To miała być zwykła kolęda. 12-letniego ministranta uderzył los pani Anny. I postanowił działać

12-letni ministrant z małopolskiej wsi Wielogłowy wykazał się wielkim sercem. Chłopcem podczas kolędy wstrząsnął los schorowanej pani Anny. Nie dość, że oddał jej kieszonkowe z kolędy, to jeszcze zorganizował zbiórkę pieniędzy.

O sprawie poinformował „Dobry Tygodnik Sądecki”. 12-letni Michał na co dzień chodzi do szóstej klasy podstawówki w Wielogłowach, a także służy jako ministrant w miejscowej parafii. Gdy w tym roku towarzyszył jednemu z księży podczas kolędy w pobliskiej miejscowości Ubiad, trafił do domu niepełnosprawnej pani Anny.

Ministrant o wielkim sercu

Kobieta jest po siedemdziesiątce. Mieszka samotnie w drewnianym domu, w którym przecieka dach. Ten widok tak mocno poruszył chłopca, że postanowił jej pomóc.

Pieniądze, które zebrał podczas kolędy – łącznie 200 złotych – w całości przekazał pani Annie. Ale to nie koniec: razem z kolegami postanowił upiec ciasta i sprzedać je w szkole, a dochód przeznaczyć na pomoc schorowanej kobiecie. Dzieciom udało zebrać 120 złotych.

Postawą 12-letniego Michała zachwyceni są zarówno rodzice dziecka, jak i nauczyciele. Matka ministranta zdradziła, że chłopiec chciał zrobić zbiórkę na nowy dach.

Jak informuje "Dobry Tygodnik Sądecki", pani Anna otrzymała pomoc od gminy. Sołtyska Ubiadu Helena Ruchałowska powiedziała, że kobieta codziennie jest wożona do Domu Pomocy Społecznej w Zbyszycach, gdzie w godzinach 7-14 ma zapewnioną opiekę, a także posiłki.

Więcej o: