Tragedia w Darłówku potwierdziła straszne dane. Polska jest na dnie statystyk utonięć w UE

Patryk Strzałkowski
W Polsce utonięcia zdarzają się nawet sześć razy częściej niż w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Choć do tragicznych wypadków dochodzi z udziałem dzieci, to nie one najczęściej są ofiarami utonięć. Ze statystyk wynika też, że najgroźniej nie jest nad morzem.

Trójka rodzeństwa utonęła w zeszłym tygodniu na na niestrzeżonej plaży w Darłówku. Ciał dwójki z nich poszukiwano przez kilka dni. Ta tragedia znów zwróciła uwagę na bardzo poważny problem utonięć w Polsce. Podobnie jak tragiczna sobota 4 sierpnia, gdy jednego dnia w różnych miejscach utopiło się aż 14 osób (najwięcej jednego dnia w tym roku). W sumie w tym roku utonęło już 335 osób. Liczba ofiar od kilku lat spada, jednak tym razem może być inaczej. 

Po tragedii w Darłówku głos zabrało wielu ratowników, którzy zwracali uwagę na nieodpowiedzialne zachowanie - także u rodziców. Ratowniczka Maja Nować pisała na Facebooku: "Mama rozmawia przez telefon na leżaku wówczas, gdy jej około 4-letnia córeczka wchodzi w kółeczku sama do basenu (1,35 m). Podchodzę, zwracam uwagę...
Ona zdziwiona". Jak relacjonuje, niektórzy zakładają, że jeśli jest ratownik, to nawet nie muszą być na basenie razem z małymi dziećmi.

embed

Najczęściej toną mężczyźni w średnim wieku

Z kolei Andrzej Stępkowski - ratownik, który wyłowił ciało 11-letniej dziewczynki na plaży w Darłówku - ostrzegał przed "śmiertelnymi pułapkami" przy falochronach i groźnych prądach. Podobne ostrzeżenia ratownicy powtarzają od lat. Pisaliśmy o tym np. w 2013 roku po czarnej fali utonięć nad morzem. Nie ma wątpliwości, że nad morzem należy zachować najwyższą ostrożność. Dorośli muszą pilnować dzieci i siebie nawzajem. Trzeba stosować się do poleceń i ostrzeżeń, nie przeceniać swoich możliwości, nie kąpać się pod wpływem alkoholu. 

Jednak policyjne statystyki pokazują coś jeszcze. Rozsądek i ostrożność potrzebne są nie tylko tam, gdzie woda wydaje się najgroźniejsza - nad morzem. A dorośli muszą uważać nie tylko na dzieci, ale też na samych siebie. 

W 2017 roku spośród 449 ofiar utonięć tylko 9 to dzieci do 15. roku życia. Kolejne 20 to nastolatki w wieku 15-18 lat. Osób w wieku 19-30 lat utonęło 59. Ofiar w wieku 31-50 lat było 121, a powyżej 50. - 233. Ze wszystkich ofiar 62 to kobiety. Widzimy zatem, że najczęściej toną mężczyźni w średnim wieku. Takie były też wnioski raportu Instytut Zdrowia Publicznego z 2014 roku. Jego autorzy zwracali też uwagę, że zagrożenie utonięciem wśród mężczyzn z wykształceniem zawodowym było w badanym okresie "siedmiokrotnie wyższe niż mężczyzn z wykształceniem wyższym".

embed

Policyjne statystki pokazują też, że to nie w morzu najczęściej dochodzi do utonięć. Z dostępnych danych wynika, że do prawie połowy utonięć w 2017 roku doszło w rzekach (112 ofiar) i jeziorach (101 ofiar). Statystyki mówią o 14 przypadkach utonięcia w morzu (dane te mogą być niepełne - dla 101 przypadków nie ma danych o rodzaju akwenu)

embed

W większości przypadków policyjne dane nie precyzują, jaka była okoliczność utonięcia. Jednak do tych najczęstszych należą: kąpiel w miejscu niestrzeżonym lub zabronionym; nieostrożność nad wodą; nieostrożność w czasie łowienia ryb. 

Ponadto bardzo znaczącym czynnikiem jest nietrzeźwość. W 2017 roku alkohol jako przyczyna utonięcia osób występował w 97 przypadkach (możliwe, że było ich więcej - zawartość alkoholu we krwi nie zawsze znajduje się w raporcie).

embed

W Polsce toniemy kilka razy częściej niż na Zachodzie

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia utonięcia są bardzo dużym problemem globalnym - jednak dotyczy on przede wszystkim państw rozwijających się (gdzie bywa to związane z katastrofami naturalnymi, ale nie tylko). W krajach o wysokich dochodach średnia ofiar utonięć wynosi 2 na 100 tys. osób, podczas gdy w rozwijających się krajach Afryki to średnio prawie 8 utonięć na 100 tys. osób.  

W krajach Unii Europejskiej ta liczba jest znacznie niższa, niż wynosi średnia - nie jest tak jednak w Polsce. Według danych WHO liczba ta wynosi średnio 2,4 na 100 tys. mieszkańców. Spośród państw UE gorzej jest m.in. w Rumunii. Z kolei w Niemczech czy Wielkiej Brytanii zagrożenie utonięciem jest kilka razy mniejsze, niż w Polsce (powyżej dane mogą dotyczyć różnych lat). W 2017 roku w Niemczech, które mają ponad dwa razy więcej mieszkaniowców niż Polska, utonęły 404 osoby. 

embed
Więcej o:
Komentarze (189)
Mężczyźni w średnim wieku, często pod wpływem alkoholu. Oni toną najczęściej
Zaloguj się
  • El Dominguez

    Oceniono 29 razy 23

    Czemu nikt nie mówi o tym ze główną przyczyną utonieć jest brak umiejętności pływania. Jakoś ten temat jest dziwnie przemilczany.

  • justas32

    Oceniono 65 razy 21

    Nie będą nas lewacy pouczać co mamy robić. Jak chcemy utonąć to utoniemy - nikt nam nie będzie mówił jak mamy żyć ...

  • america_n_beauty

    Oceniono 33 razy 19

    Przedszkole publiczne, Toruń, grupa "zerówkowa" :
    dwie godziny tygodniowo indoktrynacji katolickiej, zero godzin nauki pływania, bezpieczeństwa czy czegokolwiek użytecznego (pominąwszy obowiązkowy program nauczania).
    Dziękuję za uwagę.

  • heliheli

    Oceniono 24 razy 18

    ja plywam szybko ale bezpiecznie , wiecej niz 9 piw przed poludniem na plazy nie pije .

  • chesterfield89

    Oceniono 18 razy 16

    - PATRZ SZWAGIER, JA NIE PRZEPŁYNĘ CAŁEGO JEZIORA? POTRZYMAJ MI PIWO
    - KAZIK, ALE TY JUŻ 8 PIW WYPIŁEŚ WEŹ SIĘ OGARNIJ
    - SZWAGIER COŚ TY TAKI BOJUCH? WODA CI STRASZNA? WE WOJSKU SIE NIE TAKIE RZECZY ROBIŁO.

    Klika godzin później:
    Na jeziorze xyz z niewiadomych przyczyn utonął mężczyzna w wieku 46 lat. Próbował przepłynąć jezioro wpław, po czym zniknął pod wodą.

  • kontra.punkt

    Oceniono 17 razy 13

    Cywilizowane europejskie kraje uczą dzieci pływania na początku szkoły podstawowej. W tych mniej europejskich, np. w Wietnamie, dzieci uczą się pływać zanim nauczą się chodzić. Podobnie jest z nauką jazdy na rowerze i poznawaniem przepisów ruchu drogowego - i w UE i w krajach azjatyckich dzieci uczy się od małego. Tylko nie w Polsce, bo:
    - trzeba wydawać pieniądze na wyborców w postaci 500 + a utrzymywanie basenów kosztuje
    - trzeba wydawać pieniądze na pensje dla katechetów, wiec brakuje na naukę pływania
    - trzeba dotować Fundusz kościelny i i nne świątynie Opatrzności, więc brakuje na miasteczka ruchu drogowego
    - według ministrstwa szkoła ma przekazywać wiedzę a nie wychowywać, więc zarówno nauka pływania, nauka poruszania się w ruchu drogowym albo zachowania sięnad wodą spada na rodziców, którzy sami są niedouczeni - o ile nie chodzili do skoły za czasów "wrednego: socjalizmu
    A potem płacz....

  • realjonasz

    Oceniono 12 razy 12

    Wyglada na to,że Polacy są nie tylko najlepszymi kierowcami na świecie. Także i pływakami.

  • Oceniono 24 razy 12

    Polskie statystyki są zaniżone przez kulsonów z policji, naprawdę utonięć jest niemal 2x więcej . W Holandii po naszej akcesji do UE utonięć jest prawie 3x więcej, zasługa polskich uchodźców wyklętych. Respect Us #

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX