"Kazał biec tam, gdzie najmniej drzew". Dramatyczne relacje dzieci z obozu harcerskiego w Suszku

12.08.2017 19:26
Suszek. Skutki burzy w powiecie chojnickim

Suszek. Skutki burzy w powiecie chojnickim (Renata Dąbrowska)

W mediach pojawiają się relacje z obozu harcerskiego w Suszku. W czasie nawałnicy zginęły tam dwie osoby. - Drzewo nagle spadło na naszego drużynowego, ma złamane żebra - tak o szczegółach dramatycznej nocy opowiadają harcerze.

Na obozie harcerskim koło miejscowości Suszek nad jeziorem Śpierwnie brało udział 140 dzieci. Obóz miał trwać trzy tygodnie, do 16 sierpnia. Wyjazd został jednak przerwany z powodu nawałnicy, która przeszła nad miejscowością. W trakcie burzy zginęły dwie harcerki, 20 innych harcerzy zostało rannych (sześć osób ciężko - mają urazy m.in. nóg i żeber). Piekło rozpętało się w miniony piątek po godz. 23. 

"Bardzo się baliśmy"

Wiadomo, że w czasie burzy dzieci przebywały namiotach. 

Zawierucha zaczęła się po godzinie 23, gdy wróciła pierwsza warta nocna. Najpierw zaczął wiać mocny wiatr, kora zaczęła spadać z drzew, zaczęliśmy się bać. Gdy zaczął padać deszcz, spadło pierwsze drzewo, potem reszta. Drzewo nagle spadło także na naszego drużynowego, ma złamane żebra

- mówi w rozmowie z reporterem RMF FM Oliwier, jeden z harcerzy, który był na obozie w Suszku.

Co wydarzyło się dalej? 

Nasza cała drużyna poleciała do jeziora, po prostu siedzieliśmy tam półtorej godziny. Gdy ucichł wiatr, to pobiegliśmy na zbiórkę. Wtedy poszliśmy już do Modlnika, pilnowałem tam młodszych, a starsi poszli ogarniać ognisko

- wyjaśnia Oliwer.

Bardzo się baliśmy

- opowiada w rozmowie z Gazetą Wyborczą 12-letni Tomek. I dodaje, że przed burzą harcerze schronili się w szkółce leśnej. - Wszędzie dookoła przewracały się drzewa. Drużynowi szybko poprowadzili nas na miejsce zbiórki. 

Zostaliśmy obudzeni przez drużynowego. Zrobił zbiórkę przed namiotami, zobaczyliśmy, że drzewa walają się po ziemi, wszystkie są powywracane. Kazał nam biec do miejsca, gdzie jest najmniej drzew, tam czekaliśmy godzinę. Powiedział nam, co mamy robić i nikomu nic się nie stało

– relacjonuje w rozmowie z reporterką TVP Info Tomek, inny uczestnik obozu.

Odcięci od świata

Musieliśmy przedzierać się przez około między trzy a sześć kilometrów przez las, zwalone drzewa, to nie jest porównywalne z niczym, to tak, jakby się przez dżunglę amazońską przedzierać

– tłumaczy w Polsat News Przewodniczący Okręgu Łódzkiego Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej Adam Kralisz, jednocześnie dodając: - Służby dotarły dopiero nad ranem, około godziny 4, najpierw przez jezioro jakimiś łódkami, a potem dopiero samochodami terenowymi i potem uczestników tutaj zwozili tymi samochodami do punktu zbiorczego.  

To, że obóz znajdował się na pustkowiu, do którego nawet przed nawałnicą trudno było dojechać, potwierdzają sami rodzice

Miesięczna żałoba

Po wydarzeniach w Suszku władze ZHR ogłosiły miesięczną żałobę. W specjalnym komunikacie m.in. napisano: "Człowiek jest bezradny wobec potęgi i sił natury. Z pokorą stajemy wobec tego faktu w momentach dla nas najboleśniejszych. Stawiamy sobie pytanie - czy mogliśmy uczynić coś jeszcze, aby tego uniknąć, aby temu zapobiec". 

Z naturą nie ma żartów. Jak uniknąć porażenia piorunem gdy zastanie nas burza?

Przenosisz się do PRL-u. Sprawdź, czy sobie poradzisz
1/13Twoje dziecko idzie do szkoły. Przed którym samochodem je ostrzegasz?
Zobacz także
Komentarze (230)
Dramatyczne relacje dzieci z obozu harcerskiego w Suszku
Zaloguj się
  • redlupota

    Oceniono 55 razy 41

    Jako były harcerz ( w PRL ) nie wierzę w to co tu czytam ! Jak do Boga możecie winić kogokolwiek ? Na tej zasadzie że idzie burza to trzeba ewakuować obóz to cała idea obozu traci sens. To był wypadek - nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Zamiast współczucia wylewacie swój jad . Sądzę że jakbyście byli tam na miejscu to ze...... cie się ze strachu . A tu od razu padają osądzenia że komendant winny. Ludzie opanujcie się !

  • zawszedana

    Oceniono 48 razy 32

    oboz harcerski to troche jak szkola przetrwania.Z tego co wiaodmo do tej pory lokalizacja byla sprawdzana i wszystkie wymogi zgodne z procedura oranizacji takich obozów.Po prosty nieszcześliwe zdarzenie niezalezne od czlowieka.

  • art_102

    Oceniono 31 razy 17

    W czasie huraganu w lesie w Suszku doszło do strasznej tragedii, zginęły dwie młode dziewczynki. Jednak to, co widzę na zdjęciach z miejsca tragedii, nasuwa spostrzeżenie, że tej tragedii trudno było uniknąć, bo to nie las, ale przetrzebiona do granic możliwości pozostałość po lesie.
    TE DRZEWA MUSIAŁY SIĘ POŁAMAĆ JAK ZAPAŁKI!
    Tu nie ma żadnych starszych mocnych drzew, zostały tylko jakieś rzadkie, wysokie, patykowate "chwasty", które normalnie się wycina, żeby stare drzewa mogły się swobodnie rozrastać.
    Normalny las stanowi gąszcz różnych wiekowo i rozmiarowo drzew, które są dla siebie wsparciem. Te strzeliste łyse patyki miały wyraźnie za mało światła, to dowód, że dorastały w gąszczu wielkich drzew, które wycięto w pień, pozostawiając rachityczne drzewa na niełasce nawet niedużego wiatru.
    Grabieżcza nastawiona tylko na zysk polityka leśna, która w taki sposób je ogałaca, powoduje, że takich tragedii może być więcej.

  • uthark

    Oceniono 33 razy 15

    To był nieszczęśliwy wypadek, spowodowany wyjątkowymi warunkami pogodowymi.

    W 2016r, zginęło 20 dzieci - pasażerów oraz dziesięcioro dzieci pieszych. Dlaczego nikt nie robi z tego problemu?

    Moja córka jeździ na obozy harcerskie w głuszę, gdzie jest problem z zasięgiem niektórych sieci komórkowych. Przeżyła kilka burz. I będzie dalej jeździć, o ile tylko będzie chętna. Ma o wiele większą szansę zginąć w jakimś wypadku drogowym niż na obozie w efekcie warunków pogodowych.

  • flemming

    Oceniono 17 razy 13

    Skandaliczne zachowanie Płaszczaka. Na protestujących Obywateli RP w Warszawie wysyła 2,5 tys. zomowców oraz strzelców wyborowych (do kogo mieli strzelać snajperzy???), a do biednych, przerażonych dzieci, rannych, wijących sie z bólu przez całą noc nie ma kto dotrzeć z pomocą. Przypominam, że pierwszej pomocy, jeszcze w nocy, udzielili dzieciakom ludzie z sąsiedniej wsi, a nie "służby" Błaszczaka kierowane przez nominatów PiSowskich. Nie zapominajmy, że strażą pożarną kieruje niejaki Suski, który w stanie wojennym pacyfikował podchorążych szkoły pożąrnictwa w Warszawie, a dziś jak Piotrowicz, Jasiński, Kryże wiernie służy nowej partii PiS.

  • dorbi

    Oceniono 12 razy 10

    Takie burze w Polsce to rzadkość - układ DERECHO (znacznie większa od zwykłej burzy) z wyraźnym BOW ECHO czyli rotacją. Wiatr w takim przypadku mógł rozpędzić się nawet do 180 km/h. Mieli wielkiego pecha. Ludzie w takich warunkach nie są bezpieczni nawet w swoich domach.

  • zarone

    Oceniono 12 razy 10

    tego typu nawałnice będą się powtarzać w miarę ocieplania się klimatu. Ludzie powinni zrobić wszystko by opóźnić ten proces. Tłumoki z Pisu, Trump tego nie rozumieją, wyngiel i ropa dalej mają rządzić

  • zyks

    Oceniono 26 razy 10

    "Kazał biec tam, gdzie najmniej drzew". Radzić łatwo. Z Suszka do Białowieży to jednak spory kawałek

  • a100

    Oceniono 10 razy 8

    Panie Błaszczak zamiast rozstawiać barierki na Starym Mieście trzeba było wydać nakaz,ewakuacji wszystkich dzieci z namiotów na terenach objętych zagrożeniem burzowym. Prognozy i alerty były znane od ponad 2 dni. Ponosi pan winę za śmierć tych dziewczynek.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje