Polska Fundacja Narodowa ma od kogo się uczyć. Akcja #RespectUs, ciężarówki ruszyły w Europę

Ruszyła akcja #RespectUs, która, jak twierdzą jej autorzy, ma przypomnieć m.in. o Polakach ratujących Żydów. To co prawda dopiero początek, ale oddolna kampania wygląda lepiej niż te przygotowywane przez Polską Fundację Narodową.

Kampania społeczna #RespectUs ruszyła w środę, choć niektóre materiały pojawiły się w sieci już we wtorek wieczorem, z inicjatywy kilku młodych Polaków wraz z pomocą Fundacji Wsparcia Rolnika Polska Ziemia. Akcja przypomina ubiegłoroczną kampanię #GermanDeathCamps, gdy twórcy profilu "Żelazna logika" rozpropagowali ten hasztag, a internauci m.in. z serwisu Wykop.pl, ze wsparciem Fundacji Tradycji Miast i Wsi, przygotowali billboard z napisem "Death Camps Were Nazi German", który ruszył w Europę.

Tym razem na europejskich trasach pojawią się ciężarówki z napisem: "#RespectUs During WW2 Poles saved over 100 000 Jews", czyli "Szanujcie nas. Podczas II wojny światowej Polacy uratowali ponad 100 tys. Żydów". Aut jest na razie kilkadziesiąt.

PFN a "Respect Us"

O tym, jak nieudolnie o dobre imię Polski walczy Polska Fundacja Narodowa, pisano już wielokrotnie, wskazując liczne wpadki fundacji, przy jednoczesnym przypominaniu, ile pieniędzy z państwowych spółek ma do wydania. PFN w swoich spotach wykorzystywała np. fragmenty wyprodukowanej na zlecenie IPN animacji "Niezwyciężeni", innym razem wycinała materiały ze spotów TVP z okazji Dnia Flagi

PFN było krytykowane także za małą aktywność w mediach społecznościowych (fundacja posiada konta m.in. na Facebooku i Twitterze). Na tym tle "Respect Us" wygląda o tyle lepiej, że już przy starcie, przygotowano dwa filmy: jeden promujący samą akcję, a drugi przedstawiający zespół odpowiadający za "Respect Us" (w mniej niż 24 godziny od publikacji nagranie odnotowało ponad 105 tys. wyświetleń).

Pojawia się też wątek ewentualnego zasięgu akcji i możliwości zapoznania internautów spoza kraju kampanią. Na razie strona respectus.pl jest dostępna w języku polskim i angielskim. W planach (widać to na witrynie) jest także przetłumaczenie treści na języki: niemiecki, hiszpański i chiński.

Autorzy akcji

"Mamy różne poglądy, plany na przyszłość i wizje Polski. Połączyła nas prawda. Dlatego postanowiliśmy wykorzystać całą swoją wiedzę, trochę wolnego czasu i umiejętności. Jesteśmy narodem, jesteśmy jednością" - czytamy na stronie kampanii, której pomysłodawcą jest Marek Miśko, w przeszłości członek Młodzieży Wszechpolskiej, a obecnie dyrektor generalny Związku Polski Przemysł Futrzarski. Miśko stał się szerzej znany po tym, jak wystąpił w Telewizji Trwam i wyraził sprzeciw wobec wprowadzaniu zakazu hodowli na futra, mówiąc m.in., że "tak samo likwidowano polski cukier".

Inne podejście

To, co tworzyła Polska Fundacja Narodowa, było stosunkowo mało angażujące: wcześniej wspomniane spoty pojawiały się jakby znikąd i ginęły w czeluściach internetu. W przypadku "Respect Us" postawiono na bezpośrednie zwrócenie się do użytkowników.

"Piszemy do Ciebie, drogi przyjacielu, z kraju Chopina, Kopernika i Zamenhofa. Zdania te czytasz w mowie ojczystej Jana Karskiego, Witolda Pileckiego i Marii Curie-Skłodowskiej. Ale nie tylko ich" - czytamy w swoistej odezwie, która jest skierowana "do rówieśników z innych krajów świata". W dalszej części wymieniani są inni Polacy, którzy w jakiś sposób zapisali się w historii świata, jak Kazimierz Pułaski, Ignacy Łukasiewicz lub Irena Sendlerowa.

"Piszemy, ponieważ jest nam po prostu cholernie przykro. Jesteśmy zaskoczeni, że po ponad 70 latach świat zachorował na nagłą amnezję. Nie chcemy Cię jednak do niczego przekonywać. Prosimy tylko, abyś myślał samodzielnie, nie ulegał manipulacjom, konfrontował kłamstwo z prawdą i w tej prawdzie żył" - tymi słowami kończy się apel zamieszczony na stronie.

MSZ o aktywności w użytkowników sieci

W przesłanym Gazeta.pl stanowisku przez Biuro Rzecznika Prasowego MSZ pojawia się wątek, w który po części wpisuje się akcja #RespectUs i może stanowić trampolinę dla kampanii. Resort w ostatnim czasie odnotował wzmożoną aktywność użytkowników sieci, którzy skrzętnie rejestrują "wadliwe kody pamięci", a więc takie sformułowania jak np. "polskie obozy". W ostatnim czasie resort przekazywał kilka podsumowań interwencji np. w ambasadach w Oslo czy Sofii

"Warto także odnotować zwiększającą się aktywność polskich internautów w tej kwestii, co daje naturalny efekt synergii działań wobec wadliwych kodów pamięci. Istotne jest, by te wspólne działania kontynuować, uwrażliwiając zachodnią opinię publiczną na problem >>polskich obozów koncentracyjnych<<, problem nie tylko semantyczny, ale też wizerunkowy" - pisze Biuro Rzecznika Prasowego MSZ. Biorąc pod uwagę przekaz, jaki na razie prezentują autorzy "Respect Us", akcja może wypłynąć na fali wzmożonego zainteresowania taką tematyką.

Takich zgłoszeń na "wadliwe kody pamięci" tylko w 2018 roku było 36 (w tylu przypadkach interweniowało MSZ). "Pragniemy jednak zauważyć, iż okres sprawozdawczy dla placówek trwa do końca marca 2018 r. , dlatego ostateczne dane za pierwszy kwartał będą znane w połowie kwietnia 2018 r." - doprecyzowuje MSZ.

Jak MSZ monitoruje "polskie obozy"

Ministerstwo Spraw Zagranicznych na bieżąco śledzi media, we współpracy z konsulatami i ambasadami, w zakresie "wadliwych kodów pamięci". Gdy otrzymają alert, przedstawiciele polskiej dyplomacji interweniują w konkretnych sprawach. "Zdecydowana większość interwencji w redakcjach kończy się korektą tekstu, zamieszczeniem sprostowania, przeprosinami ze strony redakcji, bądź opublikowaniem listu protestacyjnego placówki, w którym prezentujemy stanowisko wyjaśniające błędne użycie danego sformułowania" - wskazuje BRP MSZ.

Na ten moment MSZ monitoruje ponad 20 haseł, odmienianych przez liczby i przypadki m.in. "polska fabryka śmierci, polski holokaust, polskie getto, polscy naziści, polskie SS, polskie obozy zagłady".

Więcej o:
Komentarze (111)
Ruszyła akcja #RespectUs.
Zaloguj się
  • karo80.0

    Oceniono 18 razy 12

    Czym tu się zachwycać? Idiotyczne, pretensjonalne i zwyczajnie żenujące hasło „Respect Us”, domaganie się szacunku za czasy II wojny światpwej na ciężarówkach jeżdżących po dzisiejszej Europie... U normalnych obywateli Unii Europejskiej wywoła to najwyżej uprzejmy uśmiech politowania, bo szacunek w dzisiejszym świecie zdobywa się silną gospodarką, globalnymi markami, osiągnięciami nauki, nagrodami Nobla, świadomym i wykształconym społeczeństwem obywatelskim, uznanymi dziełami kultury wysokiej i popularnej, ochroną wszelkich mniejszości, dobrą atmosferą wokół przyjezdnych i turystów, itd, itp. Można też oczywiście żądać szacunku za jakieś zasługi lub krzywdy sprzed kilkudziesięciu lat. Na ciężarówce. Typowo polska ŻENADA.

  • spyderman2

    Oceniono 23 razy 9

    100 000 uratowali Polacy ale ilu żydów zostało sprzednych przez przodków pisowców, którzy ustawą chcą to zamieść pod dywan bo rozjuszony ruski antoni ich szantażuje, a ustawa zamyka mu pysk

  • berek-oberek

    Oceniono 16 razy 8

    Kim jest szef i pomysłodawca? Działa w przemyśle futrzarskim, stworzył fundację. Taki filantrop z niego.

    Obdziera z futer zwierzęta i jednocześnie dba o dobre imię Polski. Fajnie.

  • liberau

    Oceniono 18 razy 8

    Aleście walnęli! Oglądaliście ten ich durny filmik w którym sugerują, że cały świat się sprzysiągł przeciwko nam i oczekuje ciągłych przeprosin? Przecież to jest odwracanie kota ogonem - to nie świat, ale pisowskie kulsony sprowokowały falę oszczerstw i prowokacji pod naszym adresem! Takie zakłamywanie sytuacji i powielanie idiotycznych kalek o naszym mesjańskim cierpiętnictwie ma być WZOREM DO NAŚLADOWANIA? Gazeto!!!!!!!!!!!

  • norman67

    Oceniono 16 razy 8

    PFN służy przewalaniu pieniędzy na PiS, a nie obronie naszego dobrego imienia. Nikt go zresztą tak jak PiS nie zniszczył. Precz z kaczyzmem!

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 20 razy 6

    sorry, ale kogo dzisiaj w Europie interesuje kogo i dlaczego ratowali lub nie Polacy 75 lat temu???

  • grobelozaur

    Oceniono 9 razy 5

    Polska Fundacja Narodowa jest po to, żeby współpracownicy Szydło mogli się zwolnić, założyć własną działalność i bez przetargu z wolnej ręki dostać milionowe zamówienia na partyjną kampanie w Polsce.

    Po to jest ta cała Fundacja. Jej celem, według obecnej władzy, jest wyciągniecie kasy od spółek skarbu państwa a następnie legalne przetransferowanie jej do znajomych królika odpowiedzialnych za kampanie, które budżet partii PIS obciążałyby grubymi milionami.

    Dlatego w Fundacji tej nic się nie zmieni, bez względu na to, kto i czy zastąpi Świrskiego. Została przez rządzących, jak zresztą wszystko inne, pomyślana jako Fundusz Finansowej Rehabilitacji dla Znajomych Obciążonych Syndromem Głębokiego Portfela. I teraz ten portfel trzeba nakarmić, a to nie jest danie z ośmiorniczek w cenie dwóch pizz na wynos.

    źródło:

    galopujacymajor.wordpress.com/2018/02/22/po-co-jest-polska-fundacja-narodowa/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX