Polska walczy o Fort Trump. Jak wyglądają takie "forty"? To bardzo droga sprawa

Potencjalna baza US Army w Polsce mogłaby się nazywać Fort Trump - tak zasugerował w Białym Domu Andrzej Duda, wyraźnie grając na emocjach gospodarza. Polskie władze sięgają po wszelkie zagrania, aby nakłonić Amerykanów do przysłania na stałe swoich żołnierzy nad Wisłę. Byłaby to jednak wielka inwestycja i wydatki znacznie większe niż to, co oficjalnie sugerują polscy politycy. Wojsko USA na swoich bazach nie oszczędza.

Polski prezydent używał sformułowania "Fort Trump" dwukrotnie podczas publicznej części spotkania. Być może pojawiało się też częściej za zamkniętymi drzwiami. Sądząc po minie - znanego z wysokiej samooceny prezydenta USA - takie zagranie do niego trafiało. Zostało też podchwycone przez szereg amerykańskich mediów.

Trump nie zrewanżował się żadnymi konkretnymi deklaracjami. Nawet gdyby chciał, to by nie mógł. Kwestia umieszczenia Fort Trump w Polsce jest na razie w fazie wstępnych dyskusji i analiz w Pentagonie. Ważną rolę odgrywają w nich pieniądze. Taki ruch byłby bowiem bardzo drogi. To, co do tej pory oferowała Polska, czyli dwa miliardy dolarów, to wbrew pozorom niewiele.

Żołnierze US Army w jednej z największych baz USA w Niemczech - Rose BarracksŻołnierze US Army w jednej z największych baz USA w Niemczech - Rose Barracks US Army

"Fort" dla kilku tysięcy żołnierzy 

Bazy amerykańskiego wojska są bowiem bardzo drogą infrastrukturą. Można to zobaczyć na przykładach innych takich "fortów". Na terenie USA US Army ma ich cały szereg. Zazwyczaj w jednym stacjonuje kilka brygad tworzących jedną dywizję. Brygady to obecnie podstawowe jednostki amerykańskich wojsk lądowych. Każda liczy około czterech tysięcy żołnierzy. Pentagon z polecenia Kongresu analizuje obecnie, czy przenoszenie jednej z nich na stałe do Polski miałoby sens.

Warszawa gra jednak o więcej, przynajmniej oficjalnie. Ujawniona wiosną propozycja skierowana do USA mówi o przeniesieniu nad Wisłę całej dywizji US Army. Razem co najmniej 15-18 tysięcy żołnierzy. Polska chciałaby więc bardzo dużego Fort Trump. Bazy dywizji w USA należą do największych obiektów wojskowych na świecie. Rozrastają się do całych wojskowych miast połączonych z poligonami, lotniskami i magazynami. Wokół wyrastają cywilne osiedla dla żołnierzy z rodzinami i cywili pracujących w różnych firmach obsługujących wojsko oraz wojskowych.

Amerykanie w żadnym oficjalnym komunikacie nie mówią jednak o dywizji. Stawianie takiej propozycji przez Polskę można raczej traktować jako zagrywkę negocjacyjną - maksymalne oczekiwanie. Praktycznie wszystkie dywizje US Army stacjonują w USA. Jedyna poza Ameryką Północną to 2. Dywizja Piechoty umieszczona w Korei Południowej, choć i tak większość jej sił bojowych stacjonuje w USA. Na Półwyspie Koreańskim zostawiono mniej niż 10 tysięcy ludzi, głównie z oddziałów wsparcia.

Tym, co może się faktycznie pojawić na stałe w Polsce, jest więc co najwyżej brygada. To i tak z perspektywy Pentagonu istotna sprawa. Taki Fort Trump nawet dla jednej brygady oznacza rozległą bazę. Można to zobaczyć na przykładzie 2. Regimentu Kawalerii (brygada zmotoryzowana nosząca tradycyjną nazwę kawaleryjską) stacjonującego w Niemczech.

Baza dla choćby jednej brygady US Army to konieczność pomieszczenia ponad tysiąca pojazdówBaza dla choćby jednej brygady US Army to konieczność pomieszczenia ponad tysiąca pojazdów US Army

Różana baza w Niemczech 

Brygada wyposażona głównie w transportery opancerzone Stryker, odpowiednik polskich Rosomaków, bazuje w Rose Barracks (Różane Koszary - taką nazwę Amerykanie nadali bazie przejętej w 1945 roku po wojsku III Rzeszy) na obrzeżach miasteczka Vilseck w Bawarii. Obok znajduje się rozległy poligon Grafenwoehr i przyległa do niego druga amerykańska baza. Razem cały kompleks stanowi centrum aktywności US Army w Europie.

Rose Barracks są w same w sobie miasteczkiem dorównującym rozmiarami Vilseck. Amerykanie budując swoje bazy poza granicami USA mają bowiem zwyczaj czynić je maksymalnie samowystarczalnymi. Znajdują się tam nie tylko koszary i całe osiedla domków dla żołnierzy, rozległe garaże i magazyny dla uzbrojenia, ale też szpital, szkoły, restauracje, sklepy, boiska, kręgielnia, kino, banki i park. Pracują w nich liczni amerykańscy cywile na kontraktach, dodatkowo zwiększający populację bazy.

Rose Barracks - baza brygady US Army w NiemczechRose Barracks - baza brygady US Army w Niemczech Google Earth/gazeta.pl



Miasteczko Vilseck oferuje natomiast szereg dodatkowych restauracji i sklepów. Obok znajduje się wspomniany poligon Grafenwoehr, na którym brygada może do woli ćwiczyć.

Nie ma informacji na temat tego, ile właściwie kosztowało Amerykanów rozbudowanie byłych koszar Wehrmachtu do obecnych rozmiarów. Od 1945 roku Rose Barracks wiele razy powiększano i modernizowano. W czasie zimnej wojny była to ważna lokalizacja blisko granicy z NRD. Prace na pewno kosztowały wiele miliardów dolarów. Dla przykładu od 2001 do 2011 US Army tylko siłami swoich inżynierów dokonało rozbudowy i modernizacji baz w Europie o wartości miliarda dolarów.

W swoich zagranicznych bazach Amerykanie budują takie na przykład osiedla domków przypominających przedmieścia miast w USA. Tutaj Grafenwoehr obok VilseckW swoich zagranicznych bazach Amerykanie budują takie na przykład osiedla domków przypominających przedmieścia miast w USA. Tutaj Grafenwoehr obok Vilseck US Army

Utrzymywanie Amerykanów

Wiadomo natomiast, ile kosztuje obecnie bieżące utrzymanie sił amerykańskich w Niemczech. Według danych z 2017 roku było to około pięciu miliardów dolarów rocznie. Amerykańskich wojskowych jest natomiast w Niemczech około 35 tysięcy. Oznacza to, że gdyby chcieć w Polsce umieścić całą dywizję liczącą 15-18 tysięcy ludzi, to w dużym uproszczeniu koszty roczne mogłyby sięgać dwóch miliardów dolarów. Brygada byłaby liczona w setkach milionów dolarów, bliżej pół miliarda. 

Amerykanie oczekują, że państwo-gospodarz będzie ponosić część takich kosztów. W przypadku Niemiec jest to zaledwie 18 procent, co wywołuje jednak krytykę Trumpa. Korea dokłada 41 procent a Japonia 50 procent do kosztów utrzymania wojsk USA w swoich granicach. Gdyby Polska chciała więc zainteresować Amerykanów umieszczeniem bazy na swoim terytorium, to musiałaby się liczyć z wydatkami rzędu 200 milionów dolarów rocznie na brygadę, czyli około 800 milionów złotych.

Polski rząd w swojej propozycji ściągnięcia nad Wisłę całej dywizji oferował natomiast na zachętę dwa miliardy dolarów. Biorąc pod uwagę konieczność stworzenia Fort Trump (nawet na podstawie jakichś starych koszar polskiego wojska) i jego późniejszego utrzymania, nie jest to więc wielka kwota.

Jest jednak możliwe, że Warszawa oferuje więcej. Wskazywałyby na to słowa Trumpa podczas konferencji prasowej z Dudą. - Prezydent (Duda - red.) zaoferował nam znacznie więcej niż dwa miliardy, więc przyglądamy się sprawie. Po pierwsze z punktu widzenia obrony naszych państw, ale także z punktu widzenia kosztów, o których nie słyszeliście za często podczas ostatnich 25 lat. Jednak tak musi być - mówił amerykański prezydent, czyniąc aluzję do często podnoszonego przez siebie tematu "wykorzystywania" USA przez sojuszników, którzy mają nie łożyć dość dużo na amerykańską ochronę.

Stacjonując gdzieś na stałe Amerykanie potrzebują też rozległych magazynów na sprzęt i zapasyStacjonując gdzieś na stałe Amerykanie potrzebują też rozległych magazynów na sprzęt i zapasy US Army

Dwa miliardy dolarów to początek 

Pod pojęciem Fort Trump kryje się więc poważne zobowiązanie. Oznacza to powstanie na polskim terytorium sporego amerykańskiego miasteczka, zamieszkanego przez kilka tysięcy żołnierzy i co najmniej drugie tyle członków ich rodzin oraz różnych dodatkowych cywilów do obsługi. Byłoby to znacznie większe przywiązanie USA do kwestii bezpieczeństwa Polski, niż przybywające zza Atlantyku oddziały na dziewięciomiesięczne rotacyjne pobyty, które zabierają tylko to co niezbędne.

Oznacza to jednak znaczne wydatki. To Warszawa chce nakłonić Waszyngton do takich przenosin, musi więc jakoś zachęcić Amerykanów. Podstawowym narzędziem są pieniądze. Zwłaszcza wobec skoncentrowania się Trumpa na kwestiach finansowych podczas rozmów o wspólnym bezpieczeństwie w ramach NATO. Choć była mowa o dwóch miliardach za dywizję, to może się okazać, że w najlepszym wypadku będzie to brygada a dwa miliardy okażą się tylko kwotą na początek. Jeśli już dojdzie do budowy Fort Trump, to trzeba będzie go utrzymać przez nawet wiele dekad, co oznacza ciągłą płatność na rzecz USA.

Wszystko zależy jednak od analiz prowadzonych właśnie w Pentagonie. Zgodnie z poleceniem Kongresu, wojskowi mają wiosną 2019 roku przedstawić raport, czy przenoszenie jakiejś brygady na stałe do Polski jest wykonalne i w ogóle ma sens z punktu widzenia interesu USA. Od tego zależy przyszłość Fort Trump.

Więcej o:
Komentarze (207)
Fort Trump to duża inwestycja. Propozycja Dudy dla Amerykanów
Zaloguj się
  • igor_terleg

    Oceniono 62 razy 48

    USA nie mają ŻADNEGO interesu w obronie Polski. Żadnego. Pieniądze oczywiście wezmą, przyślą paruset żołnierzy więcej, jak się zrobi ciepło to ewakuują.

  • mateusz546

    Oceniono 33 razy 17

    Płacić za obcą okupacją. To gorzej niż z ZSRR bo sami chcemy obcych wojsk.

  • guramdam3

    Oceniono 35 razy 17

    > aby nakłonić Amerykanów do przysłania na stałe swoich żołnierzy nad Wisłę. Byłaby to jednak
    > wielka inwestycja i wydatki znacznie większe niż to, co oficjalnie sugerują polscy politycy.
    > Wojsko USA na swoich bazach nie oszczędza.

    Skoro tak drogo, to może inne rozwiązanie.
    Rosjan dałoby się nakłonić do przysłania na stałe swoich żołnierzy za znacznie mniejszą sumę. :)

  • naw18

    Oceniono 32 razy 14

    Forty... umocnienia.. fosy...barbakany...mosty zwodzone... i przedmurza..... i husaria...i pospolite ruszenie.. A nad tym wszystkim matka Boska w blekitnym plaszczu i krol polski blogoslawiacy dzielnym wojom z dzidami, dajacym odpor rakietom, samolotom i czołgom..
    Jak wygladamy? Jak dwoch spieszonych "husarzy" ze skrzydlami na tasiemkach w ostatniej "defiladzie". Stac nas na niewiele a mimo wszystko usilujemy być MOCARSTWEM, licząc na odleglą o 6 tys. km Ameryke, z prezydentem wybranym przy czynnej pomocy przeciwnika i mowiacym "America first..". Duda i tak mial szczescie. ze Trump pozwolil mu zblizyc sie do jego biurka.

  • hmmm11

    Oceniono 20 razy 12

    Moim zdaniem dojdzie prędzej czy później do stacjonowania na stałe Amerykanów w Polsce. Dla mnie dobrze by było gdy to była jedna duża baza i druga jako wsparcie. Natomiast jest coś co Polscy politykierzy bardzo sprytnie ukryli. A mianowicie 19 lat w Nato a stan naszej Armi. Najpierw mieliśmy zmodernizować armię nie udało się. Stan naszej Marynarki Wojennej jest wręcz komiczny podebnie jak Helikopterów. Przez 20 lat nie było Planu modernizacyjnego nawet 12 letniego na 3 kadencje. Teraz próbujemy kupić bezpieczeństwo ....

  • ferdkiepski

    Oceniono 22 razy 10

    Jak już, to lepiej przyłączyć Polskę jako 51 stan do USA i będzie po zawodach. Nie trzeba będzie znosić jakichkolwiek wiz, wojsko będzie nasze i zarazem "chemerykańskie". Gdyby ten plan A nie wypalił to jest plan B - przenieść do Polin cały Izrael wraz z ich "nieistniejącą" bronią A i wtedy nikt nas nie ruszy.

  • onduma

    Oceniono 29 razy 9

    Milardy dla Ukrainy, miliardy dla Litwy, teraz milardy dla USA a czekaja w kolejce miliardy dla zydow. Teraz wiemy dlaczego Polska majac takie warunki i tak ciezko pracujacych ludzi jest biedniejsza od wielu europejskich krajow

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX