"Szokująca historia ze szczytów władzy". Chora na raka żona pracownika IPN pisze dramatyczny list

13.11.2017 17:40
+Konferencja IPN w sprawie teczek TW Bolek'

+Konferencja IPN w sprawie teczek TW Bolek' (Fot. Adam Stepien/ Agencja Gazeta)

Były już rzecznik IPN został zdegradowany i słyszał groźby - pisze jego żona. Kobieta walczy z rakiem. Jak opisuje, rodzina znalazła się w trudnej sytuacji. Kolejne media publikują jej dramatyczny list, mimo to władze IPN na razie nie zabrały głosu.

Monika Orlik-Arseniuk opisała historię swoich zmagań z chorobą - i równoległych problemów męża w pracy - na Facebooku oraz stronie muszetopowiedziec.blogspot.com. Tam też opublikowała dokumenty i korespondencję, które mają potwierdzać jej słowa. 

Orlik-Arseniuk podkreśla, że oboje z mężem mają duże doświadczenie w pracy w Instytucie Pamięci Narodowej. Pracowali tam podczas kadencji różnych rządów i prezesów. "W lipcu 2016 r. mój mąż został dyrektorem Biura Prezesa IPN i na szczególną prośbę dra J. Szarka (prezes IPN - red.) rzecznikiem Instytutu" - pisze kobieta. W styczniu - jak opisuje - Szarek został poinformowany o sytuacji rodzinnej swojego rzecznika. Orlik-Arseniuk, która niedługo wcześniej urodziła trzecie dziecko, zachorowała na nowotwór piersi.

"Mąż zdegradowany i straszony"

W liście czytamy też, że w marcu IPN zatrudnił inną osobę na stanowisko p.o. zastępcy dyrektora biura. W czerwcu, gdy Andrzej Arseniuk był na urlopie ojcowskim, prezes Szarek miał odwiedzić go w domu i poinformować, że na stałe traci stanowisko dyrektora. "Było to dni kilka po tym, gdy dowiedzieliśmy się, że dotychczasowe leczenie nie przynosi rezultatów, o czym Andrzej powiedział Szarkowi" - opowiada Orlik-Arseniuk. 

Mój mąż w ciągu niespełna miesiąca: został dwukrotnie zdegradowany (13.06. i 05.07.), straszony wyrzuceniem z pracy (11.07.), jego wynagrodzenie od marca będzie o prawie 60% niższe! Nie dostał nawet złotówki nagrody za pierwsze półrocze 2017 r., choć zajmował dwa stanowiska – dyrektora biura i rzecznika prasowego.

Orlik-Arseniuk pisze też, że od lipca mąż wykonuje pracę poniżej swoich kwalifikacji. Ponadto prezes IPN miał pisemnie wyzwać zarówno ją, jak i męża do "zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji”. Małżeństwo zwracało się z prośbami o pomoc do znajomych i polityków partii rządzącej (deklarują się jako wyborcy PiS). Pisali także do Kolegium IPN.

"Teraz leczymy się, modlimy się, a mój mąż poszukuje pracy, bo za pieniądze, które miałby otrzymywać od marca nie sposób utrzymać trojga dzieci, chorej żony oraz spłacać kredytu hipotecznego". 

IPN na razie nie komentuje

IPN na razie nie opublikowało żadnego komunikatu dot. tej sprawy. My czekamy z kolei na odpowiedź na zadane przez nas pytania, opublikujemy odpowiedzi po ich otrzymaniu.

Cenckiewicz: w IPN "fruwają siekiery"

Do sprawy odniósł się Sławomir Cenckiewicz, członek Kolegium IPN. We wpisie na Facebooku podkreśla on, że ciało, do którego należy, nie zajmuje się sprawami personalnymi. 

"Entuzjastą obecnego stanu rzeczy nie jestem (o czym pisałem wielokrotnie), a ludzie którym ufam odeszli lub odejdą w najbliższym czasie z IPN. Tym bardziej z tym chaosem nie mam nic wspólnego!" - zarzeka się historyk. 

Przyznaje, że - zgodnie z tym co pisze Monika Orlik-Arseniuk - Kolegium było poinformowane o sporze Arseniuka z prezesem IPN. "Przyglądałem się też ich - Prezesa z Arseniukiem - ścisłej współpracy jeszcze rok temu. (...) Nagle się panowie pokłócili i fruwają siekiery. Ich sprawa. Szkoda słów, ale nie mnie proszę o to pytać!" - ucina.

"Na koniec dodam tylko, że wykorzystywanie spraw prywatnych i intymnych, wywlekanie ich na zewnątrz po to, by połączyć je z negatywnym opisem sytuacji w firmie i obroną własnej pozycji zawodowej (i prawem do zajmowanej funkcji i wysokich zarobków), uważam za emocjonalny szantaż" - podsumowuje Cenckiewicz.

"Szokująca historia ze szczytów władzy IPN. Czytam i pogrążam się w zdumieniu" - skomentował na Twitterze dziennikarz Konrad Piasecki, a list Orlik-Arseniuk publikują nawet media prawicowe.

Rozpoznasz znane budowle tylko po fragmencie? Quiz dla spostrzegawczych
1/11To fragment:
Zobacz także
Komentarze (237)
Spór w IPN. Dramatyczny list żony byłego rzecznika IPN
Zaloguj się
  • darymnyfuter

    Oceniono 67 razy 63

    O jakżesz bardzo mam w dupie państwa problemy. Mąż za najniższą krajową nie tyrał, pobierał dyrektorką pensję, więc biedy nie mieliście. Ale czy ktokolwiek kiedykolwiek jakiemukolwiek dyrektorowi gwarantował w jakiejkolwiek instytucji dożywotnie stanowisko? Nie znam takiego przypadku. Za to widzę dwójkę ustosunkowanych, obstawionych znajomkami sługusów reżimu, na których ten reżim się wypiął, więc uderzyli w publiczny lament. Zdrowia życzę, ale przede wszystkim pokory.

  • quinquedactylus

    Oceniono 50 razy 48

    W ipn-ie nie pracują uczciwi ludzie tylko mendy i opluwacze a że się żrą miedzy sobą, to dobrze im tak , niech się pozagryzają plugawce.

  • mortus444

    Oceniono 46 razy 40

    ipn to banda q.... i sprzedawczyków włażących w d....władzy, nlormalni powinni wiać stamtąd

  • zz1026

    Oceniono 38 razy 34

    " Małżeństwo zwracało się z prośbami o pomoc do znajomych i polityków partii rządzącej"

    nawet sie nie kryja w swoim kumoterstwie

    co za zdemoralizowani ludzie

    jak ten pan wykonywal swoja prace na 2 stanowiskach naraz?
    pracowal po 16 godzin czy po prostu 2 pensje zgarnial?

    przeciez to sie nadaje do prokuratury

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 38 razy 34

    Dobrozmianowcy odczuwają dobrą zmianę na własnych pupach. Dobrze wam tak, kulsony!

  • felicjan.dulski

    Oceniono 35 razy 33

    Domniemanym UBekom, bez dania racji zmniejszali emerytury.
    Teraz sami widzą jak to jest.
    Im też nikt racji nie dał.
    Powinni się odwołać do sądu, jak każdy, a nie mendzić w internecie.

  • def11

    Oceniono 33 razy 31

    Jakie zdumienie panie Piasecki !? Toż to standardowe relacje w kręgu kulturowym "dobrej zmiany" i "odnowy moralnej narodu". Ostatnie co można wyrazić to "zdumienie"

  • jxl82

    Oceniono 35 razy 31

    "Nie dostał nawet złotówki nagrody za pierwsze półrocze 2017 r., choć zajmował dwa stanowiska – dyrektora biura i rzecznika prasowego." Nagrody są obowiązkowe? Może nie wchodził jak "w masło" dyrekcji, z powodu wysokich cen? Może założyć fermę kurcząt, teraz dzięki PIS każda kura znosi " 1 złote" jaja.

  • gayardoss

    Oceniono 34 razy 28

    Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
    Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
    Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem.
    Nie byłem przecież socjaldemokratą.
    Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
    Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje