Orientalista krytykuje konferencję bliskowschodnią w Warszawie. "Polska osłabia swoją pozycję"

Przez pogorszenie relacji z Iranem nie ucierpimy gospodarczo, ale organizacja szczytu "będzie w regionie pamiętana" - ocenia w rozmowie z Gazeta.pl orientalista prof. Piotr Balcerowicz.

Polska i USA współorganizują w Warszawie międzynarodową konferencję na temat Bliskiego Wschodu, która odbędzie się w połowie lutego. Ma ona dotyczyć pokoju i stabilizacji, jednak ze słów amerykańskich polityków i mediów można wnioskować, że głównym tematem będzie Iran, który Stany Zjednoczone widzą jako główną "siłę destabilizującą" w regionie. 

Polski MSZ zapewnia, że konferencja to nie "sąd kapturowy" nad Iranem. Ale kraj, który nie został zaproszony do udziału, ostro skrytykował przedsięwzięcie. Szef dyplomacji Iranu mówił o "antyirańskim cyrku", irańskie media pisały o "zdradzie" ze strony Polski. 

Zdaniem prof. Piotra Balcerowicza z Wydziału Orientalistycznego UW "konferencja jest czymś wielce przedziwnym". - Skład tej konferencji wskazuje, że będzie to okazja do pewnej nagonki, takiej, jaka swego czasu miała miejsce wobec Iraku. I była przyczyną późniejszego ataku - powiedział prof. Balcerowicz w rozmowie z Gazeta.pl. Zgodził się z tezą, że przy pomocy konferencji USA chcą budować koalicję przeciwko Iranowi.

- Założenia konferencji są niepokojące, ponieważ Iran jest krajem niezwykle ważnym w jakimkolwiek pokojowym rozwiązaniu na Bliskim Wschodzie. Konferencja służy silnej polaryzacji regionu, co może prowadzić do wojny - powiedział.

Konferencja "wbrew interesom NATO i Polski"

Prof. Balcerowicz ocenił, że konwencja może być elementem strategii, która prowadzi do "nowej wojny" na Bliskim Wschodzie. - Dlatego jest ona niebezpieczna, a udział Polski - haniebny - stwierdził. Jego zdaniem jest ona "wbrew interesom NATO i interesom Zachodu" i najmocniej realizuje interesy Arabii Saudyjskiej. - Szkoda, że Polska tego nie widzi i przykłada do tego rękę - dodał.

Stany Zjednoczone przyjmują bardzo jednostronną wizję świata bliskowschodniego, kreowaną przez Arabię Saudyjską. Ona jest długofalowo niebezpieczna dla świata zachodniego. Arabia miała dużą rolę w wybuchu wojny domowej w Syrii, w kreowaniu Państwa Islamskiego, w doprowadzeniu do zamachów z 11 września

- powiedział. Arabia Saudyjska była oskarżania o co najmniej tolerowanie wsparcia dla tzw. Państwa Islamskiego. Pisały o tym nie tylko media, ale też amerykańscy politycy i dyplomaci w ujawnionych tajnych przekazach. Kraj ostro odcina się od zarzutów i przekonuje, że jest ofiarą terroryzmu. Także Iran jest oskarżany o wspieranie organizacji terrorystycznych, przede wszystkim libańskiego Hezbollahu i palestyńskiego Hamasu. 

"Iran musi być partnerem przy takich rozmowach"

Wiceminister spraw zagranicznych Maciej Lang mówił, że "trudno wyobrażać sobie"  zaproszenie Iranu na konferencję "przy obecnym stanie stosunków amerykańsko-irańskich". Jednak zdaniem prof. Balcerowicza to błąd.  

- Iran musi być partnerem przy takich rozmowach. Jeśli z tego typu konferencji jest wykluczony, to ona od razu staje się jednostronna - powiedział. - Jeśli rozmawiamy o jakimkolwiek nowym układzie na Bliskim Wschodzie, który ma zapewnić pokój i stabilizację, to trzeba rozmawiać z każdym, komu zależy na pokoju. Iran jest takim państwem, bez względu na to, czy Stany Zjednoczone go lubią, czy nie - ocenił.

Fakt, że Iranowi udało się rozszerzyć swoje strefy wpływów i wzmocnić potencjał militarny Hezbollahu, to potencjalne zagrożenie dla Izraela. Ale musimy patrzeć na tę złożoną mozaikę na Bliskim Wschodzie w sposób zbalansowany i mieć świadomość, że tam każdy kraj w sytuacji zagrożenia konfliktu dba o interesy w taki sposób, by zaszachować przeciwnika. Czyni to Izrael, czyni to Arabia, a także Irak. Jeśli akceptujemy taką politykę z ich strony, to czemu nie mielibyśmy również przyjmować takich rozwiązań po stronie Iranu

- powiedział orientalista. Ocenił, że "w interesie wszystkich jest denuklearyzacja i demilitaryzacja", ale w obecnych warunkach "jest to niemożliwe". - Wszyscy na Bliskim Wschodzie kierują się brakiem zaufania. I podejmują działania, by zabezpieczyć się na wypadek ewentualnego konfliktu - dodał.

"Iran powinien być traktowany w tych samych kategoriach, co inne kraje"

Prof. Balcerowicz przypomniał, że Izrael regularnie prowadzi naloty na irańskie bazy i jednostki wojskowe w Syrii. Ostatnio odchodzący szef sztabu armii Izraela powiedział, że kraj zbombardował “tysiące” irańskich celów w Syrii bez przyznawania się do tego.
- Jest to nielegalne w świetle prawa międzynarodowego - zwrócił uwagę prof. Balcerowicz.

Krytyka Iranu powinna być wyważona i traktować kraj w tych samych kategoriach, co każdego innego gracza bliskowschodniego. Gdy krytykujemy Iran za rozbudowę swojej strefy wpływów, to powinniśmy w ten sam sposób krytykować inne kraje, w tym Arabię Saudyjską i Izrael. A jeśli akceptujemy działania tych krajów na rzecz zapewnienia sobie bezpieczeństwa, to również powinniśmy przyjąć tę samą strategię wobec Iranu

- stwierdził.

"Na Bliskim Wschodzie takie rzeczy się pamięta"

Na razie Iran odgrażał się w ostrych słowach, ale nie podjął zdecydowanych działań dyplomatycznych wobec Polski. Tamtejsze MSZ wezwało Chargé d'affaires ambasady RP (pozycja ambasadora jest w tej chwili nieobsadzona), a w Teheranie odwołano Tydzień Filmu Polskiego. Jednak Polska planowała wzmacniać relacje gospodarcze, a w Iranie jest wiele polskich miejsc pamięci, w tym cmentarz w Teheranie. Ambasador Iranu zapewniał, że opieka nad nim nie jest zagrożona pomimo sporu.

Zdaniem prof. Balcerowicza ewentualne konsekwencje mogą mieć "przede wszystkim wymiar symboliczny". - Jak choćby odwołanie festiwalu w Teheranie. Myślę, że to sprawa bez precedensu. Irańczycy to ludzie o wysokiej kulturze i takich rzeczy nie robią - ocenił orientalista. - W jakiś sposób czują się oszukani przez Polskę, wskazują, że uratowali 130 tysięcy polskich uchodźców i liczą na pewną uczciwość - dodał.

Balcerowicz stwierdził, że nie powinno się to przełożyć na relacje gospodarcze, "bo one i tak nie są jeszcze na tyle rozbudowane, by miało to wpływ na polską gospodarkę".

Będzie to miało wymiar szerszy. Iran leży w obszarze kulturowym, gdzie symbole się liczą. W swojej krytyce Iran wskazuje na Polskę jako kraj, który nie jest godzien zaufania. Utrata tego statusu będzie wpływała na rozmaite zabiegi dyplomatyczne czy gospodarcze w szeroko rozumianym świecie azjatyckim 

- powiedział. Zwraca uwagę, że "Polacy mogą myśleć: a kto będzie o tym za tydzień pamiętał", ale na Bliskim Wschodzie "o takich rzeczach się pamięta". - To może zostać wypomniane za 30 lat, przy okazji, która będzie ważna dla Polski. Tak jak po ponad 70 latach Iran przypomina goszczenie polskich uchodźców - stwierdził. Rzeczywiście w irańskich mediach pojawiły się słowa o "zdradzie" Polski, której Iran "nie zapomni".

- Te gesty są pamiętane, to element tzw. soft power. Jeśli dany kraj nie rozumie, że “miękka siła”  jest dużo skuteczniejsza w stosunkach międzynarodowych niż argument siły militarnej, to sam osłabia swoją pozycję. Polska niestety to czyni - powiedział prof. Balcerowicz. 

Więcej o:
Komentarze (135)
Orientalista krytykuje konferencję bliskowschodnią w Warszawie
Zaloguj się
  • 0roman0

    Oceniono 38 razy 32

    Dlaczego takich szopek nie organizują np Czechy, Słowacja, Węgry lub kraje Śródziemnomorskie? Może dlatego że ich rządzący mają więcej oleju w głowie i wkładają palca między drzwi.

  • szejski

    Oceniono 30 razy 30

    Rozumiem, że konferencja jest w Warszawie, bo żaden inny kraj nie chciał się wystawiać?

  • franclajn

    Oceniono 23 razy 19

    Zawsze mielismy dobre stosunki z Iranem. Po co to psuć? Dla Trumpa? Jemu można ufać?

  • loneman

    Oceniono 21 razy 17

    Zadne odkrycie - od 3lat Polska pracuje mocno by stracic swa dobra opinie i pozycje na swiecie.

  • michus00

    Oceniono 19 razy 15

    Pan feudalny zza oceanu kazał to posłuszny wasal musi wykonać. A jakie będą tego konsekwencje, to już nie będzie pana obchodzić, zaś wasal zbyt wiele rozumu nie ma aby o tym pomyśleć.

  • maxim38

    Oceniono 17 razy 15

    .Polska już dawno nie ma żadnej pozycji albo raczej....zmieniła z klęczenia na pozycję leżącą czyli do kopania. Do tego doprowadziła polityka PISowschodnia.

  • ziggybam

    Oceniono 12 razy 12

    Nie podobało im się jak Radek mówił o robieniu laski USA. A sami rypią aż trzeszczy.

  • oloros11

    Oceniono 14 razy 12

    to proste - Pan kazal sluga organizuje
    pok;epia go za to po plecach - good joc Polska
    jestescie najwsopanialsi - Kocham was powie Ambasador
    i sluga dostaje orgazmu a dzieci stypendium w US
    to proste

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX