Kaczyńskiemu puściły w Sejmie nerwy. "Zabiliście mojego brata! Jesteście kanaliami!"

Sejmowe obrady w sprawie nowej ustawy o Sądzie Najwyższym przeciągnęły się do nocy. W pewnym momencie na mównicę wszedł Jarosław Kaczyński. I zaskoczył chyba wszystkich.

W sali plenarnej Sejmu już od rana jest sporo emocji. Wszystko z powodu nagłych prac nad PiS-owską ustawą o rewolucji w Sądzie Najwyższym. Przed północą na mównicy pojawił się nagle sam prezes Jarosław Kaczyński, któremu najwyraźniej puściły nerwy.

Panie marszałku, ja bez żadnego trybu. Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego brata

- grzmiał prezes, po tym jak poseł Borys Budka (PO) powiedział, że Lech Kaczyński rozumiał trójpodział władzy.

- Zniszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami - krzyczał Jarosław Kaczyński.

Nasza relacja z Sejmu. Minuta po minucie >>>

Zachowanie prezesa PiS oburzyły posłów opozycji. - To, co się zdarzyło w tej sali, przechodzi wszelkie zasady - powiedziała Kamila Gasiuk-Pihowicz. - Niszczycie demokrację w trzy minuty. Wychodzi prezes Kaczyński w nieregulaminowym trybie. Schodząc z mównicy obraża kobietę i mówi do niej "won"! Do posła Rzeczpospolitej! Nas wybrał suweren! - krzyczała.

- I teraz wiemy, po co wam są sądy - dodała podczas swojego kolejnego wystąpienia. - Chodzi wam o narzędzie politycznej zemsty, chodzi wam o kontrolowanie wyników wyborów, chodzi wam o bezkarność dla swoich. Chodzi o polityczną zemstę, o nic więcej! - przekonywała.

Niedługo po tym Sejm zakończył obrady. Zostaną wznowione jutro o 9:00.

Rewolucja w Sądzie Najwyższym

We wtorek rano PiS niespodziewanie włączył do porządku obrad pierwszy czytanie zupełnie nowej ustawy o SN. Sejmowa debata nad projektem trwała dobre kilka godzin. Późnym wieczorem zdecydowano, że projekt nie zostanie odrzucony - posłowie błyskawicznie przeszli do drugiego czytania.

Co Lech Kaczyński mówił o polskich sędziach? >>>

Więcej o: