W mieście smog, a turysta i tak ponosi opłatę klimatyczną. Jedynym wyjściem droga sądowa

Miasta przyciągające turystów korzystają z możliwości prawnych i naliczają tzw. opłatę klimatyczną, która ma zasilić budżet i finansować inwestycje. Problem w tym, że gdy unosi się smog i powietrze jest nie do zniesienia, turysta najczęściej nie może liczyć na zwrot pieniędzy.

86,8 zł - tyle łącznie za tygodniowy pobyt w Rabce-Zdroju musi zapłacić czteroosobowa rodzina Kowalskich z dwójką nastoletnich dzieci w ramach tzw. opłaty klimatycznej. Uiszcza się ją najczęściej w miejscu noclegu. Kowalscy płacą niezależnie od tego, czy powietrze w trakcie wspólnych wakacji jest czyste, czy też panuje smog.

Przykładowo, w niedzielę 10 lutego wieczorem normy dotyczące pyłów PM2,5 i PM10 zostały przekroczone w mieście o kilkadziesiąt procent. O godz. 19 jedna ze stacji pomiarowych wskazywała odpowiednio 47 µg/m³ (norma 25 µg/m³) i 75 µg/m³ (norma 50 µg/m³).

Burmistrz Leszek Świder w piśmie przesłanym do Gazeta.pl przekonuje, że miasto problem dostrzega i rozważa wprowadzenie w niektórych strefach całkowitego zakazu spalania paliw stałych. "Rabka-Zdrój posiada status uzdrowiska. Właściwości lecznicze klimatu zostały potwierdzone badaniami" - podkreśla burmistrz.

Problem dotyczy nie tylko Rabki-Zdroju, ale też setek innych polskich miejscowości. Rodzina Kowalskich zazwyczaj jest mocno oburzona, ale ostatecznie uiszcza opłatę i ze sprawą nie robi nic. Dlaczego? O tym za moment.

Opłata miejscowa i opłata uzdrowiskowa

Opłata klimatyczna to tak naprawdę nazwa potoczna, którą określa się dwie opłaty, ustalane przez lokalne władze.

Jedną z nich jest opłata uzdrowiskowa pobierana przez miasta, które uzyskały wcześniej od Ministerstwa Zdrowia status uzdrowisk. Takich miejscowości w Polsce jest około pięćdziesięciu. Przykładowo, w Piwnicznej-Zdroju turysta musi zapłacić miastu za dobę pobytu 3,20 zł, a w Rabce-Zdroju - 3,10 zł.

Jeśli miasto nie jest uzdrowiskiem, a przyciąga turystów, może pobierać opłatę miejscową. Zgodnie z prawem, dotyczy to m.in. miejscowości "posiadających korzystne właściwości klimatyczne" i "walory krajobrazowe". Taką opłatę należy uiszczać w kilkuset polskich miastach, chociażby w Zakopanem (2 zł), Wiśle (2 zł) czy Toruniu (także 2 zł).

Prawnik: Dochodzi do łamania prawa

Temat nie wzbudzałby kontrowersji, gdyby nie smog, który - delikatnie mówiąc - nie uprzyjemnia wypoczynkowego pobytu.

Gmina może pobierać opłatę miejscową, jeśli spełnia warunki określone w ustawie. Wśród nich znajdują się m.in. "korzystne właściwości klimatyczne", do których należy przecież wysoka jakość powietrza. Taka miejscowość łamie prawo, jeśli pobiera opłatę, mimo przekroczonych norm

- mówi w rozmowie z Gazeta.pl Kamila Drzewicka, radca prawny z Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Miasta są wyjątkowo niechętne temu, by zwracać turystom pieniądze. Burmistrz Rabki- Zdroju przekonuje w przesłanym do nas piśmie, że "nie ma możliwości zwrotu". Podobnie chociażby w Toruniu. "Przepisy nie przewidują zwrotu takiej opłaty, nie odnotowaliśmy do tej pory żadnych wniosków w tej sprawie" - informuje nas rzecznik prasowy prezydenta Torunia Magdalena Stremplewska.

Dokonywanie oceny jakości powietrza następuje w strefach i to cała często szeroka strefa musi spełniać wymogi dotyczące zachowania dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu. (...) Klasyfikacja stref odbywa się na podstawie danych z roku poprzedniego. W obecnym stanie prawnym nie ma więc możliwości pobierania opłaty miejscowej z wyłączeniem określonych dni. Nie ma także możliwości zwrotu opłaty miejscowej turystom skarżącym się na smog w czasie ich pobytu

- stwierdza Anna Karpiel-Semberecka z Urzędu Miasta Zakopane.

Są jednak wyjątki. - Jeśli kuracjusze nie są zadowoleni z jakości powietrza, zwracamy opłatę - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Wiesław Bator, sekretarz gminy Duszniki-Zdrój. Trzy lata temu z pobierania opłaty miejscowej zrezygnował Kraków. Tamtejszy ratusz wprost tłumaczył, że to efekt dalekiego od ideału stanu powietrza w mieście.

Jedynym wyjściem dla turysty w przypadku oporu urzędników jest udanie się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i złożenie skargi z wnioskiem o unieważnienie uchwały, na podstawie której opłata obowiązuje.

15 marca 2018 r. zapadł precedensowy wyrok dotyczący Zakopanego. Naczelny Sąd Administracyjny nie pozostawił wątpliwości: jeśli mamy do czynienia ze smogiem, nie można pobierać opłat miejscowych

- komentuje Kamila Drzewicka.

Zakopane nadal jednak pobiera opłatę, bo wyrok dotyczył uchwały rady miasta z 2008 roku, a nie z 2015 r., która obowiązuje obecnie.

Taki wyrok to jednak rzadkość. Wspomniani wcześniej Kowalscy, którzy za pobyt w Rabce-Zdroju musieliby zapłacić 86,8 zł, najczęściej "machają na to ręką". - Ludzie przyjeżdżają na urlopy, chcą miło spędzić czas. Nie zamierzają się tułać po urzędach. Gminy to wykorzystują - mówi ekspertka Fundacji ClientEarth.

Z uzdrowiskiem będzie trudniej

Sprawa ewentualnego zwrotu pieniędzy komplikuje się jeszcze bardziej w przypadku uzdrowisk.

Jeśli powietrze jest tam złej jakości, to jest to podstawa do podjęcia działań przez Ministra Zdrowia, ponieważ dopóki miejscowość ma status uzdrowiska, może żądać opłaty. Trudno powiedzieć, jaką decyzję podjąłby sąd w przypadku skargi na uzdrowisko. Mechanizm mógłby być podobny, jak w przypadku opłat miejscowych w zwykłych miastach turystycznych, ale nie ma jeszcze orzecznictwa w tej kwestii

- wyjaśnia radca prawny.

Dlaczego zatem dzieje się tak, że status uzdrowiska uzyskują miejscowości, w których pojawia się smog? Najwyższa Izba Kontroli w raporcie z 2016 r. napisała wprost, że "posiadanie statusu uzdrowiska nie gwarantuje, że uzdrowiska spełniały i nadal spełniają wymogi środowiskowe oraz warunki dotyczące właściwości leczniczych klimatu".

W efekcie żadne z dziesięciu kontrolowanych przez NIK uzdrowisk nie spełniało wymogów zapisanych w ustawie.

Badania dopuszczalnych poziomów substancji w powietrzu powinny być wykonane na obszarze uzdrowisk. Gminy natomiast wskazały w operatach uzdrowiskowych oceny stanu sanitarnego powietrza, które w zakresie ww. substancji odnosiły się do obszaru całego powiatu, a nie danego uzdrowiska

- informowała Najwyższa Izba Kontroli.

Miasta mają jednak coraz większą świadomość tego, że turysta chce wiedzieć, za co płaci.

Wiceburmistrz Piwnicznej-Zdroju w oświadczeniu przesłanym Gazeta.pl podkreśla, że gmina zamierza zniwelować zanieczyszczenie do minimum. Mają w tym pomóc realizowany tam m.in. projekt wymiany pieców, kontrole w kotłowniach, a także plakaty i kampanie informacyjne. W Zakopanem z kolei ma np. wkrótce ruszyć dofinansowanie do kolektorów słonecznych, pomp ciepła i fotowoltaiki.

Według raportu Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny w Polsce co roku z powodu smogu umiera ok. 4 tys. osób.

Więcej o:
Komentarze (93)
W mieście panuje smog, a turysta i tak ponosi opłatę klimatyczną. Jedynym wyjściem droga sądowa
Zaloguj się
  • bigark

    Oceniono 17 razy 17

    Bo te taksy klimatyczne sa po to, żeby miejscowym (autochtonom) dopłacić do wymiany pieca,
    a ci - zamiast do pieca, dokładają do monopolu i ... nadal zaćma w powietrzu jest ...

  • foryou22

    Oceniono 16 razy 14

    Jakim prawem obywatel Polski płacący podatki ma płacic podatek za korzystanie z dobrodziejst własnego Kraju! Zwłaszcza że jedzie wypocząć po ciężkiej harówce dla Kraju . Złodziejstwo w czystej postaći!

  • lord_of_the_ducks

    Oceniono 16 razy 12

    Pamiętam jak byłem latach 80 w Szczawnie Zdrój, uzdrowisku gdzie niby leczono schorzenia dróg oddechowych. Dookoła kopalnie węgla kamiennego, haldy, a jak padał deszcze to "mleko" płynęło po szybach. Samo zdrowie, hehehe. Nic się nie zmieniło. Zwykła ściema.

    Zresztą sanatoria to przeżytek. W całej Europie już dawno zniknęły poza kilkoma miejscami np. Karlove Vary czy Baden Baden bo stwierdzono, że wcale nie poprawiają zdrowia, a u nas ta fikcja ma się całkiem dobrze i kupę kasy się w to ładuje.

  • tedek1

    Oceniono 9 razy 7

    Najlepszy jest Toruń- tam dzień w dzień jest taki smok jakby ktoś włożył głowę do komina. Szczególnie okolice starówki i dzielnic domków jednorodzinnych. Np.na Wrzosach jak wysiadłem z auta to po powrocie do garażu czułem że moje ubranie jest podobne w zapachu do palacza kotłowni. Non stop normy przekroczone o 200-700%...I jeszcze za to frajerzy płaca.

  • icc217

    Oceniono 6 razy 6

    To zwykly polski bandytyzm.

  • zdzisiek66

    Oceniono 8 razy 6

    Ciekawe, że prawie wszyscy maja już tak wyprane mózgi, że akceptują sam fakt istnienia podatków za powietrze, którym oddychamy. A przecież podatków od myślenia na razie jeszcze nie ma.

  • alpepe

    Oceniono 6 razy 6

    Byłam gdzieś ok. roku 1988 w Dusznikach Zdroju, zimowisko. Byłam wtedy w podstawówce i najbardziej pamiętam ten smród w miejscowości. I pamiętam, jak w duchu śmiałam się, że śmierdzi bardziej niż w moim rodzinnym mieście w Zagłębiu (nie, nie Sosnowiec, ale blisko).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX