PiS obiecywał, że będzie słuchał głosu Polaków. A na debacie o szkolnym referendum - pustki

Późnym wieczorem w Sejmie zorganizowano debatę nad obywatelskim wnioskiem o referendum w sprawie planowanej reformy edukacji. Frekwencja po stronie PiS nie była jednak imponująca.

Początkowo debata miała rozpocząć się kwadrans po 20. Politycy opozycji już wtedy krytykowali decyzję marszałka Sejmu za zbyt późną porę dla tak istotnej dyskusji. Ostatecznie wszystko zaczęło się jeszcze później - po 21. W imieniu wnioskodawców głos zabrał przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.

Jego wystąpieniu przysłuchiwali się politycy PO i Nowoczesnej. Ławy zajmowane na co dzień przez PiS świeciły za to - w większości - pustkami. Na ponad 235 posłów tej formacji obecnych było niewiele ponad 20. Chlubny wyjątek stanowiły szefowa MEN, i jednocześnie autorka reformy, Anna Zalewska oraz jej zastępczyni Marzena Machałek, które osobiście pojawiły się na sali sejmowej.

Obecni na sali posłowie PO informowali, że podczas debaty trudno było też szukać m.in. Pawła Kukiza.

Jeszcze przed rozpoczęciem debaty pojawił się inny problem. Część rodziców i związkowców, którzy są zwolennikami referendum, nie zostało wpuszczonych do gmachu parlamentu. "Czekamy przed Sejmem aż marszałek Kuchciński pozwoli nam wejść. Na razie nie chce pozwolić" - informowała Marcelina Zawisza z Partii Razem. Ostatecznie na galerię miało wejść ok. 40 osób, choć według Kancelarii Sejmu wpuszczono ich 110.

Szkolne referendum

Pytanie, pod którym zbierano ponad 900 tys. podpisów, brzmi "Czy jest Pan/Pani przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?". Z inicjatywą przeprowadzenia referendum wystąpił najpierw Związek Nauczycielstwa Polskiego, potem dołączyli przedstawiciele ugrupowań politycznych i organizacji społecznych.

Reforma edukacji zakłada między innymi likwidację gimnazjów, powrót 8-letnich szkół podstawowych i 4-letnich liceów ogólnokształcących oraz 5-letnich techników. Zmiany mają wejść w życie już od 1 września.

Parlamentarne prace nad reformą edukacji zakończyły się 16 grudnia ubiegłego roku. Prezydent podpisał ustawę w styczniu. Według posłów opozycji na zatrzymanie reformy nie jest jednak za późno.

Prezydent podpisał reformę edukacji. Jednak przyznanie się do tego zajęło mu dłuższą chwilę...

Więcej o:
Komentarze (70)
PiS obiecywał, że będzie słuchał głosu Polaków. A na debacie o szkolnym referendum - pustki
Zaloguj się
  • ta56

    Oceniono 66 razy 6

    A o czym tu debatować, gimnazja trzeba zlikwidować i już. A że parę tysięcy dyrektorów i drugie tyle sekretarek płacze że straci stanowiska, no cóż ta reforma nie jest dla ich dobrego samopoczucia tylko po to by dzieciaki przyswajały więcej wiedzy i czuły się w szkołach jak u siebie.

  • krark

    Oceniono 10 razy 4

    "już oceniałeś" - ręce opadają. Ile razy trzeba wam zwracać uwagę.

  • 31.februarius

    Oceniono 8 razy 2

    Przez "tutejszte" komentarze przewalcowało się cenzorskie tsunami!

  • Piwo Jasne

    Oceniono 10 razy 0

    Niewolników całego świata w dodatku najniżej postawionych w hierarchii niewolniczej , czyli Polaków nikt nie słucha , "i słusznie" . Mają pracować za darmo , a nie korzystać z przywilejów demokracji które są nie dla nich .

  • julka1967a

    Oceniono 20 razy 0

    Za to żeby odrzucić wniosek o referendum to stawią się wszyscy z PiS. Co ich obchodzi debata i argumenty jak juz wiedzą, że mają w odpowiednim momencie nacisnąć "przeciw" niezależnie od argumentów.

  • Cyryl Pawel

    Oceniono 18 razy 0

    Przecież to obecny system produkuje wyborców pisokukiza. Po co chcą spieprzyć mechanizm, który tak dobrze dla nich pracuje? Nie słyszeli, że lepsze jest wrogiem dobrego?

  • techbud176

    Oceniono 34 razy 0

    Posłowie PiS doskonale wiedzą, że żadnego referendum nie będzie. W sejmie liczy się tylko wola Kaczyńskiego.

  • proinde

    Oceniono 24 razy 0

    bo według pisu to nie Polacy byli

  • jurek53krk

    Oceniono 28 razy 0

    Proszę o potrącenie wszystkim nieobecnym diet poselskich za samowolne opuszczenie stanowiska pracy, szczególnie wtedy gdy mięli słuchać suwerena czyli pracodawcy. Kaczyńskiego także nie widzę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX