Nie tylko Niemcy. Do tłumienia Powstania Warszawskiego wysłano też Kozaków z Wehrmachtu

W założeniu oddziały kozackie służące u boku Hitlera miały przede wszystkim być wsparciem w walkach przeciwko Sowietom. Jednak III Rzesza znajdowała im też inne zadania: Kozacy zostali wysłani do pacyfikowania Powstania Warszawskiego i brali czynny udział w rzezi.

Wybuch Powstania Warszawskiego wywołał wściekłość Adolfa Hitlera. Pacyfikacja Warszawy była więc nie tylko wygaszeniem walk, ale przede wszystkim zemstą na mieście, które śmiało podjęło walkę o wolność. Gniew Hitlera odczuć mieli przede wszystkim cywilni mieszkańcy stolicy.

Terror był zresztą jedną ze sprawdzonych metod sprawowania władzy na podbitych terenach Polski. Wobec ciągle niewystarczającej liczby sił wojskowych, które mogłyby zapewnić spokój, starano się przede wszystkim rzucić cień strachu na ludność cywilną, a tym samym w pełni ją sobie podporządkować.

Taką taktykę do ekstremum rozwinięto w zbuntowanej Warszawie. Do pacyfikacji Powstania stworzono Grupę Korpuśną gen. Ericha von dem Bacha-Zelewskiego, w skład której, obok żołnierzy Wehrmachtu i SS, weszły także nieniemieckie formacje wojskowe, w których służyli przede wszystkim Rosjanie, Azerowie, Tatarzy oraz Kozacy.

Z relacji ofiar wynika, że oddziały te cechowało szczególne okrucieństwo i bezwzględność. To one miały ponosić główną odpowiedzialność za rzeź Woli i Ochoty, awangardą bestialstwa miały być zaś formacje kozackie.

Kozacy w Wehrmachcie

Skąd u boku Adolfa Hitlera wzięli się Kozacy? W XIX wieku społeczności kozackie, wcześniej uważane za buntownicze i niechętne każdej władzy, stały się jednym z najważniejszych filarów carskiej rządów w Rosji. Za tą niezwykłą przemianą stała umiejętna polityka Romanowów, którzy dzięki rozlicznym przywilejom nadawanym Kozakom uzyskali w nich wiernego sojusznika.

Kozacy w WehrmachcieKozacy w Wehrmachcie Bundesarchiv, Bild 146-1975-099-15A [CC BY-SA 3.0] / via Wikimedia Commons

Nie można się więc dziwić, że komunistyczne władze w latach 20. i 30. XX wieku nie darzyły ich zaufaniem. Decyzje ekonomiczne i polityczne podejmowane przez bolszewików podkopywały tradycyjne formy kozackiego życia, co budowało oczywistą niechęć Kozaków do nowej władzy. Niezadowolenie to z czasem przerodziło się w nienawiść, która w chwili ataku III Rzeszy na ZSRR wepchnęła ich w niemieckie objęcia.

Pierwsze formacje kozackie służące u boku III Rzeszy zaczęły powstawać już w 1941 roku, próby te były jednak nieśmiałe i ograniczały się do tworzenia małych formacji taktycznych służących głównie do zwiadu i walki z partyzantami. Wynikało to zarówno z ideologicznej nieufności Hitlera do ochotników obcego pochodzenia, jak i z logistycznych możliwości wyposażenia nowych oddziałów. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać w obliczu niemieckich klęsk.

Uzupełnienie ze Wschodu

Obcojęzyczni ochotnicy stali się wartościowym materiałem, służącym uzupełnieniu niedoborów w rodzimych formacjach wojskowych. W roku 1942, z inicjatywy niemieckiego Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych, oficjalnie podjęto decyzję o formowaniu oddziałów nieniemieckich, szczególnie na zajętych terenach Związku Radzieckiego.

Miały wśród nich być także oddziały kozackie, tworzone zarówno z ochotników pozyskanych z zajętych terenów, dezerterów z wojsk sowieckich, jak i z jeńców wojennych.

Wkład w tworzenie kozackich jednostek mieli także emigranci, którzy w latach 20. opuścili Rosję w obawie przed bolszewikami. Powstawanie nowych formacji miało ogromne znacznie propagandowe. Już w 1943 roku pismo "Die Wehrmacht" opublikowało artykuł chwalący niezwykłą odwagę Kozaków i ich zaangażowanie w walce z bolszewizmem.

 

Kozackie marzenia o państwie u boku Hitlera

Wraz z tworzeniem się nowych oddziałów ujawniały się kozackie ambicje państwotwórcze, powstające w głowach działaczy takich jak choćby Piotr Krasnow. Hitler nie zamierzał jednak wspierać ich realizacji - Kozacy mieli mu służyć jako uzupełnienie głównych sił niemieckich, tak potrzebne w sytuacji coraz gorszego stanu wojsk III Rzeszy na różnych frontach działań wojennych.

Powstała w Mławie w 1943 roku 1. Dywizja Kawalerii Kozackiej gen. Helmutha von Pannwitza już po kilku miesiącach działań na froncie wschodnim przeniesiona została do Jugosławii, gdzie wykorzystywano ją do walki z partyzantką Tity. Część Kozaków wysłano do Włoch, inni zaś stacjonowali we Francji, stanowiąc naturalną rezerwę dla oddziałów Pannwitza.

Oczywiście liczne formacje pozostawały na Wschodzie, ale były to jedynie małe i rozproszone jednostki uzupełniające siły niemieckie w wymiarze taktycznym.

Kozacy w Powstaniu Warszawskim

Z takich oddziałów składały się wojska kozackie, które weszły w skład tłumiących powstanie warszawskie wojsk von dem Bacha. Służyły one przede wszystkim w Grupie Bojowej gen. Günthera Rohra oraz Grupie Bojowej gen. SS Heinza Reinefartha.

Skierowano je zarówno do działań w mieście, jak i odcięcia Warszawy od Puszczy Kampinoskiej gdzie, czego słusznie się spodziewano, mogły znajdować się oddziały partyzanckie wspierające walczące miasto.

Najmłodszą kozacką formacją wojskową był, utworzony zaledwie trzy miesiące przed wybuchem powstania, 209. Batalion Kozaków "Schumma", wchodzący w skład Grupy Rohr, w której znajdował się też 580. pułk kawalerii kozackiej.

SS-Gruppenführer Heinz Reinefarth w otoczeniu Kozaków na ul. WolskiejSS-Gruppenführer Heinz Reinefarth w otoczeniu Kozaków na ul. Wolskiej Wikimedia Commons / domena publiczna

Do najokrutniejszych działań skierowany został prawdopodobnie 3 pułk Kozaków, wspomagający słynącą z bestialstwa Grupę Szturmową Oskara Dirlewangera. W sumie, w samej Warszawie i jej okolicach, mogło więc znaleźć się nawet kilka tysięcy Kozaków, aktywnie uczestniczących w pacyfikacji miasta.

Trudno jest jednak jednoznacznie określić ogrom zbrodni, za które odpowiedzialność spoczywa na formacjach kozackich. Utrudniają to relacje świadków wydarzeń. Większość wspomnień z okresu Powstania określa jednostki nieniemieckie pojęciem "Ukraińcy".

Historycy twierdzą jednak, że należy to traktować bardziej jako skrót myślowy, nie zaś właściwą interpretację etniczną, "Ukraińcami" byli bowiem w rzeczywistości zarówno żołnierze RONA, Azerowie, jak i Kozacy.

Losy Kozaków po Powstaniu Warszawskim

Na przekonanie, że żołnierze nieniemieccy są pochodzenia ukraińskiego, wpływały informacje o rzeziach ludności polskiej na Wołyniu, złe doświadczenia współistnienia obydwu narodów w dwudziestoleciu międzywojennym czy potoczna wiedza o wspieraniu przez Ukraińców działań Hitlera.

Przyglądając się składom etnicznym poszczególnych obcojęzycznych formacji wojskowych nietrudno dojść do wniosku, że przeważali w nich Rosjanie, podczas gdy Ukraińcy występowali w nich jedynie w ilościach śladowych.

Kozacy w WehrmachcieKozacy w Wehrmachcie Bundesarchiv, Bild 101I-235-0976-17A / Mentz [CC BY-SA 3.0] / Wikimedia Commons

Dużą rolę w utrwalaniu mitu o "ukraińskości" oddziałów pacyfikujących Warszawę odegrali właśnie Kozacy utożsamiani z Ukraińcami, zarówno ze względu na historyczne zaszłości, jak i charakterystyczny strój. Tymczasem, w oddziałach kozackich służyli głównie Kozacy Dońscy, Kubańscy, Syberyjscy czy Ussurscy, którzy nie identyfikowali się z ukraińskością.

Losy formacji kozackich uczestniczących w pacyfikacji Powstania były różne. Część z nich została włączona do tworzącego się w Chorwacji XV Kozackiego Korpusu Kawalerii SS gen. Pannwitza. Czekał je tam tragiczny los: w maju 1945 roku, w okolicach Klagenfurtu, oddziały kozackie skapitulowały, oddając się do dyspozycji wojskom brytyjskim.

W rozmowach poprzedzających kapitulację Anglicy obiecali, że nie wydadzą Kozaków władzom sowieckim. Stało się jednak inaczej i w ramach tajnej operacji "Keelhaul" wszyscy żołnierze kozaccy przekazani zostali Sowietom.

Dowództwo w większości skazano na śmierć, a szeregowych żołnierzy umieszczono w obozach pracy. Nieliczni z nich dożyli do amnestii w 1953 roku. Ci, którzy nie weszli w skład oddziałów Pannwitza, pozostali w roli jednostek pomocniczych 4. Armii Pancernej, kontynuowali walkę na froncie wschodnim.

Autorem artykułu "Kozacka rzeź Powstania?", przedrukowanego ze stron serwisu historycznego Histmag.org, jest Sebastian Adamkiewicz.

"Powstańcy 1944. Spójrz im w oczy"

Więcej o:
Komentarze (387)
Powstanie Warszawskie. W pacyfikacji brali udział Kozacy, w grupie Dirlewangera
Zaloguj się
  • qawsedrftg

    Oceniono 60 razy 24

    To jest żałosne. 1500 zachwytów nad absurdalnym powstaniem, które przyniosło zero efektu militarnego i niewyobrażalne straty. I to od początku było jasne. Nie była to w ogóle regularna walka, która w realiach II Wojny wymagała zaopatrzenia w ogromne ilości broni. To nie XVI wiek że można było wyprodukować broń u kowala, choć niektórym tak się chyba wydawało. Powinni wiedzieć jak wyglądał Stalingrad po bitwie - a przecież tam 61 armia ciągle dostawała zaopatrzenie.

    A czy ktoś choćby mruknie o bohaterskich walkach sierpniowych na przyczółkach za Wisłą? To był realny wkład w zwycięstwo.

  • popieramkukiza

    Oceniono 87 razy 19

    W pacyfikacji ludności Warszawy brali udział głównie Ukraińcy, wspomagali ich Łotysze i Litwini. Schwytanym Ukraińcom malowano na plecach literę U i rozstrzeliwano na miejscu ponieważ byli to wyjątkowo okrutni bandyci.

  • sorrry

    Oceniono 112 razy 18

    Żałosna próba wybielenia ukraińskich ludobójców i zakłamania ich udziału w mordowaniu powstańców i ludności cywilnej. Niedługo gazwyb oświadczy, że to Polacy mordowali ukraińców na Wołyniu w Małopolsce Wschodniej a ukraińcy dokonali co najwyżej kilku akcji odwetowych. Ale czego można się spodziewać po organie propagandowym kierowanym przez ukraińskiego żyda wychowanego w duchu wrogości do Polski przez osoby, które programowo opowiadały się z a odebraniem Polsce kresów przez sowiecką ukrainę.

  • herrpietru

    Oceniono 90 razy 18

    Napiszcie też coś może o żydach którzy śmiało wstępowali do Judenrat'u który ramie w ramie działał z oddziałami SS w Warszawie.

  • qawsedrftg

    Oceniono 37 razy 15

    Do "walki" wysyłano kompletnie bezwartościowe oddziały. Podobnie jak bezwartościowe są te artykuły. Styropianowcy w tej kwestii są zgodni, było super. Nic o ogólnym obrazie sytuacji, operacji Bagration, rozbiciu w drobny mak Grupy Armii "Środek" i utracie przez Rzeszę ogromnych obszarów Białorusi i wschodniej Polski. W takiej strategicznej sytuacji jasne było że Armia Czerwona nie mogła kontynuować ofensywy, i musiało upłynąć pół roku aby uzupełnić straty i podciągnąć zaopatrzenie.

  • quamtsa

    Oceniono 13 razy 13

    "W rozmowach poprzedzających kapitulację Anglicy obiecali, że nie wydadzą Kozaków władzom sowieckim. Stało się jednak inaczej i w ramach tajnej operacji "Keelhaul" wszyscy żołnierze kozaccy przekazani zostali Sowietom."
    Nie żebym żałował kozackich bandziorów, ale to jest kolejny przykład "gwarancji" brytyjskich. Z Anglikami jak z Rosjanami, umowa z nimi jest tyle warta, ile papier, na którym ją spisano.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX