Wydawali za pół kilo cukru, szukali złota w łonach. Badania pokazują ogrom zbrodni Polaków na Żydach

Na trzech Żydów, którzy po likwidacji gett szukali ratunku w miasteczkach i wsiach, dwóch zginęło. Większość z rąk polskich lub przy współudziale Polaków - wynika z najbardziej obszernych dotąd badań nad udziałem Polaków z Zagładzie.

"Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski" to dwutomowe dzieło pod redakcją Barbary Engelking i Jana Grabowskiego z Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Naukowcy od kilku lat prowadzili badania w różnych regionach Polski. Badania dotyczą lat 1943-45 roku, po likwidacji gett, gdy nielicznym Żydom udało się uniknąć wywózki do obozów i szukali ratunku w rodzinnych wsiach i miasteczkach. "Ich wnioski potwierdzają bolesną prawdę: Polacy byli w czasie wojny nie tylko ofiarami, lecz także świadkami, a czasem oprawcami" - pisze "Newsweek" w obszernym tekście

Wymowa liczb jest nieubłagana: dwóch spośród każdych trzech Żydów poszukujących ratunku – zginęło. Zamieszczone w tomach opracowania dostarczają dowodów wskazujących na znaczną – i większą, aniżeli się to dotychczas wydawało – skalę uczestnictwa Polaków w wyniszczeniu żydowskich współobywateli

- twierdzą autorzy książki. Z przeprowadzonych badań jednoznacznie wynika, że zdecydowana większość Żydów szukających ratunku, zginęła z rąk polskich bądź została zabita przy współudziale Polaków. 

Jak czytamy w artykule, książka niemal do końca trzymana była pod kluczem przez wydawcę "ze względu na zainteresowanie rządzących, którzy chcieli poznać jej zawartość, zanim trafi do drukarni". Czas publikacji nie jest bez znaczenia. Jak zauważa autorka tekstu, PiS za pomocą ustawy o IPN chce na nowo pisać historię Zagłady, bez opowieści o Jedwabnem, bez "Pokłosia", "Idy" i setek naukowych prac udowadniających współudziału Polaków w mordowaniu Żydów.

Życie warte pół kilo cukru

Badacze przytaczają nie tylko liczby, ale przede wszystkim konkretne ludzkie dramaty. Kobiety, która oddała wszystko znajomemu chłopu, a ten następnego dnia zastrzelił ją i niemal całą jej rodzinę czy 13-osobowej grupy, która wyskoczyła z pociągu do Treblinki, a wzdłuż torów czekali "wolontariusze", polujący na Żydów. Jak cytuje "Newsweek", grupy czyhające przy torach i warty chłopskie, które strzegły nocami wejść do wiosek były "jednym z zasadniczych ogniw w niemieckim systemie poszukiwania żydowskich zbiegów".

Pojawiają się też relacje wskazujące na pomoc Ochotniczej Straży Pożarnej, która z granatową policją i miejscowymi przeczesywała domu w poszukiwaniu ukrywających się Żydów. Za każdą znalezioną osobę ochotnicy mieli obiecane pół kilograma cukru. 

Czytamy też o rewidowaniu zwłok w powiecie biłgorajskim, gdzie szewc Franuszek po egzekucjach wskakiwał do dołów i "zawijając rękawy, grzebał palcami w łonie, szukając złota", o tym, jak Polacy zrywali z martwych ubrania i wyrywali im złote zęby, dlatego nazywano ich "dentystami", czy o Żydzie, który od swojego oprawcy usłyszał, że "będzie z niego dobre mydło".

Nie było masowej pomocy Żydom

Zdaniem Barbary Engelking o losie Żydów decydowała chłopska mentalność, uznanie hierarchii społecznej, uległość wobec zwierzchników i wykonywanie rozkazów. "A rozkaz był jasny: zabić Żyda" - opisuje dziennikarka i dodaje:

"Dalej jest noc" zadaje kłam lansowanej przez PiS tezie, że Polacy masowo ratowali Żydów w czasie wojny. - Przeciwnie - mówi prof. Grabowski - ta książka uświadamia bezmiar żydowskiej tragedii, do której przyczynili się także Polacy.

Pożar na linii Polska-Izrael. Kryzys wywołała nowelizacja ustawy o IPN

Więcej o:
Komentarze (1364)
"Dalej jest noc". Książka pokazuje ogrom zbrodni Polaków na Żydach
Zaloguj się
  • supertiumacz

    Oceniono 191 razy 139

    Żeby się uratować, Żydzi musieli trafiać za każdym razem na szereg odważnych, prawych ludzi.
    Żeby zginąć wystarczyło, że jeden raz trafili na szuję.
    I cała rodzina ginęła.
    Taka loteria.
    No cóż... "Naród wspaniały, tylko ludzie ku...".

    Wiedząc, jacy ludzie potrafią być podli, nie dziwią mnie przykłady opisane w tej książce.

  • jurek4491

    Oceniono 126 razy 66

    To jest lektura dla PiS dzielców , Karnowskich , Sakiewiczów ,Semków i im podobnym .
    Cała prawica twierdzi że w kraju nie było szmalcowników nikt nikogo nie wydawał ani nie mordował a jeżeli tak było to robota chińczyków .

  • sylwialh35

    Oceniono 78 razy 62

    Slyszalam o tym od moich Dziadkow..Ich rodzice pomogli jednemu Zydowi, trzymali go gdzies w komorce, w jakiejs skrzyni. Potem ten pan(Icek lub podobnie brzmiace) wyjechal do Niemiec; pamietam, ze pozniej przez wiele wiele lat przysylal im paczki- pamietam do dzis czerwona, sportowa kurtke, ktora dostalam od babci z tej paczki..Pamietam tez historie opowiadane przez babcie nt temat Zydow szukajacych schronienia w swoich wioskach, niestety pamietam...

  • waldus059

    Oceniono 87 razy 59

    Urodziłem sie w Brańsku pow. Bielsk Podlaski. To z tej miejscowości jest najwięcej osób odznaczonych medalem Sprawiedliwego.Ale w tej miejscowości było tez parę razy więcej tych co wydawali i mordowali ludność pochodzenia żydowskiego. Tam getto nie było ogrodzone murem. Była tylko biała linia a i tak Żydzi bali się jej przekroczyć bo wiedzieli, że wyłapią ich Polacyi wydadzą w najlepszym przypadku granatowej policji. taka była prawda do której nie chcemy sie przyznać.

  • krynolinka

    Oceniono 106 razy 56

    Bieda, analfabetyzm, okupant dający przyzwolenie na pewne działania. Okrutne skutki wojny. Trzeba cały czas pamiętać kto tę wojnę rozpętał. Chociaż dziś niby wykształcony człowiek obelżywych słów używa w publicznym telewizorze i nie wykazuje skruchy.

  • fctheduck

    Oceniono 81 razy 55

    Pisiory nakręciły spiralę nienawiści, ale niestety fakty są takie jakie są. Prymitywni katoliccy chłopi polowali na Żydów jak na zwierzęta. Takie są fakty, niestety to smutne, ale to prawda i jak widzę niektóre komentarze, to nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

  • merka87

    Oceniono 57 razy 43

    Cieszę się że taka książka ujrzała światło dzienne. Może to zamknie usta niektórym. Moja prababcia szczęśliwie pomogła dwóm żydowskim dzieciom. Ryzykowala wiele, jeden z jej sąsiadów robił wszystko żeby przylapac ją na ukrywaniu Żydów. Był tak zawistny, że wydał własnego brata i jego rodzinę za pomaganie mlodej żydowskiej dziewczynie. Nie musze mówić, że wszyscy zginęli.

  • pinio67

    Oceniono 118 razy 42

    Ponad 900 lat wciskania w (tępe) łby katolskiej prawdy o bogobójstwie zrobiło swoje - antysemityzm wysysało się z mlekiem matki i przyswajało z ojcowskim błogosławieństwem. To pretekst, bo cel - wiadomy: złoto, chaty, ziemia.
    Gorzko.

  • rw1270

    Oceniono 48 razy 38

    Moja babcia w pierwszym roku okupacji byla deportowana z Pomorza do GG. Jednego dnia uciekla z lapanki Polakow (na roboty), zakladajac sobie opaske zydowska (to bylo jeszcze przed wywozkami do getta). Jakis "zyczliwy" sasiad podpatrzyl i ja zadenuncjowal. Ledwo uszla, bo jednak papiery miala "slowiansko-aryjskie" (namawiali ja nawet na folskliste, ale ona im mowila, ze podpisze jak ojciec wroci - ojca rozstrzelali w pierwszych dniach okupacji w ramach czystek dzialaczy patriotycznych na Pomorzu i Kujawach - ona wiedziala i oni wiedzieli, ze ona wiedziala). Jej brat mial nieco ciemniejsza karnacje skory i sasiedzi stale donosili, ze "tu Zyd przychodzi", wiec miala niejedna rewizje w mieszkaniu. Nawet wegiel kluli widlami. Jesli cos takiego zdarzalo sie mojej "prawie aryjskiej" babci, to opowiesci o chlopach lapiacych Zydow przy torach do Treblinki uwazam za calkowicie wiarygodne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX