Komentarze (151)
Wielka maszyna uwięziona na przejeździe kolejowym. PKP oburzone reakcją ludzi: "Zanim napiszesz, pomyśl!"
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • qulqa

    Oceniono 13 razy 3

    Jeżeli szlaban opada, już dawno pali się czerwone światło na sygnalizatorze.
    Więc ni czorta nie rozumiem pobłażania dla pacana w traktorze.

  • starszy-65

    Oceniono 7 razy 3

    Kierowcy powinno się zabrać uprawnienia do prowadzenia maszyn rolniczych po drogach publicznych bo taki baran zawsze może narazić użytkownika na śmierć lub kalectwo.

  • kaazimierz57

    Oceniono 6 razy 2

    CZY "POCIĄGNIĘTO " TEGO IDIOTĘ ZA SZKODY?? JAKA BYŁA REAKCJA PKP NA ZNISZCZENIE SZLABANU I SPOWODOWANIE POTENCJALNEGO ZAGROŻENIA??

  • banan125

    Oceniono 6 razy 2

    polski BURAK w pierwszym pokoleniu na maszynie samobieżnej ....co za Ćwok!

  • a.k.traper

    Oceniono 1 raz 1

    Szlabany są zagrożeniem, brak szlabanów też

  • kali555

    Oceniono 3 razy 1

    jakie "pomysl" ????
    motloch batem do czworakow zapedzic, tam gdzie ich "rodowe" miejsce.

  • starblast

    Oceniono 7 razy 1

    Debil widział że zamyka się szlaban to mógł dać po heblach. Potrafi stanąć w miejscu jak przyciśnie (aż go obróciło). Idiota jakich mało. Gdyby jechały dwa pociągi, jeden po drugim z przeciwnych stron to miałby problem.

  • lukki69

    Oceniono 9 razy 1

    Kombajn Bizon ZO56 nie jest wielka maszyną...średniej klasy ciągnik New Holland czy John Deere są takie same albo i większe.Heder do ścinania kukurydzy też nie jest szerszy od kombajnu.....operator maszyny to typowy tłuk kamienny..janusz kierownicy..idiota godny prowadzenia roweru poboczem...sam kombajn dosc dobrze hamuje i prowadzi mając tylną oś skrętną.

  • and155

    Oceniono 5 razy 1

    Polacy, nic się nie stało!

  • chumski

    0

    Dlaczego szlabany nie zamykają się równocześnie.Jeszcze jak na złość pierwszy zamyka się przeciwległy do kierowcy , a gdzie światła ostrzegające???

  • Maria Zaw

    0

    Dla mnie bez sensu. Wjechał normalnie bo szlaban za nim byl otwarty po czym ten wyjezdny sie zamyka a wjezdny wciaz otwarty. Nie qidze winy kierowcy. Sory mial hamowac jak wariat i rozplaszczyc auta za soba czy co

  • kmosb

    0

    Po pierwsze najpierw zapala się sygnalizacja świetlna z dźwiękiem a po paru sekundach opadają szlabany a nie tak jak było tutaj nagle wszystko razem.To jest nawet niebezpieczne dla samych pieszych bo przechodząc pod szlabanem możesz oberwać w głowę.
    Po drugie nie ma tam znaku STOP więc kierowca nie musi wcale zatrzymywać się przed taki przejazdem kolejowym.
    Po trzecie powinien być zakaz poruszania się takimi pojazdami czy maszynami rolniczymi po drogach. Tylko i wyłącznie powinny być przewożone na naczepach do tego przystosowanych.

  • archieil

    0

    Jeszcze jedna uwaga...

    maszyny rolnicze mają niską prędkość maksymalną ale przy ich nadmiarze mocy to co według was "dał depy żeby zdążyć" = przyspieszył po wyjechaniu z zakrętu mając dobrą widoczność.

    w zasadzie pewnikiem nie było żadnego większego śledztwa w tej sprawie więc jak było naprawdę zostaje tylko się domyślać acz widok na szlabany z innej perspektywy wiele by wyjaśnił.

  • archieil

    0

    jeśli ktoś uważa, że powinien staranować szlabany do przodu to warto zauważyć, że hamuje w momencie gdy prawdopodobnie ów szlaban wbiłby mu się w kabinę.

    nie cofa do końca bo zwyczajnie nie widzi czy nie taranuje w ten sposób jakiejś osobówki.

    naprawdę oprócz umiejętności zbierania haraczu i obracania czego wy tam obracacie w waszych dresach wypadałoby jednak mieć chociaż wiedzę kiedy ryja zamknąć, a nie tak się chwalić bogobojnością...

    świat naprawdę się nie zmieni chociażbyście ukradli ludziom i tuzin milionów.

    za to obejrzałem film z pendolino i tirem i tam była prawie identyczna sytuacja.
    wyjazd zza zakrętu, pewnikiem migające światła i czas reakcji kierowcy nie lepszy od czasu reakcji maszynisty w pociągu.

    tyle, że tamten idiota został na przejeździe ale kolejny film z podobnym przypadkiem dokładnie ten sam wynik dał.
    koleś zostawił tira na przejeździe na tyle długo, że gdyby tam jechał pociąg po tylu samo sekundach od zamknięcia tiru na przejeździe to też by była kasacja.

  • spoko-spoko

    0

    Kierowca jest winny, złamał przepisy i dostał mandat. Potem jednak łamiąc szlaban ratował już tylko swoje życie i ludzi w nadjeżdżającym pociągu, w tym maszynisty. Przepisy przepisami ale w momencie zagrożenia życia osoba monitorująca automatyczny szlaban, jeśli tam była i widziała zdarzenie, powinna udzielić pomocy temu kierowcy. Za nie udzielenie pomocy też jest kara. Na dodatek został uszkodzony szlaban co było do przewidzenia, bo kto nie próbowałby sie raować gdy pędzi na niego pociąg. Obie strony są winne.

  • szuna12

    Oceniono 6 razy 0

    Tego debila za kierownicą powinni zamknąć na kilka lat, a debila na rowerze na kilka miesięcy. Za kosmiczną głupotę. Po prostu.

  • andrzejbak

    Oceniono 5 razy -1

    Ewidentna wina PKP PLK, niech pokażą kadr z lewej strony - szlaban zjazdowy zamknął się mu razem z wjazdowym , dla przeciwnego kierunku był jeszcze 10 sekund otwarty.

  • squadack

    Oceniono 3 razy -1

    Światła ostrzegawcze na zaporze zapalają się dopiero, gdy zapora jest już w połowie zamknięcia. Kamera monitoringu jest ustawiona tak, że nie widać, czy świecą się główne światła - bardzo wygodne ustawienie dla PKP.

    Ciekawe jest to, że zacytowaliście odpowiedź na moje zastrzeżenia do całej sprawy nie cytując ani słowa z zastrzeżeń. Jak znam życie, to autor tej notki był uczestnikiem dyskusji na FB.
    Wyraźnie podkreśliłem w dyskusji, że kombajnista - mówiąc delikatnie - mądry nie jest. W niczym to jednak nie zmieni faktu, że wydostać się z pułapki nie mógł. Musiał wyłamać szlaban, żeby uniknąć wypadku. Popełnienie niewątpliwego wykroczenia jakim jest usiłowanie przejechania przez zamykający się przejazd kolejowy nie upoważnia PKP do orzeczenia i wykonania kary śmierci na kierowcy!

  • puuchatek

    Oceniono 3 razy -1

    To jednak chyba nie jest takie jednoznaczne. Pytanie zasadnicze (film tego nie wyjaśnia): czy przed opadnięciem szlabanów włączyły się sygnały świetlne. Jeśli tak, a kierowca mimo to jechał, bo "może zdąży" - to jego wina jest ewidentna i 100-procentowa.

    Ale jeśli nie - to już chyba wina leży po trochu po obu stronach.

    DLACZEGO szlaban z jednej strony opuszcza się zdecydowanie wcześniej, niż z drugiej?

    Miałem taki przypadek w maju 2013 r. na przejeździe kolejowym przy ul. Żytniej w Grodzisku Mazowieckim. Torowisko w tym miejscu jest dość szerokie (dwa tory podmiejskie, przerwa, dwa tory dalekobieżne, razem jakieś 20 - 30 metrów).

    Dojeżdżałem do przejazdu, zapory były podniesione. W chwili, kiedy _minąłem_ pierwsze zapory (czyli już WJECHAŁEM na torowisko!) zobaczyłem, że zapora po przeciwnej stronie (ZA torowiskiem) opuszcza się. W tym czasie zapory które minąłem NADAL BYŁY PODNIESIONE.

    Zahamowałem ostro, chciałem jak najszybciej uciec z torowiska, które jest przecież bardzo szerokie (zatrzymałem się tuż za linią pierwszych zapór, ale już przednimi kołami na torach). Nie mogłem przecież kontynuować jazdy do przodu w momencie, kiedy zapory po drugiej stronie opuszczały się! Zacząłem się cofać, co niestety zakończyło się lekką stłuczką z kierowcą jadącym za mną.

    Kiedy już opuściliśmy torowisko, poszedłem do budki dróżnika zapytać o tę sytuację. Pani dróżnik (mocno zirytowanym głosem) poinformowała mnie, że "ona tylko częściowo opuściła przeciwległe zapory, żeby zatrzymać tira jadącego z przeciwnej strony, a ja mogłem przecież spokojnie jechać dalej".

    Otóż nie: NIE MOGŁEM jechać dalej widząc opuszczające się zapory za torowiskiem, bo ryzykowałbym w ten sposób że pozostanę na torowisku przed zamkniętą zaporą, pod nadjeżdżającym pociągiem! Zdobycie Nagrody Darwina nie jest marzeniem mojego życia…

    Gdyby - jak nakazują przepisy - PRZED opuszczaniem szlabanów zaczynały działać światła ostrzegawcze, zatrzymałbym się przed zaporami. Ale światła NIE DZIAŁAŁY.

    Napisałem w tej sprawie list do PKP-PLK, ale - jak się zapewne domyślacie - olali mnie równo.

  • moistvonlipwig

    Oceniono 9 razy -1

    Nie raz byłem na swoim osiedlu świadkiem i ofiarą sytuacji, gdy szlaban zamykał się kiedy pojazdy były jeszcze na torach, a kilka razy jak kogoś między szlabanami uwięziono. I nie, to nie kierowcy byli winni, ale dróżnicy z PKP i organizacja ruchu na tych przejazdach (oba są w odległości kilku metrów od skrzyżowań, w odległości kilku metrów od przejść dla pieszych, gdzie samochody MUSZĄ się zatrzymać, żeby ustąpić pierwszeństwa, a tym samym zmusić innych kierowców do zatrzymania się na torach). Kilka razy dzwoniłem na policję, żeby sprawdzono trzeźwość dróżnika zamykającego szlabany przed pojazdami znajdującymi się już na torach. Od tego czasu albo dróżnik przestał pić, albo w końcu się nauczyli w PKP, że życie ludzkie jest ważniejsze niż ich procedury...

  • 31.februarius

    Oceniono 9 razy -1

    Wq.... mnie to, że przejeżdżający pociąg nie prowadzi wagonów pierwszej klasy!

  • maaac

    Oceniono 7 razy -1

    Ok. Kierowca winny nie dość, ze złamania przepisów to i skrajnej głupoty narażającej życie nie tylko jego ale kierujących i pasażerów pociągu. Jednak jednej rzeczy nie rozumiem.

    >>Monitoring nie służy temu, by w takich przypadkach dróżnik otwierał rogatki, bo nie może tego zrobić! Wiesz czemu? Bo złamał by przepisy i miałby sprawę karną, jeśli temu człowiekowi by coś się stało. Zanim napiszesz coś takiego pomyśl!<<

    Czyli kretyn jest już na torach. Dróżnik spokojnie sobie ma na podglądzie oglądać jak pociąg wali w maszynę i ginie kretyn w kabinie oraz maszynista a być może i część pasażerów ale rogatki otworzyć nie może i już? Bo jakby otworzył a jednak by tamten nie dał rady zjechać to byłby winny? Czyli lepiej by była większa szansa na katastrofę niż mniejsza?

    Czy problem w tym, że po prostu nikt nie przewidział takich sytuacji? I podniesienie rogatki mogło by być przez kogoś innego odebrane jako przyzwolenie na wjazd? Czy sygnał dźwiękowy i świetlny by nie pozostał by alarmować, że jednak dalej mimo podnoszących się zapór nie wolno wjeżdżać? A może powinni być jeszcze dodatkowy? Czy dróżnik ma możliwość zaalarmowania obsługę pociągu, że mają kretyna na torach?

    W każdym razie wariant idiota na torach, a dróżnik nie może nic zrobić, a ma tylko nagrywać piękną katastrofę bo wtedy prawnie jest kryty, wydaje mi się piramidalnym absurdem.

  • tygrysio_misio

    Oceniono 7 razy -1

    przynajmniej gość się zachował przytomnie i usuną z torów... inni często stoją jak barany i pozwalają na kolizję

  • ala_major1

    Oceniono 4 razy -2

    Urocze. Czyli jeśli ktoś utknie na przejeżdzie, bo się zagapił, bo się źle poczuł,bo samochód omówił posłuszeństwa, czy cokolwiek to według jaśnie oświeconych formuowiczów (żaden tam pisowski ciemnogród, no skąd) pociąg powinien wykonać na takim zawodniku wyrok śmierci. Na co pełne empatii lemingi z przyjemnością popatrzą, wyjąc przy tym radośnie że to na pewno Janusz katolik. A może by się jednak zapytać PKP jakie ma procedury w takich wypadkach? I czy w ogóle je ma?

  • A C

    Oceniono 2 razy -2

    Moim zdaniem najpierw powinna opaść szlaban na wjeździe a dopiero po około dziesięciu sekundach powinien opaść szlaban wyjazdowy warto zastanowić się nad wprowadzeniem awaryjnego przycisku schowanego za szkiełkiem pozwalającego na awaryjne otwarcie szlabanu lub też awaryjne włączanie hamulców w zbliżających się w pociągach. Rozwiązanie widzę wiele niestety wiąże się to z kosztami

  • Martyna Tabaka

    Oceniono 2 razy -2

    kiedys przejezdzalam przez 4torowy przejazd ze szlabanem i sygnalizacją świetlną- będąc w połowie drużnik prawie zamknał mnie i samochód przede mną... nie świeciły się światła.. żadnej sygnalizacji i ja na srodku torowiska

  • enforte

    Oceniono 4 razy -2

    Wjechał gdzie nie powinien wjeżdżać, ale nie stanął bezczynnie jak kierowcy ciężarówek, którzy dziwnym trafem zawsze boją się złamać szlaban.

  • archieil

    Oceniono 3 razy -3

    Trzebaby sprawdzić na miejscu jak było.

    Koleś siedzi dużo wyżej niż osobówki = trzeba sprawdzić w jakim miejscu widział światła
    Domyślam się, że były sprawne.

    Kolejne to sprawdzenie czy nie zjechał bo nie chciał zawadzić o szlaban z prawej czy dlatego, że opuścił się również ten z lewej.

    Możliwe, że widział ostrzeżenie o pociągu i chciał się zmieścić i prawdopodobnie to był powód tego zdarzenia.

    Ale nie siałbym pianą tylko na podstawie tego filmiku.

    Jeśli nie zmieścił się na swoim pasie to obsługa nie ponosi w żadnym stopniu odpowiedzialności i jego wycofanie przez szlaban jest akceptowalnym rozwiązaniem.

  • the_xy

    Oceniono 5 razy -3

    PRZED opuszczeniem szlabanów powinna zadziałać sygnalizacja dźwiękowa i świetlna. Wyraźnie widać, że zapory zaczynają się opuszczać w 18 sekundzie nagrania a pierwszy błysk światła jest w 21 sekundzie, czyli 3 sekundy później!
    Z resztą to nie pierwsze nagranie publikowane przez PKP, gdzie nie widać wszystkiego, zwłaszcza, czy wysyłana jest sygnalizacja świetlna PRZED opuszczeniem zapór czy już PO rozpoczęciu zamykania. Tu widać jedynie lampki na zaporach.
    Inna sprawa to prędkość jazdy kierowcy i to, czy takim pojazdem może poruszać się po drodze publicznej.

  • wasiliuk

    Oceniono 7 razy -3

    TO NIE TAKIE PROSTE

    Kombajnista przeoczył sygnał świetlny, dźwiękowego mógł nie usłyszeć, a szlabany go zatrzasnęły w pułapce. Jego wina, bo dojeżdżając do przejazdu powinien zwrócić uwagę na sygnały świetlne (zakładam, że były sprawne).

    A teraz - co dalej?

    Mamy zatrzaśnięty pojazd między szlabanami. CO DALEJ?
    Prawidłowa reakcja obsługi/nadzoru: RATOWAĆ! Wypuścić pojazd z pułapki.
    Prawidłowa reakcja kombajnisty: staranować przejazd, co w sumie uczynił.

    CZEGO NIE WIDAĆ?
    Nie widać, że najprawdopodobniej pociągi mają obok przystanek i kombajnista widział STOJĄCY pociąg, wiedział na którym on jest torze. Widać jak powoli ten pociąg przejeżdża. To tłumaczy z pozoru absurdalną reakcję, tj. wyłamanie szlabanu, ale pozostanie na jednym z torów.

    No i jeszcze header. Nie znam przepisów, ale wydaje mi się, że przy tej szerokości jazda z założonym headerem (tymi dziobami z przodu) jest dozwolona, bo nie jest on szeroki, z tym że wymagana jest osłona na te ostre dzioby. Czyli wykroczenie kombajnisty. TYLKO TO NIE MA NIC DO RZECZY, bo dyskutujemy o przejeździe. Prędzej bym zwrócił uwagę na hamulce...

  • Andrzej Dudkiewicz

    Oceniono 14 razy -4

    Jeżeli na tym przejeździe był dróżnik i miał możliwość podniesienia zapór to wina leży po obu stronach. Kierowcy za lekceważenie przepisów i dróżnika za bezmyślne stosowanie instrukcji. Nawet jeżeli dróżnikowi groziłaby kara za podniesienie zapory to powinien to zrobić. Zycie ludzkie jest ważniejsze niż jakieś kretyńskie instrukcje. Są ludzie, którzy stosują przepisy bezmyślnie. W każdej sytuacji należy kierować się rozsądkiem, a nie tylko przepisami. Prawo przewiduje takie sytuacje. Należy tylko myśleć i mieć odrobinę wyobraźni nawet jeżeli winny (mam na myśli kierowcę) jej nie posiada.

  • gnago

    Oceniono 6 razy -4

    Zwyczajnie zagraniczny kombajn to i słabe hamulce

  • k0pytko

    Oceniono 12 razy -4

    To co widzę na tym filmie to jedynie nieszczęsliwy zbieg okoliczności.

  • uzdek98

    Oceniono 11 razy -5

    automaty kolejarzy pluskwiarzy w dzialaniu niewiele roznia sie od pijanego droznika...

  • ratatooyas

    Oceniono 7 razy -7

    najpierw powinien się zamknąć szlaban na wjazd, potem na wyjazd. W tym wypadku obydwa ramiona zamykają się w tym samym momencie, przy czym patrząc od strony tego nieszczęśnika najpierw zamknął się wyjazd. I to jest automatyczna pułapka, a nie automatycznie zamykany przejazd. Jeśli jest automatyczny to w takiej sytuacji powinien natychmiast się otworzyć, i to niezależnie czy wina jest po stronie "buraka" czy nie.

  • dziadekjam

    Oceniono 14 razy -10

    Na tym nagraniu nie widać półszlabanu na zjeździe po prawej stronie wg kierunku jazdy maszyny (lewy dolny róg zdjęcia) i nie wiadomo czy był zamknięty, czy otwarty. Reakcja kierowcy każe sądzić, że był zamknięty, a to by wskazywało na niemożność opuszczenia przejazdu, co koliduje z zasadą iż najpierw zamykany jest półszlaban wjazdowy, a później zjazdowy, tak jak to jest w przypadku półszlabanów widocznych na nagraniu po drugiej stronie przejazdu.
    Z nagrania wynika, że kierowca znał ten przejazd i rozkład jazdy, bo widać iż wiedział którym torem pojedzie pociąg, bo cofnął się tylko z jednego toru.
    PS. A tak w ogóle, to powinny być tylko półszlabany wjazdowe, co by umożliwiało beproblemowe opuszczenie przejazdu.

  • anamatopeja

    Oceniono 14 razy -10

    Oczywiście że winna głównie obsługa przejazdu. Kierowca mógł jechać wolniej ale to dróżnicy sprowadzili problem dziwną kolejnością opuszczania szlabanów. Ewidentnie widać, że szlabany się zamykają nierówno, kierowca podjeżdża na przejazd to oba szlabany są podniesione, gdy już maszyna nie ma szans wyhamować to go dróżnik blokuje na torach spuszczając wcześniej jeden szlaban a ten pierwszy mijany ciągle jest podniesiony. Kierowca widząc podniesiony pierwszy szlaban miał prawo prawo przypuszczać że przejazd jest wolny, to już na torach go jeden szlaban zablokował nie miał szansy się z tego wykaraskać, gratulacje że miał tyle zdrowego rozsądku, że wycofał się z toru jazdy pociągu. Ale na jego miejscu to poszłabym naklepać dróżnikowi czy innemu odpowiedzialnemu mocno po pysku, bo naraża ludzi na śmierć pod kołami pociągu.

  • archieil

    Oceniono 14 razy -10

    Kiedy widać, że winne jest pkp.

    Droga z górki, zakręt... Pewnikiem światła migające czyli zobaczył, że migają gdy już nie był w stanie wyhamować.

    Najpierw zamyka się szlaban umożliwiający zjazd z przejazdu, a potem pozwalający na wjazd.

    A tłumaczenie to tylko jeszcze większa porażka pkp, które nie zrobiło szlabanu, który pozwoliłby awaryjnie podnieść przy 4 szlabanach tego umożliwiającego zjazd z przejzdu.

    Jedna wielka porażka tego kto robił ten przejazd.

  • jozbieszczad

    Oceniono 20 razy -10

    **Wielka maszyna rolnicza...
    To przecież jest kombajn do szczawiu i mirabelek

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX