Bożonarodzeniowy rozejm na froncie I wojny światowej. Żołnierze sami zawiesili walki i wybrali świętowanie

Czy świąteczny klimat może udzielić się żołnierzom, którzy stoją naprzeciwko siebie i dopiero co oddawali w swoich kierunkach strzały? Jak najbardziej, udowodniły to wydarzenia z 1914 roku, gdy wrogie sobie wojska brytyjskie i niemieckie zawiesiły walki, a żołnierze wspólnie świętowali, wymieniali się papierosami i grali w piłkę. Nie zabrakło również ozdób choinkowych czy samych drzewek - wszystko to w otoczeniu okopów i zasieków.

Sebastian Adamkiewicz, Histmag.org: Wojna i radosne świętowanie to rzeczy, które z pozoru się wykluczają, a jednak na początku I wojny światowej żołnierze znaleźli czas, aby wspólnie świętować. Jakie były okoliczności niezwykłego Bożego Narodzenia 1914 roku?

Przemysław Piotr Damski, historyk: Przede wszystkim musimy zrozumieć kilka rzeczy. Wojnę traktowano jak przygodę. Wyjaśnia to, czemu tysiące młodych ludzi zaciągnęło się do wojska zupełnie dobrowolnie, często z naruszeniem przepisów werbunkowych. Zaciągali się młodzi, często niepełnoletni ludzie kłamiący na temat swojego wieku. Nierzadko motywacją było to, że w szeregi armii wstępowali ich koledzy. Ten entuzjazm wojenny nie był jednak efektem, jak się niegdyś uważało powszechnego nacjonalizmu. A przynajmniej nie był to czynnik wyłączny. Nienawiść narodowa, obecna w znacznie mniejszej skali przed 1914 rokiem, narosła dopiero w trakcie wojny i to nie od razu.

Nawet chęć odzyskania Alzacji i Lotaryngii nie była wśród Francuzów powszechna. Doświadczenia europejskie wskazywały, że wojna będzie krótka. Ostatnia miała miejsce czterdzieści cztery lata wcześniej (tj. wojna francusko-pruska lat 1870-1871). Sam cesarz niemiecki obiecywał przesadnie, że żołnierze wrócą do domów "nim liście opadną z drzew". Poza tym wśród żołnierzy wszystkich stron rozpowszechnione było przekonanie, że toczyli oni wojnę obronną. Nikt zatem nie poczuwał się do odpowiedzialności za jej wybuch.

>>> Wydarzenia II wojny światowej. To był największy konflikt zbrojny w historii ludzkości:

Wyłania się z tego obraz ludzi raczej szlachetnych, spragnionych wrażeń, patriotów, ale też bardzo młodych, lekkomyślnych i niezdających sobie sprawy, co ich czeka. Wojna była dla nich mitem, czymś szlachetnym, państwowotwórczym. Tymczasem plan Schliefena-Moltkego się załamał. Belgia nie zgodziła się na przemarsz wojsk niemieckich, dając Francuzom czas na zorganizowanie obrony, a Brytyjczycy wykorzystali naruszenie neutralności Belgii, jako powód do wypowiedzenia wojny Niemcom. O zdobyciu stolicy nie można było, póki co marzyć. Konflikt przybrał charakter wojny pozycyjnej. Żołnierze funkcjonowali w okopach. Codziennie setki ludzi ginęły w beznadziejnej walce o nieznaczne przesunięcie frontu w jedną lub w drugą stronę. Najczęściej jednak przegrywając walkę z karabinami maszynowymi i działami przeciwnika.

Zdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 rokuZdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 roku Wikimedia Commons / Frederic Villiers (1851-1922) / domena publiczna

W takich okolicznościach żołnierzy zastała zima. Liście dawno padły z drzew, a końca wojny nie było widać. Robiło się coraz mroźniej. To, co miało być przygodą, zmieniło się w horror. A tymczasem zbliżało się Boże Narodzenie.

Jak wyglądało Boże Narodzenie w okopach?

Trudno jest mówić o jednym wzorcu tzw. rozejmu bożonarodzeniowego, gdyż było to działanie spontaniczne. Rozejmu nie zadekretował żaden rząd i żaden sztab generalny. Był on efektem oddolnej potrzeby żołnierzy, którzy jak pisał w swym wierszu jeden z niemieckich żołnierzy, "chcieli znów poczuć się jak ludzie". Nie było zatem działań koordynujących. Poza tym wydarzenia z grudnia 1914 roku rozgrywały się w różnych miejscach przede wszystkim we Flandrii. Stąd też różnice w świętowaniu.

Możemy natomiast ustalić pewien schemat. Zarówno źródła niemieckie, jak i brytyjskie podają, że to Niemcy rozpoczęli świętowanie. Rozbieżności pojawiają się natomiast w sprawie tego, jak zaczęli. Jedno ze świadectw podaje, że żołnierze niemieccy otrzymali prezenty z domów, wśród których były świeczki i ozdoby choinkowe. Ponieważ walki toczyły się też w lesie, nie było problemu z dostępem do drzew, które z miejsca zaadoptowano na choinki. Jeden z anonimowych żołnierzy niemieckich podawał, że na całej długości okopów w lesie, gdzie służyła jego jednostka, przybrano dziesiątki choinek, a następnie umieszczono je u szczytu okopów.

Zdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 rokuZdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 roku Wikimedia Commons / [CC BY-SA 4.0]



Brytyjczycy z kolei wspominali przede wszystkim niemieckie kolędowanie. Wpisywało się to w ówczesny stereotyp Niemców jako bardzo muzykalnego narodu. Mawiano nawet, że tam, gdzie pojawi się kilku Niemców tam powstanie chór. Oczywiście Niemcy śpiewali różne kolędy, ale tą, która najbardziej wbiła się w pamięć Brytyjczykom była "Cicha Noc". Ta niemiecka pieśń była już wówczas znana w całej Europie i mogła bez problemu uchodzić za międzynarodową. Brytyjczycy zatem odpowiedzieli śpiewem na śpiew. Żołnierze po przeciwnych stronach barykady śpiewali naprzemiennie.

Dalej scenariusze były podobne. Ktoś wszedł na okopy, zobaczył go żołnierz przeciwnej strony i też wyszedł. Oficerowie obu stron zakazywali ruszania się z okopów, ale z reguły ich lekceważono. Żołnierze podchodzili do siebie. Witali się, rozmawiali, czasem wymieniali tym, co mieli. Są nawet dowody, że grali w piłkę nożną. Czasem się rozumieli, gdyż część Niemców pracowała przed wojną w Wielkiej Brytanii. Na ogół jednak nie przeszkadzało im, że nie znali swoich języków. Pokazywali sobie zdjęcia bliskich, dzielili papierosami. Aby to zrozumieć nie potrzeba było znać języka wroga.

Zdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 rokuZdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 roku Wikimedia Commons / [CC BY-SA 4.0]

Te szczególne obchody trwały czasem jeden dzień, czasem dłużej. Najdłuższy rozejm utrzymał się do 31 grudnia. Przedłużanie się rozejmu wynikało z niechęci żołnierzy do wznowienia walk. Zdarzyło się, że dezerter niemiecki ostrzegł Brytyjczyków o wznowieniu walk. Raz też żołnierze niemieccy uprzedzili brytyjskich, że szykuje się inspekcja i będą musieli wznowić ostrzał, ale będą strzelali wysoko, aby nikogo nie zranić. Ta solidarność skończyła się jednak gdy Niemcy przysłali nowe oddziały, a stare wysłali na inne pozycje, kończąc z fraternizacją i łamaniem morale.

Z czego wynikał brak wrogości pomiędzy żołnierzami w końcówce 1914 roku?

To nawet nie tak. Proszę sobie wyobrazić młodych ludzi, w wieku 16-20 lat, którzy zaciągnęli się do wojska z patriotycznego obowiązku lub chęci przeżycia przygody i zostali zmuszeni do przeżycia nierzadko pierwszych w swym życiu świąt Bożego Narodzenia poza domem, z dala od rodzin. Śmierć jest wszechobecna. Dla Brytyjczyków to jest trudne dodatkowo, gdyż w początkowym okresie wojny jednostki Royal Army konstruowano na zasadzie terytorialnej, czyli w uproszczeniu jedna wioska jeden oddział. Oznaczało to, że ginęli nie tylko koledzy z oddziału, ale koledzy i przyjaciele, których znano od dziecka. W takich warunkach można albo wroga znienawidzić, albo pragnąć, żeby to wszystko się skończyło, a towarzyszy temu potrzeba wspólnoty.

Przypomnijmy, że na tym etapie wojny doświadczenia wojenne były często bardzo podobne, więc świadomość wspólnoty losu nie była czymś niezwykłym. Poza tym wojna nie wkroczyła jeszcze w swą najokrutniejszą fazę, więc i poziom agresji nie był jeszcze wówczas tak wielki. Niejednokrotnie szeregowi żołnierze więcej agresji żywili wobec swych oficerów niż przeciwnika.

Zdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 rokuZdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 roku Wikimedia Commons / Domena publiczna

Nie jest to jednak zjawisko proste tutaj do wytłumaczenia. Poza tym, jeśli weźmiemy pod uwagę, że to Niemcy, postrzegani jako agresorzy, zaczęli śpiewać i instalować choinki to wygląda to trochę tak, jakby wyciągali rękę do swych wrogów. Brytyjczycy, ale i Francuzi i Belgowie także walczący we Flandrii, mogli zaakceptować ten gest. Przy czym trudno nazwać to gestem, gdyż Niemcy po prostu chcieli poczuć się choć trochę jak w domu i ta oznaka człowieczeństwa zwyciężyła, ujęła ich adwersarzy, przeradzając się w rozejm bożonarodzeniowy.

Warto jednak zauważyć, że wydarzenie to odbiło się szeroko w popkulturze i znalazło drogę do książek i filmów. Kilka lat temu rozejm bożonarodzeniowy przedstawił Ken Follett w pierwszej części swej trylogii "Stulecie". Niedawno mogliśmy ją oglądać w serialu koprodukowanym przez TVP i BBC. Jednym z ciekawszych przedstawień wydaje mi się reklama brytyjskiej sieci supermarketów Sainsbury’s, w której w bardzo ciekawie pokazano ów mechanizm. Rozejm bożonarodzeniowy był też utrwalany na obrazach, znalazł swe miejsce w literaturze naukowej i popularnonaukowej. Warto jednak zaznaczyć, że w grudniu 1914 r. poza frontem odbierano go negatywnie, co znalazło wyraz w artykułach prasowych tego okresu.

Czy podobne święta powtarzały się później?

Próbowano, ale nie udało się już osiągnąć takiej skali. Wydarzenia te były wówczas sporadyczne. Było to związane z tym, że rządy i sztaby generalne były już przygotowane na podobną ewentualność. Poza tym w grudniu 1915 r. było już po pierwszych atakach gazowych, nalotach samolotów, sterowców i natarciach niosących śmierć jeszcze większej rzeszy żołnierzy. Swoje robiła też propaganda, a trafiający na front nowi rekruci byli już lepiej ukierunkowani propagandowo. Poza tym w trakcie wojny Brytyjczycy zdecydowali się na przymusowy pobór, co wyrwało dużą część mężczyzn z ich naturalnego środowiska i zmusiło do walki. Winą za to niejednokrotnie obarczano wroga wojennego. W takiej atmosferze niezwykle trudno było o porozumienie.

Zdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 rokuZdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 roku Wikimedia Commons / [CC BY-SA 4.0]

W czasie II wojny o podobne przykłady trudno. Czy I wojna światowa to mimo wszystko konflikt świata mniej bezwzględnego, kulturalniejszego?

Wzbraniałbym się przed tak jednoznacznymi ocenami. Czy kulturalniejszego? Do pewnego stopnia tak, ale też bardziej podzielonego, bardziej doświadczonego biedą. Poza tym, czy dzisiejsza większa bezpośredniość musi oznaczać mniejszą kulturę? Nie wydaje mi się. Z II wojną światową jest jeden zasadniczy problem: była po pierwszej. To banalne w gruncie rzeczy sformułowanie podaje nam jednak pewien kontekst. I wojna światowa nie była wojną ideologii, choć w trakcie działań zaczęto przedstawiać ją jako starcie demokracji i autokracji; tyle że Rosja pozostawała w sojuszu z państwami zachodnimi do grudnia 1917 r., a do lutego tego roku car pozostawał samodzierżcą.

Wielka Wojna nie zaczynała się również jako wojna na wyniszczenie. To miał być Blitzkrieg, przynajmniej na zachodzie kontynentu. Zwróćmy uwagę, jak rzadko mówimy o ofiarach czy jeńcach wojennych wojen austriacko-pruskiej czy francusko-pruskiej, a przecież takowe były. Natomiast to były krótkie konflikty, których konsekwencje społeczne były ograniczone. Pewnym wyjątkiem jest tu wojna krymska owocująca powołaniem Czerwonego Krzyża, ale to głównie rezultat jednostkowych obserwacji. Pamiętajmy też, że wkraczający w wojnę ludzie mając takie obrazy z przeszłości, nie wiedzieli czego się spodziewać. Na ogół nie znali doświadczeń amerykańskiej wojny secesyjnej, która była pierwszą nowoczesną wojną pozycyjną, konfliktem totalnym, który przybrał charakter wojny na wyniszczenie.

I wojna światowa była zatem szokiem, który zapoczątkował dramatyczne zmiany w sposobie prowadzenia wojny, ale też skutkowała ogromnymi zmianami społecznymi. Mówiło się o niej jako Armagedonie, końcu świata i rzeczywiście położyła kres pewnemu światu, stylowi życia. Niektórzy historycy w tym, chociażby Winston Churchill twierdzili jednak, że mieliśmy do czynienia z drugą wojną trzydziestoletnią (1914-1945). W tym ujęciu okrucieństwa II wojny światowej były po prostu kontynuacją tych z pierwszej i nie powinno się ich traktować w zupełnym oderwaniu od siebie.

Zdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 rokuZdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 roku Wikimedia Commons / Domena publiczna

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz. Już wówczas konflikty kolonialne, dziś możemy powiedzieć pozaeuropejskie, były postrzegane, jako brutalniejsze. Po pierwsze starcia były bardzo nierówne; przeważające technologicznie oddziały kolonizatorów dziesiątkowały rebeliantów kolonialnych. Po drugie, wojna często przybierała charakter partyzancki. Czy to tak dramatycznie różni się od tego, co obserwujemy dzisiaj? Pomimo różnych napięć, niepewnej przyszłości, Europa na tle wielu regionów świata wciąż wydaje się ostoją spokoju, jak w 1914 r. Starcia w Afryce czy na Bliskim Wschodzie zaś często są równie brutalne, jak wówczas. Zmiany wymusza postęp technologiczny i społeczny.

Mamy zatem wiele punktów wspólnych, wiele różnic. Nie ma prostej odpowiedzi, wbrew temu, co wiele osób chce podnosić. Czasy nie są zatem bardziej lub mniej kulturalne. Są po prostu inne. Więzi międzyludzkie są definiowane inaczej. Kiedyś grzecznie było podać rękę na przywitanie, dziś częściej wpadamy sobie w ramiona. Jesteśmy inni i tacy sami zarazem, i warto, abyśmy o obu sprawach pamiętali. Wówczas unikniemy zarówno przesadnego wychwalania, jak i krytykowania przeszłości, łatwiej zaakceptujemy taką, jaka była.

Rozejm bożonarodzeniowy pięknie to ukazuje. Powiedziałeś kiedyś Sebastianie, że to też dowód jak bardzo europejskie jest Boże Narodzenie. Dorzuciłbym do tego jedną rzecz, która wypływa wprost z niemieckiego wiersza "Wszystko zaczęło się pod Ypres". Rozejm pokazuje, że bez względu na barwy narodowe łączy nas chęć zachowania swojego człowieczeństwa. To jest zatem tym, co łączy nas z naszymi przodkami; chęć pozostania człowiekiem tak długo, jak się da.

Zdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 rokuZdjęcia i materiały przedstawiające Pokój Bożonarodzeniowy z 1914 roku Wikimedia Commons / [CC BY-SA 4.0]

Autorem wywiadu "Rozejm bożonarodzeniowy: chwila wspólnoty w okopach I wojny światowej", przedrukowanego ze stron serwisu historycznego Histmag.org, jest Sebastian Adamkiewicz.

Więcej o:
Komentarze (86)
Boże Narodzenie w czasach wojny. Podczas I wojny światowej żołnierze zawiesili walki na czas świąt
Zaloguj się
  • metanoja

    Oceniono 15 razy 11

    Podobne rozejmy miały miejsce na froncie rosyjsko-niemieckim. W Skansenie Rzeki Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim można obejrzeć zdjęcia z rozejmu Bożonarodzeniowego w Inowłodzu.
    Narody przystępujące do I W.Ś. miały świadomość przynależności do tak czy inaczej definiowanego "chrześcijaństwa". Nie było jeszcze faszyzmu, a socjalizm/komunizm nie funkcjonował jako ideologia państwowa. Mentalny "wspólny mianownik" Niemców, Francuzów, Brytyjczyków i Rosjan był przez to szerszy. Możliwe były nie tylko rozejmy, ale też chowanie poległych na wspólnych cmentarzach. Po bitwie łódzkiej w 1914 r. Niemcy pochowali Rosjan w mogiłach, a na nagrobku pisali "Hier liegt tapfere Russische Krieger". Największy spośród około setki cmentarzy pozostałych po tej bitwie zawiera pomnik z napisem "Hier ruhen in Gott 2000 Tapfere Krieger", przy czym te 2000 "spoczywających w Bogu" to zarówno Niemcy, jak i Rosjanie. W czasie drugiej wojny światowej było już nie do pomyślenia, by uznać prawo wroga do "spoczywania w Bogu". Ideologie stron walczących na froncie wschodnim zrównywały wrogów z dzikimi bestiami, których zmasakrowane ciała należało bez zbędnych ceregieli wrzucić do dołu z wapnem, zasypać i wyrównać ziemię gąsienicami czołgu.

  • e.olsen

    Oceniono 11 razy 9

    To świadczy tylko o tym, jak prawdziwy i genialny jest wiersz Tuwima "Do prostego człowieka". Chciałem go tu wkleić, ale GW napisało mi, że "Komentarz zawiera treści niedozwolone" (sic!!!).

  • krynolinka

    Oceniono 15 razy 9

    -Czy podobne święta powtarzały się później?
    "Swoje robiła też propaganda, a trafiający na front nowi rekruci byli już lepiej ukierunkowani propagandowo."
    Chyba nic więcej nie trzeba dodawać.

  • lucifer

    Oceniono 10 razy 8

    Gdy znów do murów klajstrem świeżym
    Przylepiać zaczną obwieszczenia,
    Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
    Na alarm czarny druk uderzy
    I byle drab, i byle szczeniak
    W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
    Że trzeba iść i z armat walić,
    Mordować, grabić, truć i palić;
    Gdy zaczną na tysięczną modłę
    Ojczyznę szarpać deklinacją
    I łudzić kolorowym godłem,
    I judzić "historyczną racją",
    O piędzi, chwale i rubieży,
    O ojcach, dziadach i sztandarach,
    O bohaterach i ofiarach;
    Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
    Pobłogosławić twój karabin,
    Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
    Że za ojczyznę - bić się trzeba;
    Kiedy rozściewri się, rozchami
    Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
    A stado dzikich bab - kwiatami
    Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
    - O, przyjacielu nieuczony,
    Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
    Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
    Króle z panami brzuchatemi;
    Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
    Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
    Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
    I obrodziła dolarami;
    Że coś im w bankach nie sztymuje,
    Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
    Lub upatrzyły tłuste szuje
    Cło jakieś grubsze na bawełnę.
    Rżnij karabinem w bruk ulicy!
    Twoja jest krew, a ich jest nafta!
    I od stolicy do stolicy
    Zawołaj broniąc swej krwawicy:
    "Bujać - to my, panowie szlachta!"

    Julian Tuwim

  • elpapiotr2

    Oceniono 10 razy 8

    Wniosek może być tylko jeden - za wojny, za śmierć milionów ludzi odpowiadają tylko i wyłącznie rządzący, politycy i politykierzy, i głównie oni powinni ponieść karę za zbrodnie przeciwko ludzkości. Niech sami nawzajem się tłuką, zwykłych ludzi pozostawią w spokoju.

  • jan.go

    Oceniono 9 razy 7

    Pan tu się prześlizną po jednej bardzo ważnej kwestii To że wojna stawała się coraz bardzie krwawa to zasługa propagandy identycznej jak za czasów Goebbelsa ( bo metody od tysiącleci są niezmienne ) Zaczęli Anglicy i jak już wmówili społeczeństwu że Niemcy gwałcą mordują nie było już odwrotu Za chwilę identyczne metody podchwycili inni Te śmieszące nas , przerażające nas, obrazki propagandowe , wystąpienia polityków z czasów komuny komuniści zerżnęli z zachodu Jeszcze wcześniej ćwiczono to na anarchistach w USA

  • siwywaldi

    Oceniono 12 razy 6

    My też przeżyliśmy coś podobnego.
    Bo takimi, chyba niestety ostatnimi świętami spędzanymi w atmosferze tolerancji a nawet wybaczenia, były wbrew pozorom pierwsze Święta w stanie wojennym, czyli w 1981 roku. Wbrew temu, co dziś niektórzy mówią, udzie rozumieli tych chłopaków stojących obok koksowników a wielu traktowało ich jak własne dzieci - zwłaszcza ci, których dzieci akurat były w wojsku, a niewtajemniczonym przypominam, że poborowych "w kamaszach", mieliśmy wówczas wraz z zatrzymanym rocznikiem około 300 tysięcy... I ludzie mimo zakazu, nosili tym żołnierzom ciasto, kawę czy świąteczne wędliny, a dowodzący nimi oficerowie, patrzyli na to przez palce....

  • zgr-edo

    Oceniono 14 razy 6

    Niemiecka pieśn ' Cicha noc' . hm , a ja całe ponad 60 letnie życie myślałem, że to austriacka pieśniczka.
    Nie jest dziełem przypadku, iż chrześcijaństwo nie posiadając sił, by wyplenić z ludu jego dawne obyczaje inkorporowała m.in. owo święto, nadając mu powierzchownie własną interpretacje ideową. Tak oto w bezpośrednim sąsiedztwie przesilenia przypadającego na 22 grudnia, umieszczono datę narodzin syna bożego - Jezusa (w żaden sposób nie wynika ona z Biblii), czego zresztą dokonano jeszcze u zarania chrześcijaństwa, kiedy to w państwie rzymskim dominował kult Sol Invictus - Słońca Niezwyciężonego, którego narodziny przypadały - co logiczne - właśnie na czas zimowego przesilenia. Cóż za zbieg okoliczności! Jak pisze Kazimierz Moszyński w II tomie swej monumentalnej "Kultury Ludowej Słowian": "...cywilizacja nasza przechowała w sobie głęboko wyryte (...) ślady dawnego kultu słońca i kościelne święto Bożego Narodzenia jest, jak wiadomo, zamaskowanym świętem Narodzin Niezwyciężonego Słońca...".
    Podczas obchodów Bożego Narodzenia, rozpoczynających się od Wigilii, a na Trzech Króli kończących, podejmowane jest szereg zabiegów rytualnych, które wywodzą się bezpośrednio z tzw. "pogaństwa". cyt z artykułu 'Pogańskie Bożenarodzenie'- Igora D Górewicz.

  • tygrysio_misio

    Oceniono 17 razy 5

    Nawet na jedno z najpiękniejszych, najbardziej wzruszających momentów w historii ludzkości odpowiedzią w komentarzach jest szambo.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX