"Tato kładł się na mnie, to mnie bolało". Biegli z Polski i Czech nie uwierzyli 3-latce

13.11.2017 13:56
Przemoc wobec dzieci (zdjęcie ilustracyjne)

Przemoc wobec dzieci (zdjęcie ilustracyjne) (Fot. Pixabay)

Trzylatka powiedziała, że molestował ją ojciec. Matka jej uwierzyła i uciekła z dziećmi do Polski. Niezależni eksperci potwierdzili wersję dziecka, jednak polska prokuratura i czeski sąd twierdzą, że było inaczej. Oba śledztwa zostały umorzone.

Zdaniem prokuratury brakuje świadków, a historia o molestowaniu to wersja pokrzywdzonej. Katowicka "Gazeta Wyborcza" dotarła do matki dziewczynki.

"Tata ją dotykał i budził w nocy"

Kobieta razem z mężem po ślubie zamieszkała w Czeskim Cieszynie. Urodziły im się dwie córki - obecnie mają 7 i 5 lat. Kilka lat temu kobieta uciekła z dziećmi do Polski. W Czechach mieszkali w dwupokojowym mieszkaniu. - Ja spałam w jednym pokoju z maleństwem, a mąż ze starszą córką. On też kąpał ją wieczorem. Już od pewnego czasu widziałam, że córka zrobiła się jakaś smutna i osowiała, ale brałam to na karb nowej sytuacji, może nawet zazdrości, że pojawiła się siostra i swój czas muszę też jej poświęcać. Pewnego wieczoru męża nie było i ja kąpałam córkę. Zauważyłam, że dziwnie reaguje, kiedy próbuję ją myć. Powiedziała, że ją boli pupa. Zauważyłam, że okolice intymne dziecka są zaczerwienione. Zapytałam, co się stało, a córka na to, że tata ją dotykał i budził w nocy. Oniemiałam - opowiada kobieta w "Gazecie Wyborczej".

Matka dziecka zawiadomiła policję. Odbyło się przesłuchanie z udziałem psychologa. Dziewczynka opowiedziała, że "Tato śpi nago albo w gatkach. Budzi mnie w nocy, często, tak że mam kłopot z wstaniem do przedszkola. Tato kładzie się na mnie. Dotyka mnie w siuśkę" - mówiła dziewczynka. Biegli stwierdzili, że dziecko musi być przesłuchane przez osobę polskojęzyczną, więc jej matka wróciła do Polski i zgłosiła się do kilku ekspertów, którzy potwierdzili wersję dziewczynki.

"Wypowiedź małoletniej należy rozumieć dosłownie"

Czeski sąd umorzył sprawę, więc kobieta zgłosiła się do prokuratury w Bielsku-Białej.Ta jednak również umorzyła sprawę. Maciej Fereniec w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" powiedział, że dwie biegłe sądowe powołane w tej sprawie, które zbadały także wcześniejsze opinie ekspertów, nie stwierdziły przestępstwa.

Cały tekst możesz przeczytać tutaj >>>

Kierowca karetki zgłasza awarię. Do akcji wkraczają lubelscy policjanci

Zobacz także

Najnowsze informacje