Rodzina ratownika z Wrocławia jest pewna, że zmarł z przemęczenia. W styczniu pracował 369 godzin

Prokuratura we Wrocławiu bada przyczynę śmierci ratownika medycznego. Mężczyzna zmarł w swoim domu, a jego żona twierdzi, że przyczyną było przepracowanie. Mówi, że pracował więcej godzin niż przewidziane jest dla dwóch etatów.

Adam B. zmarł we własnym mieszkaniu we Wrocławiu w lutym. Jego żona nie ma wątpliwości, że przyczyną było przepracowanie. Jak podaje Echo Dnia, tylko w styczniu mężczyzna przepracował 369 godzin, czyli 46 godzin więcej niż przewidują dwa etaty. 

Wrocław. Rodzina ratownika mówi, że umarł z przemęczenia

Adama B. nie obowiązywało jednak ograniczenie godzinowe z umowy o pracę, ponieważ ze szpitalem miał podpisane kontrakty - jeden na pracę jako ratownik medyczny, drugi jako dyspozytor. W obu wyszczególniono tylko, że mężczyzna nie może pracować dłużej niż 24 godziny z rzędu. 

Gdy mężczyzna zmarł, przeprowadzono sekcję zwłok, a następnie wszczęto śledztwo. Teraz wrocławska prokuratura bada, czy nie doszło do "nieumyślnego spowodowania śmierci". Jak podała Małgorzata Klaus z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, przyczyny śmierci podane przez rodzinę będą "weryfikowane i wyjaśniane w toku postępowania". 

Rodzina mężczyzny nie ma jednak wątpliwości, że mężczyzna zmarł z przepracowania i wycieńczenia. Pomimo że w kontraktach zapisane jest, że zatrudniana osoba nie może pracować dłużej niż dobę z rzędu, żona B. mówi, że było inaczej. Opowiada "Echu dnia", że zdarzało się, że jej mąż pracował nawet 36 godzin - z dyżuru w karetce szedł prosto do dyspozytorni. Dodaje, że często dzwoniono do niego i pytano, czy nie mógłby przyjść na dodatkowy dyżur. - On nie umiał odmówić - mówi kobieta. Jej zdaniem szpital nie powinien jednak dopuszczać do takich sytuacji i jest odpowiedzialny za śmierć jej męża. 

Więcej o:
Komentarze (75)
Rodzina ratownika z Wrocławia jest pewna, że zmarł z przemęczenia. W styczniu pracował 369 godzin
Zaloguj się
  • olek_k11

    Oceniono 22 razy 10

    Facet pracując notorycznie zmęczony jest odpowiedzialny za życie innych ( pracuje jako ratownik medyczny ). Ten system jest chory, człowiek pracujący jako odpowiedzialny za życie innych powinien zarabiać godziwe pieniądze w ramach jednego etatu a nie gonić na 2 etaty, dotyczy to zresztą całej służby zdrowia bo podobnie pracują lekarze i pielęgniarki ( z dyżuru w jednej lecznicy na dyżur w drugiej ). Wszyscy o tym wiedzą ale nikt nic z tym nie robi, kierowca ma tachograf a ratownik/lekarz/pielęgniarka może popełnić błąd z przemęczenia i jest na to pełna zgoda...

  • bguto

    Oceniono 21 razy 7

    Tu nie chodzi o pieniadze. Zmarł młody człowiek. Prawo pracy jest po prostu złe I powinno być to uregulowane. Dotyczy to całego personelu medycznego, który goni własny ogon i pracuje w dziesięciu różnych miejscach. No ale wtedy połowa przychodni, szpitali, pogotowie, wszystko by stanęło z braku personelu, to chyba oczywiste. Jeżeli ten młody człowiek byłby opłacany za swoje pracę na jednym etacie godziwie, a nie żenujaco nisko, prawdopodobnie do dramatu by nie doszło.

  • iimpala

    Oceniono 20 razy 6

    boże! chroń nas od ratowników, którzy właśnie kończą "dyżur".
    Przecież to nie chodzi tylko o tych, umierajacych z przepracowania, ratowników i lekarzy. Tu chodzi o nasze życie!
    Moze ktos w końcu zacznie kontrolować, w jakiej kondycji są leczący nas ludzie.
    Tylko, że akurat kurdupel i jego świta, ma to w doopie. Jemu ordynator w pas się klania a my możemy zdychac.

  • kzet69

    Oceniono 7 razy 5

    Do wszystkich krytykujących ego zmarłego ratownika. Zdajcie sobie sprawę "suwereni" że tak funkcjonuje cała ochrona zdrowia w Polsce a zwłaszcza jej część urgensowa, tak pracują ludzie (lekarze, ratownicy pielęgniarki) w pogotowiu, SOR-ach, blokach operacyjnych czy ostro dyżurowych oddziałach. Gdyby każdy z nich zaczął pracować tylko na jednym etacie to w jednym dniu należałoby zlikwidować ponad połowę szpitali, stacji pogotowia czy NPL, takie są w Polsce braki fachowego personelu...

  • jozef_zmudzin

    Oceniono 6 razy 4

    W ubiegłym wieku dyżurowałem /lekarz/ niekiedy po 2 doby,a w 3 dobie studenci i przychodnia. Szpital, pogotowie ratunkowe całkowicie wyczerpywał siły, a jednak dało się przeżyć.

  • bloxyx

    Oceniono 20 razy 2

    czytając pełne jadu komentarze warto zadać pytanie: KIEDY NIE PRZYJEDZIE KOLEJNA KARETKA NA CZAS DO CHOREGO to jak wówczas komentujecie? Albo lepiej: KIEDY NIE PRZYJEDZIE KARETKA NA CZAS DO WASZYCH BLISKICH?

  • yaspiman

    Oceniono 5 razy 1

    niech to będzie przestrogą dla innych, którym wydaje się że są nie do zajechania.

  • sebione11

    0

    Na godne place ratownikow nie ma kasy, ale na rydzyka i kk jest. Bolszewickie pisie rzady doprowadza ten kraj do ruiny.

  • ratunku1981

    Oceniono 1 raz -1

    "Dzwoniono do niego żeby przyszedł na dodatkowe godziny a on nie potrafił odmówić" Z całym szacunkiem dla zmarłego i jego rodziny ale kto tu jest winny? Pan pracujący na dwa etaty biorący dodatkowe godziny chyba zdawał sobie sprawę, że za dużo pracuje. Jak się sam nie poszanujesz to pracodawca też Cię szanować nie będzie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX