Łódzkie: 11-latka z zespołem Aspergera była poniżana przez dyrektora szkoły. Sprawę bada prokuratura

Nieświadomy, że jest nagrywany, dyrektor szkoły podstawowej w województwie łódzkim poniżał 11-letnią Weronikę z Aspergerem. Mężczyzna został zawieszony. Sprawą zajmuje się prokuratura i kuratorium.

Dramatowi 11-letniej uczennicy podstawówki swój wtorkowy materiał poświęciła "Uwaga!" TVN. - Kiedy zdarzyła się sytuacja, że pan dyrektor zaprowadził córkę do gabinetu i uderzał pasem koło niej, następnego dnia dałam jej do plecaka dyktafon, który nosiła ponad miesiąc - mówi dziennikarzom Marta Bartczak, mama 11-letniej Weroniki. Uczennica ma orzeczenie o niepełnosprawności - cierpi na zespół Aspergera, które objawia się m.in. trudnościami w relacjach społecznych. 

Łódzkie. 11-latka z zespołem Aspergera szykanowana przez dyrektora

11-latka opisała swoje szkolne doświadczenia w liście do Rzecznika Praw Dziecka. Napisała w nim, że jest "poniżana przy całej klasie przez nauczyciela". "Wyzywają mnie i straszą policjantem, księdzem, szkołą specjalną, więzieniem i pokojem bez klamek. Raz dyrektor i jego żona zaprowadzili mnie do pokoju nauczycielskiego i zamknęli drzwi na klucz. Pan dyrektor zdjął pas i zaczął nim walić o krzesło. Kazał mi się kłaść, a kiedy się nie zgadzałam, zaczął mnie szarpać i kłaść na siłę" - stwierdziła. 

Według niej dyrektor wyzywał ją, a jego żona, która również pracuje w szkole, śmiała się. "Mam zakaz zbliżania się do innych dzieci, nauczyciele opowiadają kłamstwa na mój temat. Przez to wszystko boję się chodzić do szkoły" - pisze w liście dziewczynka.

Dyrektor szkoły nie wiedział, że był nagrywany. Na jednym z nagrań pedagog odnosi się do odstresowującego długopisu, który dziewczynka gryzie, gdy się denerwuje. -  Czy ci mama kupiła, czy nie, to mnie to nie interesuje, ten twój długopisik. Chcesz, idź sobie do łazienki. Włóż go sobie tak głęboko, jak chcesz, aż się zakrztusisz. Jak ci przejdzie, to przyjdź. Włóż se go głęboko, wepchnij całego. Sprawdź, czy ci wejdzie do żołądka - stwierdza na nagraniu cytowanym m.in. przez  "Dziennik Łódzki", który również opisał sprawę. Szykan było więcej. - Kiedyś pan dyrektor mi powiedział, że obetnie mojemu żółwiowi łeb. Nie wiem czemu - mówi "Uwadze" dziewczynka. 11-latce, jak sama relacjonowała, nie pozwalano też dotykać innych dzieci, panowało też przyzwolenie na to, by inni uczniowie jej dokuczali.

Sprawę bada kuratorium w Łodzi

Matka dziewczynki powiadomiła o zachowaniu dyrektora Kuratorium Oświaty w Łodzi. W placówce przeprowadzono kontrolę. "W związku z rażącym zachowaniem dyrektora wobec pani córki, dyrektorowi szkoły wydano zalecenia i wszczęto postępowanie dyscyplinarne" - czytamy w odpowiedzi z kuratorium. Sprawę osobno bada prokuratura w Wieluniu. Śledztwo prowadzone jest w sprawie przestępstwa polegającego "na poniżaniu, ośmieszaniu, grożeniu, wyzywaniu i zastraszaniu małoletniej Weroniki B.".

Sam dyrektor broni się, twierdząc, że jego "zdecydowana postawa i postraszenie paskiem spowodowały uspokojenie się dziecka i możliwość prowadzenia lekcji". Dyrektor przyznał na łamach "Dziennika Łódzkiego", że skierował do sądu wniosek o wgląd w sytuację dziecka. -  Drugi wniosek do sądu został skierowany 29 maja. Tym razem wniosek został skierowany w związku z nagannym zachowaniem Weroniki, przejawami demoralizacji i naruszeniem nietykalności osobistej nauczycieli - powiedział pedagog.

Dyrektor został zawieszony

Wójt gminy Konopnica Grzegorz Turalczyk zawiesił już dyrektora. Zapowiedział też, że jeśli zarzuty wobec niego i innych pracowników szkoły potwierdzą się, stracą oni pracę. -  Osoba zastępująca dyrektora wystąpi do prokuratury o nazwiska nauczycieli, którzy mogli uczestniczyć w zajściu i oni też zostaną zawieszeni - stwierdził wójt.

Więcej o: