Odwoływane lekcje, wyjazdy tylko z jednej firmy. Rodzice skarżą się na stołeczną podstawówkę

Do mazowieckiego kuratorium i śródmiejskiego ratusza trafiły skargi rodziców dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 32 w Warszawie. Zaniepokojeni rodzice piszą m.in. o kilkudziesięciu odwołanych lekcjach z matematyki, twierdzą też, że dyrekcja narzuca im firmę, z którą uczniowie wyjeżdżają na szkolne wycieczki. Dzielnica prowadzi w placówce kontrolę. Dyrekcja odpiera zarzuty rodziców i podkreśla, że zajęcia w szkole odbywają się prawidłowo.

Do redakcji Gazeta.pl zwróciło się kilkoro rodziców uczniów Szkoły Podstawowej nr 32 im. Małego Powstańca. Są zaniepokojeni sytuacją panującą w szkole. Napisali już dwa pisma, które skierowali m.in. do burmistrza dzielnicy Śródmieście, naczelnika dzielnicowego wydziału oświaty oraz kuratorium.

Od 3 września do 15 marca 2019 w klasie nie odbyły się 23 lekcje matematyki (co stanowi 25 procent wszystkich zaplanowanych lekcji). Dnia 1 marca odeszła ze szkoły wskutek choroby nauczycielka matematyki, ucząca dotychczas wszystkie cztery klasy czwarte oraz dwie klasy piąte. Od tego momentu lekcje matematyki w tych klasach nie odbywają się wcale, lub odbywają się sporadycznie

- czytamy w piśmie rodziców uczniów jednej z klas. Dodają, że zmiany w planie pojawiają się dość często, a w związku z zastępstwami za matematykę, historię czy języki, zdarza się, że dzieci mają np. kilka WF-ów z rzędu. 

- Głównym problemem jest to, że brakuje nauczycieli od różnych przedmiotów. Na przykład, nauczyciel od języka hiszpańskiego prowadzi lekcje naprzemiennie. W jednym miesiącu ma zajęcia z klasą czwartą, w kolejnym - z piątą, a potem znów zmiana - mówi nam jedna z matek.

- Było bardzo dużo fajnych nauczycieli, poodchodzili - dodaje druga rozmówczyni. Twierdzi, że z placówką w ostatnich miesiącach miało rozstać się nawet ok. 20 pracowników.

Faktem jest natomiast, że wiele placówek, w tym tych na Mazowszu, boryka się z problemami kadrowymi. Jak w grudniu informowało Społeczne Towarzystwo Oświatowe, w ciągu ostatnich dwóch lat blisko 85 proc. dyrektorów szkół miało trudności związane z zatrudnieniem nowych nauczycieli. Najczęściej brakowało nauczycieli matematyki, fizyki i j. angielskiego.

- Szkoła zaczyna mieć złą prasę i nauczyciele niechętnie szukają tam zatrudnienia. Rotacja jest bardzo duża. Dyrekcja tłumaczyła, że poszukują nauczycieli, ale w oświacie panuje trudna sytuacja. Tylko ten problem akurat w naszej szkole jest wyjątkowo nasilony - twierdzi trzecia z matek, z którą rozmawialiśmy.

Odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację obarczają dyrektor Annę Walczak, która kieruje placówką od 2009 r.

Jako rodzice uczniów z wielkim niepokojem patrzymy na brak organizacji w szkole, któremu towarzyszy wyczuwalna zła atmosfera. Nie da się jej nie połączyć ze stałym, ciągłym odpływem cenionych, lubianych, a często również wieloletnich, doświadczonych pracowników szkoły; od szczebla dyrektorskiego, przez nauczycieli, psychologów, a nawet woźnych

- piszą rodzice uczniów w skardze.

Jak dowiedzieliśmy się od rodziców, szkoła zatrudniła już nauczyciela od matematyki, który będzie musiał nadrobić z uczniami zaległy materiał. Nadal, zdaniem rodziców, brakuje jednak nauczyciela od języka hiszpańskiego.

Wycieczki tylko z jednej firmy

Rodzice mają również pretensje do dyrektorki o to, że od kilku lat stale podpisuje umowy na organizację wyjazdów na zielone szkoły z tą samą firmą. W tym roku firma zaproponowała czterodniowy wyjazd na Mazury w kwietniu za 710 zł. Według rodziców, to zbyt drogo. Uważają, że powinni mieć możliwość wyboru.

- Dyrekcja nie chce słuchać zastrzeżeń i rozważać innych ofert. Sama zaproponowałam o wiele tańszy wyjazd. Otrzymałam informację zwrotną, że pani dyrektor nie zamierza tego rozpatrywać - mówi nasza rozmówczyni.

Dyrekcja odpowiada na zarzuty

"Podstawa programowa z matematyki jest realizowana systematycznie i na bieżąco. Z powodów osobistych, zdrowotnych w marcu odeszła na długotrwałe zwolnienie nauczycielka matematyki. Na jej miejsce po trzech tygodniach został zatrudniony nauczyciel matematyki, który systematycznie prowadzi lekcje z uczniami. Lekcje były prowadzone nawet w czasie strajku nauczycieli" - informuje w oświadczeniu przesłanym do redakcji Gazeta.pl Anna Walczak. Nie ujawnia jednak, ile lekcji zostało odwołanych.

Dyrektorka placówki podkreśla też, że lekcje języka hiszpańskiego realizowane obowiązkowo od klasy 7 "odbywają się bez zakłóceń". W przypadku klas niższych - 4-6 - są to zajęcia dodatkowe i odbywają się raz w tygodniu. Anna Walczak nie precyzuje jednak, czy bez zakłóceń odbywają się także lekcje w tych klasach.

Na pytanie, czy w związku z zastępstwami dzieci mają po trzy, cztery zajęcia zajęcia wychowania fizycznego, tak jak twierdzą rodzice, Anna Walczak odpowiada: "Nie potwierdzam tych informacji. Dzieci miały lekcje według planu". Mimo naszej prośby Anna Walczak nie wyjaśniła, czy ów plan zakłada właśnie tyle lekcji wychowania fizycznego z rzędu.

Odnośnie oferty wyjazdów na zieloną szkołę, dyrektor placówki przekonuje, że to rodzice z wychowawcą podejmują decyzję o wyjeździe klasy. "Wyjazdy cieszą się ogromnym zainteresowaniem, a niewymierne korzyści jakie wynikają z corocznych wyjazdów dzieci są zauważalne przez wszystkich: nauczycieli i rodziców" - przekonuje dyrektorka.

Anna Walczak informuje również, że w ciągu ostatnich czterech miesięcy z pracy odeszło dwóch nauczycieli. "Nie spotkałam się ze zdaniem, iż w szkole tworzę nieprzyjemną atmosferę. Wręcz odwrotnie: nauczyciele są zadowoleni, że pracują w miłej i przyjaznej atmosferze, a dyrektor jest osobą wyjątkową empatyczną i przychylną pracownikom" - zaznacza. Dyrektorka nie ujawnia (choć o to zapytaliśmy), ilu nauczycieli rozstało się z placówką tuż po roku szkolnym 2017/2018.

Kontrole trwają

"W grudniu 2018 r. w Szkole Podstawowej nr 32 im. Małego Powstańca w Warszawie została przeprowadzona planowa kontrola dotycząca prawidłowości zapewnienia dzieciom i młodzieży pomocy psychologiczno-pedagogicznej. Kontrola nie wykazała nieprawidłowości w ocenianym zakresie i nie zostały wydane zalecenia" - informuje redakcję Gazeta.pl rzecznik Kuratorium Oświaty w Warszawie Andrzej Kulmatycki. 

Rzecznik kuratorium potwierdził, że w tym roku wpłynęły zgłoszenia od rodziców, dotyczące "realizacji podstawy programowej, organizacji wycieczek oraz zachowania nauczyciela w stosunku do dziecka [nie doprecyzował, czego dotyczyła ostatnia sprawa - red.].

Dotychczas trzecia ze spraw "została wyjaśniona i wypracowano metodę rozwiązania problemu". Pozostałe dopiero mają zostać wyjaśnione. Kuratorium planuje w placówce kolejną kontrolę, ma być przeprowadzona do końca tego roku szkolnego. Z kolei osobną kontrolę prowadzi w szkole urząd dzielnicy Śródmieście. Jeszcze się nie zakończyła, wnioski mają być znane w drugiej połowie maja.

Masz dla nas temat? Napisz na adres listydoredakcji@gazeta.pl

Działajmy razem na rzecz zapobiegania plastikowej epidemii. Jeśli chcesz pomóc - wpłać datek >>

embed
Więcej o:
Komentarze (257)
Odwoływane lekcje, wyjazdy tylko z jednej firmy. Rodzice skarżą się na stołeczną podstawówkę
Zaloguj się
  • catch36

    Oceniono 83 razy 47

    Jak to nie mogą znaleźć nauczycieli, przecież podobno to 15 godzin na tydzień i całe wakacje wolne, powinno być tysiące madek które rzucą się na taką pracę.
    No i te 8 tysięcy zł miesięcznie o którym mówili ministrowie pis, najwyraźniej Polacy nie chcą pracować w idealnej pracy.

  • grosz-ek

    Oceniono 47 razy 39

    No patrzcie, gdy nauczyciele wzięli sobie do serca, że jak im nie odpowiada praca 18 godzin tygodniowo za takie śmieszne pieniądze, to mogą sobie odejść, a tu rodzice zdziwieni, że nie ma ich kto uczyć matematyki i hiszpańskiego...

    Doprawdy, warto łączyć przyczyny ze skutkami, a nie żyć w wyimaginowanym świecie złych lewaków, żydów, masonów i cyklistów doprowadzających ten świat do ruiny.

  • razal-on-line

    Oceniono 45 razy 37

    Teraz nauczyciel może zapytać? Jaki problem ma rodzic? Przecież może zabrać dziecko i przepisać do prywatnej szkoły. Nie stać na czesne? Zmień pracę to będzie cię stać. Nie takie porady dla nauczycieli słyszałem?

  • karrampa

    Oceniono 36 razy 34

    Na samym Mazowszu brak już 1500 nauczycieli. Brak chętnych do pracy za takie wynagrodzenia i w takich warunkach, a to dopiero przedsmak katastrofy w oświacie, bo z samej "idei i misji" człowiek nie przeżyje.
    Ani prymitywna, szydercza propaganda rządu, ani bezproduktywne kontrole kolejnych zastępów biurokratów z kuratoriów, itp. tego nie zmienią.
    Najwyższy czas by elektorat przygotował się na wysokie czesne w szkołąch prywatnych z pełną obsługą pedagogiczną. 500+ raczej nie wystarczy.

  • net_friend

    Oceniono 37 razy 29

    Panie Karczewski, wspaniała okazja by pouczyć dla idei.

  • bombadilwlocie

    Oceniono 45 razy 29

    Jak to, nie mogą znaleźć chętnych do szkoły za 1800 na rękę w Warszawie? Zdumiewające. Co na to rząd?

  • jacekkwiatkowski3

    Oceniono 36 razy 26

    Już teraz w okręgu warszawskim brakuje ponad 100 nauczycieli matematyki a pewnie od września będzie jeszcze gorzej tym bardziej że nauczyciele przedmiotów ścisłych bardzo szybko znajdują pracę w przemyśle tym bardziej że większość to ludzie młodzi i nie chcą wysłuchiwać inwektyw rodziców i głupich rządzących

  • lucek10

    Oceniono 33 razy 25

    W takich sytuacjach wychodzi prawda o szkole. Pani ucząca matematyki miała 6 klas, co daje około 24-30 godzin lekcyjnych w tygodniu. Zarobi za to około 3500 zł netto jeśli ma 20 lat stażu pracy w szkole. Kokosy, prawda? Jak się to ma osławionych 18 godzin pracy? Wycieczki są tradycyjnie punktem spornym. Jedni rodzice powiedzą, że za droga, drudzy, że za tania, jedni, że za długa, inni, że za krótka. Autobus nie taki jak by chcieli, noclegi wyżywienie też budzą dyskusje. Tradycyjnie pojawia się problem, gdy jedno z dzieci się wycofa. Koszty wyjazdu innych wzrastają. I kto ma za to zapłacić? Kto zbiera pieniądze na wyjazd? Oczywiście nauczyciel. I chodzi za częścią rodziców, by zapłacili w wyznaczonym terminie. Mądrze robią nauczyciele, którzy organizację wyjazdów oddają rodzicom. Dochodzi wtedy między nimi tradycyjnie do kłótni i często żaden wyjazd się nie odbywa. Zastępstwo za matematyka może prowadzić tylko matematyk. Tylko jak w ciągu roku znaleźć chętnego matematyka, który przyjdzie do pracy np. na miesiąc? W dodatku za takie pieniądze.Tego problemu pani Zalewska nie potrafi rozwiązać. Potrafi za to zmienić prawo w jeden dzień, tak, by dyrektor mógł klasyfikować. Jakie to polskie! Jak się pali, to szuka się rozwiązania. Jak coś szwankuje, to się czeka, aż całkiem padnie.

  • ewulka987

    Oceniono 30 razy 22

    Zgodnie z tym co mówił Jarosław Kaczyński rodzice nie powinni pytać i nie mają przeszkadzać , bo znakomita Anna Zalewska , która została obroniona w sejmie wielokokrotnie przez posłów PiS i nie odwołana ze stanowiska ministra MEN ma wizję szkoły i dalej będzie nim wyjedzie do Brukseli niszczyć szkolnictwo i edukację.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX