B. dominikanin zeznał, że przyjął 30 tys. zł od twórcy Amber Gold. Był też pytany o złoto

11.10.2017 22:46
Świadek Jacek Krzysztofowicz

Świadek Jacek Krzysztofowicz (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Były dominikanin Jacek Krzysztofowicz zeznał przed komisją śledczą, że przyjął 30 tys. zł od szefa Amber Gold Marcina P. jako darowiznę na rzecz klasztoru w Gdańsku. Przyznał, że przyjaźnił się z małżeństwem P.

Były dominikanin, który zeznawał w środę jako świadek, mówił, że właściciele Amber Gold regularnie przychodzili na msze, które odprawiał w Bazylice św. Mikołaja w Gdańsku. Jacek Krzysztofowicz przez osiem lat był przeorem klasztoru dominikanów w Trójmieście.

- Na pewno moment, w którym po raz pierwszy rozmawialiśmy, to było, kiedy Marcin P. przyszedł zaoferować darowiznę. To było w 2008 lub 2009 roku - powiedział Krzysztofowicz. Były dominikanin mówił, że inne darowizny Marcin P. przekazywał kolejnemu przeorowi, który zarządzał klasztorem od 2010 roku.

Przyjaźń i wspólne wakacje z szefem Amber Gold 

Krzysztofowicz zeznał, że przyjaźnił się z małżeństwem P. Wyjeżdżał razem z nimi i na ich koszt do Wenecji i Florencji. Udzielił im ślubu kościelnego.

- Znajomość pogłębiała się w czasie. Najczęściej spotykaliśmy się na terenie klasztoru i kościoła, czasem ich odwiedzałem w domu - powiedział świadek.

Sztabek nie było, była wiara w niewinność 

Jacek Krzysztofowicz nie potwierdził, aby Marcin P. przetransportował złoto Amber Gold do klasztoru. O takiej wersji mówił jeden ze świadków podczas wrześniowego posiedzenia komisji śledczej.

Były dominikanin zapewnił, że wierzył w niewinność właściciela Amber Gold aż do jego aresztowania.

Poseł PO w komisji Krzysztof Brejza ocenił, że Krzysztofowicz został wykorzystany przez Marcina P. do wybielenia wizerunku. - Te potężne darowizny dla kościoła i znajomość z ojcem miała służyć poprawie reputacji małżeństwa P. Dziwią oczywiście te kwoty i przyjmowanie tak dużych darowizn przez zakon bez weryfikowania źródła - mówił Brejza po posiedzeniu komisji.

Bałagan w księgach

Wcześniej zeznania składała główna księgowa Amber Gold Danuta Misiewicz. Powiedziała, że na początku pracy w spółce zauważyła, że suma aktywów w bilansie nie odpowiada sumie pasywów. Przyznała, że gdy była zatrudniana, wiedziała o wpisaniu Amber Gold na listę ostrzeżeń przez KNF.

Misiewicz zeznała, że niezgodności w bilansie wyjaśnił jej informatyk - w firmie miało wówczas trwać "przenoszenie danych do nowego systemu". Po tym zdarzeniu, jak mówiła, szef Amber Gold Marcin P. spotkał się z nią i oddelegował ją do pracy przy finansach spółki zależnej OLT Express.

Misiewicz powiedziała, że jej zdaniem linie lotnicze OLT Express nie służyły do wyprowadzania pieniędzy, ale nie ma pewności co do samej spółki Amber Gold.

Należąca do Marcina i Katarzyny P. Amber Gold miała inwestować pieniądze klientów w złoto i inne kruszce, oferując oprocentowanie wyższe od lokat bankowych. W 2011 roku przejęła trzy linie lotnicze i  stworzyła przewoźnika OLT Express. W sierpniu 2012 roku Amber Gold ogłosiła upadłość. Oszukała niemal 19 tysięcy klientów na kwotę ponad 850 milionów złotych. Miesiąc wcześniej zbankrutowały linie lotnicze OLT Express.

Kolejne przesłuchanie przed sejmową komisją śledczą odbędzie się 24 października w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Wówczas ponownie zostanie przesłuchany Marcin P.


Sprawdzamy, czy Polacy są gotowi na łatwiejszy dostęp do broni. "Niewyszkolony Sebix..." [MAKE POLAND GREAT AGAIN]

Kiedyś codzienność, a dzisiaj to już wspomnienia. Pamiętasz te absurdy PRL-u?
1/12Który dzień został ustanowiony dniem bezmięsnym?
Zobacz także
Komentarze (63)
B. dominikanin Jacek Krzysztofowicz przyjął 30 tys. zł od twórcy Amber Gold
Zaloguj się
  • krynolinka

    Oceniono 27 razy 17

    Rząd PiS-u sponsoruje też pewnego ojca tylko z innej firmy, redemptorystów i pewnie też go nie interesuje legalność datków. Kasa to kasa.

  • obywatel_pol

    Oceniono 18 razy 14

    Bogowie, a właściwie kapłani głoszący, że są ich przedstawicielami na ziemi, nigdy nie gardzili pieniędzmi. Pamiętacie tą historię z praniem brudnych pieniędzy mafii przez Banco Vaticano? Ten pracownik banku, który ją ujawnił zginął od przypadkowej kuli na placu w Rzymie...

  • jezierskiadam

    Oceniono 17 razy 13

    . Rożne parabanki i zwykłe banki mają wielu pracowników. Ktoś przygotowuje umowy pisane drobnym druczkiem. Ktoś namawia klientów do zakładania lokat i brania kredytów na niekorzystnych warunkach. Często niewiele na tym zarabia. Pracując na akord otrzymuje jedynie niewielką prowizję za usidlenie nowych ofiar.

    W większości przypadków pracownicy dobrze zdają sobie sprawę z tego, z czego nie zdają sobie sprawy ludzie namawiani przez nich do niekorzystnego zarządzania swoim majątkiem lub swoją gotówką. Jeżeli nawet nie są pewni, że wpuszczają ludzi w maliny, to najczęściej dlatego, że swoje podejrzenia starają się wypierać ze świadomości. Żeby nie mieć wyrzutów sumienia.

    Tak jest w wielu firmach. Nie tylko tych stosujących banksterskie sztuczki. Pracownicy wiedzą, że parówki drobiowe, które produkują nazywają się „cielęce” bo taką mają „nazwę handlową”. Pracownicy wiedzą, że „sok żurawinowy” składa się z wody, cukru, barwnika i chemikaliów o dziwnej nazwie i smaku podobnym do żurawiny. O zagrożeniach wiedzą pracownicy budowlani i robotnicy przemysłowi.

    Gdzieś tam daleko jest jakiś wielki bankster Goldman, czy inny Żyd Sachs, który jest „wszystkiemu winien”, a oni są tylko pracownikami. Porządnymi ludźmi pracującymi w „pocie czoła” na utrzymanie swoich katolickich dzieci.

    Teraz syndyk sprzeda co się da i w pierwszym rzędzie zaspokoi roszczenia pracowników Amber Gold.
    Ci, którzy naciągali klientów mają pierwszeństwo. Ochłapy zostaną ewentualnie przeznaczone dla pokrzywdzonych.

    Adam Jezierski

  • lech2011

    Oceniono 10 razy 10

    oni nie prowadzą rejestru większych darowizn ? To wszystko tak z ręki do ręki ?

  • nit21

    Oceniono 10 razy 8

    czy ksiądz może spać teraz spokojnie, wiedząc już, że korzystał z kradzionych pieniędzy? Czy oddaje je syndykowi, bo tak chyba trzeba?

  • elasteena

    Oceniono 12 razy 8

    Jak byście, drodzy czytelnicy przypadkiem mieli trochę kasy do wyprania, to już wiecie, gdzie najlepiej uderzyć.

  • n29a

    Oceniono 12 razy 8

    O, i to się nazywa nagły zwrot w śledztwie. Czy będą naciski na Szanowną Komisję? A jeśli tak, to skąd?.. Co zrobi Wannarmannówna?

  • wpac

    Oceniono 13 razy 7

    Facio ma taki pisowski ryj.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje