Tygrysy, które utknęły na granicy z Białorusią, są w drodze do poznańskiego ZOO. Tam nabiorą sił

Zapadły decyzje co do przyszłosci tygrysów, które utknęły w Koroszczynie, przy granicy z Białorusią. Po godz. 16 zwierzęta wyruszyły w drogę do poznańskiego ZOO, gdzie mają nabrać sił. Docelowo w Poznaniu pozostaną dwa najbardziej wycieńczone spośród tygrysów, dwie samice trafią jeszcze dziś do ogrodu w Człuchowie. Reszta trafi do rezerwatu w Hiszpanii, gdy będą już w lepszej formie.

Przed tygrysami długa droga: muszą przebyć około 600 kilometrów, aby trafić do poznańskiego ogrodu zoologicznego, który słynie z tego, że stanowi azyl dla zwierząt z interwencji, wymagających fachowej opieki.

Transport z tygrysami wyruszył po godzinie 16 po uzyskaniu przez ZOO wszystkich niezbędnych dokumentów. Na zwierzęta czeka już nowo urządzony wybieg kwarantannowo-rehabilitacyjny. Został on przygotowany za pieniądze ze zbiórki, którą prowadzi ZOO.

Niektóre z uratowanych tygrysów docelowo trafią do Hiszpanii

Poznańskie ZOO poinformowało na swoim profilu na Facebooku, że zapadły już decyzje dotyczące przyszłości konkretnych zwierząt. Dwa koty, których stan jest najgorszy, zostaną w poznańskim ZOO na stałe. Dwie samice mają tymczasem trafić do ZOO w Człuchowie. Pozostałe zwierzęta już po rehabilitacji zostaną przetransportowane do specjalistycznego ośrodka AAP dla dzikich zwierząt w Hiszpanii.

Dyrekcja poznańskiego ZOO podziękowała prezydentowi Wrocławia Jackowi Sutrykowi oraz tamtejszemu ogrodowi zoologicznemu za przekazanie 20 tys. zł na leczenie uratowanych zwierząt. Do zbiórki wcześniej przyłączyły się również WWF Polska oraz firma Tiger.

Fundacja "Viva!": Powinien powstać ogólnopolski azyl dla zwierząt

Jeden spośród tygrysów transportowanych do Rosji padł. Reszta, po nagłośnieniu całej sprawy i po przybyciu na miejsce ekipy ratunkowej, musiała długo czekać na dokumenty pozwalające wyruszyć do Poznania. Przedstawiciele Fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt "Viva!", którzy często współpracują z poznańskim ZOO, uważają, że powinien powstać specjalny azyl dla zwierząt odbieranych interwencyjnie.

Od lat alarmujemy, że Polska nie jest przygotowana na takie sytuacje kryzysowe. Polskie przepisy nie przewidują w ogóle azyli dla dzikich niebezpiecznych zwierząt, a tylko taki azyl dla zwierząt z konfiskat mógłby szybko i bezproblemowo przyjąć do siebie tak dużą liczbę zwierząt. Niestety – w tej sytuacji urzędnicy musieli liczyć na dobrą wolę ogrodów zoologicznych

- powiedziała w rozmowie z Gazeta.pl Anna Plaszczyk z fundacji "Viva!".

Jak widzimy odpowiedni poziom empatii i serce dla zwierząt mają tylko pracownicy zoo w Poznaniu. Inne ogrody w większości odmówiły pomocy. Ministerstwo Środowiska już kilka lat temu powinno zareagować na apele nasze, poznańskiego ZOO czy Służby Celnej i znaleźć środki na budowę azylu dla zwierząt z konfiskat z prawdziwego zdarzenia. Ta sytuacja po raz kolejny pokazuje, że zmiana przepisów i utworzenie azylu jest koniecznością. Handel chronionymi zwierzętami to trzeci największy czarny rynek po handlu bronią i narkotykami. Takie sytuacje w związku z tym będą się zdarzały coraz częściej, a cenę za brak rozwiązań kryzysowych w Polsce będą w dalszym ciągu płaciły zwierzęta

- dodała działaczka.

Na problem systemowy dotyczący transportu dzikich zwierząt na długie dystanse zwraca również uwagę bloger Animalus, czyli Maciej Bielak - specjalista od dzikich zwierząt, który współpracował m.in z łódzkim ogrodem zoologicznym, łódzkim ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt, a także ze schroniskiem dla wielkich kotów w Boliwii.

"To jest po prostu norma, że po Europie jeżdżą takie transporty wypchane dziwnymi zwierzętami i póki papiery wyglądają względnie ok, to nikt ich nie zatrzyma" - wyjaśnia bloger na swoim profilu na Facebooku. "Organy nadzorujące obrót egzotycznymi zwierzętami działają w oparciu na słowo dawane przez ludzi, którzy na tym zarabiają. (...) Dla celników czy drogówki są normą vany wypchane dziwnymi zwierzętami, więc macha się ręką. W tym przypadku machnęło się na tygrysy, które, dla przypomnienia - po przejechaniu z Rzymu do Koroszczyna w Polsce cofnięto dopiero z Białorusi przez brak wiz u kierowców, a dopiero później dopatrzono się nieprawidłowości w dokumentach zwierząt".

Dramat tygrysów na granicy z Białorusią

Ciężarówka z 10 tygrysami przyjechała z Włoch. To miała być darowizna dla jednego z ogrodów zoologicznych na Białorusi (później, jak się okazało, potwierdziły się informacje, iż niektóre ze zwierząt miały trafić do Dagestanu). Kierowcy udało się przejechać przez polską granicę, ale białoruscy pogranicznicy wstrzymali transport z powodu braku oryginału dokumentów przewozowych. Zwierzętami zajmuje się graniczny lekarz weterynarii. Jedno ze zwierząt padło. Wówczas ZOO w Poznaniu zdecydowało ruszyć na pomoc wycieńczonym tygrysom.

Więcej o:
Komentarze (30)
Tygrysy, które utknęły na granicy z Białorusią, są już w drodze do poznańskiego ZOO. Tam nabiorą sił
Zaloguj się
  • carolina_reaper

    Oceniono 8 razy 2

    Piekne bestie, nie zasluguja na taki parszywy los, te sprawe powinno sie naglosnic globalnie. Niech kazdy kliknie w swojego fejsa czy insta...

  • janocz

    0

    Gdyby to był ktoś z opozycji, to polscy celnicy by zareagowali, ale przemyt tygrysów?

  • 31.februarius

    Oceniono 11 razy -7

    Dziewczyny, ostrzymy już sobie .... zęby na was !

    (-) Tygrysy z Człuchowa

  • krioprezerwacja

    Oceniono 21 razy -19

    wolałabym aby zostały uśpione. Bezboleśnie, Jaki los je czeka? Jakie życie? na ciasnej przestrzeni, podczas gdy to zwierzę potrzebuje hektarów by czuć się dobrze? Ogród zoologiczny to wciąż zło. Naprawdę nie należy każdego życia uporczywie ratować jeśli jest pewność że nie będzie ono szczęśliwe. To samo z maltretowanymi zwierzętami- utrzymywać przy życiu by cierpiały wychodząc latami z traumy. Lepsza śmierć w takich wypadkach

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX