Więcej wodzów, Indian tyle samo. MON stworzył nową dywizję, ale wojska wiele nie przybędzie

Ogłoszono utworzenie nowej dywizji. Nadano jej nazwę, wyznaczono dowódcę i wskazano, gdzie ma się mieścić jego sztab. Nie oznacza to jednak, że od niedzieli Polska została wzmocniona militarnie. W najbliższych latach oznacza to głównie przybycie "wodzów", a "Indian" będzie prawie tyle samo. - Krok w dobrą stronę, ale niewiele zmienia. Będzie dobrze wyglądało na slajdach - mówi Mariusz Cielma, redaktor naczelny miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa".

O zamyśle utworzenia czwartej dywizji MON mówiło już od kilku lat. W niedzielę oficjalnie ogłoszono, że decyzja zapadła. Na uroczystości w Siedlcach minister Mariusz Błaszczak poinformował, iż będzie to 18. Dywizja Zmechanizowana. Ma to być nawiązanie do 18. Dywizji Piechoty, słynnej "Żelaznej Dywizji" z okresu międzywojennego i do obchodów stulecia odzyskania niepodległości w 1918 roku.

Na dowódcę tej nowej współczesnej dywizji wyznaczono generała brygady Jarosława Gromadzińskiego. Jego zadaniem na najbliższy czas ma być utworzenie nowego dowództwa w Siedlcach. Na razie przybędzie więc "wodzów". "Indian" przybędzie niewiele, a i tak będzie problem ze sprzętem dla nich. - Nie jest tworzone nic nowego czy dużego. Minister mówi, że tworzymy dywizję, ale faktycznie większa jej część już jest - mówi Cielma.

Przesuwanie pionków

Nowa 18. Dywizja jest formowana ogólnie w południowo-wschodniej Polsce. Według deklaracji MON jest to wzmacnianie ściany wschodniej i zwiększanie sił na kierunku, z którego najbardziej prawdopodobna jest agresja. Ma to być naprawianie błędów poprzedników, ponieważ do 2011 roku funkcjonowała na tym obszarze 1. Warszawska Dywizja Zmechanizowana, jednak na fali redukcji wojska została zlikwidowana.

Rejon formowania nowej 18. Dywizji ZmechanizowanejRejon formowania nowej 18. Dywizji Zmechanizowanej Marta Kondrusik/gazeta.pl

Teraz nowa ma się oprzeć na tym, co zostało po tej starej. 18. Dywizja nie będzie bowiem budowana od podstaw, czyli nie będą tworzone trzy nowe brygady i dodatkowe oddziały wsparcia, liczące łącznie około 15 tysięcy ludzi. Do tej nowej zostanie włączona 1. Warszawska Brygada Pancerna (kiedyś w 1. Dywizji, teraz w 16. Dywizji) oraz 21. Brygada Strzelców Podhalańskich (po rozwiązaniu 1. Dywizji została samotna). Będzie brakować trzeciej brygady, która ma zostać utworzona (tą ze starej dywizji warszawskiej rozwiązano).

Brakującą jednostkę można też utworzyć sposobem, choć oficjalnie MON nic na ten temat nie ujawniło. Zarówno 1. jak i 21. Brygada mają niestandardową strukturę, ponieważ zamiast z trzech batalionów składają się z czterech. Wystarczy więc zabrać im po jednym, dodać jeden zupełnie nowy i już jest podstawa nowej brygady. Tym sposobem nowej 18. Dywizji można zapewnić pełen stan brygad, tworząc tylko jeden dodatkowy batalion liczący mniej niż tysiąc ludzi.

Schemat podstawowej struktury dywizjiSchemat podstawowej struktury dywizji Marta Kondrusik/gazeta.pl

Najpoważniejszy brak

Większym problemem będzie stworzenie oddziałów wsparcia dla tychże brygad. Obecnie standardowa dywizja Wojska Polskiego ma poza trzema brygadami pułk artylerii i pułk obrony przeciwlotniczej. Dowódca dywizji może używać ich do wspierania poszczególnych brygad, które same w sobie mają jedynie ograniczoną artylerię i broń przeciwlotniczą.

Problem w tym, że nie ma skąd "sposobem" wziąć tychże pułków. - To największe i najdroższe wyzwanie - mówi Cielma. Wojsko nie ma w nadmiarze uzbrojenia dla takich pułków, zwłaszcza że to już posiadane w większości jest przestarzałe i oczekuje na modernizację. Nowe jest już kupowane w ramach programów Krab (armatohaubice) albo ma być kupowane w ramach programów Homar (wyrzutnie rakiet dalekiego zasięgu) i Narew (obrona przeciwlotnicza krótkiego zasięgu).

Być może MON nowy sprzęt skieruje do pułków 18. Dywizji, która jest w ocenie ministerstwa na kluczowym kierunku obrony. Pozostałe będą musiały dłużej używać przestarzałego. Jest też możliwe, że w miarę przekazywania nowoczesnego uzbrojenia do starych dywizji ich sprzęt trafi nie na złom, ale na wschód.

Jak mówi Cielma, poważnym problemem będzie też znalezienie ludzi do obsługi tego sprzętu. - Już dzisiaj brakuje kadr w pułkach artylerii i przeciwlotniczych, bo w ostatnich latach mocno ograniczono szkolenie nowych - tłumaczy ekspert. Sale wykładowe w toruńskim Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia mają świecić pustkami.

Kierunek dobry, ale...

Pomimo tego pomysł wzmacniania wojska na wschodniej granicy Cielma określa jako dobry. - Siedlce, Zamość czy Przemyśl to bramy do Polski - mówi redaktor naczelny "NTW". Problem w tym, że wojsko ma wiele innych palących potrzeb. - Gdyby ktoś chciał realnie i szybko poprawić bezpieczeństwo Polski, to by wzmacniał to, co już jest, a idziemy w budowanie nowych struktur - mówi Cielma.

Ekspert zwraca uwagę, że dzisiaj większość z polskich brygad jest brygadami tylko na papierze, bo brakuje w nich ludzi i są "skadrowane". Część sprzętu stoi w garażach i magazynach, bo nie ma kto go obsługiwać. Nie wiadomo, jak jest dokładnie, bowiem stopień skadrowania jednostek to tajemnica.

Zdaniem Cielmy problemem jest też to, że polskie dowództwa dywizji są bardzo słabe. Choć mają kierować działaniami brygad oraz pułków i koordynować ich współpracę z sobą nawzajem oraz resztą wojska, to w praktyce mają za mało ludzi, aby robić to sprawnie. - Dobrze pokazują to podstawowe liczby. Dowództwo dywizji USA liczy około 800 ludzi. Polskie około 150 - mówi Cielma. Dobrze byłoby więc je wzmocnić i dać więcej oficerów do pracy w sztabie.

Dodatkowo tworzenie nowej dywizji, nawet przy użyciu tego co już jest, będzie kosztowało dużo pieniędzy. Podczas niedawnych targów zbrojeniowych w Kielcach podczas panelu organizowanego przez portal "Defense24" pokazano wyliczenia, z których wynikało, iż będzie to co najmniej 35 miliardów złotych w ciągu dziesięciu lat. Choć budżet MON ma systematycznie rosnąć, to pomimo tego jest napięty do granic możliwości przez zakupy bardzo drogiego nowoczesnego uzbrojenia i trzy już istniejące dywizje mają większość sprzętu przestarzałego.

Nowa dywizja jest więc co do zasady słusznym pomysłem, ale realnie w najbliższych latach nie wzmocni polskiego wojska. Co więcej, wymusi rozproszenie i tak już ograniczonych środków. - Krok w dobrą stronę, ale niewiele zmienia. Będzie dobrze wyglądało na slajdach. Wydaje mi się, że tu znów za dużo mieli do powiedzenia politycy, a nie wojskowi - podsumowuje Cielma.

Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ

Więcej o:
Komentarze (186)
Nowa dywizja na razie symboliczna. Co oznacza ruch MON
Zaloguj się
  • przypadki-pilota-pirxa

    Oceniono 24 razy 16

    Akurat dziś przypada 79 rocznica rozbicia 18 Dywizji Piechoty. W nocy z 12 na 13 września 1939 roku przestała o a istnieć a jej sztab wzięto do niewoli.
    Przypadek?

  • ps11111ps

    Oceniono 36 razy 12

    Błaszczaku Mariuszu!
    A co powiecie na nowy ambitny plan:

    " 100 dywizji na 100 lecie niepodległości!"

    Dacie radę?

  • Rob roy

    Oceniono 28 razy 8

    obecny rzad specjalizuje sie w zmianach nazw
    stawianiu tabliczek
    pomnikow
    przelewaniu pustego w prozne.
    NIC NIE DZIALA.
    jak na rysunku mrozka
    to dziala to dziala a to nie dziala mowi general

  • nietyp

    Oceniono 15 razy 7

    "Ma to być nawiązanie do 18. Dywizji Piechoty, słynnej "Żelaznej Dywizji" z okresu międzywojennego"

    Słynnej z czego??? Bo jakoś mnie ich chwała i sława ominęła...

  • eddy_the_head

    Oceniono 23 razy 7

    Jeżeli atak pójdzie z Białorusi to chyba dowództwo dywizji w Siedlcach nie jest dobrym pomysłem... ile to km od granicy? Siedlce-Terespol to jest 100km, Podejrzewam, że to jest w zasięgu najnowszej artylerii ruskiej nie wspominając o samolotach i rakietach. Już w pierwszych godzinach konfliktu to dowództwo zostanie wyłączone z akcji moim zdaniem.

  • psycholog11

    Oceniono 14 razy 6

    Cywilny minister został wprowadzony w cywilizowanych krajach do wojska, żeby zabezpieczyć się przed wtrącaniem się wojska w politykę, zamachom stanu itp. A u nas taki minister myśli że jego zadaniem jest kierowanie armią. Nonsens nie ma do tego żadnych kompetencji.

  • Oceniono 10 razy 4

    Dowództwo dywizji ma być zlokalizowane 70 kilometrów w linii prostej od wschodniej granicy. Bez sensu. Za blisko. Już dwa razy usiłowaliśmy pod Siedlcami powstrzymać ofensywę ze wschodu. Raz w czasie powstania kościuszkowskiego, potem podczas powstania listopadowego. Bez rezultatu.

  • barakuda62

    Oceniono 5 razy 3

    Myślę że dywizję zaczęto budować od ogona- moim zdaniem powinno się jako pierwszy(jeszcze przed generałem) powołać dywizyjny ordynat polowy z biskupem ginierałen na czele, wojska z kropidłem u nas ci dostatek a te kilkadziesiąt brakujący osób do pełnego stanu dobrać z Antkowej partyzantki i dywizja jak byk!
    Jeśli Putin ma jakieś złe zamiary wobec swoich PiSowskich popleczników to z taką siłą i hektolitrami wody święconej przejdzie mu zaraz.🤣🤣🤣

  • steven1968

    Oceniono 17 razy 3

    Kto miał okazję dogłębnie poznać stan naszej armii obecnie nie musi słuchac propagandy w wykonaniu pisowskich oszołomów ! Stan gotowości bojowej obecnej armii jest najgorszy od zakończenia 3 wojny! Niekompetentni ,pośpiesznie awansowani dowódcy, totalne braki kadrowe , haos kompetencyjny i organizacyjny ! Ale co może zdziałać taka lebiega jak obecny minister !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX