Bank ściga 5-latkę za długi dziadka. A ona nawet nigdy nie widziała go na oczy

5-letnia Julka nie zdołała nigdy poznać swojego dziadka. Mimo to - po jego śmierci - została obarczona jego długami. Sprawą zajęli się reporterzy Polsatu. Winne okazuje niedoskonałe prawo spadkowe.

Bulwersującą sprawę nagłośnili dziennikarze programu "Interwencja" w Polsacie. Dziewczynka przyszła na świat w 2011 roku. Jej dziadek zmarł zaledwie kilka dni później. Syn mężczyzny - i jednocześnie ojciec Julki - odrzucił wówczas spadek po ojcu, w obawie przed odpowiedzialnością za długi. Wtedy i spadek, i długi, automatycznie przeszły na kolejne pokolenie - w tym przypadku na małą Julkę.

Matka dziewczynki co prawda miała prawo odrzucić spadek w ciągu pół roku od śmierci mężczyzny. Pani Aneta rozstała się jednak ze swoim partnerem krótko po urodzeniu córki, a ten nie informował jej o korespondencji związanej ze sprawą, która przychodziła na jego adres. W ten sposób decyzja o przyjęciu spadku uprawomocniła się, a bank wystawił wobec Julki tzw. tytuł egzekucyjny. Wynika z niego, że dziś 5-letnia dziewczynka ma do zapłacenia... w sumie ponad 130 tys. złotych. Po drodze doszło jeszcze 10 tys. złotych za remont domu, w którym mieszkał jej dziadek.

Historia przysporzyła rodzinie na pewno dużo stresu, ale miejscowy sąd przekonuje, że nie ma powodów do obaw. Jak tłumaczy jeden z sędziów, małoletni spadkobiercy zawsze dziedziczą spadek z tzw. dobrodziejstwem inwentarza. A to oznacza, że odpowiedzialność za długi po zmarłym jest w takim przypadku ograniczona wysokością spadku. W najgorszym więc przypadku, bilans dla dziewczynki wyjdzie "na zero". Okazuje się jednak, że to nie pierwsza taka sytuacja, a winne jest niedoskonałe prawo spadkowe. 

Więcej o tej sprawie w programie "Interwencja".

Zrobiłeś zakupy, ale towar okazał się wadliwy? Spokojnie, jesteś kryty...

Więcej o:
Komentarze (101)
Bank ściga 5-latkę za długi dziadka. A ona nawet nigdy nie widziała go na oczy
Zaloguj się
  • saves

    Oceniono 38 razy 30

    Powtórzę po raz setny: gdy zmarły zostawi lokaty, ustalenie spadkobierców jest dla banku niewykonalne, gdy zostawi kredyt, znajdą ich i w Dżungli Amazońskiej.

  • wykidajlo2

    Oceniono 19 razy 15

    Mój ojciec zmarł 4 lata temu, mając ponad 90 lat. W ostatniej fazie życia był niedołężny i niewiele rozumiał z tego świata. Parę miesięcy przed śmiercią dostał wezwanie do jakiegoś urzędu w bzdurnej sprawie (chodziło bodaj o 5 zł), za niestawienie straszono go konsekwencjami z więzieniem włącznie. Brat znalazł wezwanie w śmieciach i udał się do owego strasznego urzędu celem wyjaśnienia sprawy. Urzędniczka na wstępie wydarła na niego pysk, że to nie on tylko ojciec był wezwany. Poproszona uprzejmie, by zerknęła na PESEL, z którego wynika data urodzenia, powiedziała, że wszyscy dorośli mają te same obowiązki. W końcu bodaj u jej zwierzchnika dało się sprawę zakończyć i wyjaśnić. Myślę sobie, że gdyby za taką postawę dostała parę batów, pobudziłoby to ją do myślenia.

  • xynat

    Oceniono 13 razy 9

    A ja tu widzę winę tatuśka. Tak bardzo był skłócony ze ex-żoną, że aż nie przekazywał korespondencji z sądu. W efekcie naraził własne dziecko na kłopotu. Niestety nie pierwszy i zapewne nie ostatni to przykład, że gdy się rozpada małżeństwo i ex idą na noże i topory to najbardziej na tym cierpią dzieci. Ojciec miał pól roku aby załatwić sprawę bez szwanku dla dziecka. Prawo jest takie a nie inne i można z tym żyć. Ale ludzkiej nienawiści wobec ex- nie da się ująć w żadne ramy. A jak już pisałem ZAWSZE cierpią na tym dzieci.

  • Barbara Barbara

    Oceniono 14 razy 8

    Prawo spadkowe jest okropne! Po śmierci babci, dowiedzieliśmy się, że babcia przyjęła na siebie i spłacała długi innego członka rodziny, który wpadł w szpony hazardu, a następnie odebrał sobie życie. No i zaczęło się : notariusz i odrzucenie spadku przez dzieci babci (odrzucało jedno z moich rodziców i jego rodzeństwo - opłata). W drugiej kolejności ja i moje rodzeństwo (kolejna opłata). Później wizyta w sądzie, aby uzyskać zgodę od sądu na odrzucenie spadku w imieniu mojego dziecka- dwa miesiące czekania. Później kolejna wizyta u notariusza i odrzucenie spadku w imieniu córki - kolejna opłata. ALE to nie koniec! Wszyscy krewni w linii prostej odrzucili, przy czym nie mogłam być w ciąży, ani żadna z moich szwagierek, BO INACZEJ DZIEDZICZY NIENARODZONY PŁÓD I ZABAWA OD NOWA. Ale jak powiedziałam, to jeszcze nie koniec historii, po wykluczeniu dzieci, wnuków i prawnuków (!) odziedziczyło rodzeństwo babci! I znowu u notariusza rodzeństwo babci, ich dzieci, a następnie wnuki! PARANOICZNE I CHORE PRAWO, GDZIE TRZEBA SPŁACAĆ DŁUGI ZA DALEKICH KREWNYCH! W praktyce dziedziczy się DO PIĄTEGO POKOLENIA, a więc PRAPRAWNUKI! Pilnujcie się i na każdym kroku sprawdzajcie, czy zmarły krewny nie pozostawił długów! Ja to przechodziłam, więc ostrzegam innych!

  • siwywaldi

    Oceniono 9 razy 7

    Sprawy związane ze spadkiem nie są wcale proste. U mojej znajomej było tak:
    w zamian za możliwość mieszkania a później przejęcia w użytkowanie mieszkania komunalnego, jej matką zajęła się siostra znajomej a po jej śmierci jej córka czyli wnuczka. Po latach znajoma niezadowolona (mówiąc delikatnie) ze świadczonej przez wnuczkę opieki, wzięła matkę do siebie i wtedy z korespondencji przychodzącej na jej adres, dowiedziała się, że wnuczka na rzecz od lat niedołężnej, ale mającej stały dochód w postaci niezłej emerytury babci zaciągnęła pożyczki tam gdzie się tylko dało, czyli od sklepów meblowych, RTV i AGD po banki i parabanki. Wraz z odsetkami uzbierało się tego ponad 300 tys. zł. bo było to wtedy, kiedy jeszcze NIE ISTNIAŁ system wzajemnej informacji banków o kredytach. Gdyby w ostatniej chwili, tzn. miesiąc przed śmiercią matki NIE ZRZEKŁA się notarialnie WSZYSTKICH praw do spadku po matce, była by ugotowana na amen, bo ściągnięcie z będącej tzw. "zawodową bezrobotną" wnuczki było nierealne.

  • kukunapniu

    Oceniono 12 razy 6

    "A to oznacza, że odpowiedzialność za długi po zmarłym jest w takim przypadku ograniczona wysokością spadku. W najgorszym więc przypadku, bilans dla dziewczynki wyjdzie "na zero"

    ... co w praktyce oznacza że zanim sąd rozpatrzy sprawę przyjdzie świnia komornicza i wyczyści wszystkie szafki z klocków lego i lalek barbi, sprzed ja na drugi dzień na allelgro i obciąży kosztami postępowania komorniczego matkę zajmując fundusze z 500+ ... po 6 miesiącach i interwencji POLSATU, przedstawieniu sprawy w kolejnych 5 instancjach sąd najwyższy oznajmi że sprawa jest i tak przedawniona, dziewczynka może powrócić do matki z rodziny zastępczej a jej krótki pobyt w poprawczaku po tym jak ugryzła Pana komornika kiedy wysypał jej kredki na podłogę może pozostać z jej akt wykreślony dzięki czemu będzie mogła uniknąć przymusowego pobytu w szkole dla dzieci specjalnych ... ale klocków lego nie da się już odzyskać bo kupujący w allegro nabyli je w dobrej wierze i wszystko jej zgodne prawem ... prawie wszystko zatem zakończy się szczęśliwie, a nawet Pan komornik i Pan sędzia będą się dalej uśmiechać jak gdyby nigdy nic się nie stało.

  • fakiba

    Oceniono 24 razy 6

    Nie jestem pewny w to co mówi sędzia , znając zakały jakie w komorników się bawią to zabawki dziecku może taki zabrać

  • Zbigniew Sztranc

    Oceniono 9 razy 5

    Ciekawe, który to bank ściga na podstawie tytułu egzekucyjnego pięciolatkę i co sąd na to? A może pan zbyszek się tym zajmie? No ńie przecież sprawa ńie dotyczy jego rodziny

  • grybar1

    Oceniono 5 razy 3

    Choru system. Jak mozna odpowiadac za cudze dlugi. Jak ktos pozycza pieniadze od banku to bank ma byc pewny ze ta sama osoba je odda anie ktos inny. To juz ryzyko banku prakrykowane na calym swuecie oprocz polski. Paranoja

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX