A teraz zagrajmy w Targowicę. Tak PiS ogrywa opozycję w sprawach polityki zagranicznej

14.09.2017 13:08
Emmanuel Macron

Emmanuel Macron (Yoan Valat / AP / AP)

Dlaczego Macron jeździ po Polsce jak po łysej kobyle? Bo może. I jest to wina PiS. Ale to opozycja, a nie rząd daje się wikłać w grę o nazwie Targowica i musi się tłumaczyć, czemu zdradza własny kraj. I nie chodzi tu o toporną propagandę rządu, chodzi o niezrozumienie przez opozycję kwestii polityki zagranicznej - pisze dla Gazeta.pl bloger Galopujący Major.

Dlaczego Emmanuel Macron jeździ po Polsce jak, za przeproszeniem, po łysej kobyle? Odpowiedź jest prosta: bo może. Bo polski rząd nie jest mu w stanie zrobić nic a nic, poza komicznym odszczekiwaniem się na polskim podwórku.

Bo, odkąd zapowiedziano repolonizację, odkąd w kuriozalnym stylu zrezygnowano z caracali, odkąd zwyzywano Francuzów od barbarzyńców, których my, Polacy, ponoć uczyliśmy jeść widelcem, prezydent Macron nie ma żadnych strategicznych interesów w Polsce. A skoro tak, to może Polskę instrumentalnie wykorzystać. I wykorzystuje niczym bullingowanego chłopca, nastawiając przeciwko niemu resztę klasy. 

Polska pozycja w Unii jest dziś pozycją tego najsłabszego, kosztem którego reszta uczniów chce jak najwięcej wyszarpać dla siebie. Tyle tylko, że w tej unijnej klasie nie ma żadnej nauczycielki, dyrektora czy wychowawczyni, którzy mogliby uczniów rozdzielić. Polityka zagraniczna nie działa tak, że wygrywa ten, kto ma moralną rację.

Na pochyłe drzewo...

Polska w Unii jest więc samotna, jest tym pochyłym drzewem, na które już nie tylko francuska, ale każda unijna koza skacze. Stąd na te wszystkie polskie szalone pomysły międzymorza, międzyrzecza, międzypołoniny wysyłani są dyplomaci drugiego albo trzeciego szeregu.

Stąd ostentacyjne omijanie Polski podczas rozmów ze wschodnioeuropejskimi sąsiadami, na co owi sąsiedzi z ochotą przystają. Albowiem niby czemu Czechy, czy państwa bałkańskie mają z powodu osłabienia kraju nad Wisłą płakać? Poniekąd potwierdza to przecież sam Jarosław Kaczyński, mówiąc, że w pewnych sprawach możemy pozostać w Europie sami. Cóż, póki co sami nie tyle w pewnych sprawach, co niemal we wszystkich.

Polska jako "dziki wschód"

Paradoksalnie spadek krajowej popularności Macrona jest dla Polski złą informacją, gdyż oznacza, że na arenie międzynarodowej jeszcze bardziej Macron sprężynę dociśnie. Wszak z jednej strony obcinając prawa socjalne w kraju, może z drugiej strony wykazać się przed francuskimi pracownikami właśnie poprzez działania uderzające w ich polskich konkurentów. Podobnie w przypadku tezy, jakoby Macron był tylko narzędziem Niemiec. Bo to oznacza, że wystawi tym Niemcom rachunek, i najpewniej zapłaci go Polska, bo przecież nie Angela Merkel.

Oczywiście argumentacja o braku praworządności w Polsce jest w pewnym sensie tylko pretekstem. Niby czemu Macrona interesować miałby jakiś barbarzyński kraj, gdzie jedyny pomysł na dobrobyt obywateli to obniżanie kosztów pracy, outsourcing, śmieciówki i strefy bez płacenia CITu, co nawet dla francuskiego liberała jest kompletnym dziwactwem. Kraj, gdzie na palety (!) wycinają jedyną w Europie prastarą puszczę, gdzie byli współpracownicy premierki dostają bez przetargu 19 mln złotych na kampanię informującą, że sędzia ukradł kiełbasę za 6.40 PLN. Niby czemu kolejny francuski „władca” miałby przestać patrzeć na Polskę jak na „dziki wschód”, skoro ta Polska wszystkie dzikowschodnie uprzedzenia z nawiązką co rusz potwierdza?

Kto tu jest prawdziwą Targowicą?

I tu dochodzimy do roli opozycji. Tak, całkowite podporządkowanie przez obecny rząd polityki zagranicznej polityce wewnętrznej nosi znamiona swoistej politycznej zdrady. Tak, uzależnienie głosów Polski od Węgier – rosyjskiego „wasala” z PKB wielkości Mazowsza jest nie tyle wstawaniem z kolan, co trwaniem w uniżonym proputinowskim pokłonie.

Tak, to na łamach prorządowej wPolityce.pl padła pierwsza w Polsce propozycja zbrojnego wkroczenie państw ościennych. Sformułował ją niejaki Henryk Skwarczyński: "Rząd polski powinien zwrócić się do Rady Europy o wprowadzenie wojsk duńskich i węgierskich, celem ochrony instytucji państwa, które są zagrożone. Ze względów oczywistych nie mogą to być oddziały niemieckie, ani nawet belgijskie. Odpowiedź na ten apel byłby sprawdzianem Europy wobec problemu obrony w Polsce demokracji".

Ale mimo tego, to opozycja, a nie rząd daje się wikłać w grę o nazwie Targowica. To opozycja, od której polityka zagraniczna zależy niemal w zerowym stopniu, musi się tłumaczyć, czemu zdradza własny kraj, czemu realizuje politykę Niemiec albo Francji. I nie chodzi tu tylko o toporną propagandę rządu, chodzi o niezrozumienie przez opozycję fundamentalnej kwestii polityki zagranicznej.

Bieganie na skargę nie pomaga

Bo trzeba wiedzieć, że polityka zagraniczna nie jest grą o sumie zerowej. To nie jest tak, że jak PiS krytykuje UE, to Ty, polityku opozycji, musisz ją z automatu chwalić. Że jak PiS daje Macronowi minus 100 we własnej ocenie, to Ty, polityku opozycji, jesteś zmuszony dać plus 100 dla kontrastu.

Tymczasem naprawdę nic się nie stanie, jeśli Ty również skrytykujesz premiera obcego kraju, że ten jedzie po Twojej ojczyźnie jak po łysej kobyle. Nie, to nie oznacza, że masz PiS chwalić, ale podpowiem: możesz krytykować i jednych, i drugich. Owszem, to gra nieco bardziej skomplikowana niż gra w lustrzane odbicie i owszem, czasami trzeba uważać. W końcu, rolą opozycji jest prezentowanie, że nie wszyscy politycy w Polsce mają Niemców za „potomków degeneratów”. Niemniej jednak bieganie na skargę do UE, co notabene swego czasu było wielokrotnie uskuteczniane przez PiS, bynajmniej nie pomaga, a wręcz przeciwnie - bardzo szkodzi.

Opozycja ma problem

Szkodzi, ponieważ polskie społeczeństwo już dawno przestało traktować UE jako skarbnicę standardów moralnych, a zaczęło jako skarbonkę z pieniędzmi do pozyskania. Okres zakochania po prostu minął i teraz mamy prozę zwyczajnego lepszego/gorszego małżeństwa.

Tymczasem słuchając polityków parlamentarnej opozycji ma się wrażenie, że słucha się kawalerów, którzy we wszystkim gotowi są swej unijnej oblubienicy basować. I na tym polega główny problem z wiarygodnością opozycji. Bo, o ile można wątpić, czy PiS jest w ogóle w stanie na unijne salony się dostać, o tyle większość Polaków może się serio zastanawiać, czy prounijna opozycja, jak już na te salony wejdzie, jest w stanie o cokolwiek z UE się potargować.

*Galopujący Major. Bloger polityczny. Socjaldemokrata (galopujacymajor.wordpress.com)

Tych polskich słów większość z was nawet nie słyszała. Sprawdź, czy je znasz. Litera ’B’
1/15Bakałarz to dawna nazwa:
Zobacz także
Komentarze (238)
A teraz zagrajmy w Targowicę. Tak PiS ogrywa opozycję w sprawach polityki zagranicznej
Zaloguj się
  • sebol19731

    Oceniono 51 razy 27

    przypominam że głównymi prowodyrami Targowicy był kościół w postaci biskupów,proboszczów i wikarych to oni wysłali prośbę do carycy o wsparcie.to oni sprzedali Polskę za ruble....

  • cztery0000ziobra

    Oceniono 31 razy 21

    Konfederację targowicką, kacze syny, zawiązano dla obrony tradycyjnych wartości katolickich i narodowych przed farmazońskimi nowinkami z Zachodu. To kto dzisiaj jest Targowicą?

  • remo29

    Oceniono 26 razy 20

    Ech ta Targowica... Dla ciemnego luda to takie samo słowo-wytrych jak Soros, gender, Żyd i bynajmniej - nikt nie wie co to jest, co to znaczy, o co chodzi, ale drze ryja. Lada moment jak babie w mięsnym mortadeli nie doważą, to też będzie japę darła "Targowica!".

  • obeznany

    Oceniono 22 razy 12

    "Polityka zagraniczna nie działa tak, że wygrywa ten, kto ma moralną rację."

    1. PiS nie miał i nie ma „moralnej racji“.

    2. „Moralna racja“ - w postaci przestrzegania prawa i przyjętych zasad i umów a także działań mających na celu nie tylko wąsko widziany własny interes WYGRYWA! To właśnie dlatego takie kraje jak Niemcy są poważane i respektowane na całym świecie podczas gdy Polska i Rosja są omijane i pogardzane.

  • jakub13579

    Oceniono 17 razy 11

    Polska jak przed 1939. Gdyby teraz ruskie w ramach manewrów "Zapad 17" postanowili poćwiczyć gdzieś między Białymstokiem a Lublinem na końcu zapomnieli wrócić za Bug, to Najjaśniejsza nie byłaby w stanie nic ale to nic zrobić. Niemcy, Francja, EU, tylko by się z nas śmiali. Trump oświadczył by że potrzebuje wojska w Koreii. Pierwszy spie rdalał by maciorawicz. a całe kaczestwo za nim. Tylko Zaleszczyk już nie ma.

  • irishrem

    Oceniono 15 razy 9

    Pisiory są jak banda barbarzyńców, którzy rozpieprzają wszystko co tylko się da.Kradną, oszukują, nie licząc się z nikim i niczym. Ludzie którzy ich popierają są omotani ich propagandą i ich guru z Torunia. Np. Nijaki pisior Paweł Graczyk. Przyjdzie na was pora.

  • uo.rety

    Oceniono 13 razy 9

    Gdyby rzeczywiście Macron "jeździł po Polsce jak po łysej kobyle", być może pan bloger miałby choć trochę racji. Tyle, że to nie jest prawdą.
    Macron mówi to, co o Polsce, poprawka - o polskim rządzie, sądzą wszyscy unijni politycy. Nie jest to żadna forma niechęci, ani bullingu. Po prostu polski rząd lekceważy wszystkie - absolutnie wszystkie unijne normy, do przestrzegania których poprzednie polskie rządy się zobowiązały. Na coś takiego nie pozwala sobie nawet Orban.
    Unia toleruje jeszcze klubowego chuligana, który sika na podłogę, łamie każde krzesło na którym usiądzie, pluje w twarz członkom zarządu i kolegom - ale każda cierpliwość ma swoje granice.
    Unia nie może sobie pozwolić aby chuligan klubowy zniszczył normalne życie pozostałym członkom klubu. To prawda, że regulamin nie przewiduje procedury wyrzucenia z klubu, ale zawsze można przestać go zapraszać a nawet choćby informować o organizowanych spotkaniach i imprezach.
    I to właśnie Polskę czeka, Nie z winy opozycji. Z winy rządu.

    Macron poprawnie to sformułował - polski naród nie zasługuje na taki rząd. I opozycja nie może go za to krytykować, bo sama tak uważa.

  • ba1944

    Oceniono 11 razy 7

    Trzeba być debilem,mówiąc,UE to oni,unia to my. Wbijcie sobie tępych łbów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje