Przyniosła do szpitala martwego noworodka w reklamówce. "To było dziecko urodzone żywe"

16-letnia Klaudia przyniosła do szpitala martwe dziecko w foliowej reklamówce. Nauczyciele i rodzice mieli nie zauważyć, że jest w ciąży. - Oni nie chcą brać w tym wszystkim udziału. Chcą zrzucić odpowiedzialność moralną za to, co się wydarzyło - twierdzi ginekolog.

16-letnia Klaudia urodziła 7 marca. Na drugi dzień z martwym dzieckiem w reklamówce  przyszła do szpitala w Nowym Mieście Lubawskim. - Taki dzień trudno zapomnieć. Byłem w dużym szoku. Przyszła nieletnia pacjentka, po porodzie martwego dziecka w domu. Kiedy wszedłem do gabinetu zabiegowego, okazało się, że pacjentka przyniosła dziecko. W ordynarnej, zwykłej, foliowej reklamówce. Piękne dziecko - mówi reporterowi "Uwagi" Ryszard Urbaniak, ginekolog ze szpitala powiatowego w Nowym Mieście Lubawskim.

"Urodziło się żywe"

Dziecko zostało zbadane, lekarz potwierdził, że nie żyje. Jak opowiada, miało odciętą, niezabezpieczoną pępowinę. Na pytanie ginekologa, jak do tego doszło, Klaudia odpowiedziała, że dziecko urodziło się martwe. - W mojej ocenie nie wyglądało to w ten sposób. To było dziecko urodzone żywe - twierdzi Urbaniak.

W sprawie zatrzymana została 16-latka oraz Karol, jej 17-letni partner. Postępowanie dotyczy "wielokrotnego nakłaniania małoletniej do przerwania ciąży oraz udzielania jej pomocy w tym zakresie". Pomoc polegała na podawaniu środków farmaceutycznych. Jak mówi Marek Mamiński z Prokuratury Rejonowej w Nowym Mieście Lubawskim, dochodziło też do "prób fizycznego działania na organizm matki poprzez naciskanie i uderzanie pięścią w brzuch". - Postępowanie dotyczy 17-letniego, domniemanego ojca dziecka. Przyznał się do zarzutu i złożył wyjaśnienia w tej sprawie – mówi Marek Mamiński. 17-latkowi grozi 8 lat więzienia. Dziewczyna znajduje się w ośrodku wychowawczym. Sąd zdecyduje, czy będzie odpowiadała jako osoba dorosła.

Nauczyciele: Byli grzeczni, dobrze się uczyli

O Klaudii i Karolu opowiedział w "Uwadze" Mirosław Wodara, dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych w Kurzętniku, w którym uczyła się para.  - Przyszli do nas 1 września ubiegłego roku. Klaudia zaczęła naukę w technikum handlowym, Karol w technikum informatycznym. Ale w listopadzie przeniósł się do technikum handlowego. Tłumaczył się, że nie odnajduje się w zawodzie informatyka - mówi dyrektor placówki. Według Wodary nastolatkowie byli w sobie zakochani. Nie zauważono przy tym żadnych przejawów agresji lub buntu u Klaudii, była "spokojna i ułożona". Oboje dobrze się uczyli, nie opuszczali lekcji, dostawali same pozytywne uwagi od nauczycieli.

Ani nauczyciele, ani rodzice mieli nie zauważyć, że Klaudia jest w ciąży. - Żaden z nauczycieli jej nie zauważył - przekonuje Katarzyna Kotłowska, wychowawczyni nastolatków. - Bardzo źle się z tym czuję. Dlatego, że nie wiedziałam, nie przypuszczałam... Nie wzbudziłam w nich na tyle zaufania, żeby przyszli i mi powiedzieli.

"Widać, że młoda, szczupła kobieta jest w ciąży"

Według relacji rodziców, którą przytoczył dyrektor szkoły, Klaudia próbowała oszukać własnych rodziców. Dopóki jej matka nie wzięła dziecka na ręce, dziewczyna udawała, że nic się nie stało. - Nie wyobrażam sobie tego, że matka nie wiedziała - mówi dyrektor szkoły. 

W to, że nauczyciele i rodzice nie wiedzieli o ciąży, nie wierzy ginekolog. - Oni nie chcą brać w tym wszystkim udziału. Chcą zrzucić odpowiedzialność moralną za to, co się wydarzyło. Nie sądzę, żeby tego nie zauważyli. Widać, że młoda, szczupła kobieta jest w ciąży. Widać po rysach twarzy, po tym, że ma zaokrąglony, duży brzuch. Dziecko też dużo ważyło - 3,8 kg  - mówi Ryszard Urbaniak.

Więcej o: