Pycha? 80 proc. badanych uważa, że są ponadprzeciętni. "Przecież to niemożliwe" [7 GRZECHÓW GŁÓWNYCH]

- Jeśli zapyta pan grupę ludzi, czy uważają swój poziom inteligencji za ponadprzeciętny, to zapewniam pana: większość powie, że owszem. Generalnie wydaje nam się, że jesteśmy lepsi niż przeciętna. Absurdalne, bo przecież nie jest możliwe, by tak było w rzeczywistości - mówi w rozmowie z Gazeta.pl dr Jarosław Kulbat, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu.

7 grzechów głównych - pod takim hasłem w trakcie Wielkiego Tygodnia publikujemy w Gazeta.pl 7 tekstów o zjawiskach, które często dotykają nas, Polaków. Opisujemy je z nieoczywistej strony, czasem luźno związanej z fundamentalnym grzechem. Liczymy, że w tym wyjątkowym czasie pobudzą nas do refleksji.

7 grzechów głównych7 grzechów głównych Marta Kondrusik, Gazeta.pl

Grzech pierwszy - Pycha

Marcin Kozłowski, Gazeta.pl: Być pysznym, to tak naprawdę być jakim?

Dr Jarosław Kulbat, psycholog społeczny, Uniwersytet SWPS we Wrocławiu: To zachowywać się zarozumiale, z poczuciem bycia lepszym od innej osoby lub osób. Wynika to z nadmiernie wysokiej samooceny. Samoocenę można interpretować nie tylko w kategoriach indywidualnych, czyli tego, jak ja patrzę na siebie, ale również w kategoriach grupowych: jak "my" patrzymy na "nich". W związku z tym jeśli przedstawiciele danych grup porównują się ze sobą, to każdy z nich stwierdza, że jest od drugiej lepszy.

Przykład: pychą ze strony kierowcy drogiego samochodu może być ignorowanie tych, którzy mają gorsze auta. I tak naprawdę się dzieje. Są badania, które mówią, że gdy światło zmienia się na zielone, to im gorsze auto stoi tuż przed sygnalizatorem, tym szybciej można się spodziewać, że inne zaczną na nie trąbić, by jak najprędzej ruszyło. Co więcej, w innych badaniach stwierdzono, że właściciele lepszych i droższych marek aut mają większą skłonność do łamania przepisów, na przykład zatrzymywania się w miejscu niedozwolonym czy wymuszania pierwszeństwa.

Na jakich podstawach budujemy poczucie własnej wartości?

Z badań wynika, że to pięć głównych filarów: zdolności i sukcesy osobiste, udane związki i relacje międzyludzkie, umiejętności społeczne, czyli np. zdolność nawiązywania znajomości, samoakceptacja i poczucie bycia lepszym, czyli przeświadczenie o byciu mądrzejszym, posiadania ponadprzeciętnych zdolności.

Każdy jest pyszny z natury?

Jeśli zapyta pan grupę ludzi, czy uważają swój poziom inteligencji za ponadprzeciętny, to zapewniam pana: większość powie, że owszem. W Stanach Zjednoczonych z tego założenia wychodzi ok. 80 proc. badanych. Osoby przekonane o tym, że są wyjątkowo bystre, w rzeczywistości aż tak bardzo bystre nie są. Generalnie wydaje nam się, że jesteśmy lepsi niż przeciętna. Absurdalne, bo przecież nie jest możliwe, by tak było w rzeczywistości.

Prof. Zbigniew Mikołejko wzbudził kilka lat temu sporą sensację pisząc o matkach z dziecięcymi wózkami, oczekujących specjalnego traktowania. Zwrócił uwagę na to, że niektóre osoby wychodzą z założenia, że skoro są matkami, to im się należy. To też objaw ich pychy. Podobnie jest ze starszymi ludźmi, którzy oczekują np. tego, że ktoś ustąpi im miejsca w autobusie. Ich oczekiwania oczywiście często są uzasadnione, bo takie osoby bywają fizycznie słabe, schorowane. Jeśli natomiast taki ktoś uważa, że powinien usiąść tylko dlatego, że jest starszy, to automatycznie stawia się na wyższej pozycji od innych.

Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie ilustracyjne Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Wydawało mi się dotychczas, że zjawisko pychy dotyka głównie ludzi bogatych, wykształconych.

Rzeczywiście, ze względu na moje wykształcenie i charakter pracy funkcjonuję w specyficznym "bąblu kulturowym", któremu czasem trudno oprzeć się pokusie manifestowania swojej wyższości: intelektualnej, moralnej nad innymi. I stąd niektórzy wyznają poglądy, że to właśnie oni powinni lepiej zarabiać, mieć lepszą pracę. Wśród szkoleniowców krąży anegdota: jeśli grupie sprzedawców samochodów nie podoba się prelegent, pytają: "a ile pan sprzedał w życiu samochodów?". Dla nich to miara wartości danej osoby.

Konsekwencją pychy może być pogarda, dlatego objawem zbyt wysokiego mniemania o sobie może być również to, w jaki sposób niektórzy traktują kasjerki w sklepach, kelnerów, ulotkarzy. Pamiętajmy jednak, że pycha to uniwersalny mechanizm. Dotyka wszystkich grup. I jest to mimowolne.

Jakie jeszcze mogą być to grupy?

Nawet te najprostsze: wysokim wydaje się, że są bardziej wartościowi od niskich, jasnoskórzy uważają się za lepszych od czarnoskórych, kobiety od mężczyzn. I odwrotnie. Widać to również w podejściu niektórych osób do obcokrajowców: "My jesteśmy lepsi, bo to jest nasz kraj, ty jesteś tu na innych zasadach". Konsekwentnie podtrzymujemy, bronimy i podwyższamy poczucie własnej wartości.

Czasami dochodzi wręcz do kuriozalnych sytuacji. W badaniach dzieli się ludzi na dwa zespoły: dajmy na to, wielbicieli malarza abstrakcjonisty Kandinsky’ego i wielbicieli innego malarza - Pollocka. O przynależności do tych grup decyduje jedynie rzut monetą. Okazuje się potem, że wielbiciele jednego z malarzy uważają tych drugich za gorszych. W prawdziwym życiu te podziały są oczywiście bardziej wyraziste.

Mówi pan, że pyszni są wszyscy, ale przecież niektórzy aż porażają swoją skromnością.

Nie wszyscy jawnie okazują swoje poczucie bycia lepszym. Pamiętajmy, że w polskiej kulturze obowiązują normy skromności. Mówi się przecież, że nie wolno przesadzać w entuzjastycznych opiniach na swój temat. Dlatego też wiele osób ma w różnych codziennych sytuacjach ciche przekonanie o swojej wyższości, ale nie mówi o tym na głos. Doświadczanie pychy niekoniecznie oznacza, że znajdzie to ujście w zachowaniu i słowach.

Mam wrażenie, że dla niektórych powodem do odczuwania wyższości są ich trudne życiowe doświadczenia. "Co ty wiesz o życiu, ja się tyle nacierpiałem!" lub "Haruję dniami i nocami, nie mam czasu na nic".

Sami decydujemy, co staje się składnikiem poczucia naszej własnej wartości. To kultura podpowiada, jakie cechy charakteru, umysłu są szczególnie cenne. I jeśli ktoś np. nie może się niczym pochwalić na innych polach, bo nie jest ani bogaty, ani bystry, ani nie odnosi sukcesów, to będzie szukać innego wymiaru definiowania siebie. Cierpienie może być takim przykładem, dzięki temu ludzie mogą myśleć o sobie w sposób wyjątkowy.

Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie ilustracyjne Pixabay.com

Czy pycha zawsze jest czymś złym?

Pycha kojarzona jest też z hardością, czyli przeciwstawianiem się presji z zewnątrz. Idąc tym tropem, można powiedzieć, że na ludzi o wysokim mniemaniu o sobie trudno wywierać wpływ. Takie osoby nie boją się nawiązywać nowych znajomości, są śmiałe w swoich działaniach, wykazują się nawet pewną brawurą. Taki ktoś podejmie wyzwanie, bo przecież wierzy w swoje ponadprzeciętne zdolności, a dzięki temu ma szanse na sukces. Tego osoba skromna, niepyszna nie zrobi, pozbawiając się przy tym wielu okazji.

Mówiąc o pysze nie sposób chyba nie wspomnieć o wątku politycznym.

W świecie politycznym także to funkcjonuje, chociażby podział na "dobrych patriotów" i "złych patriotów". Dochodzi do konfliktów między zwaśnionymi grupami, każda z nich niejako mówi: "my jesteśmy mądrzejsi od was, wy jesteście ciemni". Członkowie grup przeciwnych wydają nam się gorsi pod wieloma względami.

To znaczy, że jeśli głosuję na PiS lub na PO, to uważam wyborców konkurencyjnej partii za mniej wartościowych?

Nie trzeba pytać o przykłady, to oczywiste. Każda strona przedstawia inną stronę w negatywnych barwach. Poczucie wyższości jest nieuchronnym elementem konfliktu. Jeśli nie zbudujemy platformy porozumienia, trudno będzie ten konflikt przezwyciężyć.

Tylko jak w praktyce taką platformę zbudować?

Potrzebny byłby wybitny przywódca, który mógłby zjednoczyć naród. Dla niektórych takim przywódcą był prezydent USA Barack Obama, dla innych premier Kanady Justin Trudeau. Kluczowe byłoby wskazanie wspólnego celu, który byłby ważny dla jednej i drugiej grupy. To jednak utopijne myślenie.

Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie ilustracyjne Fot. Grzegorz Skowronek / AG

Pyszni nie są tylko wyborcy, ale również, a może przede wszystkim, politycy. Widać to na polskim i zagranicznym podwórku. Jak to się stało, że Donald Trump, polityk o niezwykle wysokim mniemaniu o sobie, dyskredytujący swoich przeciwników w sposób spektakularny, przekonał do siebie ludzi i został prezydentem USA? Przecież ludzi pysznych się nie lubi.

Co do zasady, nie bardzo lubię mówić o politykach, bo to zazwyczaj oznacza zajęcie określonego stanowiska.

Proszę jednak pamiętać, że to, czy jest się skutecznym, zależy od tego, kto nas będzie obserwować. To, że panu się wydaje, że jakiś polityk jest zarozumiały, nie oznacza, że inna osoba będzie go tak postrzegać. Nie jest żadnym zaskoczeniem, że politycy dostosowują swoje wizerunki do oczekiwań wyborców. To ma cel strategiczny, robi się badania i sprawdza, czego elektorat chce. Zadaniem polityka jest wtedy zaprezentowanie się w ten sposób, by przemówić do jak największej grupy ludzi. Do jednych może to trafić, do innych nie.

Czy to pycha mogła być powodem np. Brexitu i nieoczekiwanego zwycięstwa Donalda Trumpa? Wcześniej elity polityczne nie dostrzegły, co mówią do nich zwykli obywatele, z czego są niezadowoleni, czego tak naprawdę oczekują?

W życiu politycznym funkcjonuje już od dawna kultowa fraza "ciemny lud to kupi". Odzwierciedla on cynizm polityków, którzy są przekonani o tym, że wszystko wiedzą lepiej, bo są wybrani przez naród, bo są kompetentni. I wtedy ta arogancja może prowadzić do zaskoczeń. Komentatorzy dziwią się, dlaczego dana osoba lub dana partia ma tak wysokie poparcie, a powód jest prosty: po prostu trafia do wyborców. Nagle okazuje się, że "ciemny lud" wcale tego wszystkiego nie kupuje. 

7 grzechów głównych7 grzechów głównych Marta Kondrusik/Gazeta.pl

7 grzechów głównych w Gazeta.pl

Więcej o:
Komentarze (330)
Pycha? 80 proc. badanych uważa, że są ponadprzeciętni. "Przecież to niemożliwe" [7 GRZECHÓW GŁÓWNYCH]
Zaloguj się
  • wycofany

    Oceniono 43 razy 35

    Przeczytaj 1 książkę w roku i będzie mógł czuć się mądrzejszy niż 63% Polaków.

  • felicjan.dulski

    Oceniono 47 razy 27

    A ja wiem, że należę do gorszego sortu, a nawet jestem utajona opcją niemiecką.
    Pan prezes mi to uświadomił.
    Przyjąłem do wiadomości i nie czuję się lepszy.
    Z pokorą przyjmuję łaskę ze strony władz wolskich, że pozwalają mi jeszcze żyć w tym kraju, bo nie jestem pewien, czy jestem godzien, jak powiedział pan senator "SKOK".
    Taka Wolska bez pychy?

  • mvoda

    Oceniono 43 razy 23

    Brakuje buractwa. Grzechu głównego między Odrą a Bugiem, bez względu na płeć, wiek, wykształcenie, wiarę albo jej brak i poglądy polityczne.

  • felicjan.dulski

    Oceniono 22 razy 14

    Największy ostatnio "Grzech" po stronie PiS to Grzechu SKOK Bierecki!

  • hatteras

    Oceniono 17 razy 13

    Dla mnie ponadponadprzecietny jest nasz wieszcz smolenski Zygosz(demaskator),albowiem nikt tak pieknie jak on nie osmiesza PiSu ,sekty radia Maryja i ludu smolenskiego.
    Chwala mu za to!!!

  • cztery0000ziobra

    Oceniono 19 razy 13

    INTLIGIENCJI, ludzie, INTLIGIENCJI! Prezes wie lepiej! A wy macie go SUCHAĆ i mu SUŻYĆ!

    Jak to jest, że Balbina, bądź co bądź syn polonistki z IBL-u, z bezzębną gębą pełną pseudopatriotycznych frazesów, tak niemiłosiernie poniewiera językiem polskim? Czy to tylko populistyczne podlizywanie się nieukom stanowiącym trzon jego elektoratu, czy on tak naprawdę?

  • metanoja

    Oceniono 11 razy 11

    Uważam, że pycha nie jest rezultatem zawyżonego poczucia własnej wartości. Jest dokładnie odwrotnie - mamy niskie poczucie własnej wartości, i potrzebujemy się dowartościować, poniżając innych.

  • piss-ass

    Oceniono 15 razy 11

    Pycha i Szmal - wiadomo kto -pełni grzechu pis-dziele mający się za prawych i sprawiedliwych.

  • olal.bana.gw

    Oceniono 11 razy 11

    Cos mi tu nie gra. Na 1szym miejscu jest WIARA zamiast myslenia. Wiara nie wymaga wiedzy, jest wygodna. Wiara tlumaczy wszystko nawet to niezrozumiale. Wiara oczyszcza i ulaskawia wszystkie przestepstwa wierzacego. Wiara ma za soba prawo - boskie oczywiscie czyli niesprawdzalne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX