Jan Olszewski: nie mógłbym zakładać, że Lech Wałęsa wszystkiego się wyprze

05.06.2017 20:40
Premier Jan Olszewski i minister Antoni Macierewicz, sierpień 1992

Premier Jan Olszewski i minister Antoni Macierewicz, sierpień 1992 (Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

- Z góry nie mógłbym zakładać, że Lech Wałęsa wszystkiego się wyprze. Zakładałem przecież, że ludzie powinni reagować dość racjonalnie. Moim zdaniem Wałęsa miał wtedy niepowtarzalną szansę, aby zrzucić z siebie ciężar przeszłości - mówi Jan Olszewski, były premier, którego rząd odwołano w czasie "nocnej zmiany".

Minęło 25 lat od obalenia pana rządu. Lech Wałęsa i jego współpracownicy mówią, że pana rząd przygotowywał zamach stanu. Tak było?

Jan Olszewski: - Akurat z tego zarzutu nie mam zamiaru się tłumaczyć. Jeszcze przed "nocną zmianą" był tworzony klimat, który miał uzasadniać obalenie rządu. Uczestniczyła w tym także prasa. Była mowa o rzekomych pożarach wokół Warszawy i ostrym pogotowiu w jednostkach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Dziwne i śmieszne rzeczy. Było to potem przedmiotem badania specjalnej komisji i uznano, że nie było żadnych podstaw do formułowania zarzutów o przygotowywanie zamachu stanu.

Jak przychodzi rocznica obalenia pana rządu, to siłą rzeczy do tamtego czasu...

...a zwłaszcza przy okazji 25. rocznicy. Trudno byłoby o tym zapomnieć.

Co najbardziej wryło się w pana pamięć?

Jestem adwokatem i wiem, że istnieje mechanizm psychologiczny, przez który w tej chwili moja pamięć jest wybiórcza. To były przecież bardzo stresujące zdarzenia. Wiele razy relacjonowałem ten dzień.

Motywacja Lecha Wałęsy, aby obalić pana rząd - jaka była?

Kontakty z Lechem Wałęsą miałem różne w zależności od okresu. Poznałem go jeszcze przed sierpniem’80 przy okazji jakiegoś procesu, na którym był obserwatorem z ramienia Wolnych Związków Zawodowych. Był szeregowym robotnikiem, ale równocześnie działał w WZZ, co nie było banalną rzeczą. Od tego czasu właściwie mieliśmy kontakt cały czas.

I to Wałęsa zgłosił wniosek o natychmiastowe odwołanie pana rządu.

Motywy Wałęsy były różne. Muszę jednak przyznać Lechowi Wałęsie, że nie ukrywał swojego nastawienia do mnie. Rozmawiałem z nim zaraz po tym, jak moja kandydatura na premiera została wysunięta przez Jarosława Kaczyńskiego i poparta przez kluby parlamentarne.

Uważałem, że choćby lojalność i moje stosunki z Wałęsą wymagały, abym sam mu przekazał, że mam być kandydatem na premiera. Wałęsa z całą szczerością odpowiedział mi, że ma swojego kandydata i nie jestem nim ja, ale Jan Krzysztof Bielecki. Powiedział też, że zrobi wszystko, aby moja misja nie doszła do skutku.

A pan co na to?

Podziękowałem za szczerość i jasne przekazanie swojej opinii. Potem zrelacjonowałem stanowisko prezydenta klubom sejmowym, które mnie popierały. Uznały, że mimo wszystko podtrzymują moją kandydaturę. Nie mogłem się uchylić. Wałęsa później formalnie oświadczył, że będzie jednak współpracował z moim rządem.

W momencie, gdy minister z pana rządu - Antoni Macierewicz - umieszcza Lecha Wałęsę na liście współpracowników SB, to mógł się pan już spodziewać końca tej współpracy?

Wcześniej różnie mówiono, że Lech Wałęsa miał jakieś kontakty z SB. Istniało domniemanie, że był młodym robotnikiem, dość bezradnym wobec praktyk władz PRL. Traktowałem to z dobrodziejstwem inwentarza - do momentu, gdy po objęciu urzędu dowiedziałem się szczegółów jego kontaktów z SB. Różne materiały były wtedy w obiegu.

Pan miał przeświadczenie, że Lech Wałęsa na liście agentów, to koniec pana rządu?

Nie. Z góry nie mógłbym zakładać, że Wałęsa wszystkiego się wyprze. Zakładałem przecież, że ludzie powinni reagować dość racjonalnie. Moim zdaniem Lech Wałęsa miał wtedy niepowtarzalną szansę, aby zrzucić z siebie ciężar przeszłości. Sprawa byłaby dla niego prosta, ale postąpił, jak postąpił. Do dziś ponosi tego konsekwencje.

Gdyby pan rząd nie upadł 4 czerwca 1992 r., to upadłby niewiele później, bo po prostu był mniejszościowy?

Rzeczywiście był mniejszościowy po 2-3 miesiącach swojego istnienia. Udało się jednak załatwić trzy ważne dla mnie rzeczy. Po pierwsze: zatrzymanie prywatyzacji. Po drugie, co nie ukrywam było dla mnie powodem objęcia funkcji premiera: upadek Związku Radzieckiego, co stworzyło niepowtarzalną szansę, gdy natychmiast trzeba było zacząć się wydobywać z czarnej strefy do świata Zachodu. I trzecia rzecz: kryzys w finansach publicznych, który udało się opanować.

Był pan "oszołomem"?

Takie określenie funkcjonowało. Było też określenie "olszewicy" wobec ludzi, którzy identyfikowali się z moim rządem. Można by nawet stworzyć słownik takich epitetów.

Zobacz także: Jarosław Kaczyński promuje "Nocną Zmianę": "On otrzymał z Rosji swego rodzaju jarłyk"

Zobacz także
Komentarze (171)
Jan Olszewski: nie mógłbym zakładać, że Lech Wałęsa wszystkiego się wyprze
Zaloguj się
  • sil.m

    Oceniono 126 razy 14

    Na razie - Mamy cyrk: demokratycznie wybrana władza wykonuje zamach – na Polskę i demokrację.
    4 czerwca 1992- zorganizowano pierwsze podejście do absolutnej władzy / dobrze,że nieudane –źle ,że nie rozliczone.
    -- Prawdą jest , że gdy Wałęsa zrzucił smycz braci K. to ci wspólnie z Antonio i premierem adwokatem / kandydat JK na premiera / przy pomocy jednostki nadwiślańskiej zamierzali osadzić go w Arłamowie jako Bolka a konkurentów politycznych usunąć przy pomocy Sb-eckich papierów- przyjmując je bez jakiejkolwiek analizy -/czyszcząc swoje/ jako objawiona prawda. Jednak kupienie pana Moczulskiego i KPN-u spaliło się na panewce –zamysł nie udał się. Ten wiedząc , że zostanie do końca życia na łasce Antka –nie wyraził na to zgody i rząd premiera Olszewskiego upadł. Moczulski wystąpił o auto lustrację. Zakończyła się z wynikiem pozytywnym dla Moczulskiego. Gdy PIS w 2005 -2007 rządził - mściciel wykorzystując IPN i zależnych sędziów doprowadził do uznania Moczulskiego za TW , którego na 10 lat pozbawiono praw do zajmowania się polityką . Być może dzisiaj niektórzy organizatorzy tej korupcji politycznej powinni kończyć wyroki w Rawiczu lub Tworkach a nie brylować, otumaniać i prowadzić kraj do ruiny po jakże udanej korupcji 500+ i innych obietnic w 2015r. a pachołkowie z IPN chcą za wszelką cenę chcą nam wmówić, że to bracia Kaczyńscy przeskoczyli mur stoczni i poprowadzili naród przez wielki strajk zakończony powstaniem „Solidarności” i wytrwale szukali uległych grafologów bo ci co badają papiery z szafy Kiszczaka mieli jakieś fochy .Wielu z was przespaliście dobry czas razem z TW „Balbina”- doktorantem komucha Ehrlicha i studenta Dzieł,Lenina pod pierzyną mamy w stanie wojennym oraz TW”Muzyk”, prokuratora Piotrowicza i innych. Szczytem waszej obłudy i hipokryzji jest to , że wraz z Macierewiczem mówicie o Kiszczaku [najsprytniejszym malwersantem i kłamcą z PRL ] jako „źródło prawdy i mecenas patriotyzmu. Gdybyście obudzili się 35lat wstecz to bylibyście na pierwszych stronach w Trybunie Ludu, Żołnierzu Wolności, Gazecie Robotniczej i brylowali w okienkach TVP1 i 2. Dzisiaj próbujecie za wszelką cenę zaistnieć na GW – won stąd na strony „wsierści „ i „dorzeszy” itp.periodyków patriotycznych.

  • kali555

    Oceniono 65 razy 9

    bolek to farmazoniarz.
    a najlepsze sa te szostecxzki w totka:)))
    to szczesciarz

  • saves

    Oceniono 67 razy 9

    Syn prezydeta Wałęsy, poseł PO Jarosław, chce jak najbardziej ściągania imigrantów, co stwierdził w wywiadzie radiowym. Powoływał się na obowiązek pomagania wiążący katolików. A czy obowiązkiem katolika jest kablowanie kolegów? I nie mówię tu o panu Jarosławie.

  • soli5

    Oceniono 55 razy 9

    Dobrze ze pan adam pozwolił na publikacje części wywiadu. Ale gdzie reszta?

  • mczes57

    Oceniono 60 razy 8

    Strach przed prawdą paraliżuje niektórych polityków do dziś. Stąd te wszystkie ataki na obecny rząd.Ale tym razem Polacy nie dadzą się okłamać i zmanipulować.

  • izopropanol

    Oceniono 110 razy 8

    Qur...a,to bylo 25 lat temu, od tego czasu zdazylo sie urodzic i dorosnac nowe pokolenie, nawet niektorzy maja swoje dzieci i swoje problemy tu i teraz. Staraja sie patrzec w przyszłośc i jakos dawac sobie rade. Ale jak to zrobic jak stado starych dziadow, aktualnie w rzadzie, ciagle grzebie w tej historii ,tracac na to niewiarygodne sily i srodki, tylko po to zeby udowodnic kto byl wiekszym opozycjonistą. Stare dziady, przestancie z ta martyrologia, zacznijcie rzadzic sensownie bo niedługo ostatni nastolatek wam zwieje z tego kraju.

  • jozbieszczad

    Oceniono 63 razy 7

    Jeden z ciekawszych dni w gazecie.

    1.Wachowski bohater
    2.Olszewski zdrajca .

    Tja .
    To PIS pisze na nowo historię ?

  • saves

    Oceniono 71 razy 7

    Gdyby na początku lat 90 Wałęsa przyznał się do współpracy, a jako powód podał obawę o życie rodziny i swoje, społeczeństwo by mu wybaczyło, bo wiedziało jak działało SB. Dziś ciągnie się smród i nikt nie ma ochoty mu darować.

  • krakuw

    Oceniono 29 razy 5

    Gazeta W. Nie pozwala udostępnić filmu: Donald Trump i Juncker ŚMIEJĄ SIĘ Z TUSKA
    komentarz GW:

    Komentarz zawiera treści niedozwolone.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje