Korwin-Piotrowska ocenia "Kler" Smarzowskiego. "Wybitny, najlepszy film, który zrobił"

Wierni rzucający co niedziela na tacę grosiki i odbębniający na mszy "Ojcze nasz..." zobaczą po raz pierwszy w polskim kinie sceny pokazujące to, co Kościół i jego pracownicy z ich daniną robią. Vito Corleone i bohaterowie serialu "Gomorra" mają więcej wdzięku - pisze Karolina Korwin-Piotrowska.

Byłam w pierwszej klasie i wyleciałam z religii. Uznana za niereformowalną, bo mówiłam, że świat powstał w wyniku wybuchu, a krzyż namalowałam w kwiatki, żeby Jezusowi było wesoło. Darłam się, że to niesprawiedliwe, bo wszystkie dziewczynki będą miały ładne sukienki na komunię, a ja jedyna nie.

Rok później, kiedy moje koleżanki podchodziły do komunii, falbany przerobionej z szafy mojej mamy długiej sukienki szeleściły, kiedy robiłam w niej fikołki na trzepaku. Aż huczało. Miałam wymarzoną sukienkę. Bez komunii. Pochodziłam z domu, w którym był krzyż i menora. Na wakacje jeździłam w Bieszczady, a tam ksiądz pozwalał zbierać jabłka z ogródka prawosławnym, Łemkom, dzieciom milicjanta i wszystkim innym biegającym po wsi dzieciakom, w tym mnie. Ale wtedy, jako dziecko, dowiedziałam się po raz pierwszy, że religia wyklucza, odrzuca i można ją sprowadzić do kostiumu. Komunię i bierzmowanie miałam później. Bo, jak usłyszałam, "w Polsce trzeba mieć ten papier", na wszelki wypadek.

Teraz, gdy wychodziłam z kina po "Klerze", myślałam o tym, jak mądry i wyważony film zrobił Smarzowski. Jak wirtuozerski, a przy tym chrześcijański i pełen zrozumienia, choć nakręcony w kraju, w którym jedni nawołują, by kościoły palić, a drudzy chcą budowania kolejnych świątyń. On wyroków nie wydaje. Na szczęście.

'Kler' w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego'Kler' w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego MATERIAŁY PRASOWE

Dla Smarzowskiego Kościół to firma jak inne, korporacja, w której pracują zwyczajni ludzie, którzy idąc do pracy, ubierają się według dress code’u. Pracownicy agencji czy banków, noszą do pracy kostiumy. Pracownicy Kościoła zakładają sutanny i habity. Pod tymi ubraniami to nadal są żywi, pełni emocji i grzechu ludzie, jak my. Z tą tylko różnicą, że jeśli jesteś pracownikiem Kościoła, mówisz innym, jak mają żyć. Jesteś ich sędzią, decydujesz o tym, kto zasługuje na niebo, a kto nie, masz wzbudzać zaufanie i respekt.

Oto czterech pracowników korporacji. Jeden jest księdzem na wsi. Pije. Zawala robotę, zapomina o celibacie, choć nie o liczeniu pieniędzy od wiernych. Drugi to karierowicz, który gdyby nie koloratka, byłby modelem. Ulizany, wyżyłowany, modny korposzczur gotowy na wszystko, by osiągnąć cel, czeka tylko cierpliwie, wkuwając przydatne w Rzymie włoskie słówka, na swój moment. On nadejdzie. Trzeci to człowiek z ludu, prosty, empatyczny, który poniesie konsekwencje swoich czynów i przyjdzie mu zapłacić za grzechy swoje i innych. No i czwarty. Typowy twardy szef korporacji, dyrektor zarządzający, który broni firmy, w której pracuje, przed wszelkimi atakami; jeśli trzeba, zamiecie pod dywan, zapłaci, zadzwoni, wrzaśnie. Jest nietykalny, bo całe swoje, jak twierdzi, pełne poświęceń życie, działa przecież dla dobra swojej firmy, a jej dobro, Kościoła, jest najważniejsze i nie liczy się z niczym i nikim.

Znamy takich ludzi, widujemy ich codziennie. Tylko u Smarzowskiego mają oni sutanny, a nie garsonki za miliony monet i na tym polega wielkość tego filmu, który tytułowy kler pierwszy raz w polskim kinie i w dyskusji publicznej uczłowiecza. Pokazuje bez nakolannictwa, retuszu i litości, że to są zwykli ludzie, ich kręgosłupy moralne połamano w dzieciństwie, a emocje zbrukano. To zranione i poniżone, czasem żądne zemsty, dzieci w ciałach zwyczajnych mężczyzn, ale w sutannach. Dzięki wielkim kreacjom Gajosa, Więckiewicza, Braciaka i Jakubika to mężczyźni z krwi i kości. Jak nasi mężowie, ojcowie, sąsiedzi. Zwykli ludzie. Zmęczeni, gadający brednie, ulegający pożądaniu, brudni i spoceni, jak my. Bez sacrum.

'Kler' w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego. Robert Więckiewicz i Joanna Kulig'Kler' w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego. Robert Więckiewicz i Joanna Kulig BARTEK MROZOWSKI


To nie jest tylko film o pedofilii. To jest film o grzechach Kościoła, a tych jest sporo. Wierni rzucający co niedziela na tacę grosiki i odbębniający na mszy "Ojcze nasz..." zobaczą po raz pierwszy w polskim kinie sceny pokazujące to, co Kościół i jego pracownicy z ich daniną robią. Wiem jednov- Vito Corleone i bohaterowie serialu "Gomorra" mają więcej wdzięku. Wierni zobaczą, jak zamiata się pod dywan afery i jak można jednym telefonem zaszantażować ludzi władzy, policję i media. Zobaczą, że rządy się zmieniają, ale Kościół dogada się z każdym i za każdą cenę. Wierni zobaczą, jak to jest być urzędnikiem Boga na Ziemi, który ponad wszystko ceni sobie kostium, który czyni go bezkarnym. To jest film o ludziach, którzy są ponad prawem, ludzkim i boskim.

To też film o nas. Polskie kino od jakiegoś czasu, głosami artystów, których powinnością jest "wąchać swój czas", pokazywało płytkość wiary i sprowadzenie jej do pustego ceremoniału, który trzeba odbębnić, bo co ludzie powiedzą. Bo krzyż na ścianie w Polsce trzeba mieć. I pogrzeb katolicki. Takie filmy, jak "Wesele", "W imię", "Cicha noc", "Twarz" czy "Wieża. Jasny dzień", pokazują zaściankowość Kościoła i nienadążanie za zmianami, jego strach wobec wszelkiej inności, hermetyczność oraz jego wiernych, obębniających rytuały, modlitwy i bezrefleksyjnie odbijających kartę, jak w fabryce, co niedziela, na wejściu do świątyni, przy jednoczesnym niezaspokojonym pragnieniu sacrum.

Kościół to ludzie, a ta potężna instytucja nie ma nic wspólnego z tym, co widać w serialu "Ojciec Mateusz" albo w czytance na religii. To grupa ludzi, którzy stoją ponad prawem, mówiąc innym, jak żyć, samemu będąc utopionym w grzechu. To nie jest film o złej instytucji, to opowieść o ludziach, którzy dostali w swoje brudne ręce coś, co im się nigdy nie należało, o obrzydliwych oportunistach, materialistach, którzy tę instytucję hańbią i o wiernych, którzy się na to godzą. Bo nikt nie ma prawa i odwagi wystąpić przeciwko Bogu, prawda? Tak zostaliśmy nauczeni na religii, z której wyrzuca się dzieci mówiące, że to wybuch stworzył świat i gdzie każda najmniejsza wątpliwość wobec działań kościoła i jego urzędników interpretowana jest jako atak na Boga. Na wiarę i Polskę.

'Kler' w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego'Kler' w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego BARTOSZ MROZOWSKI

"Kler" to film wybitny i najlepszy, który Smarzowski zrobił. Jeśli prawdziwi artyści są po to, by nas wyrywać ze strefy komfortu i nami wstrząsać, to Smarzowski to właśnie robi. Mówi nam: "Nie lękaj się. Miej wątpliwości. Myśl".

Więcej o:
Komentarze (380)
Kler Karolina Korwin-Piotrowska recenzuje film Smarzowskiego
Zaloguj się
  • mederith

    Oceniono 45 razy 35

    ...namiesza i to bardzo...brawo panie Smarzowski... ostatnio jest duze zapotrzebowanie na PRAWDE wsrod GŁOSICIEL SŁOWA JEGO... aby prawdy stalo sie zadosc, musial powstac taki film...poniewaz nic innego, jak tylko FILM O PRAWDZIE DOTRZE WRESZCIE DO TYCH STARYCH I ZAKUTYCH ŁBOW...

  • pppaaappp

    Oceniono 51 razy 29

    Recenzja słaba, ale doceniam intencje. Film wybitny i piszę to jako osoba wierząca

  • anders76

    Oceniono 59 razy 29

    " Mówi nam: "Nie lękaj się. Miej wątpliwości. Myśl".
    Na tym polega niebezpieczenstwo tego filmu. Suweren nie ma myslec, od tego jest Jarozbaw. Suweren ma sluchac, wierzyc tez nie musi, tylko sluchac polecen i je wykonywac.

  • sabriel

    Oceniono 40 razy 26

    Kościół nie lubi jak się mówi o jego grzechach, bo to "atak na kościół". Woli innym je wytykać i do wyra zaglądać. Polski kościół skończy tak jak w Irlandii, jeśli w dalszym ciągu będzie się pewnych grzechów wypierał, zamiatał pod dywan czy wręcz zwalał na innych " to nie my to geje..."

  • birbantiwagabunda

    Oceniono 32 razy 18

    Fajnie że ktoś pokazał czarną mafię w ten sposób. Przydałby się jeszcze jakiś film o tym jak zbić pieniądz na ciemnocie ludzi wierzących w wyimaginowane stwory.

  • wo151

    Oceniono 44 razy 18

    "Kler" Smrarzowskiego już dokonał wielkiego dzieła tj spowodował, że polubiłem reżysera, a nawet Korwin-Piotrowską czyli zmienił oblicze tej ziemi

  • tzwpanstwopislamskie

    Oceniono 42 razy 16

    Pisowskie glupki wierza w zamach smolenski i uwazaja ze klechy kosciola pislamsko-katolickiego zywcem brani sa do nieba

  • paastafarai

    Oceniono 25 razy 11

    Nie lubią kobiet, przynajmniej oficjalnie. Niektórzy lubią dzieci trochę za bardzo. Wielu z nich to geje, ale zioną do gejów nienawiścią. Nie lubia prawa chyba, że jest dla im przychylne - w każdym innym przypadku stawiają się ponad nim. Uwielbiają śmierć i rozkład wierząc, że dopiero jak człowiek zgnije to żyje. Nawołują do ubóstwa opływając w dostatki, odmawiają paciorki, nie odmawiają kasy i ziemi, nawet, jak nie jest ich. Oszukują, kręcą, handlują. Nienawidzą żydów mając żyda za nauczyciela i czcząc żydwskiego boga. Ubierają się w sukienki, wpiep.rzają w najintymniejsze sfery życia i zmieniają poglądy o 180 stopni raz paląc ludzi na stosie by za czas jakiś nazywać ich wielkimi. Jak coś się uda to przypisują sobie zasługi choćby od sprawy byli daleko jak Sobecka od seksapilu, jak coś spiep.rzą, to zawsze nie jest ich wina.
    Po jaką cholerę w XXI wieku tacy szamani?!

    Ludu Polan powstań z kolan!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX