Krynica-Zdrój: Pracownica restauracji otworzyła list. Wypadł z niego żrący proszek

Pracownica jednej z restauracji w Krynicy-Zdroju, znajdującej się na ulicy Pułaskiego, otworzyła w pracy list, którego była adresatką. Z koperty wypadł list z pogróżkami oraz biały, żrący proszek. Kobieta została poparzona. Przetransportowano ją do szpitala.

Do zdarzenia doszło 17 lipca po godzinie 11:00. Biały proszek znajdujący się w liście obsypał odzież, lewą rękę oraz prawe kolano pracownicy restauracji. Na miejsce wezwano straż pożarną oraz pogotowie.

Tajemniczy list w restauracji w Krynicy-Zdroju. Strażacy wykluczyli możliwość zagrożenia biologicznego

Do restauracji na ul. Pułaskiego w Krynicy-Zdroju przyjechali strażacy z grupy chemiczno-ekologicznej z Nowego Sącza oraz zespół rozpoznania chemicznego z Tarnowa. W wyniku przeprowadzonego rozpoznania wykluczono możliwość zagrożenia biologicznego. Strażacy zabezpieczyli biały proszek, kopertę, a także koszulkę, którą miała na sobie poszkodowana pracownica restauracji. Zebrany materiał przekazano policji.

Miejsce, w którym rozsypał się proszek, a także sprzęt strażacki poddano dekontaminacji - procesowi polegającemu na usunięciu i dezaktywacji szkodliwej substancji. Osoby, które miały jakikolwiek kontakt z proszkiem z tajemniczego listu zostały objęte opieką medyczną. Akcja straży pożarnej trwała cztery godziny. 

Komentarze (15)
Krynica-Zdrój: Pracownica restauracji otworzyła list. Wypadł z niego żrący proszek
Zaloguj się
  • marek-babarowski

    Oceniono 13 razy 7

    Mściciele najwybitniejszego kryniczynianina niejakiego Ziobry

  • 1852m

    Oceniono 2 razy 2

    PiSlamski terrorysta, stawiam na Kreta do udrażniania rur :)

  • pierwsze_all

    Oceniono 14 razy 2

    A co to była za substancja? (może nie super dokładnie, żeby innym przygłupom nie podpowiadać, ale mniej więcej). Nie stwierdzono zagrożenia biologicznego, ale chemiczne tak? No to zapytać jakiegoś chemika, jak rozpoznać co może być niebezpieczne, jak się chronić. Gdzie KONKRETY? Już nie mówię o takich dziennikarskich "duperelach" jak rozmowa z policją - kto i dlaczego mógł to zrobić? Obstawiam "byłego" tej pani, który nie mógł się pogodzić ze "straszną zdradą" typu : daj mi spokój świrze, wolę sama zarabiać choćby w knajpie, nie będę sobie brać na kark szurniętego gościa.
    A tak w ogóle, czemu nie ma już tego hasełka "cenisz dobre dziennikarstwo?"

  • wagadudu

    Oceniono 7 razy 1

    Żrący proszek w restauracji? Prawidłowo. A gdzie miał się nażreć? Na poczcie?

  • 6drabin

    Oceniono 3 razy 1

    Oho... Nowe słowo się pojawiło w artykule.
    Bardzo rzadko używane w potocznym języku polskim.

  • myszykiszek

    Oceniono 20 razy 0

    Lewa ręka, prawe kolano... bardzo dziękuję za te istotne szczegóły.
    A pani współczuję.

  • wojowniczka_hybrydowa

    Oceniono 14 razy 0

    Dobrze, że nie otworzyła tego nad garnkiem z zupą...

  • podporucznikdub

    Oceniono 15 razy -1

    To jeden z kilku milionów dżichadzistów, którzy według miłościwie nam panujących, zaleli nasz kraj za czasów minionej władzy, wysłał ten list.

  • co.ty.powiesz

    Oceniono 4 razy -2

    "Strażacy zabezpieczyli biały proszek, kopertę, a także koszulkę, którą miała na sobie poszkodowana"
    Ech, świńtuchy z tych strażaków!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX