"Chcesz przyjmować uchodźców, zacznij od siebie". On to zrobił. Dał dach nad głową całej rodzinie

Jakub Bierzyński, polski przedsiębiorca, przyjął pod swój dach rodzinę uchodźców z Tadżykistanu. - Nikogo do niczego nie namawiam, nie zamierzam uprawiać moralnego szantażu. Zrobiłem to dla siebie - mówi Bierzyński w rozmowie z Gazeta.pl.

Sześcioosobowa rodzina uchodźców z Tadżykistanu - Amrulo, Omina i czwórka dzieci w wieku od 2 do 8 lat zamieszkała w domu należącym do Bierzyńskiego dziesięć dni temu.

Prezes domu mediowego OMD udostępnił uchodźcom swój drugi dom, który stał pusty. Niemały. Powierzchnia: 200 metrów kwadratowych. W całym procesie pomocy uczestniczyła Fundacja Ocalenie, której jednym z zadań jest pomoc przybyszom z zagranicy. O sprawie Bierzyński poinformował na swoim profilu na Facebooku.

Wszystkim moim prawicowym współobywatelom bardzo dziękuję za to żeście mnie skutecznie zmobilizowali hasłem: chcesz przyjmować uchodźców zacznij od siebie. Posłuchałem - napisał przedsiębiorca.

- W maju poprosiłem fundację o znalezienie rodziny, którą można wesprzeć. Chciałem, żeby to była duża muzułmańska rodzina z Syrii. Zależało mi na tym dlatego, że uważałem, że to właśnie im będzie najtrudniej znaleźć pomoc w Polsce - mówi Bierzyński portalowi Gazeta.pl. 

W sierpniu udało się znaleźć taką rodzinę - Syryjczycy skorzystali jednak z innej oferty pomocy. W końcu pojawiła się rodzina z Tadżykistanu.

- Nie utrzymuję tych ludzi, za mieszkanie pobieram symboliczną opłatę. Nie chcą żyć u nikogo na garnuszku. Zależy im na tym, by normalnie pracować, jak zwykła rodzina - podkreśla Bierzyński. Umowę z uchodźcami podpisał na 2,5 roku.

Przedsiębiorca chce pomóc też głowie rodziny i pomóc w znalezieniu pracy. Amrulo jest dziennikarzem, przed ucieczką z kraju pracował w tadżyckich opozycyjnych mediach.

"Zrobiłem to dla siebie"

Przedsiębiorca przyznaje, że nie wszyscy mają możliwość, by udostępnić drugi dom lub mieszkanie uchodźcom, co niektórzy wytknęli w komentarzach pod postem Bierzyńskiego.

- Można przekazać np. 1 procent podatku na pomoc uchodźcom. Taki gest nic nie kosztuje. Niewiele trzeba, żeby pomóc - podkreśla.

Zrobiłem to dla siebie. Czułem się zbrukany nienawiścią, uświadomiłem sobie, że jeszcze 3 lata temu ponad 70 procent Polaków chciało przyjmować uchodźców i taki gest, jak mój, przeszedłby zupełnie niezauważony - tłumaczy w rozmowie z nami.

Teksty Jakuba Bierzyńskiego można przeczytać w dziale Opinie portalu Gazeta.pl>>>

"Są czesto oczerniani w mediach. To haniebne." Cate Blanchett w Davos opowiadała o uchodźcach

Więcej o: