To nie reklama ani żart. Tak zdesperowany właściciel próbuje odnaleźć zaginionego kota

Na pierwszy rzut oka szczeciński billboard z zaginionym kotem wygląda na żart lub reklamę, tymczasem sprawa jest poważna. Kot zaginął bowiem naprawdę, a właściciel próbuje go odzyskać. Na wszelkie sposoby.

Billboard z fotografią zaginionego Leona zawisł przy ul. Floriana Krygiera - donosi "Głos Szczeciński". Obok zdjęcia znalazł się też numer telefonu oraz informacja o czekającej nagrodzie: 5 tysięcy złotych. No i wskazówka, Leon ma bowiem znak szczególny, a dokładniej bliznę na prawej łapie, gdzie brakuje mu też pazura.

Zwierzak zaginął w okolicach Ustowa, gdzie dziś wisi billboard. Pan Maciej nie traci nadziei, że kota uda się odnaleźć. Jak opowiada, pupil trafił w jego ręce, kiedy mieszkał jeszcze na Mazurach. Znalazł wówczas Leona przywiązanego do drzewa.

- Cztery miesiące temu przeprowadziłem się tutaj i Leon z kotką Luną przyjechały ze mną - mówi w rozmowie z "GS" pan Maciej, który dodaje, że zaginione zwierzę nie jest typowym kotem. Jak tłumaczy, Leon reaguje i zachowuje się jak pies, np. przybiega na dźwięk swojego imienia.

Orzechy arachidowe znajdziesz w prawie każdym produkcie spożywczym. Dlaczego?

Więcej o: