Nie ma winnych śmierci dzieci na przejeździe. Bo jechały "drogą widmo"

Nikt nie odpowie za tragedię na przejeździe kolejowym w Pniewitem, w której zginęła dwójka dzieci - podaje tvn24. Dlaczego? Prokuratura ustaliła, że do wypadku doszło na drodze, która nie ma właściciela i umorzyła śledztwo.

To był wypadek, o którym usłyszała cała Polska. 3 czerwca ubiegłego roku o godz. 15.45 na niestrzeżony przejazd kolejowy w Pniewitem pod Chełmnem (woj. kujawsko-pomorskie) wjeżdża volkswagen sharan. Prowadzi go kobieta. W aucie są także jej mąż oraz dwójka dzieci: trzyletnia dziewczynka i siedmioletni chłopiec. Jadą na wakacje. W samochód uderza autobus szynowy. Siła uderzenia spycha auto na słup telekomunikacyjny. Dzieci giną na miejscu. Rodzice przeżyli.

Umorzone śledztwa 

Śledczy przyjmują, że wypadek spowodowała kobieta i stawiają jej zarzuty. Jak się później okazuje matka, która straciła dzieci, wielokrotnie zwracała się do kolei o lepsze oznakowanie i zabezpieczenie przejazdu. W październiku tego roku śledczy wycofują zarzuty przeciwko matce. Równocześnie ze śledztwem, które miało ustalić, kto był sprawcą wypadku, toczyło się inne postępowanie. Miało wyjaśnić, kto i dlaczego nie zabezpieczył przejazdu kolejowego. Jednak i je pod koniec listopada umorzono. - W toku śledztwa ustalono, że nie doszło do sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy na przejeździe kolejowym. Nie znaleziono znamion czynu zabronionego - twierdzi Andrzej Kukawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu, którego cytuje tvn24.pl.

Prokurator: Droga nie była publiczna

Przy okazji wyszło też na jaw, że droga nie należy ani do państwa, ani do gminy. Prawnie nie istnieje. Nie ma zatem komu postawić zarzutów. - Nie można tego zrobić z kilku względów. Przede wszystkim ten przejazd nie był niebezpieczny, ale wymagał wzmożonej obserwacji drogi z dwóch stron, z których mogły nadjechać pociągi. Spełniał również określone prawem wymogi. Natomiast prokurator ustalił, że droga która prowadzi do przejazdu nie była drogą publiczną - wyjaśnia Kukawski. I to kończy sprawę.

 

Więcej o:
Komentarze (84)
Nie ma winnych śmierci dzieci na przejeździe. Bo jechały "drogą widmo"
Zaloguj się
  • iffa4

    Oceniono 11 razy 9

    Nie podaliście bardzo ważnej informacji.
    Zacytuję z TVN.24
    Po wypadku zarówno Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych i Urząd Transportu Kolejowego wydały pokontrolne raport ws. przejazdu kolejowego w Pniewitem. W obu napisano, że przejazd nie był właściwie zabezpieczony. "Istnieją nieprawidłowości m.in. w zakresie ograniczonego poziomu widoczności, ukształtowania terenu czy też pochylenia dróg dojazdowych względem linii kolejowej, które mogą wpływać na bezpieczeństwo ruchu kolejowego i użytkowników przejazdu" - podkreślono w raporcie UTK.

    To tak specjalnie, żeby podburzyć ludzi na biedną matkę?

  • losowynik

    Oceniono 13 razy 9

    Do kogo w takim razie, zwracała się ta "nie sprawczyni" o poprawę bezpieczeństwa na przejeździe skoro nie ma on właściciela. I jak odpowiadała jej instytucja, ktora te prośby otrzymywała?

  • sselrats

    Oceniono 16 razy 8

    panstwo powinno dac odszkodowania jak poleglym pod smolenskiem

  • siekier35

    Oceniono 6 razy 6

    "Przy okazji wyszło też na jaw, że droga nie należy ani do państwa, ani do gminy"
    to postawić tam burdel,bimbrownie i hodowlę marihuany
    i będzie nielegalny legal

  • siwywaldi

    Oceniono 30 razy 6

    Dla mnie winien jest kierujący samochodem, który W KAŻDYM przypadku winien zachować ostrożność.

    A to czy droga ma właściciela, czy nie, to sprawa drugorzędna

  • mk72

    Oceniono 7 razy 5

    " Przede wszystkim ten przejazd nie był niebezpieczny, ale wymagał wzmożonej obserwacji drogi z dwóch stron, z których mogły nadjechać pociągi. " To jest dość zaskakująca ocena prokuratora, bo do tej pory z informacji, jakie dochodziły nie tylko od rodziców, którzy stracili dzieci, ale i od wielu innych osób, wynikało, że na tym przejeździe nie było widoczności. Dlaczego prokuratura wycofała zarzuty wobec matki prowadzącej samochód? Czy tu nie ma wewnętrznej sprzeczności? Polecam lekturę raportu Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych. Trudno jest przeczytać ponad 100 stron, ale konkluzje są od pkt IV.2., str. 88 i następne.

  • baaag

    Oceniono 7 razy 5

    Pisała sama że jest niebezpieczny a sama nie zachowała wzmożonej uwagi?

  • octopus_buster

    Oceniono 9 razy 5

    Sranie w banię, drodzy malkontenci. Gdy PLK występowała do gminy o likwidację przejazdu, to na 100% wójt, jak polityk, sprzeciwiał się, bo co ludzie powiedzą? Więc przejazd sobie istniał, PLK nie mogła nic zrobić, a właściciel drogi miał na wszystko wywalone. Winny całej sprawie, i wielu innym tego rodzaju, jest rząd, który nie przyjmuje przepisów które uregulowałyby kwestie odpowiedzialności za bezpieczeństwo na przejazdach kolejowych. Dopóki tzw. ustawodawca chowa głowę w piasek, takie wypadki będą miały miejsce. I już.

  • takaprawda2015

    Oceniono 4 razy 4

    "Przede wszystkim ten przejazd nie był niebezpieczny, ale wymagał wzmożonej obserwacji drogi z dwóch stron, z których mogły nadjechać pociągi. Spełniał również określone prawem wymogi"

    To po co prokurator chciał stawiać zarzut właścicielowi drogi??
    Według tego co stwierdził prokurator winna była matka i nikt więcej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX