Tragedia w Jastkowicach. 2,5-letnia dziewczynka utonęła w przydomowym baseniku

Tragedia w Jastkowicach na Podkarpaciu. W basenie na prywatnej posesji utonęła dziewczynka, miała 2 lata i 10 miesięcy. Prokuratura wszczęła śledztwo. Rodzinie dziecka udzielono pomocy psychologicznej.

Do tragicznego zdarzenia doszło w sobotę 15 czerwca na jednej z prywatnych posesji w w Jastkowicach w województwie podkarpackim. Z doniesień mediów wynika, że 2,5-letnia dziewczynka poślizgnęła się, chcąc schłodzić się w basenie. Dziecko nieszczęśliwie upadło i zanurzyło głowę w wodzie. Na miejsce zdarzenia przyjechała karetka, ale pomimo resuscytacji prowadzonej przez ratowników medycznych dziewczynki nie udało się uratować - pisze onet.pl

Wypadek w Jastkowicach. Nie żyje 2,5-letnia dziewczynka. Matka dziecka przeżyła wstrząs

Z nieoficjalnych ustaleń portalu Echo Dnia wynika, że kiedy doszło do wypadku, na posesji obecna była matka dziecka. Badanie alkomatem wskazało, że kobieta była trzeźwa, jednak policja zadecydowała o pobraniu jej krwi do dalszych badań. Z uwagi na wstrząs, jakiego doznała matka 2,5-letniej dziewczynki, kobiety nie przesłuchano.

Prokuratura Rejonowa w Stalowej Woli przekazała informacje o wszczęciu śledztwa. Ciało dziecka zostało zabezpieczone, podobnie jak nagrania z monitoringu, które pozwolą na ustalenie okoliczności tragedii. Rodzina nieżyjącej 2,5-latki została objęta pomocą psychologiczną - podaje Wirtualna Polska.

Więcej o:
Komentarze (50)
Podkarpacie. Tragedia w Jastkowicach. 2,5-letnia dziewczynka utonęła w przydomowym baseniku
Zaloguj się
  • xiazeluka

    Oceniono 42 razy 34

    Co to za mania badania alkomatami wszystkich, którzy choćby otarli się o jakieś gwałtowne zdarzenie? Gestapo i prokuratura ułatwiają sobie w ten sposób robotę? "o, 0,01 promila, osoba była po spożyciu, mamy przyczynę, kończymy śledztwo"? Szczytem jest badanie maszynisty pociągu towarowego, pod który rzucił się samobójca...

  • archimedesss

    Oceniono 23 razy 23

    straszna tragedia, nawet nie mogę sobie wyobrazić co musi czuć matka, współczuje jej, życie jest okrutne jednak

  • no4nwo

    Oceniono 21 razy 15

    Dziecka w takim wieku w wodzie nie spuszcza się z oka nawet na chwilę. Właśnie dlatego. Takie dziecko bez problemu może utopić się w wodzie, która dorosłemu sięga do łydki. Jeśli będzie się to działo za plecami rodzica, rodzic nawet nie będzie słyszał i wiedział kiedy. Ogólnie małe dziecko topi się dużo szybciej niż osoba dorosła.

    Poza tym jestem ciekaw, jak długo dziecko było pod wodą i co się działo z dzieckiem między wyciągnięciem z wody a przyjazdem karetki i podjęciem rko przez zespół. Szkoda, że nie napisano. Z punktu widzenia ratownictwa medycznego mało tu informacji, właściwie żadnych, ot takie niezbędne minimum, żeby zasiać ferment i wywołać spekulacje. Pismactwo jednym słowem.

    Ludzie, zaczyna się lato i wakacje. Wiedza społeczeństwa w zakresie udzielania pierwszej pomocy jest tragicznie słaba, często żadna, totalne lamerstwo. Jeśli komuś temat jest obcy - niech się dowie JAK UDZIELAĆ PIERWSZEJ POMOCY. Jest internet, kursy, przy okazji imprez plenerowych są pokazy organizowane przez służby, z fantomami, można nauczyć się prawidłowego masażu serca, resuscytacji krążeniowo-oddechowej... Dla mnie niewyobrażalne jest za przeproszeniem posiadanie dzieci, a jeszcze wyjeżdżanie z nimi na wakacje i nad wodę i nieposiadanie żadnej wiedzy o pierwszej pomocy i o rko. Czekanie na karetkę, bo "ja nie umiem" skutkuje przyjechaniem zespołu jedynie do stwierdzenia zgonu. To są autentyczne przypadki ze zgłoszeń do dyspozytorni - lament nad pacjentem z zatrzymaniem krążenia i płacz do słuchawki, że ja się boję ja nie wiem jak to się robi ja poczekam na karetkę. No to czekaj. Pacjent będzie się nadawać do trumny, a mógłby żyć. Pamiętajcie też, że właściwie nie macie szans na PRAWIDŁOWE wykonanie masażu serca słuchając jedynie instrukcji dyspozytora przez słuchawkę, a nie ćwicząc wcześniej na fantomie - to trzeba zobaczyć, mieć wytłumaczone dlaczego tak a nie inaczej, mieć pokazane i własnoręcznie przećwiczone pod okiem osoby szkolącej. Zróbcie to chociażby dla swojej rodziny - nauczcie się tego przed wakacjami. Wypadek nie wybiera.

  • feurig59

    Oceniono 15 razy 13

    Wszedzie na kazdym baseniku jest napisane ze dziecko nie mozna pozostawiac bez opieki ani prze chwile.

  • fullgore

    Oceniono 12 razy 10

    Matka mogła być nawet bardzo blisko dziecka ale jeśli ono upadło gwałtownie i zanurzyło głowę jednocześnie zachłystując się wodą to i tak mogło się utopić. Dramat

  • ps11111ps

    Oceniono 11 razy 9

    Kto nigdy dziecku nie zmieniał pieluchy po spożyciu niech pierwszy rzuci kamień!

    A jakie to ma znaczenie czy matka wypila piwo czy nie!

  • neospasmin

    Oceniono 13 razy 9

    W Australii, wlasnie z powodu podobnych wypadkow w ktorych ofiarami byly dzieci, ustanowiono prawo/ prawa w mysl ktorych przydomowe baseny musza byc ogrodzone.
    I to tak by dziecko nie moglo sforsowac samodzielnie ogrodzenia.

    ml

  • ochujek

    Oceniono 8 razy 8

    Można śmiertelnie zachłysnąć się jednym łykiem wody pitej z kubka czy butelki.

  • no4nwo

    Oceniono 12 razy 8

    Jak regularnie pokazują przykłady z życia - nie trzeba być naj banym patolem, żeby dopuścić do śmierci własnego dziecka. Można być trzeźwym, a jedynie mieć słabo wykształconą wyobraźnię (albo wcale), a dzieci topią się systematycznie na własnych podwórkach, we własnych ogródkach, w szambach, w oczkach wodnych, nawet w dmuchanych basenikach - obok własnego domu. Małe dziecko plus oczko wodne na posesji - niezrozumiałe dla mnie połączenie, proszenie się o tragedię. Chyba, że dziecko ma przyklejonego na stałe opiekuna. Ale jak pokazuje życie, raczej nie ma. Musimy cały czas powtarzać sobie na zmianę dwa słowa: wyobraźnia, bezpieczeństwo, wyobraźnia, bezpieczeństwo, wyobraźnia, bezpieczeństwo, wyobraźnia... Co się może stać, jeśli... Nie, to nie obłęd, ani przesada. Dzięki temu bardzo dużo dzieci mogłoby żyć.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX