Gorzów: zasłabła kobieta po operacji serca, a karetka nie mogła dojechać. Szef pogotowia stracił cierpliwość

Karetka nie mogła dojechać do chorej, bo przy bloku jest szlaban
Kobietę udało się uratować, ale to kolejny podobny przypadek
Szef pogotowia w Gorzowie zgłosił więc sprawę do prokuratury

Dramatyczną interwencję pogotowia ratunkowego w Gorzowie opisała lokalna "Gazeta Wyborcza". Syn wezwał je do kobiety, która straciła przytomność. Była po operacji serca. Ratownicy pędzili na pomoc, bo zagrożone było życie pacjentki. Utknęli przed blokiem. Dojazdu do adresu Sosnkowskiego 48 bronił szlaban. Nie dało się go awaryjnie otworzyć. Inaczej nie dało się podjechać. Mijały cenne minuty. W końcu pogotowie wpuścił jeden z kierowców.

Kobietę udało się uratować, ale szef gorzowskiego pogotowia ratunkowego stracił cierpliwość. Zgłosił sprawę do prokuratury. "Zgłaszam celowe narażenie życia i zdrowia poprzez utrudnienie służbom ratownictwa medycznego dostępu do wielu miejsc zamieszkania przez potencjalnych pacjentów" - napisał w zawiadomieniu. Jak mówi, to nie pierwsza taka sytuacja, kiedy przez to, że mieszkańcy chcą grodzić swoje osiedla, mógł umrzeć człowiek. W kwietniu na tym samym osiedlu był problem z dojazdem do dziecka z drgawkami.

Czytaj więcej na Gorzow.wyborcza.pl >>>

Więcej o:
Komentarze (229)
Gorzów: zasłabła kobieta po operacji serca, a karetka nie mogła dojechać. Szef pogotowia stracił cierpliwość
Zaloguj się
  • piotrns

    Oceniono 16 razy -14

    Czy mi się wydaje, czy od tego szlabanu do wejścia jest 30 metrów - które można przejść w ciągu 15 sekund?

  • rozsadek5

    Oceniono 19 razy -7

    Syn wiedział, że na osiedle do którego wezwał pomoc karetka pogotowia nie wjedzie, co zrobił w tym kierunku?

  • aa1000

    Oceniono 22 razy -4

    Mieszkańcy wspólnoty powinni założyć swoją straż pożarną, pogotowie ratunkowe i policję, a miasto pobierać myto za wjazd do miasta.

  • ramon57

    Oceniono 18 razy -4

    A dlaczego wzywający pomocy nie zadbał, by karetka podjechała pod budynek. Jeśli sam nie mógł podejść, to przecież mógł poprosić sąsiada.Jego powinien dyrektor szpitala oskarżyć o głupotę i utrudnianie akcji.

  • ezo-mir

    Oceniono 14 razy -4

    Na zdjęciu widać że to nie jest grodzone osiedle, tylko że bronią własnego parkingu.
    To trochę jak ze słupkami na chodnikach - mają sens bo inaczej samochody zastawiałyby chodniki (tak jak zastawiają tam gdzie nie ma słupków). Czy przeszkadzają w sytuacjach awaryjnych? Pewnie, ale jakoś w inny sposób problemu parkowania się u nas nie chce rozwiązywać.

  • kolorek79

    Oceniono 3 razy -3

    Nie rozumiem problemu - toż to mieszkańcy SIĘ ogrodzili murem/ szlabanem .. znaczy się nie chcą dać się uratować a chcącemu się krzywda nie dzieje. Co ma do tego straż czy pogotowie.

  • fakiba

    Oceniono 39 razy -3

    Jak mieszkańcy chcą mieć szlabany przed blokami , to niech postawią cieci przy nich żeby je otwierali kiedy zajdzie potrzeba

  • kadykianus

    Oceniono 6 razy -2

    To jest błąd ratowników, że stali jak barany przed plastikowym szlabanikiem. Należało go przejechać. Prokuratura powinna się zająć kierowcą karetki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX