Walentynowicz dostał 250 tys. zł. odszkodowania. Nie ma ich w jego oświadczeniu. "Może wydałem"

Piotr Walentynowicz dostał w zeszłym roku 250 tys. zł odszkodowania za śmierć swojej babci w katastrofie smoleńskiej - podaje WP.pl. Tymczasem w oświadczeniu majątkowym, które składa jako radny, tej kwoty nie ma. - Może wydałem - komentuje.

Piotr Walentynowicz od 2014 roku jest radnym PiS w Radzie Miasta Gdańska. Kandydował też (bez sukcesu) do Sejmu. Od 2016 roku pracuje w państwowej spółce zbrojeniowej Pit-Radwar.

Prywatnie jest wnukiem Anny Walentynowicz, która zginęła w katastrofie smoleńskiej. Z tego powodu domagał się od państwa zadośćuczynienia. Dwa lata temu mówił w rozmowie z weekend.gazeta.pl, że do momentu sprowadzenia do Polski wraku Tu-154 i czarnych skrzynek "żaden dziennikarz nie usłyszy ode mnie słowa w kwestii związanej z odszkodowaniami." -  że nie pozwolę, aby moją i innych kilkuletnią walkę o rzetelne śledztwo sprowadzono do aspektu finansowego - oświadczył. 

Ćwierć miliona? "Może wydałem"

Jednak odszkodowanie udało mi się dostać - podaje portal WP.pl. Przyznane w zostało po ugodzie sądowej ze Skarbem Państwa w marcu 2017 roku. We wniosku przekonywał, że jego traumę po katastrofie pogłębia toczące się wciąż śledztwo i konieczność ekshumacji.

Tymczasem ćwierć miliona złotych nie znajduje się w oświadczeniu majątkowym, które Walentynowicz składa jako radny w Gdańsku. W oświadczeniu z kwietnia tego roku nie wykazał żadnych oszczędności. Nie ma w nim też żadnych nowych nieruchomości (tylko wpisane już w poprzednich latach mieszkanie) ani mienia ruchomego o wysokości powyżej 10 tys. zł. 

Jak Walentynowicz tłumaczy fakt, że 250 tys. zł w żadnej formie nie pojawia się w jego oświadczeniu? -  A gdzie miałbym niby wpisać? - mówił w rozmowie z WP.pl. Dodał, że "jeśli dziennikarz uważa, że oświadczanie jest wypełnione niezgodnie z prawem, to ma zawiadomić prokuraturę". - Pieniądze z zadośćuczynienia? Może wydałem. To co ja robię z moimi pieniędzmi, to moja prywatna sprawa - dodał w kolejnej rozmowie.

Praca w państwowej spółce

Wśród przychodów w oświadczeniu Walentynowicz wymienia 24 tys. zł pensji radnego oraz 82 tys. zł zł wynagrodzenia za umowę o pracę. To jego zarobek w państwowej spółce zbrojeniowej Pit-Radwar. Zajmuje się tam audytem.

Walentynowicz, który wcześniej pracował m.in. jako taksówkarz, pracuje w firmie odpowiedzialnej za innowacje w polskiej armii od 2016 roku - opisywała rok temu trójmiejska "Gazeta Wyborcza". Później fakt jego zatrudnienia potwierdziło oświadczenie majątkowe.

Pit-Radwar to część Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która podlega Ministerstwu Obrony. W 2016 roku szefem MON był jeszcze Antoni Macierewicz. Gdy stracił on pozycję ministra, Walentynowicz nazwał to "najgorszą decyzją na prawicy od wielu lat" i "ciosem w plecy". W radzie nadzorczej Pit-Radwar zasiada bliski współpracownik Macierewicza Krzysztof Łączyński. Z kolei w PZG pracował wcześniej Bartłomiej Misiewicz.

Czy to początek końca Nowoczesnej? Partię opuszczają kolejne posłanki

Więcej o:
Komentarze (228)
Piotr Walentynowicz dostał wysokie odszkodowanie. Nie ma go w oświadczeniu
Zaloguj się
  • entymolog

    Oceniono 107 razy 95

    Nowa metoda "wyłudzenia na wnuczka". Tym razem wydymano, nie jakąś staruszkę tylko Polskę.

  • evergreen111

    Oceniono 93 razy 81

    Gdzie była ta łajza, gdy babcia skarżyła się przez kamerami na skrajną biedę, w jakiej żyje? Nagle przypomniał sobie o kochanej babuni gdy pokazała się duża forsa za jej śmierć?
    CO ZA OBRZYDLIWA KREATURA!

  • zazwyczaj_nieomylny

    Oceniono 70 razy 68

    Taksówkarz, który zajmuje się obecnie audytami w spółce zbrojeniowej. W dodatku z wielką traumą po śmierci babki i równie słabą pamięcią, co się stało z wydojonymi pieniądzmi.
    No rzeczywiście, dobra zmiana.

  • zazwyczaj_nieomylny

    Oceniono 63 razy 61

    Ilu pokoleniom będzie jeszcze przysługiwało odszkodowanie za katastrofę?

  • g.lesio

    Oceniono 53 razy 47

    Gość jest żenujący z tymi swoimi wyskokami medialnymi.
    Ta jego głęboka trauma po śmierci babci o której tyle mówi polegała na wyłudzeniu odszkodowania i zrobieniu kariery dzięki PiS-owi.
    Po prostu żałosna kreatura, która zbija forsę na tragicznej śmierci babci. Żenada.
    Tak ci krewni ofiar katastrofy działają on, Wassermann, Gosiewska, Merta to typowe przypadki PiS-iego skoku na kasę należącą nie do PiS-u a do nas..

  • takaprawda2015

    Oceniono 45 razy 39

    Następny co robi karierę na trumnie zmarłych. To jest właśnie katolicki PiS.

  • Henryk Gasior

    Oceniono 44 razy 38

    Pisiory nie muszą składać oświadczeń majątkowych tylko brać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX