowaniem i z sympatią ... przeczytałem, poznałem i zapamiętałem. Teraz to powtórzę. Z przyjemnością, z zainteresowaniem i z sympatią ... przeczytałem, poznałem i zapamiętałem ... mimo, że z Zandbergiem politycznie łączy mnie dużo a z panią Róża Thun niewiele, chyba że klimaty zakopiańskie ... również rodzinne.
    Jak to się mówi, 'à propos' marzenia pani Róży Thun odbycia pielgrzymki do Santiago de Compostela. Mam kumpla, takiego którego zwykle określa się ... powiedzmy, kumpel z wojska, bezbożnika jak i ja, który ubrdał sobie dymać piechtą do Compstelii przez całą Europę ... i zrobił to, bynajmniej nie z powodów religijnych, lecz jak twierdził aby się sprawdzić, zmierzyć z samym sobą i przemyśleć życie. Oczywiście jego bezbożnictwo pozostało niezmienne ... można powiedzieć, że nawet się ugruntowało teoretycznie i praktycznie.
    Namawiał mnie do tej włóczęgi, lecz bezskutecznie ... teraz żałuję. Opowiadał, że najprzyjemniejszy etap był przez północną Hiszpanię. Przeszedł, nawalony jak borsuk, na napędzie winnym, gdyż jak tylko wspomniał, że idzie z Polski to z miejsca było wino za friko.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX