Łukasz Jankowski z Porozumienia Rezydentów dla Gazeta.pl: To sądny dzień. Jesteśmy blisko

- To sądny dzień. Jest duża szansa, że dzisiaj dojdzie do porozumienia - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Łukasz Jankowski z Porozumienia Rezydentów.

Trwa kolejne spotkanie ministra Łukasza Szumowskiego z rezydentami. O etap negocjacji zapytaliśmy Łukasza Jankowskiego, wiceprzewodniczącego Porozumienia Rezydentów. Porozumienie jest już blisko. Wspólna konferencja ministra zdrowia i lekarzy rezydentów o 12.

Gazeta.pl: Na jakim etapie są rozmowy?

Łukasz Jankowski: Porozumienie to kwestia najwyżej kilku dni. Jest szansa, że dojdzie do niego nawet dzisiaj. Klimat rozmów jest bardzo dobry, mimo że różnimy się nie tylko w szczegółach, ale też w głównych postulatach. Bo ten dotyczący zwiększenia nakładów na służbę zdrowia do 6,8 proc. PKB w trzy lata jest w tej chwili nie do zaakceptowania przez ministerstwo. Pracujemy nad kompromisem. Żaden inny wynik negocjacji w tej kwestii nas nie zadowoli, ale dla dobra porozumienia będziemy musieli przystać na inną propozycję.

Gazeta.pl: Co więc udało się uzgodnić?

Łukasz Jankowski: Udało nam się wynegocjować szereg postulatów typowo niefinansowych, jak chociażby zmniejszenie biurokracji. Pomógł w tym sztandarowy pomysł ministra Szumowskiego dotyczący sekretarek i asystentów medycznych. Chodzi o powołanie nowego zawodu i wpisanie go do kontraktowania. Szpital, zawierając kontrakt z NFZ, zobowiązywałby się w nim do konkretnej liczby sekretarzy przypadających na daną liczbę lekarzy. Idziemy w stronę wzorca zachodniego, gdzie wypełnianiem papierów i zapisywaniem tego, co mówi lekarz, zajmują się osobni pracownicy, tacy jak sekretarze medyczni. To odciąża lekarzy, którzy zamiast zajmować się biurokracją mają czas leczyć. Bardzo cieszymy się z tego pomysłu, jednak diabeł tkwi w szczegółach - musimy teraz wynegocjować ilu takich sekretarzy powinno być, jakie powinni mieć wykształcenie i ile powinni zarabiać.

Gazeta.pl: Wykształcenie takich kadr może potrwać.

Łukasz Jankowski: To prawda, ale pojawiają się pomysły, żeby rozpocząć to z poziomu półrocznego kursu przygotowującego do zawodu, żeby to nie była długa ścieżka. Później można byłoby to zmodyfikować.

Kolejną sprawą jest informatyzacja służby zdrowia. Negocjujemy szczegóły, ale z poszanowaniem dla obu stron. Informatyzacja jest kluczowa dla systemu, jednak z drugiej strony 20 proc. świadczeń medycznych jest udzielanych przez lekarzy emerytów, którzy mogą mieć trudność z przestawieniem się na elektroniczne recepty czy zwolnienia.

Gazeta.pl: Wiele udało się wynegocjować. Dlaczego teraz pojawiła się możliwość porozumienia?

Łukasz Jankowski: Wydaje mi się, że odpowiada za to czynnik ludzki. Z ministrem Szumowskim od nowa budowaliśmy zaufanie, głównie dzięki jego otwartości i ogólnej dobrej atmosferze rozmów. Najważniejsze jest jednak to, że w końcu pojawiły się konkrety. Musiały pojawić się prerogatywy do działania ze strony premiera. Poprzednio rozmawialiśmy tylko o mglistych obietnicach: być może, jeżeli będzie spełniony wskaźnik. Wszystko było w trybie przypuszczającym. A teraz na stole są twarde propozycje. Minister zobowiązuje się, mówi jak będzie. Dlatego jesteśmy blisko. Bo nie chodzi o eskalowanie konfliktu, a o dogadanie się.

Gazeta.pl: A minister Radziwiłł twierdził, że chodzi wam tylko o konflikt.

Łukasz Jankowski: Mijał się z prawdą, jak widać. Od zawsze zależało nam na dialogu, ale nie na takim, że obie strony mówią swoje i nic z tego nie wynika, tylko na konstruktywnych rozwiązaniach dla całego systemu. Od pięciu miesięcy prowadzimy tę batalię. Jest naprawdę wykańczająca. A do świadomości opinii publicznej przenika przekonanie, że my rezydenci możemy coś w systemie załatwić. A załatwić może tu tylko strona rządowa. My jesteśmy tylko adwokatami pacjentów, którzy wywołują nacisk.

Gazeta.pl: Idąc na pierwsze spotkanie z ministrem Szumowskim spodziewaliście się przełomu?

Łukasz Jankowski: Nie. Myśleliśmy, że będzie ocieplenie w naszych stosunkach, ale nie spodziewaliśmy się , że będzie tak dobra atmosfera. Rozmawialiśmy na zupełnie innym poziomie. Podczas ostatniego spotkania z ministrem Radziwiłłem nawarstwiło się wiele problemów, panował totalny brak zaufania. Toczyła się jakaś gra narracyjna ponad naszymi głowami, natomiast nikt nas nie słuchał. A tutaj od razu mieliśmy poczucie wysłuchania.

Gazeta.pl: To jak to jest, że teraz minister Szumowski może, a minister Radziwiłł nie mógł? Premier miał duży wpływ?

Łukasz Jankowski: Nie przesądzam tego. Być może to przez nasze działania i naszą nieustępliwość udało nam się przekonać rządzących.

Gazeta.pl: Czym w podejściu do rezydentów różni się minister Szumowski od ministra Radziwiłła?

Łukasz Jankowski: Wieloma rzeczami. Otwartością, ale też tym, że jest ciepłym człowiekiem w kontaktach międzyludzkich. To pomaga w porozumienia. Ale nie doszlibyśmy do niego tylko przez dobrą atmosferę czy czynnik ludzki. Wpływ ma przede wszystkim to, że minister Szumowski ma po prostu więcej kart na stole, czyli większe możliwości działania.

Gazeta.pl: Minister Radziwiłł zarzucał, że zależy wam tylko na podwyżkach. Udało wam się porozumieć też w tej sprawie?

Łukasz Jankowski: Jesteśmy na dobrej drodze. Zależy nam szczególnie na podwyżkach dla specjalistów, bo ich pensje na etatach są niegodne. Naszym marzeniem w ramach akcji "jeden lekarz - jeden etat" byłaby taka sytuacja, że polski specjalista może pracować w jednym szpitalu na jednym etacie, a nie jeździć po mieście w poszukiwaniu dodatkowego zarobku.

Gazeta.pl: To ile waszym zdaniem powinien zarabiać specjalista i czy jest szansa, żeby ten postulat został spełniony?

Łukasz Jankowski: Chcielibyśmy, żeby na teraz specjalista zarabiał dwie średnie krajowe. Wiemy jednak, że musimy do tego tematu podejść z dużą wolą kompromisu.  Rozmowy już trwają, są bardzo twarde, bo walczymy o każdą złotówkę. Jesteśmy dobrej myśli. Wiemy, że płace na poziomie dwóch średnich krajowych zachęciłyby lekarzy do powrotu z zagranicy.

Gazeta.pl: Czy dzisiaj jest szansa na ostateczne porozumienie?

Łukasz Jankowski: Myślę, że tak. Jestem pełen nadziei.

Negocjacje lekarzy rezydentów z ministerstwem zdrowia

Rozmowy lekarzy rezydentów z ministerstwem zdrowia trwają od kilku miesięcy. Rozpoczęły się po proteście głodowym młodych medyków, który miał miejsce w październiku 2017 roku. Gdy ministrem zdrowia było Konstanty Radziwiłł, kolejne spotkania kończyły się fiaskiem.

Od kiedy stery w ministerstwie zdrowia przejął Łukasz Szumowski, negocjacje zaczęły iść do przodu. Ministerstwo i rezydenci są obecnie bliscy porozumienia. Więcej o postulatach lekarzy rezydentów przeczytasz tutaj >>>

Młodzi medycy prowadzą strajk głodowy. TVP pyta ", Czy lekarze w Polsce klepią biedę?"

Więcej o:
Komentarze (57)
Lekarze rezydenci o porozumieniu z ministrem zdrowia
Zaloguj się
  • tojestbardzoproste

    Oceniono 20 razy -14

    Świetnie się chłopaki w kitlach bawią, grając chorym ludziom na nosie...

    Himalaje obłudy i pazernosci!!

  • lukki69

    Oceniono 14 razy -6

    W zawodzie lekarza 2/3 to doświadczenie...każdy ,kto korzysta z NFZ i kiedykolwiek korzystał z prywatnej służby zdrowia wie,że bezpłatna opieka w Polsce jest patologią i stratą czasu pacjenta...lekarze pracują na minimum w przychodni a potem na prywatnej praktyce włażą w dupę bez wazeliny za 150pln.....często korzystając ze sprzętu państwowego.....tutaj mamy grupę młodych ludzi którzy mają na względzie tylko swoje interesy...wyczuli koniunkturę...grają na emocjach i nadziejach społeczeństwa...dostaną podwyżki i trochę sprzętu i dalej będzie to samo co teraz....olewanie....
    I nie kłamcie o strajku głodowym ,bo w tej formie to zwykła dieta......głoduję póki nie zgłodnieje i zmienia mnie kolega.....

  • preczzglupota

    Oceniono 10 razy -6

    No coz, Bulsa raz napisal na facebooku pisemko, takie na strone A4, 28(!) Ortoli uzywajac nowomowy. A teraz to prosze popatrzec na lansik, mordeczki usmiechniete, selfie, samo..ebki....

    O jednym z Viceprezesow Porozumienia napisano iz tak strasznie gani tych, co nie wypowiadaja opt -outu, ale samemu wykorzystujac sytuacje rynkowa dyzuruje w innym szpitalu za potrojna stawke - na zasadzie - w swoim szpitalu jestem przemeczony ale w innym to juz zrelaksowany. Nie bylo dementi na zasadzie - udajmy ze nie widzimy postu to nie bewdzie dyskusji - czlowieka, ktory to napisal zbanowano.

    Wszyscy szczesliwi i dobrze sie bawia. Coz, powiem -wiecej selfie, jeszcze moze konfetti. Samoocena w kosmos.

    A w to ze ich Minister wystawi jak ostatnich amatorow to nie tyle co wierze, to wiem. Z amatorami sie nie rozmawia powaznie.

  • y.woodoo

    Oceniono 13 razy -5

    Mnie pani doktor w srednim wieku wyprosila z gabinetu bo przynioslem badania krwi na pendrivie. Jasno powiedziala ze nie jest informatykiem. Czego wymagac od emerytow jak wiekszosc to tepaki. Gotowke z biurka to umie zabrac bez pokwitowania, prawda?
    Inna pinda powiedziala "ja jestem od udzielania porad". Od porad to ja mam nobliste dr.Google.

  • jarkes03

    Oceniono 4 razy -4

    Kolego rezydencie! 2 średnie krajowe i jeszcze trochę to ja zarabiam w szpitalu na 1/2 etatu i nie jestem zabiegowcem ( ortopedzi zarabiają w szpitalu, w którym pracuję po 100 tysięcy złotych /miesiąc).

  • lukki69

    Oceniono 11 razy -3

    Służba zdrowia....wymiar sprawiedliwości....kółka łowieckie....górnictwo...to ostatnie bastiony komunizmu

  • w11mil

    Oceniono 8 razy -2

    Zdrada! Konstytucja połamana, sędziowie zniewoleni, antysemitnicy grasują, a ten porozumiewać się chce!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX