Zarzuty dla b. asystenta Kornela Morawieckiego. Chodzi o sprawę pożyczki od ks. Jegierskiego

Były współpracownik Kornela Morawieckiego Marek P. usłyszał w Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu zarzuty dotyczące defraudacji pieniędzy - wynika z informacji Onetu.

Chodzi o 96 tys. zł, które „Solidarności Walczącej” miał pożyczyć szef fundacji „SOS dla życia”, ks. Tomasz Jegierski. Duchowny miał je z kolei pozyskać w bankach PKO BP i BZ WBK. Pierwszym kierował wtedy Zbigniew Jagiełło, działacz "Solidarności Walczącej" w PRL-u, zaś drugim - Mateusz Morawiecki, syn Kornela Morawieckiego.

Zarzuty dla byłego współpracownika Kornela Morawieckiego, Marka P.

Wedle informacji Onetu Marek P. usłyszał zarzut z art. 286 Kodeksu karnego, za co grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

- brzmi rzeczony artykuł Kodeksu karnego.

Sprawa została nagłośniona w marcu br., gdy poseł PO Stanisław Gawłowski zapytał z mównicy sejmowej premiera, czy jest „skorumpowany”.

Panie premierze Morawiecki, stawiam publiczne pytania, czy pan jest skorumpowany? Czy pan wpłacał ze swego banku dotacje dla dzieci pod warunkiem, że pieniądze zostaną przekazane na rzecz pańskiego ojca?

-zapytał poseł PO.

Głos zabrał wtedy też ks. Tomasz Jegierski, który powiedział w Sejmie, że Kornel Morawiecki nie oddał mu pieniędzy, które ten pożyczył mu w 2013 roku. Dowodem miało być pokwitowanie odbioru pieniędzy, którego skan duchowny pokazywał w Sejmie. Ojciec premiera zaprzeczył oskarżeniom i dodał, że duchowny próbował go wcześniej szantażować. ABW przeprowadziła wtedy kilka przeszukań, by odnaleźć pokwitowania pożyczki, jednak bezskutecznie.

Zawiadomienie do prokuratury w sprawie pożyczki wpłynęło z dwóch stron: od ks. Tomasza Jegierskiego, a także od Kornela Morawieckiego, który twierdzi, że sprawa pożyczki to oszustwo na szkodę jego stowarzyszenia "Solidarność Walcząca".

W środę duchowny spotka się z Markiem P. we wrocławskiej prokuraturze, co potwierdził w rozmowie z Onetem.

Wersja ks. Tomasza Jegierskiego

Ks. Jegierski twierdzi, że sprawa zaczęła się od kredytu w banku, którym kierował wówczas syn Kornela Morawieckiego.

- Zgłosił się do mnie w 2012 roku Marek P., który był wtedy asystentem pana Kornela Morawieckiego i przedstawił mi możliwość pozyskania środków od banku BZWBK. Złożyłem taki wniosek, po otrzymaniu tych środków w kwocie 140 tys. zł, asystent zgłosił się do mnie, bym w dowodzie wdzięczności przekazał jakąś część tej kwoty na Stowarzyszenie Solidarność Walcząca - opowiadał dziennikarzom w Sejmie ks. Jegierski.

- Zasugerowano mi, bym przekazał te środki w gotówce. 5 stycznia w siedzibie Solidarności Walczącej, w obecności P. i Morawieckiego, przyniosłem te środki. Początkowo nie chciano mi wydać żadnego dokumentu, ale otrzymałem ostatecznie tylko ten dokument, jako przyjęcie pożyczki w kwocie 96 tys. Byłem świadkiem nawet, jak pan Kornel z asystentem, rozwozili tę gotówkę. Próbowałem później odzyskać te środki dla fundacji. Bezskutecznie, dopiero w 2017 roku przez kancelarię pismo wypowiadające umowę pożyczki. 8 grudnia 2017 roku wysłaliśmy ostateczne wezwanie do zapłaty - kontynuował ks. Jegierski.

Ks. Jegierski zapewnił, że są inne dowody w tej sprawie, jak świadkowie i dowody wypłaty tej kwoty. Dodał też, że pieczę nad uzyskaniem przez niego kredytu mógł sprawować obecny premier Mateusz Morawiecki, który w tamtym czasie kierował bankiem BZWBK. Ksiądz opisywał też, że funkcjonariusze ABW swoje poszukiwania rozszerzyli na współpracowniczkę Fundacji "SOS dla życia". - To wszystko dzieje się na zlecenie prokuratury we Wrocławiu, gdzie panowie Morawieccy współpracują z różnymi ludźmi od wielu lat - mówił.

Więcej o:
Komentarze (73)
Zarzuty dla b. asystenta Kornela Morawieckiego. Chodzi o sprawę pożyczki od ks. Jegierskiego
Zaloguj się
  • raz1dwa2trzy3

    Oceniono 4 razy 4

    można przyjąć, ze 96 tys. zł, to kwota netto.
    VAT 5%. Produkty objęte 5% VATem, to m.in. słoma.
    A to jest coś, co wystaje pisowcom z butów.

  • yuo7leo9

    Oceniono 5 razy 5

    Sojusz ambony z tronem kosztuje. I pokazuje, jak będzie wyglądał obrót finansowy, gdy już p. Bierecki w imieniu PiS przejmie wszystkie banki za złotówkę. Karty kredytowe zostaną surowo zakazane :)))

  • gromek1

    Oceniono 5 razy 5

    jakas dziwna kwota: 96 tysięcy?
    Mateusz zawyczaj rzuca okrągłą, 50 dyszek albo i stówkę ale 96?

  • norbertrabarbar

    Oceniono 5 razy 3

    Ojej, wydało się jak przy Chrzanowskim.

    No nic - PiS jest święty chodź składa się z ludzi grzesznych.
    Wierzący już to łykali więc proszeni są by łykali dalej.

  • spinetta

    Oceniono 4 razy 4

    No i dlaczego opozycja nie nagłaśnia tej afery? Osoby w nią zaplątane i ich powiązania rodzinne i partyjne dają do myślenia. Mam nadzieję, że niezawisły sąd dobrze rozpozna sprawę.

  • ochujek

    Oceniono 8 razy 8

    Rydzyk nie pożycza. Jemu przynoszą w zębach klękając przed jego członkiem.

  • zd46

    Oceniono 10 razy 10

    BK WBK-Morawiecki, PKO BP-Jagiełło, TAŚMY "U Sowy"- Jagiełło z Morawieckim, Premier-Morawiecki, PKO BP z Jagiełłą i w tle KNF-2018, nie spowiedź a ustawa bankowa w świątyni- Morawiecki-Solorz-Żak. Dziwny ciąg zdarzeń, wydarzeń, pokrętny szpaler finansowo-bankowy, wysokiej klasy korupcja a to tylko 1 "promilek" wg prezia. A daleko z tyłu nic niewiedzący: Polacy, Polk i nasze dzieci, które wg Kopcińskiej: "nie znają języków, są niewykształcone, niezaradne, po prostu są głupie", w odróżnieniu od SUPER i NAD DZIECI "kasty i korporacji rządzącej PiS".

  • starczypl

    Oceniono 4 razy 4

    Jak to, piSSlamu Hey księdzu nie wierzą?...

  • 20portal

    Oceniono 9 razy 9

    Najwięcej wyjmuje nam z kieszeni Rada Polityki Pieniężnej pod przywództwem capo di tuti capi nie podnosząc stóp procentowych. To są dziesiątki miliardów z naszych oszczędności, które trafiają do różnych banków i banksterów, a część z nich ma zasilać ... inwestycje typu przekop mierzei czy hub lotniczy. Straty wszystkich obywateli na oszczędnościach trzymanych w bankach są kolosalne.
    Pytanie: czy pracownicze programy emerytalne nie maja przypadkiem dostarczyć kolejnych zasobów gotówki na "inwestycyjne" szaleństwa PiS?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX