Przemoc, upokarzanie, alkohol i "donejty". Gural to zaledwie kropla w morzu tzw. patostreamu

Zatrzymany w piątek przez policję vloger to jeden z wielu agresywnych twórców na YouTubie. Transmisje, na których dochodzi do bicia i poniżania kobiet, lżenia nieletnich i picia ogromnych ilości alkoholu od miesięcy zyskują na popularności.

W piątek policja poinformowała o zatrzymaniu Grzegorza G., w sieci znanego pod pseudonimem Gural. Mężczyzna molestował swoich widzów i wulgarnie ich lżył, w jednym ze swoich filmów namawiał 12-latkę do rozbierania się, innej dziewczynie życzył gwałtu i śmierci. Po nagłośnieniu sprawy przez użytkowników portalu wykop.pl oraz Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych policja w Skarżysku Kamiennej dostała zgłoszenia od wielu osób. Gdy o Guralu zrobiło się głośno, nagrał filmik, na którym ze łzami w oczach mówił, że "urządzono mu piekło". W końcu jego konto zostało usunięte z serwisu.

Długa lista zarzutów wobec Gurala

Guralowi postawiono zarzut nawoływania do nienawiści oraz namawiania nieletnich dziewczynek do rozbierania się. Policja zdecydowała o objęciu Grzegorza G. dozorem policyjnym. Sprawę cały czas bada Prokuratura Rejonowa w Poznaniu. Niewykluczone, że lista zarzutów wobec niego zostanie powiększona o formułowanie gróźb karalnych czy namawiania do popełnienia przestępstwa.

- Gural to szczególnie szkodliwa postać stosunkowo nowego zjawiska, określanego mianem "patostreamu" - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Łukasz Wojtasik z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, która zajmuje się m.in. bezpieczeństwem nieletnich w sieci. - Poza promowaniem szkodliwych wzorców, co dzieje się regularnie wśród części twórców w serwisie YouTube, ten człowiek aktywnie podejmuje działania, które śmiało można nazwać agresją wobec nieletnich czy nawet wykorzystywaniem seksualnym dzieci - dodaje.

Rzeczywiście, jeśli chodzi o wulgarność, Gural wzbił się na wyżyny "patostreamu", ale, gdy jeszcze mógł publikować na YouTubie, miał całkiem sporą konkurencję. Takich kanałów jest w Polsce co najmniej kilka. Mają po kilkadziesiąt tysięcy subskrybentów, w niektórych przypadkach nawet grubo powyżej 200 tys. Daje to im to w sumie setki tysięcy odsłon.

"Kur** jeb***, szma** pier*****, dziw**, zaje*** ci w ryj"

Na jednym z tego typu kanałów filmy publikuje młoda para. Nagrania mają prosty schemat. Właściwie trudno tu mówić o schemacie, to po prostu nieustanna libacja, spektakl wulgaryzmów i przemocy.  

- Kur** jeb***, szma** pier*****, dziw**, zaje*** ci w ryj - krzyczy na filmie youtuber X.

- Alkoholik j****y, idź się, k***o, umyj - odpowiada jego partnerka.

Ale wyzwiska to nie jest największy problem. Na kolejnym nagraniu młoda dziewczyna, która bierze udział w transmisjach youtubera X, zostaje kopnięta, w innym filmie X uderzył ją w głowę i zrzucił z krzesła na podłogę. Takie rzeczy na tym kanale zdarzają się na okrągło, oglądają je setki tysięcy osób.

Albo inna historia. Jeden z najbardziej popularnych "patostreamerów" transmituje libacje z udziałem swojej rodziny i znajomych. Taki patologiczny, pełny alkoholu Big Brother. W jednej z transmisji prowadzący kanał na oczach tysięcy widzów wyzywa swoją matkę od kurew i szmat. W innym filmiku kopie ją, gdy ta chce wyłączyć komputer. 

Co może wydawać się dziwne, wiele spośród filmów nie ma ostrzeżeń dotyczących treści. Po kliknięciu miniaturki wideo nie zobaczymy żadnego "Ten film przeznaczony jest dla osób dorosłych".

Oczywiście, firmy nie garną się z reklamami do takich twórców, ale oni i tak zarabiają. Na konto dostają od swoich widzów "donejty" czyli jednorazowe, zazwyczaj niskie wpłaty - 3, 6, 10 zł. Zdarzają się jednak większe sumy. Taki system motywuje "patostreamerów" do jeszcze bardziej agresywnych zachowań.

Specjalista: "Publika jest okazjonalna"

Określenie, kim są osoby, które oglądają "patostreamerów" i jeszcze im płacą, nie należy do łatwych. - Podejrzewam, że publiczność takich nadawców to bardzo różne osoby. Myślę, że część spośród odbiorców natrafiła na takie filmy przypadkiem - mówi w rozmowie z Gazeta.pl prof. Jacek Pyżalski, pedagog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu interesujący się między innymi zagadnieniami dotyczącymi przemocy w internecie. - Z moich analiz dotyczących podobnych zjawisk wynika, że jest to raczej publika okazjonalna, osoby, które z ciekawości zajrzały na dany kanał, żeby sprawdzić, co się na nim dzieje. Oddani fani to grupa raczej niewielka.

Niemniej jednak Gural w swoich nagraniach upokarzał i molestował bardzo młode osoby. - To, że młodzi ludzie szukają przestrzeni odseparowanej od dorosłych, nie jest oczywiście czymś nowym, ale tutaj mamy do czynienia z bezprecedensowym przekraczaniem granic - twierdzi Łukasz Wojtasik z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Niestety, z doświadczenia Wojtasika wynika, że sporym problemem bywa postawa rodziców, którzy udostępniają swoim pociechom urządzenia z dostępem do internetu już od najmłodszych lat. - Podczas rozmów z rodzicami na wywiadówkach pytamy, czy ktoś zna takie postaci jak choćby Cypis, popularny wśród dzieci wykonawca skrajnie wulgarnych piosenek, które mają na YouTube dziesiątki milionów odsłon. Teraz dochodzi Gural i jemu podobni. Okazuje się, że rodzice zwykle nie mają o nich pojęcia albo nawet o nich słyszeli, ale nie wiedzieli o treściach, które prezentują. Jak im pokazujemy w czym rzecz, to są w szoku - mówi Wojtasik.

Youtuber jak gwiazda

Co więc popycha 12-, 13-, 14-latków do oglądania "patostreamerów"? Z jednej strony fakt, że to treści nieznane dorosłym, z drugiej zaś status popularnych youtuberów. - Często sobie nie uświadamiamy, że youtuberzy to dzisiaj idole nastolatków, których trzeba nieustannie śledzić, bo przecież młody człowiek musi być zawsze na czasie. A Gural przekroczył kolejną granicę, okazał się czymś nowym, świeżym, co tym bardziej przykuło uwagę nastolatków. Im brutalniej, im bardziej wulgarnie i przemocowo, tym ciekawiej - zauważa Wojtasik. - I co z tego, że on swoich odbiorców traktuje obrzydliwie? Przecież to Gural. To tak, jak kiedyś młody fan miałby spotkać Michaela Jacksona. To byłoby wielkie wydarzenie i dla wielu nie byłoby ważne, że jest lekceważony czy nawet obrażany. Liczyłby się fakt obcowania ze swoim uwielbianym idolem. Tutaj też działa ten mechanizm, chodzi o to, by porozmawiać z youtuberem, dostać od niego jakąś informację zwrotną, zobaczyć jego reakcję - kontynuuje.

"Zjawisko stare jak ludzkość"

Jak jednak zauważa prof. Pyżalski, tego typu treści nie są czymś zupełnie nowym. -Podobne produkcje o równie bulwersującym charakterze były publikowane już w latach 80. i 90 - mówi specjalista. - Pojawiały się wówczas filmy, w których namawiano chociażby osoby uzależnione czy bezdomne do robienia sobie krzywdy. Tego typu produkcje były nawet sprzedawane na płytach CD pewnej grupie odbiorców. Uważam, że dzisiejsze filmy na YouTubie, które tak bulwersują opinię publiczną, to nowa odsłona zjawiska starego jak ludzkość. Dziwi mnie szok, który wśród niektórych wywołuje obecność takich nadawców. Ja bym się zdziwił, gdyby ich nie było. Trzeba pamiętać, że tacy ludzie cały czas są obecni w naszym społeczeństwie - stwierdza.

Wysyp takich produkcji wynika z bardzo prostej przyczyny. Zanikła istniejąca kiedyś bariera technologiczna. - Stwierdzenie, że takie zjawisko miało kiedyś mniejszą skalę, jest uproszczeniem. Rzeczywiście, teraz znacznie łatwiej tworzyć i nadawać treści. Rewolucja medialna sprawiła, że nadawca, który kiedyś musiał posiadać odpowiedni sprzęt i jakąś wiedzę techniczną, teraz potrzebuje niedrogiego telefonu i już może nadawać - wyjaśnia prof. Pyżalski.

Systemy weryfikacji na YouTubie nieskuteczne

W sprawie przemocowych i wulgarnych treści zwróciliśmy się do serwisu YouTube. Zapytaliśmy, w jaki sposób korporacja zapobiega pojawianiu się takich transmisji i jak z nimi walczy. Dostaliśmy dosyć zdawkową: "W serwisie YouTube obowiązują jasne zasady określające jakie treści są niedozwolone, to tzw. Wytyczne dla Społeczności. Gdy niedozwolone filmy są oznaczone przez naszych użytkowników, dokładnie je sprawdzamy i jeśli łamią zasady, usuwamy je z platformy YouTube".

Łukasz Wojtasik przyznaje w rozmowie z nami, że weryfikowanie treści przez serwis pozostawia wiele do życzenia. - Portal YouTube nie potrafi należycie zadbać o bezpieczeństwo użytkowników, zgłoszenia często pozostają bez reakcji, systemy weryfikowania treści nie są skuteczne. To nie jest tak, że o Guralu czy innych usłyszeliśmy wczoraj. Wiemy, że zgłoszeń do YouTube w związku z tym było dużo, a dopiero jakaś oddolna inicjatywa niezwiązanych ze sprawą ludzi sprawiła, że jego konto zostało usunięte. Oczywiście to dobrze, że w końcu tak się stało, ale to nie rozwiązuje problemu. Są przecież inni - mówi Wojtasik.

Dzwonisz na 112 i co dalej? Te rzeczy musisz powiedzieć, żeby szybko i sprawnie wezwać pomoc

Więcej o:
Komentarze (143)
Gural. Przemoc, alkohol i wyzwiska na YouTube
Zaloguj się
  • cezarykaminski

    Oceniono 67 razy 51

    Nie wiem kto to jest i G mnie to obchodzi. jedna z wad internetu, że dostęp do mediów otrzymały wsioki, półgłówki, bandyci, zwyrodnialcy i życiowe lebiegi..... a ich klientela są: wsioki, półgłówki, zwyrodnialcy i życiowe lebiegi. Jakiś Gural jest idolem dla podobnych sobie, ci są zawsze liczni. Kiedy nie było internetu taki Gural wypisywałby wulgarne słowa w kiblu swojej zawodówki. Teraz ma internet, największy kibel świata.

  • madass07

    Oceniono 31 razy 21

    każdy kto ogląda takich patoli niczym się od nich nie różni. Skalę zidiocenia społecznego ujawnił powszechny dostęp do sieci. Miało być tak pięknie wyszło jak zawsze.

  • rogan

    Oceniono 25 razy 15

    Jakas internetowa patologia gural z dwoma szarymi komórkami obraza innych ludzi a wszystkie portale info robia mu promocje! Ale ci którzy siedza po drugiej stronie tez sa nie lepsi przeciez wiadomo ze na stronach typu chatroulette siedza sami zryci ludzie którzy albo pokaza ci dupe albo srodkowy palec, przeciez dokladnie to samo jest w USA, UK czy Japonii! Moze lepiej niech rodzice sprawdzaja co ich 12 letnie dzieci robia w sieci, sami ci ludzie karmili tego trola wiec urósl!

  • j.666

    Oceniono 14 razy 14

    twarz gurala wskazuje ze został poczęty pod wpływem alkoholu w dużych ilościach. nie dziwmy mu się

  • rogan

    Oceniono 22 razy 14

    Zobaczcie lepiej kogo promuje TV taki Popek który znalazl juz wielu nasladowców. Wytatuowane oczy jakas dziewczyna wytatuowala sobie galki oczne i prawie oslepla, drugi byl koles który wyciol sobie skóre na twarzy bo jego idol Popek tez tak ma i wyglada teraz jak idiota, Popek i jego Gang Albani z przeinteligentnymi tekstami HWDP i np. Piz...a nad glowa takie utwory puszczaja w szkolach na dyskotekach i bawia sie przy tym 11 latkowie i wy oczekujecie ze mlode spoleczenstwo bedzie kulturalne? Zreszta Wyborcza tez promuje patologie!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX