Globalne ocieplenie to "palmy, cytrusy i winorośl w Polsce"? Nie. To straty dla rolników i drożyzna

Kilkadziesiąt lat temu susze w Polsce występowały co pięć lat, teraz - co rok. Zmiany klimatu oznaczają wielkie problemy dla rolników, a dla całej reszty spoleczeństwa - wyższe ceny w sklepach. Jeśli nie zatrzymamy globalnego ocieplenia, jego skutki staną się tak dotkliwe, że nie będziemy w stanie się przystosować.

Dziś Piątek dla klimatu - jak co tydzień piszemy na temat związany z trwającym kryzysem klimatycznym.

Zmiany klimatu i ich konsekwencje widać już gołym okiem - od topniejącej Grenlandii po fale upałów. Wciąż jednak są osoby, które nie wierzą w ustalenia nauki i zaprzeczają istnieniu wywołanego przez człowieka globalnego ocieplenia. Szczególną grupą tzw. denialistów klimatycznych są osoby, które twierdzą, że globalne ocieplenie - jeśli istnieje - to... będzie korzystne dla nas korzystne. 

"A ja lubię globalne ocieplenie i chętnie finansowałbym jego postęp. Winorośla i palmy w Polsce? Super!" - pisał kilka lat temu na Twitterze Roman Giertych (odpowiadając na wpisu Andrzeja Dudy, który oburzał się, że "płacimy za globalne ocieplenie", podczas gdy w kwietniu jest zimno). Czy rzeczywiście dzięki wyższym temperaturom w Polsce będziemy mogli uprawiać winorośl, a może nawet cytrusy, albo sadzić palmy w parkach? Niestety, musimy rozczarować myślących podobnie jak Roman Giertych. Nawet jeśli będzie u nas łatwiej o produkcję wina, to skutki zmian klimatu zdecydowanie zaszkodzą większości upraw, uderzą w biznes rolników i wywołają wzrost cen żywności - wynika z nowego raportu.   

Koalicja klimatyczna, która zrzesza szereg organizacji chcących działać na rzecz zatrzymania globalnego ocieplenia, opublikowała raport pt. "Rolnictwo w obliczu suszy a bezpieczeństwo żywnościowe". Opisuje on wpływ susz w ostatnich latach na polskie rolnictwo i perspektywę tego, jak problem będzie nasilał się wraz z postępującym globalnym ociepleniem. Zdaniem ekspertów koalicji przez kryzys klimatyczny dochody rolników spadną o nawet kilkanaście procent, zaś konsumenci zapłacą więcej za produkty rolne. Obie te rzeczy są dostrzegalne już teraz. Przez nieudane zbiory w ubiegłym roku np. pietruszka była droższa o 100 proc., a ziemniaki kosztowały nawet trzy razy więcej. 

Zmiana klimatu jest realna, dzieje się teraz, a jej skutki są już odczuwalne. Potrzebne są zdecydowane działania przeciw kryzysowi klimatycznemu, wspieraj je TUTAJ >>

Skutki zmian klimatu w rolnictwie będą kosztować miliardy 

- Są dwa podstawowe zjawiska (związane ze zmianami klimatu - red.), które wypływają na rolnictwo. Pierwszym jest susza - mówi w rozmowie z Gazeta.pl ekspert Koalicji klimatycznej prof. Zbigniew Karaczun z SGGW. Jak czytamy w raporcie, w latach 1951-1981 susza występowały średnio w co piątym roku, a w okresie 1982-2012 średnio w trzech latach na pięć. Natomiast teraz mamy "permanentną suszę letnią" - od roku 2013 pojawia się ona (z różną siłą) co roku. - To jest i będzie największy problem dla polskiego rolnictwa - ocenia ekspert.

Susze, mniej opadów w okresie wegetacyjnym i wysokie temperatury (których już teraz doświadczamy coraz częściej) oznaczają wzrost zapotrzebowania na wodę w rolnictwie. Jednak - ostrzega raport - . "zasoby wody w Polsce są skromne - trzykrotnie mniejsze w porównaniu do średniej dla Europy w przeliczeniu na mieszkańca". "Obecnie naszym kraju trwale zagrożonych suszą jest 35 proc. gruntów ornych. Dodatkowo, blisko 70% powierzchni użytków zielonych znajduje się na obszarach z deficytem wody" - piszą autorzy raportu. Istnieją rozwiązania pomagające oszczędzać wodę (np. deszczownie), jednak to inwestycja, na którą nie wszystkich rolników stać.

Negatywne skutki kryzysu klimatycznego dotkną "przede wszystkim gospodarstw o mniej zróżnicowanym profilu produkcyjnym oraz z obszarów o gorszych przyrodniczych warunkach". Wg danych Ministerstwa Rolnictwa tylko mniejsza część kraju ma zrównoważony bilans wodny dla rolnictwa, zaś pas od woj. lubuskiego, przez m.in. wielkopolskie, łódzkie i mazowieckie ma silny lub skrajny niedobór wody. 

"W przypadku niepodjęcia zdecydowanych działań służących ograniczaniu emisji i dostosowaniu do postępujących skutków zmiany klimatu, w naszym kraju w latach 2021-2030 straty (związane z ekstremalną pogodą) wzrosną dodatkowo o około 28,3 mld euro (119 mld zł)" - wynika z wyliczeń ministerstwa cytowanych w raporcie.

Klimatyczny bilans wodny w Polsce w latach 1970-2015Klimatyczny bilans wodny w Polsce w latach 1970-2015 Fot. Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju do roku 2020 / gov.pl

Brak wody nie jest jedynym negatywnym skutkiem zmian klimatu dla rolnictwa. Przyczynią się one też do "wzrost zagrożenia występowaniem chorób zwierząt, a także chwastów i szkodników roślin uprawnych, w tym również gatunków inwazyjnych" - czytamy w raporcie. - Zmiany klimatu mogą wywołać skutki, które trudno na razie przewidzieć czy zobaczyć. To na przykład pojawienie się w Polsce nowych szkodników, dla których dotąd było za zimno - mówi ekspert Koalicji klimatycznej. 

Gorętszy klimat nie znaczy, że nie będzie przymrozków. To problem dla rolnictwa

- Drugim sposobem manifestowania się zmian klimatu jest większa częstotliwość ekstremalnych wydarzeń pogodowych - stwierdza prof. Karaczun. - To grad, huraganowe wiatry, gwałtowne ulewy, kiedy w krótkim czasie spada tyle wody, ile wynosi miesięczny opad. To jest powoduje podtopienia - wymienia. Kolejnym zjawiskiem jest wydłużenie okresu wegetacyjnego.

- Z jeden strony wydawałoby się, że to świetnie. Mamy uprawy winorośli, produkujemy wino, w całym kraju możemy uprawia kukurydzę. Ale zapomina się o jednym: ten okres wegetacyjny zaczyna się w lutym, ale to nie oznacza, ze w maju nie będzie przymrozku. Te przymrozki zaczynają się pojawiać w okresie, kiedy rośliny są najbardziej narażone na niskie temperatury

- tłumaczy ekspert. Przypomina sytuację sprzed kilku lat, kiedy okres wegetacyjny zaczął się wcześniej, a w maju pojawił się mróz. - I mieliśmy nagle 70 proc. niższe plony w sadownictwie - dodaje. Z tych powodów negatywne aspekty zmian klimatu dla rolnictwa zdecydowanie przeważają nad pozytywnymi i prędzej będziemy mieli drogie jabłka, niż polskie pomarańcze. 

"Nie będziemy w stanie adaptować się do zmian klimatu, jeżeli ich nie zatrzymamy"

O adaptacji do zmian klimatu w rolnictwie mówią nie tylko eksperci, ale też władze (w tym ministerstwo rolnictwa) czy wreszcie sami rolnicy. Jest świadomość problemu wśród rolników - zapewnia Aleksander Tadych, wiceszef NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność". Jak mówi, rolnicy starają się m.in. hodować rośliny bardziej odporne na susze, jednak to rozwiązanie na krótki okres. Obawiają się utraty dochodów. - Rolnicy nie chcą się ubezpieczyć, bo nie mają za co - dodaje. Ponadto ubezpieczenia od suszy mogą w ogóle przestać być dostępnym rozwiązaniem - jeśli występuje ona co roku, to firmy nie będą chciały od niej ubezpieczać. 

- Zaczyna się o tym w Polsce mówić i myśleć. Zmiany są tak ewidentne, że nie da się od tego uciec. Ministerstw Rolnictwa ma swoje plany. Natomiast aktywność - w stosunku do wyzwań - jest niewystarczająca - ocenia prof. Karaczun. - Nie wystarczy pozwolić rolnikom, by kopali studnie i czerpali z nich wodę do nawadniania upraw. Bo wtedy woda dla potrzeb rolniczych zacznie konkurować z potrzebami dostaw wody pitnej i na potrzeby komunalne - mówi ekspert. Jego zdaniem potrzebny jest cały system zatrzymywania wody, w tym powstrzymywania jej ucieczki do Bałtyku. Dlatego ekolodzy krytykują rządowe plany uregulowania rzek, co przyspieszy przepływ wody do morza. Eksperci zwracają też uwagę, że trzeba zapewnić gospodarstwom dostęp do wody - ale nie wody pitnej, by nie tworzyć konkurencji między wodą na potrzeby ludzi i upraw. Woda do celów rolniczych - np. ze zbiorników retencyjnych - nie musi spełniać takich wymogów, jak zdatna do picia. 

Prof. Karaczun podkreśla, że o ile przygotowanie się do zmian klimatu jest konieczna, to przede wszystkim trzeba zatrzymać ocieplenie. - Potrzebujemy krajowego programu adaptacji. Ale ważne jest też zrozumienie pewnych rzeczy: nie będziemy w stanie adaptować się do zmian klimatu, jeżeli nie zatrzymamy ich na pewnym bezpiecznym poziomie - mówi Karaczun. - To, czego najbardziej w Polsce brakuje, to polityki ochrony klimatu, polityki odejścia od węgla - dodaje i podkreśla. - Jeżeli nie zatrzymamy zmian klimatu na poziomie znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza, a najlepiej na poziomie 1,5  stopnia, to może oznaczać, że nie będziemy w stanie się przygotować. 

Jeśli chcesz działać na rzecz klimatu, ale nie wiesz od czego zacząć lub jak to zrobić, możesz wesprzeć Greenpeace, które w Polsce prowadzi szereg działań na rzecz rozwoju czystych źródeł energii i sukcesywnie walczy z opieszałością polityków w tej kwestii. Nawet niewielka wpłata wzmacnia skuteczność tych działań. Możesz jej dokonać TUTAJ >>

Klimatyczne newsy 

W cyklu Piątki dla klimatu co tydzień poruszamy jeden temat związany z kryzysem klimatycznym. Jednak w każdym tygodniu dzieje się wiele mniejszych i większych wydarzeń mających znaczenie dla walki ze zmianami klimatu. Niektóre z nich wspominamy w sekcji "Klimatyczne newsy".

  • Nowy, centrolewicowy rząd Danii zapowiedział, że walka ze zmianami klimatu będzie dla niego priorytetem. Władze mają skupić się na "zielonej transformacji" i zwiększyć ambicje klimatyczne kraju.
  • W Japonii rozpoczyna się szczyt G20. Zmiany klimatu mają być jednym z głównych tematów rozmów przywódców w Osace. "New York Times" opisuje, że w ramach sprzeciwu wobec polityki Donalda Trumpa prezydent Francji Emmanuel Macron zagroził, że nie podpisze żadnego wspólnego oświadczenia na koniec szczytu, jeśli nie będzie w nim mowy o kryzysie klimatycznym.
  • Europę nawiedziła fala upałów. Temperatury na zachodzie kontynentu przekraczały 40 stopni Celsjusza, w Polsce padł rekord najwyższej temperatury czerwca w historii - w Radzyniu (woj. lubuskie) zanotowano 38,2 stopnia Celsjusza.
  • Ponad 500 pracowników naukowych z całej Polski podpisało się pod listem, który wzywa ludzi nauki do potraktowania kryzysu klimatycznego jako kwestię priorytetową. Chcą, by powstał specjalny sztab antykryzysowy, który opracuje strategię działania w obliczu kryzysu.
Więcej o:
Komentarze (231)
Palmy w Polsce? Raczej straty dla rolników i droga żywność [PIĄTKI DLA KLIMATU]
Zaloguj się
  • kulha

    Oceniono 24 razy 20

    W mojej okolicy na małej rzeczce bobry zbudowały tamę i nieco spiętrzyły wodę. Podtopiony został teren pod lasem . Nie ma tam domów i pól uprawnych. Mimo tego panowie z gospodarki wodnej zniszczyli tamę bo „mieli zgłoszenie” (pewnie ktoś miał utrudnione dojście do lasu po drewno). Mimo , że bobry są pod ochroną „służby” dokonały zniszczenia. Woda może swobodnie płynąć do Bałtyku.

  • remislanc

    Oceniono 19 razy 13

    Mam takiego rolniczka w rodzinie. Każde z czwórki dzieci ma dom, samochód i inne dobra. Ale bidulek ma ZAWSZE straty!!!. Jak nie za sucho to za mokro i ma straty. Jak jest urodzaj to ceny za niskie i też ma straty. A jak jeszcze chińczyki sprowadzają czosnek to jest bankrutem. Do tego jebaniutkie szpaki zeżrą wiśnie, stonka kartofle i pozamiatane. TAK JEST Z KAŻDYM ROLNIKIEM...Pazerne i chytre toto jest.

  • alef.omega

    Oceniono 13 razy 9

    Długofalowo, jedyna rozsądna polityka to po prostu przede wszystkim dążenie do ograniczenia populacji ludzi. Chyba, żeby wskutek jakichś odkryć naukowych dałoby się tak zmodyfikowac jednostkę ludzka, by zmniejszyć ją np. dziesięciokrotnie (wtedy 8 mld "nowych" ludzi odpowiadałoby 800 mln "starych" - widziałem taki zabawny film SF). Ale na to sie raczej nie zanosi, zatem trzeba by zacząć od zachęt podatkowych do nierodzenia dzieci, aborcji na życzenie i propagandy antynatalistycznej, łatwo dostępnej eutanazji. Polsce wystarczyłoby jakieś 3-4 mln ludzi.
    Brzmi strasznie?
    Może, ale to i tak pikuś w porównaniu z masowym wymieraniem, jakie juz Ziemia znała w okresie kredy. Lepsze to, niż podzielenie losu dinozaurów nawet bez żadnej planetoidy uderzającej w Ziemię.
    A teraz minusujcie, na zdrowie!

  • j21p

    Oceniono 15 razy 9

    Ponad 50% światowych łowisk jest wyczerpana, a pozostała 30% stoi na krawędzi wyczerpania.

    Pomimo tych głośnych i wyraźnych alarmów życie w oceanach umiera i to w przerażająco szybkim tempie.

    Najczęściej wskazuje się na 3 podstawowe przyczyny tego zjawiska:
    1. przeławianie,
    2. zaśmiecanie oceanów plastikiem
    3. zmiany klimatyczne wywołane działalnością człowieka.

    Najlepiej sprzedające się gatunki już wymarły. Populacja dużych ryb drapieżnych w oceanach zmniejszyła się o 90% w ciągu 50 lat, czyli od momentu, kiedy na całym świecie zaczęto stosować nowoczesne rybołówstwo przemysłowe.

    do roku 2048 zginą wszystkie gatunki ryb, które dziś łowi się w celach handlowych.

    DANE Organizacji ds. Rolnictwa i Żywności przy ONZ

  • j21p

    Oceniono 21 razy 9

    Lasy Państwowe dalej rzna na potege
    a wszystkie uwagi specjalistow idą do kosza. głos ekologow nie jest wysłuchiwany . 770 uwag do planów urządzania lasów i wszystkie zostały zignorowane !

  • toksyczny.wyzieff

    Oceniono 23 razy 9

    Skoro według mapy jest nadmiar wody na Podkarpaciu, wystarczy tę wodę rozwozić po Polsce w ramach programu Beczkowóz+. I po problemie.

  • szejski

    Oceniono 16 razy 8

    Najlepszym sposobem na powstrzymanie wysychania Polski jest OGRANICZENIE ROLNICTWA. Jeszcze w latach '80 uczono mnie, że Polska ma ujemny bilans wodny. Od tego czasu ilość opadów w Polsce jest stała lub wręcz rośnie (kto nie wierzy, niech sprawdzi klimada.mos.gov.pI/zmiany-klimatu-w-polsce/tendencje-zmian-klimatu/ ).
    Problemem nie jest brak opadów, lecz ich retencja. Wycięliśmy lasy, osuszyliśmy bagna, zabetonowaliśmy rzeki - to gdzie ta woda ma się zatrzymać? Spływa sobie do Bałtyku i tyle.
    Więc błagam, nie piszcie, jakie to wielkie kłopoty dla rolnictwa są przynoszone przez zmiany klimatyczne -- prawda jest taka, że rolnictwo samo w sobie jest przyczyną naszych kłopotów.

  • j21p

    Oceniono 13 razy 7

    antropocenem - epoka człowieka.

    tak mocno zmieniliśmy Ziemię, że ta zmiana zapisała się na stale w osadach geologicznych na całym świecie.

    Jedną z cezur początkowych antropocenu ma być właśnie warstwa plastiku zalegająca nawet w najdalszych i prawie dziewiczych rejonach Ziemi (w Arktyce, na bezludnych wyspach, na dnie Rowu Mariańskiego).

    Od połowy XX w. żyjemy w epoce plastikozoicznej.

  • syriusz.wila

    Oceniono 15 razy 7

    Będą dopłaty, subwencję, zapomogi, odszkodowania dla rolników. Czas na podwyżkę podatków.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX