Pani Diana nie czuła ruchów dziecka, lekarz uspokajał. Dziś jej córka nie widzi i nie słyszy

Prokuratura wyjaśnia sprawę porodu, do którego doszło w szpitalu w Sulechowie - informuje "Uwaga" TVN. Mimo podwyższonego tętna płodu lekarz zwlekał z przeprowadzeniem cesarskiego cięcia. Dziecko urodziło się niepełnosprawne.

Pani Diana na cztery dni przed porodem zgłosiła się do szpitala w Sulechowie. Była zaniepokojona, nie czuła ruchów córki, która wkrótce miała przyjść na świat - informuje w reportażu "Uwaga" TVN.

Badanie KTG monitorujące akcję serca płodu wykazało podwyższone tętno. Lekarz uspokajał jednak kobietę i przekonywał, że dziecko po prostu wyczuwa jej stres. Nie zdecydował o podłączeniu KTG na stałe, a tak według położniczych standardów powinien był zrobić. Pani Diana upewniała się, czy jej córce nic nie grozi. Położnik zapewniał, że wszystko jest w porządku.

Sara pod opieką rodziców

Kolejny monitoring przeprowadzony nad ranem również wykazał podwyższone tętno. Ordynator, który przyszedł wówczas na dyżur, stwierdził, że stan dziecka jest zły i kobieta od razu trafiła na salę operacyjną.

Mała Sara urodziła się w stanie krytycznym, dziewczynka nie słyszy i nie widzi. Doszło do niedotlenienia mózgu. Rodzice opiekują się dzieckiem w domu. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Świebodzinie.

Położnik odmówił komentarza przed kamerami. Ordynator oddziału położniczego nie chciał szerzej odnosić się do sprawy. Stwierdził jednak, że "sprzęt do monitoringu jest, ale gdzieś coś umknęło. Albo lekarz, który jest doświadczony, czegoś nie zauważył".

Więcej o:
Komentarze (57)
Tragiczny finał porodu w Sulechowie. Noworodek nie widzi i nie słyszy
Zaloguj się
  • halice

    Oceniono 22 razy 20

    A ja sądzę, że to jest kwestia dotycząca wielu zawodów, ktorych przedstawiciele uważają siebie - najczęściej słusznie - za wiedzących lepiej. To np. lekarz czy nauczyciel. Fakt, ze wiedzą lepiej sprawia często (podkreślam - czesto, a nie zawsze) ze przedmiotowo i z lekceważeniem traktują rozmówców spoza swojego zawodu. Pacjentów, uczniów, rodziców. Pewne postawy, z którymi sie stykają są częste wiec gdy coś zaczyna w rozmowie brzmieć podobnie - nie słuchają dalszego ciągu, tylko reagują standardowo. Ten lekarz być może miał często do czynienia z kobietami chcącymi cięcia cesarskiego bez wskazań medycznych (a sam być może jest takowych przeciwnikiem), wiec i tę kobietę potraktował jak wymyslajacą cuda i nie pochylił sie nad problemem.
    Tego typu zachowania są niezmiernie częste. Ja wielokrotnie sie z nimi spotkałam zarówno w kontaktach z lekarzami, jak i nauczycielami.

  • kleopatra51

    Oceniono 16 razy 16

    Takimi przypadkami lenistwa, nieuctwa, pogardy dla dziecka i matki wśród „lekarzy” położników niech się minister zajmie w pierwszej kolejności, a dopiero później aborcją i in vitro. Taka postawa lekarzy, jak ten pokazany w reportażu, to jest gigantyczny problem

  • loneman

    Oceniono 17 razy 15

    Teraz dzieki nowemu ministrowi, "klauzulom sumienia" i podejrzeniom aborcyjnym przeciw badaniom prenatalnym da nam cala rzesze kalek czemu mozna bylo latwo (i tanio) zapobiec - najgorzej, ze od tego nie wzrosnie nasza "polskosc" ani "katolickosc", sila przebicia na swiecie. Tylko ci co lubia czuc sie meczennikami czy ofiarami losu beda 'wniebowzieci' - jak zwykle cudzym kosztem, jadac na czyims nieszczesciu - dokladnie tak jak sekta smolenska :(

  • mirek76pl

    Oceniono 14 razy 14

    O ile cesarskie ciecia na zadanie to rzeczywiscie bardzo kontrowersyjna sprawa, to podwyzszone tetno plodu powinno byc dla lekarza wyraznym wskazaniem do przeprowadzenia cesarki. Jesli byl doswiadczonym poloznikiem, to rutyn go pokonala.

  • chi-neng

    Oceniono 22 razy 14

    Lekarz dzialal zgodnie z "Deklaracja wiary" i "Klauzula sumienia".
    Wina MATKI!

  • roz_mak

    Oceniono 15 razy 13

    pierwsze co należy zrobić przed udaniem się do lekarza to sprawdzić czy podpisał klauzule sumienia!!!!

  • kazek100

    Oceniono 13 razy 11

    Kiedyś, gdy chodziłem z żoną na szkołę rodzenia, 3/4 czasu nasi katoliccy lekarze przeznaczyli na propagowanie nam "naturalnego rodzenia", bo wiadomo, tak jest po chrześcijańsku (a i na anestezjologu można zaoszczędzić). A że byliśmy młodzi i głupi, to właściwie im uwierzyliśmy, co nieomal skończyło się tragedią. Na szczęście w krytycznym momencie (choć po wielu godzinach, gdy można było żonie zaoszczędzić bólu) jednak wymusiliśmy cesarkę i wszystko skończyło się happy endem. Ale tym obłudnikom od klauzuli sumienia nie uwierzę już nigdy.

  • jpy1

    Oceniono 7 razy 7

    Straszne to jest. Ogromnie współczuję rodzicom malucha. Lekarz który doprowadził do takiego stanu powinien zostać pozbawiony możliwości wykonywania zawodu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX