Pobicia i wyzwiska na drogach. "Tu działa mechanizm dehumanizacji - jak w sieci" [7 GRZECHÓW GŁÓWNYCH]

Krzyki, zajeżdżanie drogi, wybijanie szyb i rękoczyny. To nie sceny z filmu "Upadek" z Michaelem Douglasem, a częsty widok na drogach. Także polskich. Za wszystko odpowiedzialny jest tzw. road rage, czyli drogowy gniew. - Czasami wystarczy iskierka, żeby doszło do wybuchu - wyjaśnia dr hab. Marcin Zajenkowski z Uniwersytetu Warszawskiego.

7 grzechów głównych - pod takim hasłem w trakcie Wielkiego Tygodnia publikujemy w Gazeta.pl 7 tekstów o zjawiskach, które często dotykają nas, Polaków. Opisujemy je z nieoczywistej strony, czasem luźno związanej z fundamentalnym grzechem. Liczymy, że w tym wyjątkowym czasie pobudzą nas do refleksji.

7 grzechów głównych7 grzechów głównych Marta Kondrusik, Gazeta.pl

Grzech szósty - Gniew

Za nagłe wybuchy gniewu za kierownicą odpowiada tzw. road rage - termin określający to zjawisko został wymyślony przez amerykańskich psychologów w latach 80. ubiegłego wieku, gdy na drogach stanowych 405 i 110 kłótnie kierowców skończyły się strzelaninami.

W Polsce badaniami tego zjawiska zajmuje się między innymi Instytut Transportu Samochodowego - z najnowszych danych wynika, że z agresją na polskich drogach styka się przynajmniej raz w tygodniu blisko 80 procent wszystkich kierowców. Jednocześnie tylko niewiele ponad 30 procent z nich przyznaje, że sami także agresywnie zachowują się za kółkiem. Wniosek? Własne błędy za kierownicą jest nam znacznie trudniej dostrzec niż cudze. Zdaniem badaczy to tzw. "luka świadomościowa”, która obserwowana jest też w badaniach przeprowadzanych wśród kierowców w innych krajach.

Jak przejawia się drogowa agresja? Badacze z ITS wskazują, że składają się na nią wymuszanie pierwszeństwa, zajeżdżanie drogi, oślepianie światłami, nagłe wyprzedzanie, jazda na tzw. zderzaku, nadużywanie klaksonu czy ruszanie z piskiem opon. Kierowcy spotykają się też z agresją słowną (krzykami, wyzwiskami:"ty baranie, ośle") i z obraźliwymi gestami (wygrażaniem pięściami, pokazywaniem środkowego palca), wreszcie - gdy dochodzi do eskalacji agresji - z rozbijaniem szyb, łamaniem samochodowych lusterek, wygrażaniem czy nawet pobiciami.

Choć road rage nie jest zjawiskiem nowym, to na jego wzrost - jak udowadniają badania NHTSA (amerykańskiego urzędu ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego) - ma wpływ m.in. zwiększenie natężenia ruchu i liczby samochodów na drogach. Ze względu na popularność w Polsce samochodowych wideorejestratorów, nagrania ilustrujące wybuchy gniewu za kierownicą coraz częściej trafiają też do sieci. Nierzadko - w ramach działań prewencyjnych, np. podczas kampanii "Stop agresji drogowej"- udostępnia je także policja.

Kilka przykładów?

Lipiec 2018, Strumień pod Bielskiem-Białą. Kierowca iveko kłóci się z kierowcą opla na skrzyżowaniu - ku zdumieniu obserwujących wychodzi z samochodu i wybija szybę w oknie pojazdu, z całej siły uderzając w nią własną głową i ręką.

Maj 2018, centrum Wrocławia. Kierowca na środku ulicy wychodzi z samochodu i atakuje pieszego, który spowolnił jego jazdę. Bójka trwa kilka minut, jeden z mieszkańców wrzuca ją do sieci z podpisem "sceny jak z MMA".

Grudzień 2018, skrzyżowanie w Czechowicach-Dziedzicach. Kierowca białego bmw wybiega z samochodu i podbiega do stojącego przed nim w korku golfa. Po chwili z impetem uderza kierowcę, wraca do swojego pojazdu i szybko odjeżdża. Jak tłumaczył się policji? "Tamten jechał za wolno".

Kwiecień 2019, Radlin, ulica Matejki. 39-letni mężczyzna skończył z siedmioma ranami postrzałowymi, bo zwrócił uwagę piratowi drogowemu, który znacznie przekraczał prędkość.Trafił do szpitala, w chwili ataku był w samochodzie z 8-letnim synem. 

"Za kierownicą odzywają się w ludziach najgorsze instynkty”

Policyjne statystyki nie dają jednoznacznej odpowiedzi, ile wypadków zostało spowodowanych przez drogową agresję, bo nie jest łatwo sklasyfikować ją jako bezpośrednią przyczynę wypadku, ale specjaliści są zgodni, że wielu niebezpiecznych zdarzeń na drogach dałoby się uniknąć, gdyby nie gniew i porywcze reakcje kierowców.

Zawsze powtarzam, że za kierownicą odzywają się w ludziach najgorsze instynkty 

- mówi w rozmowie z Gazeta.pl Wojciech Pasieczny, emerytowany policjant Komendy Stołecznej Policji z wydziału ruchu drogowego i obecny wiceprezes Fundacji Zapobiegania Wypadkom Drogowym.

Jak dodaje, agresji drogowej ulegają wszyscy, niezależnie od wieku czy pozycji zawodowej. - Jako biegły sądowy opiniowałem sprawę, w której dwóch elegancko ubranych panów, w tak zwanych białych kołnierzykach, jadących ewidentnie do pracy, bardzo dotkliwie się pobiło. Stali w porannym korku, jeden nie ustąpił drugiemu pierwszeństwa, po chwili stanęli na światłach. Ten pierwszy wysiadł, z całej siły uderzył ręką w szybę drugiego. Później oprzytomnieli i sami zadzwonili na policję - opisuje, podkreślając, że tego typu zachowania można mnożyć.

W Alejach Jerozolimskich byłem świadkiem, jak kierowca jadący buspasem usiłował się wcisnąć na środkowy pas. Ktoś nie chciał go wpuścić, ten pokazał mu środkowy palec. To wyzwoliło niesamowitą agresję, po chwili oba samochody się zatrzymały i rozpoczęła się regularna bójka, na oczach wielu osób

 - mówi.

Jak dodaje, bywa, że wybuchy agresji są często wywoływane przez zbyt opieszałą jazdę lub spowolnione reakcje kierowców. - Jeden kierowca trochę za długo stał na światłach, a drugi - tak zwany nauczyciel [kierowca, który czuje potrzebę pokazania innym, jak się powinno prawidłowo jeździć] - chciał go pouczyć. Zajechał mu drogę, najpierw wywiązała się kłótnia, a potem bójka - opisuje Pasieczny.

"Wystarczy iskierka"

Jak to się dzieje, że za kierownicą nawet pozornie spokojne osoby tak łatwo wpadają w gniew? Wytłumaczeń tego zjawiska jest kilka. Jak wyjaśnia dr hab. Marcin Zajenkowski z UW jednymi z nich są kumulujące się w nas stres i frustracja, które dają swój upust właśnie w stresowych sytuacjach, a tych na drogach - szczególnie w godzinach szczytu - nie brakuje.

Jeśli akurat w naszym życiu jest dużo stresu, jesteśmy zmęczeni i rośnie w nas frustracja, to łatwiej nam wpaść w gniew. Wówczas wystarczy iskierka, czyli tzw. trigger, żeby doszło do wybuchu. Wtedy następuje gwałtowna, automatyczna reakcja - nie zastanawiamy się nad konsekwencjami, tylko w dużym wzburzeniu przechodzimy do działania

- tłumaczy dr hab. Zajenkowski.

Jak dodaje, w gniewie mamy tendencję do postrzegania świata we wrogi sposób, a działania innych osób od razu interpretujemy jako celowe - tak, jakbyśmy z góry wiedzieli, że z premedytacją działają przeciwko nam. - Jako kierowcy myślimy na przykład: "ten specjalnie tak wolno jedzie" czy "tamten celowo zajechał mi drogę" - wskazuje Zajenkowski.

Stłoczeni jak szczury

Z badań wynika, że do wybuchów gniewu dochodzi zwykle na zatłoczonych drogach dużych miast, a najwięcej emocji pojawia się wśród kierowców właśnie w godzinach szczytu, gdy ruch jest największy, a korki ciągną się kilometrami. Jaka może być tego przyczyna? Odpowiedź przynosi eksperyment amerykańskiego psychologa dr. Barry’ego Markella, który - by zgłębić mechanizm powstawania drogowego gniewu - postanowił zbadać grupę kilkunastu szczurów, które zamknął w małym pomieszczeniu. Stopniowo zwiększał liczbę zwierząt i obserwował ich reakcję - zwierzęta zachowywały się spokojnie do momentu, gdy zaczęło ich w pomieszczeniu przybywać.

- Szczury zwykle zachowują się normalnie, dopóki nie ma ich zbyt wiele w zamkniętej przestrzeni i nie zaczynają na siebie wpadać. Wtedy stają się agresywne. Stłoczenie powoduje agresję także w ludziach, a z każdym rokiem na drogi wyjeżdża coraz więcej samochodów - argumentuje Markell, cytowany przez Healh Scope.

- Jedna z definicji gniewu mówi, że to "reakcja na zablokowany cel" - dodaje dr hab. Zajenkowski, wyjaśniając, że jeśli stłoczeni kierowcy nie mogą szybko przemieścić się w wyznaczone miejsce - na przykład do pracy czy szkoły - pojawia się frustracja, która powoduje dalsze tornado emocji.

Jako kierowca denerwuję się, bo nie mogę osiągnąć mojego celu wtedy, kiedy bym tego chciał. Na przykład chcę dotrzeć z punktu A do punktu B, ale nie jest to możliwe, bo przeszkadza mi w tym gigantyczny korek. Frustracja rośnie, a w końcu dochodzi do wybuchu

- wyjaśnia psycholog.

Te ustalenia potwierdzają badania Instytutu Transportu Samochodowego. Wynika z nich, że w Polsce najbardziej narażone na porywy gniewu za kierownicą są osoby wystawione na długotrwały stres, a zwłaszcza kierowcy zawodowi, którzy codziennie pokonują setki kilometrów i często odczuwają dużą presję czasu związaną z koniecznością przewiezienia ładunków na konkretną godzinę. To oni są jedną z grup, która najczęściej dopuszcza się agresji na drogach.

Bufor z metalu, czyli "za kółkiem mogę wszystko"

To nie wszystkie przyczyny drogowego gniewu. Za kierownicą czujemy się też bardziej bezkarni i anonimowi. Dr hab. Zajenkowski wskazuje, że otoczeni metalową karoserią samochodu jesteśmy w pewien sposób odseparowani od świata - zachodzi mechanizm dehumanizacji, który sprawia że przestajemy postrzegać innych użytkowników drogi jako ludzi, a zaczynamy patrzeć na nich jak na bezosobowych przeciwników, którzy utrudniają nam pokonanie danej trasy. 

Dużo łatwiej wyzłośliwiać nam się na innych, gdy nie widzimy tych osób twarzą w twarz, nie mamy z nimi kontaktu wzrokowego. Tak może być właśnie wtedy, gdy siedzimy w samochodzie. Tu działa mechanizm dehumanizacji podobny do tego, który występuje w internecie

- mówi Zajenkowski.

Opinię o tym, że "bufor" z metalowej blachy samochodu może sprawiać, że oceniamy swoje możliwości śmielej niż w innych sytuacjach, potwierdza asp. Wojciech Pasieczny.

Jeżeli samochód jest w jakiś sposób oznakowany - na przykład logotypem firmy - to jest lepiej, bo poczucie anonimowości spada. Ale jeśli kierowca jedzie zwykłym blaszakiem, to o agresywne zachowania nietrudno. Jedno to frustracja i stres, a czasami jest to też po prostu drogowe chamstwo. W Polsce wciąż mamy problem z kulturą i ze zwykłą ludzką życzliwością. Na drogach to bardzo dobrze widać 

- kwituje Pasieczny.

7 grzechów głównych7 grzechów głównych Marta Kondrusik/Gazeta.pl

7 grzechów głównych w Gazeta.pl

Więcej o:
Komentarze (231)
Pobicia i wyzwiska na drogach. "Tu działa mechanizm dehumanizacji - jak w sieci" [7 GRZECHÓW GŁÓWNYCH]
Zaloguj się
  • benia_b

    Oceniono 27 razy 17

    Naszą specjalnością jest tzw. cwaniakowanie i dobrze, że nie ma powszechnego dostępu do broni, bo trup by słał się gęsto z rąk drogowych szeryfów.

  • romangrzybek

    Oceniono 17 razy 15

    Nie tak dawno miałem szczęście. Przechodząc przez pasy zostałem zmuszony przez samochód wyprzedzający lewym pasem do biegu z tych pasów. Samochód zaraz skręcił w lewo i się zatrzymał. A że ja też też tam szedłem a okna mieli otwarte więc powiedziałem co o tym myślę. Wyskoczyły z samochodu dwie łyse małpy, w tym jedna z bejsbolem w łapie. Ale że było sporo ludzi a miejscowość mała gdzie się wszyscy znamy więc stanęli w mojej obronie i małpy uciekły.

  • cmok_wawelski

    Oceniono 27 razy 15

    W lotnictwie komunikacyjnym. gdzie kilkaset ton aluminium z kilkuset osobami - zalanych kiludziesiecioma tonami paliwa porusza sie kilkaset km/h - wypadkow praktycznie zero. Da sie? Da. Powod? Fachowe szkolenia, doszkolenia, coroczne testy, kary rowne utracie calego dorobku zawodowego... Pilot Boeinga, ktory nie przejdzie dorocznego symulatora, ma nastepnie szanse opylac pola kukuruznikiem jesli zdobedzie te uprawnienia...

    USA, kraina samochodow.
    Dojezdzamy na autostradzie pod bagaznik auta poprzedzajacego i mrygamy, zeby ustapil.
    Mozliwe sytuacje:
    A. Zostajemy zastrzeleni.
    B. Zwija nas policja (szansa na to to kwestia czasu, tydzien najdalej). Mandaty na n.p. 1500 USD. I
    punkty. Ale to dpoiero poczatek. Niedlugo potem list z ubezpieczalni, ze stalismy sie wlasnie nieatrakcyjnym dla nich klientem podwuzszonego ryzyka i proponuja nam stawke dotychczasowe O/C razy kilka (lub nascie) I PRZEZ 3 NASTEPNE LATA (o ile nie dostaniemy kolejnych punktow). W ten prosty sposob TO JEDNO WYDARZENIE kosztuje nas w sumie KILKANASCIE TYS. USD. Przez kieszen - do rozumu,

    Wniosek: PL to 'dziki wschod' a zycie ludzie jest wielokrotnie za tanie. Za to na pomniki na cmentarzu nie zalujemy. Alabaster, garnit brazylijski, zlote zgloski itd.

  • palo_ma1

    Oceniono 14 razy 10

    E tam od razu emocje.
    Zresztą, owszem, u mnie skrajne mordercze odruchy budzi widok palanta wyrzucającego przez okno peta.

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 16 razy 8

    A odpowiedzią na ten problem jest ZBIORKOM...
    Gdyby samochodziarze masowo odkleili się od swoich puszek, nauczyli się, że jazda zbiorkomem to nie dyshonor - nie byłoby też problemu opóźnień. Zdarzałyby się okazjonalnie, w związku z np. stłuczką, ale przy bardzo niewielkim ruchu samochodowym korki po prostu by się nie zdarzały.

  • karol c

    Oceniono 15 razy 7

    Już dawno mówiłem że każdy kandydat na kierowcę powinien przejść obowiązkowe badania psychologiczne. Natomiast czynny kierowca raz w roku powinien przejść testy. Gwarantuje że w znacznym stopniu zostałaby ograniczona patologia drogowa. Bandyci drogówki powinni dożywotnio zostać pozbawieni prawa jazdy. Niech taki posuwa z buta.

  • zigzaur

    Oceniono 8 razy 6

    Czynniki wpływające na agresję drogową:
    1. Pozycja kierowcy jako chudopachołka: "Zgnoją mnie, jeśli nie rozwiozę na czas".
    2. Tzw. robotnicza świadomość klasowa "Ja jadem wielkom cienżarufkom, te osobufki majom sie mie bać!". "A co? Jak rozwalem bryke temu burzujowi, to nie bede musiał robić".
    3. Mentalność bidabiznesmena "A co? Wrzuce se w koszty!"
    4. Gniewne uczucia szczylka, który chce rozbić tatowy samochód z zemsty za wydymanie Marioli.
    5. Duch korporacyjny: Przenieśli mnie z controllingu do marketingu, to muszę pokazać się z nowym samochodem.

  • xx777xx

    Oceniono 9 razy 5

    A teraz załóżmy, że jest powszechny dostęp do broni.
    Pozabijają się, czy raczej ugryzą w język..? ;)

  • szabepio

    Oceniono 13 razy 5

    Często odwożę księdza do agencji towarzyskiej. Jak widzi agresywnych kierowców to się za nich modli.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX