Darłówko. Ratownicy wznowili poszukiwania dzieci. "Mogą być uwięzione pod głazami"

Ratownicy z Darłówka wznowili poszukiwania dwojga dzieci zaginionych w morzu. To 11-letnia dziewczyna i jej 13-letni brat, którzy zaginęli we wtorek przy niestrzeżonej plaży. Tego samego dnia z morza wyciągnięto ich 14-letniego brata, który zmarł w szpitalu.

- Teren akcji jest duży, poszukiwania prowadzi kilka ekip - powiedział Polskiemu Radiu Koszalin Łukasz Kamiński z Centrum Koordynacji Ratownictwa Wodnego w Szczecinie. Nurkowie będą przeszukiwać cały obszar falochronu, pod wodą, przy gwiazdoblokach. Wczoraj warunki atmosferyczne nie sprzyjały akcji.

- Jedna z hipotez zakłada, że prąd mógł uwięzić ciała dzieci pod głazami falochronu, w pierwszej kolejności tę teorię sprawdzą nurkowie. Doświadczenie pokazuje, że często morze zabiera ciała gdzieś dalej i oddaje dopiero za kilka dni – mówi w rozmowie z TVN24 Krystian Głyżewski z oddziału Ratownictwa Wodnego Klubu Płetwonurków MARES w Koszalinie .

Tragedia w Darłówku - jak do niej doszło?

Troje dzieci kąpało matką przy niestrzeżonej plaży. Gdy kobieta na chwilę wróciła do najmłodszego dziecka, które zostało na brzegu, całą trójka zniknęła pod wodą. Ojciec dzieci był na plaży, ale w innym miejscu.

Kilka godzin po zgłoszeniu zaginięcia dzieci, z wody wyciągnięto 14-latka, który niestety zmarł w szpitalu. 

Rodzina przyjechała nad morze z Wielkopolski. Policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności tragedii. Śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci wszczęła koszalińska prokuratura.

Więcej o:
Komentarze (69)
Darłówko. Ratownicy wznowili poszukiwania dzieci. "Mogą być uwięzione pod głazami"
Zaloguj się
  • mietekkowalski

    Oceniono 55 razy 45

    Ludzie, wstrzymajcie sie z komentarzami typu: "PiS", "PO", "500+"... to nie ma nic wspolnego z tragedią! Te dzieci miały naście lat i popełniły o jeden błąd za dużo. Kazdy z nas nawet jak mielismy wiecej lat potrafił robic rzeczy od ktorych teraz włos staje dęba na głowie. To jest niesamowita tragedia dla tej rodziny, mam nadzieję, ze jakos będą potrafili z tym zyc. Takze apel do tych co mienią sie lepszymi i za chwilę zaczną bluzgac... DAJCIE SOBIE SPOKÓJ!

  • Oceniono 14 razy 8

    Nie wierzę że w takich okolicznościach ludzie potrafią pisać takie nieludzkie komentarze . Czy wy jestescie jeszcze ludźmi ? Potępiacie osądzacie ...kto wam dał do tego prawo. Na waszym miejscu nie mogła bym spokojnie zasnąć . Czasami ludzie wyrzadzaja wieksza krzywdę słowem niż czynem.

  • allegropajew

    Oceniono 17 razy 5

    Wina rodziców 100%. Na NIESTRZEŻONEJ plaży przy falochronie się NIE KĄPIEMY, nawet pod opieką. A i tak tej opieki nie było.

    Gościula

  • ileszek

    Oceniono 3 razy 3

    Zgadzam się z Agnieszka , tez jako dziecko i nastolatek kąpałem się w morzu a fale były wysokie , nieraz morze mnie sponiewieralo ale w tamtych czasach nie było takiego przepływu informacji , nie wiedzieliśmy o tego typu tragediach, tak było dopóki znajomemu rodziców morze zabrało dwójkę dzieci, ojciec dzieci zdołał uratować jedno , drugie morze oddało po dwóch dniach , które ojciec spędził na plazy. Po tym wydarzeniu kapie się dalej w morzu ale jestem bardzo ostrożny i szczerze mówiąc odczuwam przed tym żywiołem duży respekt

  • sabriel

    Oceniono 17 razy 3

    Straszna tragedia. Wyrazy głębokiego współczucia dla rodziców. :(
    Nie znamy dokładnych okoliczności wypadku, prócz tego, że dzieci się utopiły. Nie musiały wcale się kąpać, wystarczyło, że brodziły. Morze było wzburzone, nadpłynęła silna fala, wciągnęła jedno w głąb, dwójka rzuciła się do pomocy...
    Nastolatki to już w miarę samodzielne dzieci, to nie są maluchy które trzeba mieć cały czas na oku. Myślę, że problemem jest brak edukacji, Dzieci nie potrafią pływać. Powinny się tego uczyć w szkołach, razem z wpajaniem zasad bezpieczeństwa. Utonięcia zawsze były i będą, ale można to zminimalizować. Chociaż zawsze znajdą się ludzie niereformowalni..
    Pamiętam w zeszłym roku, było głośno o ojcu, który mimo czerwonej flagi i upomnień ze strony ratownika wszedł do wody z dziećmi na ręku. Też doszło wtedy do utonięcia.

  • rumpa

    Oceniono 2 razy 2

    I jeszcze jedno dla pieprzących o odpowiedzialności i innych takich dzieci - miałam naście lat, pływałam sobie spokojnie, kiedy jakieś dwudziestoletnie bydło z wrzaskiem wleciało do wody i dalej kontynuowało rozrywki. Wysokie wielkie chłopy. Jeden się jakoś rzucił w bok i wepchnął mnie pod wodę. Nawet nie zauważył, że zaczęłam się topić, wyciągnął mnie ojciec, który oczywiście stał na brzegu, bo jak ja pływałam, to on jakoś nie ;)
    I tyle.

  • rumpa

    Oceniono 2 razy 2

    Znajoma mojej matki ostatniego dnia wakacji poszła z dziećmi na plażę.Były fale, więc trzymała chłopców za ręce i sobie skakali przy matce. Przyszła fala, innych zostawiła, ją przewróciła, a jak wstała, dzieci nie było. Morze nigdy ich nie oddało. Latami jeździła i szukała ich na plaży.

    Moja matka jeździła nad morze od dziecka, czyli wczesne lata 50te. Razem z młodymi wysportowanymi mężami ciotek. Wyszła za mąż za marynarza, pływającego jak delfin. Zabierali mnie nad Bałtyk również od maleństwa. Miałam wkute do głowy zasady bezpieczeństwa i nawet mi do głowy nie przyszło się buntować, tak samo jak w ramach nastoletniego buntu nie wpadłabym na pomysł wsadzania widelca do kontaktu. Mimo to starzy warowali - wiedzieli, co potrafi morze i bełkot o odpowiedzialności i mojej dorosłości nie przyszedłby im do głowy. Bo skurcz, prąd wsteczny i inne takie atrakcje nie mają z tym nic wspólnego. A tutaj mieliśmy smarkaterię bez opieki przy czarnym punkcie. Nie mam słów.
    Aha, i dlatego mam tylko dwoje dzieci i na wakacje zawsze jeździłam z kimś odkąd je mam - bo nie miałam żadnej możliwości zapewnienia odpowiedniej opieki 5-latkowi i roczniakowi czy 11 latkowi i 7 latkowi. Nie ma - na sekundę spuściłam z oka, bo trzeba było dać pić. Nigdy żadne z moich dzieci nad wodą nie było bez opieki, z wyjątkiem jednego razu, kiedy tatuś nawalił i kiedy skończyło się moje zaufanie do niego jako ojca.
    Nadopiekuńczość i paraliżowanie rozwoju to nie pozwolić dziecku wejść do wody i cieszyć się życiem i wariować. Głupota - zostawić go w tej wodzie bez nadzoru. Stoisz, nie przeszkadzasz, udajesz że czytasz na pomoście ale patrzysz, warujesz, uważasz. Koniec kropka.

  • Agnieszka C

    Oceniono 8 razy 2

    Okropne komentarze i rozumiem, ze wszyscy rodzice pilnuja swoje nastoletnie dzieci 24h ??? Bardzo wspolczuje rodzicom, To straszna tragedia i podejrzewam, ze moglaby sie wydarzyc nawet na oczach rodzicow. Ile razy rodzice z dziecmi wchodza do wzburzonego morza, zeby poskakac przez fale? Wiele razy tak robilam jako nastolatka i jako dopiero jako osoba dorosla zrozumialam jak niebezpieczne jest to. Dzis po prostu boje sie plywac w morzu jesli jest chocby troche niespokojne i nie robie tego. Naprawde nie ocenialabym tych rodzicow, gdyz jest to bardzo nie fair. Zwlaszcza ze nie byly to malutkie dzieci, a praktycznie nastolatki. Ja w ich wieku jezdzilam sama nad jezioro.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX