Suplementy diety w specjalnych opakowaniach. Służby sanitarne chcą zmian w przepisach

Główny Inspektorat Sanitarny proponuje zaostrzenie przepisów dotyczących wprowadzania na rynek suplementów diety i wyraźnego odróżniania ich od leków. Najwyższa Izba Kontroli sygnalizowała problem już dwa lata temu. Obecnie nie zawsze wiadomo, co tak naprawdę kryje się w suplementach i jaka jest ich rzeczywista jakość.

Tabletki wspomagające pracę jelit, wątroby, wzmacniające skórę, włosy, paznokcie, preparaty z witaminami i magnezem - suplementów diety na rynku nie brakuje. I to w dowolnej postaci: tabletek, syropów, kapsułek, saszetek.

Do zażywania suplementów diety przyznaje się aż 72 proc. Polaków - wynika z raportu badawczego firmy Sundose. W jednej z internetowych aptek w kategorii "suplementy diety" znaleźliśmy ponad 2 tys. produktów. Rejestr Głównego Inspektoratu Sanitarnego po wpisaniu hasła "suplement diety" pokazuje nam aż 32 tys. wyników, co oznacza, że tyle zgłoszono ich dotychczas do bazy.

Czym są suplementy diety? Choć wyglądają jak leki i można je kupić w aptekach, w świetle prawa tak naprawdę to żywność. Ich celem nie jest leczenie, a uzupełnianie codziennej diety.

Dlatego też dopuszczeniem ich do obrotu zajmuje się nie Główny Inspektor Farmaceutyczny, a Główny Inspektorat Sanitarny.

NIK o zagrożeniach związanych z rynkiem suplementów

W 2017 roku Najwyższa Izba Kontroli alarmowała: "Nie wiadomo dokładnie, co spożywamy, gdyż wprowadzanie do obrotu i sprzedaż [suplementów diety - red.] są praktycznie poza skuteczną kontrolą".

Badania laboratoryjne suplementów diety zlecone przez NIK wykazały, że wiele suplementów nie wykazuje cech deklarowanych przez producentów, a zdarzają się też po prostu szkodliwe dla zdrowia

- czytamy w komunikacie instytucji.

Najwyższa Izba Kontroli zwróciła uwagę, że do uruchomienia sprzedaży suplementu wystarczy jedynie złożenie prawidłowego powiadomienia do Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Ze względu na dużą liczbę suplementów GIS nie jest w stanie weryfikować zgłoszeń na bieżąco i sprawdzać, co tak naprawdę znajduje się w składzie sprzedawanych specyfików.

- Dzisiaj ten nadzór jest, mówiąc delikatnie, niedoskonały - przyznał kilka dni temu w Radiu Gdańsk Tomasz Augustyniak, Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Gdańsku.

W praktyce suplement ze szkodliwym lub przekłamanym składem może znajdować się w sprzedaży przez wiele miesięcy. "Dla rozpatrywanych powiadomień od przekazania ich do GIS przez podmiot wprowadzający, do chwili rozpoczęcia weryfikacji upływało średnio niemal 8 miesięcy (a maksymalnie blisko 1,5 roku)" - informowała NIK w 2017 roku.

W suplementach diety przebadanych losowo na zlecenie NIK stwierdzono m.in. obecność bakterii kałowych i grzybów. Okazywało się także, że jeszcze przed upływem terminu ważności w niektórych suplementach drastycznie spadała liczba korzystnych dla zdrowia bakterii.

Grupa posłów zwróciła się w ubiegłym roku do Ministerstwa Zdrowia z pytaniami o ewentualne zmiany w przepisach.

Pragnę zapewnić, że produkty zgłaszane do Głównego Inspektora Sanitarnego są aktualnie sprawdzane pod kątem zawartości substancji niebezpiecznych, stanowiących zagrożenie dla zdrowia i życia człowieka. Jeśli substancje takie występują w danym środku spożywczym, podejmowane są odpowiednie działania mające na celu wyeliminowanie takiego środka z obrotu, jeśli został on wprowadzony na rynek

- uspokajał w maju ubiegłego roku wiceminister zdrowia Zbigniew Król.

GIS chce zmian w prawie

Okazuje się, że Główny Inspektorat Sanitarny widzi jednak potrzebę zmian i chce zaostrzenia przepisów dotyczących suplementów diety. Jak podaje portal Prawo.pl, na opakowaniach suplementów miałyby znajdować się wyraźne oznaczenia informujące o tym, że są to produkty spożywcze, a nie leki.

Jest propozycja, by były oznaczone jednakowym kolorem, np. niebieskim paskiem, który kojarzyłby się potem w dłuższej perspektywie z suplementem

- mówił w Radiu Gdańsk Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny.

- Zdarzają się takie sytuacje, w których pacjenci gubią recepty i potem zamiast leków kupują suplementy. One nie pomogą, a zażywane bez kontroli, mieszane ze sobą, przyjmowane niezgodnie z dawką mogą być szkodliwe dla zdrowia - dodał.

GIS proponuje też, by firmy wprowadzające na rynek suplementy diety w trakcie rejestracji składały opinię naukową wraz z pełnym składem suplementu. W praktyce zdarza się obecnie, że do Inspektoratu trafiają niekompletne wnioski, urzędnicy chcą więc to zmienić.

Dodatkowo, ma powstać lista substancji, które mogłyby być wykorzystywane w suplementach diety, mają zostać także wprowadzone limity maksymalnej zawartości witamin i minerałów. 

Urzędnicy chcą również surowego finansowego karania producentów za reklamy suplementów diety, które wprowadzałyby w błąd. - Jakiekolwiek kojarzenie suplementów z lekami w reklamach będzie blokowane na poziomie przepisów - zapowiada Tomasz Augustyniak.

MZ: Trwają ustalenia ws. zmian w przepisach

Zanim jednak zmiany proponowane przez GIS zostaną wprowadzone w życie, musi się do nich ustosunkować Ministerstwo Zdrowia. Niewykluczone, że nie wszystkie z propozycji Inspektoratu zostaną uwzględnione.

"Aktualnie trwają ustalenia merytoryczne mające na celu m.in. doprecyzowanie regulacji dotyczących suplementów diety" - informuje w przesłanym do naszej redakcji e-mailu Sylwia Wądrzyk, dyrektor biura komunikacji w Ministerstwie Zdrowia. 

Przedstawicielka resortu podkreśla, że po zakończeniu prac i przygotowaniu projektu niezwłocznie ukaże się on w Biuletynie Informacji Publicznej i na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Ministerstwo nie podało jednak przewidywanego terminu. 

- Nie chcemy w żaden sposób ograniczać rynku suplementów, bo są też suplementy, które trzeba doceniać. Chodzi o to, żeby wyeliminować z rynku nieuczciwych graczy - zapowiedział Tomasz Augustyniak. 

Więcej o:
Komentarze (27)
Suplementy diety w specjalnych opakowaniach. Służby sanitarne chcą zmian w przepisach
Zaloguj się
  • dziadekjam

    Oceniono 13 razy 7

    KK od wieków sprzedaje produkt pt. "Zbawienie niebieskie" i nikt nie sprawdza jego jakości. Dlaczego z suplementami diety ma być inaczej? :-)

  • mixedsizes

    Oceniono 9 razy 7

    Można również ograniczyć do minimum ilość reklam tych specyfików. Bo jak narazie to na 7 reklam,w jednym paśmie reklamowym, 5 jest z suplementami. I na co drugiej stronie w różnych czasopismach.

  • qeton

    Oceniono 3 razy 3

    Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę, że pojęcia "lekarstwo" i "suplement diety" mają różne znaczenia w języku polskim i w branżowym języku lekarzy i prawników. Lekarstwem jest każdy specyfik, który leczy, czyli poprawia stan zdrowia chorego. Lekarstwem w pojęciu branżowym jest specyfik umieszczony w urzędowym wykazie leków. Podobnie suplement diety - jeśli zapobiega chorobie z powodu niedoboru pewnych związków, jest tylko suplementem, jeśli natomiast powoduje eliminację choroby wywołanej przez niedobór, staje się lekarstwem. W ujęciu urzędowym wygląda to inaczej. Kiedyś rozbawił mnie wywiad z pewnym profesorem, który stwierdził, że "dany specyfik nie jest lekarstwem i nie leczy, bo nie ma go w urzędowym wykazie leków". Staruszek nieźle się zapętlił ;)

  • idioteka-narodowa

    Oceniono 3 razy 1

    Polacy to lekomanii.Nigdzie tyle tego świństwa nie sprzedaje się.To wiąże się z bardzo niskim dostępem do lekarzy specjalistów,a i do lek.pierwszego kontaktu trzeba czekać 2 lub 3 dni.

  • ps11111ps

    Oceniono 3 razy 1

    Proponuje takie oznaczenia jak na papierosach. Duże czytelne obrazy czym grozi zażywanie tego dziadostwa

  • fakekonto10

    0

    W jakichś suplementach stwierdzono bakterie coli i grzyby, więc wprowadźmy ograniczenia w ilości witamin i minerałów w suplementach ;)) Widać, że chcą uwalić rynek i tylko szukają pretekstu. Tylko zapomnieli, że mamy otwarty, swobodny przepływ towarów, i jak ktoś będzie chciał, to i tak sobie kupi witaminki w końskiej dawce.

  • xxx1975

    Oceniono 2 razy 0

    Każdy producent który chce wprowadzić taki produkt powinien przeprowadzić stosowne badania w państwowym laboratorium , uzyskać certyfikat i dopiero wtedy dostaje pozwolenie na wprowadzenie takiego produktu! Ale Polska to nadal DZIKI KRAJ !!!

  • ebom

    Oceniono 6 razy 0

    Niestety, problem polega na tym, że większość ludzi wie, że kupuje produkt o nazwie "suplement", tyle tylko, że nie rozumie, co to dokładnie znaczy. Nie wiedzą, że aby ten produkt jakkolwiek zadziałał, musimy najpierw mieć niedobór tego konkretnie składnika odżywczego. W końcu od brania witaminek jest się zdrowszym, nie? A jak już na starcie jest się zdrowym, to chyba człowiekowi rosną skrzydła i dostaje supermocy, nie? To są dekady dezinformacji, może i rynek wybuchł w ostatnich latach, ale mam 30 lat i już jako kilkulatka byłam karmiona vibovitem - niepotrzebnym, no ale przecież nie zaszkodzi. Bez kampanii edukacyjnej na szeroka skalę się tego nie odkręci.

  • bartek8987

    0

    zamiast pomysłów typu paski na opakowaniu czy zakaz reklam, wolałbym po prostu solidny proces kontroli jakości jak w przypadku leków - niech ceny pójdą w górę i sprawa się rozwiąże

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX